[ZAMKNIJ REKLAMY]
Kup reklamę w tym miejscu!

pojemniki medyczne







Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Przypominamy, iż nie udzielamy odpowiedzi na pytania dotyczące programu na dany dzień czy powrotu jakiejś audycji. Poza "Teorią Chaosu" i "Etykietą Zastępczą", wszystkie pozostałe audycje na żywo są wcześniej zapowiadane w newsach oraz we wpisach na naszym profilu na Facebooku - i TYLKO tam. Nie udzielamy takich informacji drogą e-mailową ani w innych miejscach.
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj

Gdy za badanie OOBE zabierają się naukowcy


Dodano: 2008-04-10 22:34:27 | Wyświetleń: 26300 | Przeczytam później
OOBE


O OOBE - czyli doświadczeniu pozacielesnym - słyszał zapewne każdy z nas. Większość zapewne wie również, z jakim dystansem do tego zjawiska odnoszą się naukowcy. W świetle nauki opuszczenie ciała przez świadomość jest nierealne i niemożliwe, zaś doświadczenia tego typu to tylko i wyłącznie złudzenie, wytwór zmęczonego mózgu. Często entuzjaści OOBE, słysząc podobne teorie, oburzają się, twierdząc, iż naukowcy odrzucają możliwość istnienia takiego zjawiska, choć nie zbadali go. Czy tak jest w istocie? Okazuje się, że nie. Wykonano bowiem wiele eksperymentów naukowych mających (przynajmniej teoretycznie) potwierdzić lub nie istnienie OOBE.
Czy jednak te eksperymenty cokolwiek udowodniły? I czy w ogóle nam coś dały? Spróbujmy im się przyjrzeć.

Nauka wkracza do akcji

Pierwsze obszerne naukowe badanie doświadczenia pozacielesnego dokonała w 1968 roku Celia Green. Zaczęła od spisania i opisania ponad 400 przypadków OOBE w celu sporządzenia systematyki różnych typów OOBE, które już wówczas uznawano za halucynację lub niepradiwłowo odebrany bodziec środowiskowy. Jednak niektóre z przypadków zarejestrowanych przez panią Green zawierały informacje zgromadzone za pomocą postrzegania pozazmysłowego. Wcześniej rejestr przypadków OOBE prowadził doktor Robert Crookall, on jednak podchodził do tematu z pozycji spirytualisty i ograniczał się przeważnie do spisywania relacji ukazujących się w gazetach takich jak "Psychic News". Większość przypadków spisanych przez Crookalla zawierała opisy "obserwacji" sznura łączącego ciało "zewnętrzne" z ciałem fizycznym, podczas gdy u Green opisy takie występują w mniej niż 4% relacji. Około 80% badanych przez panią Green ochotników opisywało natomiast uczucie "bezcielesnej świadomości" i nie wspominało nic o zewnętrznym ciele.

Istnieje kilka możliwych fizjologicznych wytłumaczeń zjawiska OOBE, tłumaczą one jednak zaledwie część przypadków. Doświadczenia podobne do OOBE wywoływano na przykład poprzez pobudzenie wybranych obszarów mózgu oraz przy użyciu kamer - badanym nakładano na oczy wizjery pokazujące obraz z kamery stojącej np kilka metrów dalej, wówczas wydawało im się, że posiadali ciało w miejscu, które widzieli. W badaniach używano również tomografii pozytronowej, aby określić, który obszar mózgu uległ pobudzeniu.

Angielska psycholog Susan Blackmore sugeruje, że OOBE występuje, gdy oboba przestaje czuć własne ciało, lecz wciąż pozostaje świadoma. Człowiek zachowuje iluzję posiadania ciała, ale to odczucie nie pochodzi już od zmysłów. Postrzeganie świata podczas OOBE również nie pochodzi od zmysłów. Nasz mózg sam sobie potrafi wytworzyć obraz świata, nawet nie posiadając informacji zmysłowej. Tego procesu doświadczamy wszyscy każdej nocy, choć sądzi się, że OOBE jest dużo bardziej wyraźne niż jakikolwiek sen.

