[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!









Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!







Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
STR. GŁÓWNA
SŁUCHAJ
PODCASTY
CZYTELNIA
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
Komentarz o ID 35799 do audycji:
Odc. 4 (wróć do audycji)
  • Antares (2017-02-25 3:44:30) | RAPORT

    Zapewne - jeśli chodzi o Czechy - chodzi o bitwę na Białej Górze (1620; Bila Hora koło Pragi ) jednakże ten koncept językowo-niepodległościowy ukuty przez Franciszka Palackiego i buditieli jest w dużej mierze "mitem założycielskim" i aczkolwiek nie jest pozbawiony pewnych przesłanek to pozostaje mitem.
    Szlachta czeska (która rzeczywiście została okrutnie potraktowana po bitwie) była zniemczona na długo przed bitwą. Porównać to można do szlachty litewskiej, która sama i dobrowolnie się polonizowała. Jak widać Czesi i Litwini nie tylko mają wspólny alfabet ale też podobne mity narodowe.
    Zresztą język i zachowanie elit mogło znacząc odbiegać od nawet "szlacheckich dołów", nie mówiąc o pospólstwie i nie postrzegano tego jako coś nienormalnego. Stąd szlachta polska wybrała Batorego na króla, słusznie uważanego za jednego za wybitniejszych. Batory nigdy nie nauczył się mówić po polsku choćby w podstawowym stopniu (kulturowo ciążył ku wzorcom południowym) nie przeszkadzało mu to w jakiś mezaliansowych amorach (ciekaw jestem dialogów - na migi?) i toczyć walk z niemieckojęzycznym Gdańskiem. Fryderyk Wielki słabo mówił po niemiecku (niektórzy badacze zastanawiają się czy w ogóle) i generalnie gardził kulturą niemiecką, będąc entuzjastą niemal wszystkiego co francuskie i jakoś nie przeszkadza to obecnie w jego recepcji w Niemczech.

    Aha, nie mówi się harakiri, mówi się seppuku. Harakiri to bardzo nieeleganckie słowo, praktycznie nieużywane przez Japończyków, budzące odrazę, a w najlepszym wypadku konsternację. To tak jak obcokrajowiec może być nazywany gaijin ale nie yosomono (mono - to po japońsku "rzecz") albo nawet "cho gaijin" - super obcokrajowiec" ale znaczenie emocjonalne jest dramatycznie różne.
    Kojiki czyta się "kodziki", przy czym co zabawne - w zależności od akcentu słowo to oznacza "Kronikę akt dawnych" albo "żebraka" (podobnie jak słowo "kami" może oznaczać boga lub włosy) więc trzeba umieć kłaść odpowiedni akcent (piszę o wymowie, specyfika zapisu w kanji jeszcze komplikuje sprawę :-)). "Kojiki" została przełożona na polski przez Kotańskiego seniora i zrobił to absolutnie fantastycznie, a mowa tu o języku starojapońskim z którego współcześni Japończycy nie rozumieją kompletnie nic, tym bardziej że system zapisu w kanji był dopiero in statu nascendi, a język japoński jest bardziej dynamiczny od angielskiego. Porównać to można toutes proportions gardees powiedzmy do różnicy powiedzmy języka autora Beowulfa i współczesnej gazety angielskiej. Zachodniosaski dialekt staroangielskiego jest mniej więcej tak odległy od "The Timesa" jak "Kojiki" od "Asahi Shimbun".

    Ale to szczegóły. Audycja po prostu świetna, bardzo za nią dziękuję i pozdrawiam serdecznie obu panów!

    • Ż&Ż (2017-02-26 22:20:57) | RAPORT

      Bardzo dziękujemy za ciekawe informacje historyczne. Dzięki Panu słuchacze mogą dowiedzieć się więcej. Szczególnie, że pamięć nie zawsze nam dopisuje.
      Jeśli chodzi o harakiri... W Japonii zapewne nie wypadlibyśmy dobrze z powodu użycia tego słowa. Ale w naszym kręgu kulturowym słowo to bywa używane zamiennie. Nawet istnieje film fabularny o tym tytule. Ale zgadzamy się, że lepiej używać pojęcia sepuku.
      Serdecznie pozdrawiamy i jeszcze raz dziękujemy za cenne uwagi oraz uzupełnienia.




    • zvbee (2017-02-27 15:34:35) | RAPORT | E-mail

      u mnie w domu też była taka zakazana półka z ksiązkami, i tak przeczytałem m.in. "My, dzieci z dworca ZOO"(w niezłym szoku byłem, czytając to w ciągłym stanie zagrożenia, że ktoś zaraz wróci, mając z 11 lat), była też tam książka "Miasteczko Salem" Kinga, też dość mocne :) ciekawa audycja, pozdrawiam




    DODAJ ODPOWIEDŹ DO TEGO KOMENTARZA

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
NAJNOWSZE ARTYKUŁY
Skontaktuj się z nami
tel 32 7460008 tel kom. 530620493 Skype radio.paranormalium.pl E-mail: radio@paranormalium.pl Formularz kontaktowy Polityka prywatności
Copyright © 2004-2022 by Radio Paranormalium