[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!









Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!







Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
STR. GŁÓWNA
SŁUCHAJ
PODCASTY
CZYTELNIA
Radio Paranormalium - zjawiska paranormalne - strona glowna
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
  • charlie2tango (2016-02-08 10:44:46) | RAPORT

    Debata była ogólnie bardzo ciekawa, niemniej chciałbym odnieść się do teorii, że za tragedię Diatłowowców odpowiadała oddział specjalny GRU. Komandosem wprawdzie nie byłem, ale trochę w mundurze pochodziłem, i wydaje mi się że ta teza jest nieuzasadniona, jeśli popatrzymy na sytuację taktyczną. Jak podaje przywoływany przez p.Żelkowskiego, Suworow, drużyny specnazu składały się z około 10 ludzi, specjalnie wyselekcjonowanych i dowodzonych przez co najmniej podoficera w stopniu sierżanta, często też chorążych, poruczników i kapitanów. Gdyby taka grupa natknęła się w środku nocy na namiot, w którym spaliby Diatłowowcy, po prostu ten namiot by ominęli, bo śpiący "inteligenci" nie stanowili by żadnego zagrożenia dla radzieckich komandosów, nie wykryliby ich, nie ujawnili ich obecności, bo przecież spali, zapasy można by uzupełnić dzięki łobazowi. Nawet jeśli zostaliby wykryci - wystarczyło dowódcy grupy specjalnej postawić do pionu przewodnika, i na tym sprawa by się skończyła. Pamiętajmy, że jak słusznie zwrócił uwagę Kondrad44, to jest 15 lat po Wielkiej Wojnie Ojczyźnianej. W składzie Armii Czerwonej wciąż są żołnierze, będący w trakcie wojny tzw. minerami gwardii GRU, doświadczeni w działaniach na tyłach niemieckiej armii. Oni w żaden sposób nie musieliby się sprawdzać, wszak swój łyk krwi już wypili. Co więcej każda armia jest taką strukturą, gdzie wiedza, szczególnie doświadczonych podoficerów jest wpajana młodym, i gdzie młodzi przez tych podoficerów są selekcjonowani. Załóżmy jednak, że specnazowcy chcieliby Diatłowowców zniszczyć - oczywiście nie podjęliby z 9 osobową grupą walki wręcz (a na taką walkę zdają się wskazywać obrażenia niektórych uczestników). Gdyby ja miał to robić, pociągnąłbym po namiocie seriami z kałacha, tym bardziej że "tłumik" PBS był dostępny od połowy lat 50tych, potem ewentualni ranni zostaliby dobici. Jeśli przyjmiemy założenie, że to była grupa specjalna, nie ma problemu z tym by zwłoki nawet zakopać i spalić przy pomocy granatów zapalających albo nawet wysadzić je w powietrze, uprzątnąć obozowisko i rozpłynąć się górach następnego dnia. Oczywiście ktoś znający się na historii radzieckich sił specjalnych mógłby zapytać, czy w ogóle autonomiczne (tzn. nie wykonujące rozpoznania na rzecz konwencjonalnych jednostek) jednostki specjalne wtedy istniały. Nie mam, niestety, dostępu do swojego archiwum, by odpowiedzieć na to pytanie. Wydaje mi się, że wtedy były w powijakach, ze względu na przekonanie o nieuchronnej wojnie jądrowej. Ich rozwój, jak sądzę nastąpił kilka lat później, w odpowiedzi na amerykańskie Zielone Berety.

    DODAJ ODPOWIEDŹ DO TEGO KOMENTARZA

SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
NAJNOWSZE ARTYKUŁY
Skontaktuj się z nami
tel 32 7460008 tel kom. 530620493 Skype radio.paranormalium.pl E-mail: radio@paranormalium.pl Formularz kontaktowy Polityka prywatności
Copyright © 2004-2022 by Radio Paranormalium