Istnieje również inna, podobna teoria, głosząca, że OOBE nie różni się niczym od świadomego snu (LD). W jednym z wariantów tej teorii OOBE jest powiązane z LD, w drugim LD uznaje się za odmienny stan OOBE, w którym marzenia senne zastępują rzeczywistość postrzeganą przez ciało astralne.
Badania EEG wykazują, że ciało osoby doświadczającej OOBE znajduje się w fazie snu REM, a fale mózgowe wykazują aktywność o częstotliwości od 4 Hz do 8 Hz (fale theta) - identyczne jak przy marzeniach sennych.

Harvey J. Irwin wykazał, że OOBE występuje w stanach bardzo wysokiego lub bardzo niskiego pobudzenia. W badaniach Green okazało się, że 3/4 spośród 176 osób, które doświadczyły pojedynczego OOBE, doświadczyło tego zjawiska w warunkach bardzo niskiego pobudzenia, z czego 12% stwierdziło, że OOBE wystąpiło w czasie snu. Zdecydowana mniejszość badanych wspominała o OOBE w stanie maksymalnego pobudzenia, w takich okolicznościach jak upadek podczas wspinaczki górskiej, wypadek drogowy lub poród. Charles McCreery zasugerował, że ten paradoks może zostać wyjaśniony przez odniesienie do faktu, że sen może wystąpić jako reakcja na silny nacisk lub silne pobudzenie. McCreery postuluje, że OOBE zarówno w stanach głębokigo relaksu jak i silnego pobudzenia przyjmuje formę "budzącego snu" lub wtargnięcia pierwszej fazy snu, co prowadzi do rozbudzenia świadomości.

Badanie Olafa Blanke

Badanie przeprowadzone przez szwajcara Olafa Blanke wykazało, że doświadczenia podobne do OOBE można wywołać poprzez pobudzenie regionu mózgu zwanego skrzyżowaniem skroniowo-ciemieniowym. Blanke i jego współpracownicy zbadali neurologiczną podstawę OOBE, wykazując, że OOBE jest związane z uszkodzeniem pewnej części skrzyżowania skroniowo-ciemieniowego i że może być ono wywołane poprzez elektryczne pobudzenie tego regionu u pacjentów z epilepsją, u których to sztucznie wywołane doświadczenie może wywołać złudzenie transformacji ręki i nogi (w wyniku złożonych reakcji somatosensorycznych) i przemieszczania się całego ciała.

U pacjentów neurologicznie zdrowych Blanke i jego koledzy wykazali, że świadome doświadczanie jaźni i ciała znajdujących się w tym samym miejscu zależy od integracji wielozmysłowej w płatach czołowych i ciemieniowych. Używając odpowiedniego napięcia elektrycznego, Blanke i jego koledzy ukazali wybiórczą aktywację obszarów skrzyżowania ciemieniowych płatów skroniowych po wystąpieniu bodźca, gdy zdrowi ochotnicy wyobrażali sobie siebie w pozycji i perspektywie wizualnej opisywanej przez osoby doświadczające spontanicznego OOBE. transczaszkowe pobudzanie magnetyczne u tych samych osób osłabiło umysłową transformację własnego ciała. Żadnych podobnych skutków nie osiągnięto przy pobudzaniu innych miejsc lub przy wyobrażaniu przestrzennej transformacji przedmiotów, co sugeruje wybiórczy udział skrzyżowania ciemieniowych płatów skroniowych w umysłowym obrazowaniu własnego ciała.
Idąc tym tropem, Shahar Arzy i inni badacze wykazali, że miejsce i synchronizacja aktywacji mózgu zależy od tego, czy umysłowe obrazowanie jest wykonywane przy ucieleśnionym lub pozbawionym cielesności poczuciem miejsca. Kiedy ochotnicy wykonywali obrazowanie z ucieleśnionym poczuciem miejsca, zwiększała się aktywność regionu mózgu zwanego "pierwszorzędową korą wzrokową", lecz gdy badani obrazowali z bezcielesnym poczuciem miejsca, wówczas bardziej aktywne było skrzyżowanie ciemieniowych płatów skroniowych. Arzy i inni badacze argumentują więc, że "to pokazuje, że rozdzielenie działalności mózgu w rejonach pierwszorzędowej kory wzrokowej i skrzyżowania ciemieniowych płatów skroniowych, jak również jej synchronizacja, są decydujące dla kodowania jaźni jako ucieleśnionej lub nieucieleśnionej".

Blanke i jego koledzy postulują w ten sposób, że prawidłowe skrzyżowanie ciemieniowe jest ważne dla poczucia przestrzennego umiejscowienia jaźni i że OOBE powstaje, gdy te procesy zostaną zaburzone.

W sierpniu 2007 roku laboratorium Blankego opublikowało w czasopiśmie "Science" badanie pokazujące, że kolidujące wizualne somatosensoryczne wejście w wirtualnej rzeczywistości mogłoby zakłócić przestrzenną jedność między jaźnią a ciałem. Podczas konfliktu multisensorycznego badani czuli się tak, jak gdyby wirtualne ciało widziane z przodu było ich własnym ciałem i byli zdelokalizowani względem wirtualnego ciała, znajdując się poza swoimi cielesnymi granicami. Pokazuje to, że przestrzenna jedność i cielesna świadomość mogą zostać zbadane eksperymentalnie i są oparte na multisensorycznym i kognitywnym przetwarzaniu informacji cielesnej.

OOBE


Badanie Michaela Persingera

Michael Persinger przedsięwziął badanie podobne do tego, jakie zorganizował Olaf Blanke, używając magnetycznego pobudzania prawego płatu skroniowego o którym wiadomo, że jest zaangażowany w funkcje wizualno-przestrzenne, integhrację multisensoryczną i konstrukcję czucia ciała w przestrzeni. Badanie Persingera dostarczyło również dowodu na istnienie obiektywnej nerwowej różnicy między okresami zdalnego postrzegania u dwóch osób twierdzących, że posiadają zdolności psychiczne. Persinger zbadał Seana Harribance'a i Ingo swanna, słynnych zdalnych postrzegaczy, którzy brali udział w licznych widowiskach. Badanie Harribance'a wykazało poprawną aktywność EEG w zakresie fal alfa (8-12 Hz) w rejonie płatu ciemieniowo-potylicznego jego mózgu, co stanowiło dowód na przebyty uraz mózgu w przeszłości. W drugim badaniu poproszono Ingo Swanna, by narysował obrazki, które ukryte zostały w kopertach znajdujących się w innym pokoju. Osoby, które nie znały natury tego badania, oceniły komentarze i rysunki Swanna jako bardzo podobne do oryginałów. Na dodatek podczas prób, które u Swanna przebiegły poprawnie, przy częstotliwości paroksyzmowych rozładowań w obrębie płatu potylicznego równej 7 Hz (fale alfa) owe rozładowania były dłuższe. Dalsze badanie anatomiczne MRI wykazało, że nieprawidłowe sygnały białej materii podkorowej skupiały się w płacie ciemieniowo-potylicznym prawej półkuli mózgu, czego raczej nie spodziewano się, patrząc na wiek i życiorys Swanna.

OOBE, Badanie doktora Ehrssona
Badanie doktora Ehrssona


Badanie Ehrssona

W sierpniu 2007 roku Henrik Ehrsson, wówczas pracownik Instytutu Neurologii w University College w Londynie (obecnie pracuje w Instytucie Karolinska w Szwecji), opublikował w czasopiśmie "Science" badanie demonstrujące pierwszą metodę doświadczalną, która według Ehrssona pozwalała wywołać wrażenie doświadczenia pozacielesnego u zdrowych uczestników. Eksperyment wyglądał tak:

Ochotnik siadał na krześle, na głowę zakładano mu heł uzbrojony w dwa małe monitorki. Owe monitorki wyświetlały obraz rejestrowany przez kamery postawione w odległości dwóch metrów za głową ochotnika. Obraz z lewej kamery był przekazywany do lewego monitorka, obraz z prawej kamery wyświetlał się w prawym monitorku. Uczestnik badań widział więc "stereoskopowy" obraz (3D), więc widzieli swoje plecy z perspektywy osoby siedzącej za nimi. Badacz stawał obok ochotnika (tak się ochotnikowi wydawało) i dwoma plastikowymi prętami dotykał równocześnie prawdziwej i wirtualnej klatki piersiowej uczestnika, przy czym pręt dotykający wirtualnej klatki piersiowej znajdował się w polu widzenia obiektywów kamer. Uczestnicy badania potwierdzali później, że siedzieli za swoim własnym ciałem i spoglądali stamtąd na nie.
W drugiej części badania badający wymachiwał przed obiektywami kamer chirurgicznym młotkiem, jak gdyby chciał uderzyć w wirtualną klatkę piersiową ochotnika. Gdy młotek zbliżał się do kamery, uczestnik miał wrażenie, że zaraz zostanie nim uderzony. Większość ochotników myślała, że ich ciała znajdowały się na trasie młotka.

Zdaniem Henrika Erhssona jego eksperyment wykazał, że OOBE jest tylko i wyłącznie efektem iluzji.

Co nam dały te badania?

Dobre pytanie! Bo choć same badania wydają się być interesujące, to tak naprawdę... nic one nie udowadniają - ani tego, że wyjścia poza ciało są faktem, ani tego, iż stanowią one efekt iluzji.

Jak zauważył Marek Rymuszko, redaktor "Nieznanego Świata" (wstęp do nr 4/2008), w eksperymentach doktora Ehrssona, jak również w wielu innych badaniach, brali udział ludzie zdrowi, posiadający zdrowy wzrok: Trzeba jednak w tym momencie zadać pytanie: a co z niewidomymi od urodzenia, którzy również doświadczali fenomenu OBE oraz stanu bliskiego śmierci, obserwując w ich trakcie <z zewnątrz> nie tylko swoje ciało, lecz rejestrując także rzeczywiste obrazy z bliższego i dalszego otoczenia, których nigdy wcześniej nie mieli możności oglądać? Co z nimi?

A co z ludźmi, którzy po opuszczeniu ciała podczas szpitalnego zabiegu obserwowali przebieg wypadku samochodowego, który wydarzył się niedaleko szpitala? (przypadek ten opisał Marek Rymuszko w książce Polskie życie po życiu. Relacje ludzi uratowanych ze stanu śmierci klinicznej wyd. Nieznany Świat, Warszawa 2004)

Co z przypadkiem jednego z pacjentów amerykańskiego kardiologa Michaela Saboma? (pacjent ów również opuścił ciało podczas szpitalnej operacji i przemieszczając się w przestrzeni zauważył na jednym z dachów czerwony damski pantofel, po powrocie do przytomności opisał co widział, w efekcie czego lekarze pofatygowali się we wskazane przezeń miejsce i faktycznie znaleźli tam czerwony damski pantofel)

Niestety, takie i podobne przypadki naukowców pokroju doktora Ehrssona, Persingera, Blanke i Green, a także redaktorów "Science" i powielających ich tezy publicystów, w ogóle nie interesują. A przecież takie sytuacje, jak doświadczenie pozacielesne, generują bardzo kłopotliwe fakty, których ich eksperymenty w ogóle nie uwzględniały - być może dlatego, że burzyłyby one całkowicie wnioski wynikające z tych badań.

Gdzie podczas OOBE znajduje się źródło ludzkiego wzroku? Czy zmysł wzroku pozostaje w ciele, czy się od niego odrywa? Co z ludźmi niewidomymi, którzy ze szczegółami opisują, co widzieli podczas swoich podróży, a później okazuje się, że to, co opisali, naprawdę istnieje? W jaki sposób ludzie w trakcie OOBE są w stanie dostrzec to, co się znajduje za ścianą? W jaki sposób dają radę pokonać tą przeszkodę?

Te pytania, póki co, pozostają bez odpowiedzi. Bo OOBE to jest takie zjawisko, którego nie da się zamknąć w pudełku urządzenia technicznego, czy też wygenerować za pomocą prądu elektrycznego lub chirurgicznego młotka.

Aby dogłębnie zbadać i przeanalizować doświadczenie pozacielesne, należałoby uznać za pełnoprawną część naszej rzeczywistości, w jakiej funkcjonujemy, pierwiastka duchowego (zwanego czasami świadomością, podświadomością i innymi określeniami). Niestety, poczynania naukowców w dziedzinie badania OOBE (i obserwując, jak wybiórczo traktują historie i fakty) każą stwierdzić, że jeszcze przez bardzo długi czas będą oni badać OOBE przy pomocy kamery i chirurgicznego młotka.

Opracował: Ivellios

Kopiowanie i umieszczanie naszych treści na łamach innych serwisów jest dozwolone na zasadach opisanych w licencji.
Komentarze do artykułu

Twój nick:
E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:



Powiadamiaj o odpowiedziach na mój komentarz
(wymagany email):
Uwaga: Jeśli chcesz odpowiedzieć na komentarz innego użytkownika, prosimy skorzystaj z przycisku "Odpowiedz". Pozwoli to uniknąć w przyszłości bałaganu w dyskusji.
BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem

Zanim napiszesz komentarz, koniecznie zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium. Prosimy nie podawać w komentarzach adresów email - do tego służy odpowiednie pole!


  • Ivellios (2008-04-19 18:56:42) #80 | PW | RAPORT
    Wszystkie te doświadczenia są tylko oszukiwaniem ludzkich zmysłów. Naukowcy pokroju Ehrssona źle do tego się zabierają, bo nie da się zrozumieć zjawisk niezrozumiałych, myśląc ich kryteriami. Naukowcy tutaj nic nie udowodnią, są za bardzo przyziemni. Ja też mogę wsadzić komuś hełm na głowę, zamontować dwie kamerki i dotykać gościa patyczkiem, wmawiając mu, że wywołałem u niego OOBE...

    Odpowiedz
  • skols (2008-04-19 21:13:22) #82 | RAPORT
    Ludzki mózg jest o wiele bardziej skomplikowany niz sie wydaje naukowcom i minie jeszcze wiele lat zanim dowiedza sie jak powstaje OOBE

    Odpowiedz
  • robertcb (2008-04-21 21:16:06) #93 | RAPORT
    Moja teoria jest taka.

    Ludzki mózg to komputer kwantowy a na nim system operacyjny i oprogramowanie.(wszelkie doświadczenie życiowe, wykształcenie, wiedza, języki itp.)

    .

    ...ale jest on połączony bezprzewodowo z Internetem (niewyczerpanym źródłem wiedzy,mądrości), i sama świadomość nie znajduje się w mózgu, ale w tej analogi - na zdalnym serwerze, i za życia ściśle współpracuje z mózgiem tworząc w pewnym sensie jedność, mózg jest idealnym dwukierunkowym przekaźnikiem, a wszelkie wrażenia są zapisywane zarówno w mózgu jak i na serwerze który jest być może rodzajem pola kwantowwego splątanym z każdym atomem nie tylko mózgu ale i ciała człowieka (chodzi tu o duszę).

    Uszkodzenie mózgu ,niedotlenienie, choroba psychiczna - powoduje problemy z połączeniem internetowym, podobnie jak zawirusowany system operacyjny, czy problem z modemem. a zatem utratę świadomości bądź błędne postrzeganie rzeczywistości.

    w chwili gdy następuje śmierć kliniczna (odwracalna) lub biologiczna (nieodwracalna) dochodzi wówczas do całkowitego "przerwania połączenia", ale świadomość nadal istnieje i jest świadoma rzeczywistości, ale nie może współpracować z mózgiem.



    Odpowiedz
  • Nikodemus (2008-05-10 13:52:26) #159 | RAPORT
    Po lekturze książek Lobsanga Rampy postanowiłem sam poeksperymentować z opuszczaniem ciała. Postępowałem zgodnie ze sposobem przedstawionym przez autora. Z początku nie udawało mi się, nie potrafiłem odpowiednio się skoncentrować. Udało mi się po paru miesiącach. Wyglądało to tak: Leżąc wyprostowany i odprężony wyobrażałem sobie, że lewituję ponad swoim ciałem. Nagle poczułem, że moja jedna noga, a za chwilę druga oddzieliła się od mojego ciała i podniosły się pionowo w górę ( oczywiście leżałem dalej wyprostowany, a te nogi były moim niefizycznym ciałem). Następnie przyszedł czas na ręce. Było to niesamowite wrażenie. Leżąc normalnie na wznak czułem wyraźnie w górze swoje ręce i nogi. Potem wielokrotnie regularnie opuszczałem ciało. Latałem i czułem prędkość latania, fikałem koziołki, nurkowałem i wszystko z pełną świadomością i realnym odczuwaniem. Stało się to dla mnie tak normalne, jak świat fizyczny. Znam dobrze to uczucie, które towarzyszy opuszczaniu ciała. Jest to tak, jakby jakaś energia wypychała mnie z niego. Pewnego razu będąc na wczasach leżąc samotnie w pokoju w środku nocy spróbowałem wykonać ćwiczenie opuszczenia ciała. Kiedy przerwałem z jakiegoś powodu i otworzyłem oczy zobaczyłem nad sobą cudowne zjawisko. Była to kula wielkośći piłki futbolowej. Z tej kuli regularnie ułożone na całej jej powierzchni wychodziły mniejsze kule o średnicy ok 5 cm. Było to niesamowicie piękne zjawisko przy swojej prostocie. Kula ta była całkowicie przezroczysta, swieciły się tylko kontury ( wyglądało to tak, jakby nić pajęcza, ale o wiele bardziej misternie ) i lewitowała obok mnie. Nie bałem się tego zjawiska zupełnie, było cudowne i dobre. Przetarłem mocno oczy, bo wydawało mi się, że śpię, ale zjawisko trwało nadal. Uszczypnąłem się i uderzyłem dłonią policzek. Wszystko trwało nadal. Po jakimś czasie usiadłem na łóżku, kula podniosła się wraz ze mną. Pod ręką miałem lamkę nocną, którą zapaliłem, kula dalej lewitowała obok mnie, a po pewnym czasie powoli zanikła. Nikt nie potrafił mi wytłumaczyć co to było. Oczywiście nie rozpowiadałem o tym na prawo i lewo, bo większość na pewno odesłałaby mnie do psychiatry. Może ktoś z Was miał podobne doznania? Od tego czasu minęło kilka lat, zanim udoskonaliłem sposób opuszczania ciała. Zacząłem to robić poprzez oczy. Pierwszy i jedyny raz, kiedy mi się to udało opisałem natychmiast po fakcie. Było to 10 grudnia 2006 roku o godzinie 2,30 w nocy ( niedziela). Zamknąłem oczy. Wyobrażałem sobie, ze przede mnę stoi czarna ściana, przez którą muszę przejść (oczywiście przed tym byłem bardzo odprężony i pozbyłem się zupełnie wszystkich myśli). Po pewnym czasie przed moimi oczami ukazały się piękne, symetryczne wzory, jakby misternie tkane firanki. Dalej pojawiły się lalki, były płaskie jakby wykonane z plastiku tylko różnokolorowe ich kontury. Poruszały się, mrugały oczami. Potem przyszły obrazy trójwymiarowe, jakieś piękne, poplątane i kolorowe konstrukcje, które widziałem z różnych stron i zgodnie z zasadami rzutowania, kiedy zmieniał się mój kąt patrzenia sprawiały wrażenie rzeczywistych i stałych. Można było w nie wejść do środka. Potem jakaś siła wyrzuciła mnie z ciała do góry. Leciałem z wielkim pędem wśród otaczających mnie skał. Wszystko było tak rzeczywiste! Czułem nawet wiatr, który owiewał mi policzki. Szybkość była bardzo duża i na zakrętach czułem siłe ciążenia! Tak przez pewien czas latałem do góry i w dół. W pewnym momencie usłyszałem jednostajny, piękny i bardzo głośny dźwięk jakby trąb. Trudno sobie wyobrazić, aby dźwięk jednostajny i monotonny był piękny. Ale wierzcie mi, tak właśnie było. Wtedy wyraziłem chęć spotkania się z moim przewodnikiem duchowym. Nie widziałem go, ale słyszałem. Mówił głośno, słyszałem wyraźnie każde słowo po polsku, potem nawet krzyczał, ale nie pamiętam co. Pamiętam tylko, że nazywa się Rinpocze. Chciałem doświadczyć, czy ta sytuacja jest dla mnie rzeczywista. Podniosłem więc leżącą obok mnie deskę i zacząłem nią wywijać. Czułem, że ostre kanty drewna wbijają się w moje niefizyczne dłonie. Poprosiłem Przewodnika, aby odwiózł mnie z powrotem do ciała. Znowu ten straszny pęd w dół. Gdybym miał kiszki, uciekłyby mi do gardła! Zakręcaliśmy wielokrotnie. Nawet fiknąłem koziołka. Na koniec powiedział mi jak kumpel z humorem: no, dowiozłem cię do ciała, możesz wskakiwać. I jeszcze dodał słowa, które wbiły mi się w mózg: Przygotuj się, mamy jeszcze tyle do zrobienia! Gdy się już upewniłem, że jestem z powrotem, otworzyłem oczy. W pokoju było ciemno, a ja przed oczami miałe te same firanki, które widziałem na początku. Miały grubą, ziarnistą, wypukłą strukturę. To widziałem przy otwartych oczach. Spojrzałem na zegar. Była 3,04.

    To było ostatnie tak realne dośwadczenie. Do tej pory nie potrafię już opuszczac ciała, choć bardzo się staram i brakuje mi tego. Ostatni raz około roku temu już nawet mi się to zaczęło udawać starym sposobem, nogi już miałem oddzielone i wtedy do pokoju weszła moja chora mama. Rozmawiałem z nią, czując jednocześnie swoje niefizyczne nogi sterczące pionowo. Potem jeszcze raz w czasie snu wiem, że opuściłem ciało, bo znam bardzo dobrze to uczucie. I to już wszystko. Czyżbym utracił swoje umiejętności? Bardzo proszę, może ktoś podzieli się ze mną swoimi doświadczeniami. Nie mam z kim na ten temat pogadać. Nikt z mojego otoczenia by mnie nie zrozumiał.

    Odpowiedz
  • lukasz92 (2008-06-18 18:20:02) #304 | RAPORT
    Oj nie wiem czy będziesz miał z kim pogadać bo ja nie znam nikogo z takimi przeżyciami jak ty choć ja sam bardzo chciałbym coś takiego przeżyć zakładając, że to nie jest jakiś głupi żart z twojej strony mógłbyś mi opisać dokładnie jak to robiłeś i w ogóle bo przypuszczam, że ta wersja jest nieco skrócona.

    Odpowiedz
  • Nikodemus (2008-06-28 23:33:41) #394 | RAPORT
    Odpowiadam szczególnie Łukaszowi, bo mnie zapytał, ale może to zainteresuje również innych. Na początek podam książkę, która stanowi przedszkole do prób opuszczania ciała. Autor opisuje dokładnie krok po kroku jak mamy postępować. Jest to pozycja Lobsanga Rampy " Ty - na zawsze". 30 lekcji, które pomagają czytelnikowi zrozumieć i doskonalić umiejętność relaksu, kontroli myśli, widzenia aury, telepatii, jasnowidzenia i właśnie opuszczania ciała i podrózy astralnych. Chociaż jak wcześniej pisałem jest to przedszkole, wprowadzające w tę tematykę. Dopiero potem można sięgnąć do dalszej lektury, np do książek Roberta Monroe "Podróże poza ciałem", "Dalekie podróże" i "Najdalsza podróż" ( należy te pozycje czytać w tej kolejności ). Na pewno nie należy dosłownie i na ślepo odbierać tego, co tam jest opisane, ponieważ wrażenia każdego człowieka mogą być zupełnie inne. Podyktowane to jest indywidualnym odbiorem umysłu każdego z nas. Trudno to jest mi określić, ale wrażenia odbierane nie znane nam do tej pory umysł interpretuje jako wrażenia mu znane, przeżyte już w świecie fizycznym i zapamiętane. Rozpisałem się i za bardzo filozofuję. Wiem tylko, że ta wiedza przyjdzie do Ciebie w miarę, jak będziesz osiągał coraz lepsze efekty.
    Muszę tutaj opisać dalsze moje przeżycia związene z opuszczaniem ciała. Po wielu nieudanych próbach i jakiejś niemocy udało mi się znowu kilka razy przeżyc podróż astralną. Szczególnie jedna była bardzo trudna. Będąc już gdzieś bardzo daleko jakiś złośliwy byt zagrodził mi drogę. Złapał mnie, oplótł rękami i nogami i zaczął mnie dusić. Uścisk miał bardzo mocny, tak, że nie mogłem się ruszyć, a moje niefizyczne kości zaczęły trzeszczeć. Nie należy się tego obawiać, bo poza ciałem nic nie może nam zrobić żadnej krzywdy. Tylko trzeba zachować spokój i nie bać się. Tak też zrobiłem. Po kilku chwilach znowu powróciłem do ciała. Jednak nie było to miłe przeżycie.

    Odpowiedz
  • korski (2008-11-26 22:20:38) #1473 | RAPORT
    kiedy czytam te teksty nie wiem czemu ale czuje gęsią skórkę i ogólnie jakieś dziwne odczucia zimna. I wystarczy ze pomysle o tym nadal mi się robi zimno. Nie wiem czemu ale czuje jakis dziwny strach przed tym(jak podczas powrotu do chaty przez ciemne miejsce po ogladaniu lub sluchaniu horroru, strasznych rzeczy). macie tak?? intryguje mnie także jak ktoś wpadl na TO, bo przecież to nie jest koło czy maszyna parowa lecz coś w stylu hipnozy lub laleczek wudu. a zarazem czy twoim zdaniem Nikodemus mozna zaznac OOBE bez czytania tych wszystkich ksiazek (nie ze nie lubie czytac ale ciezko zapamietac 3 czy iles tam ksiazek i wszystkie wskazowki). a poza tym to przeciez czlowiek uzywa circa 9% swojego mozgu wiec nigdy nic nie wiadomo a naukowcy podchodza do tego wedlug zbyt "prymitywnie'' i biora pod uwage tylko fizycznosc. z gory dzieki za informacje dodane w tych komentarzach

    Odpowiedz
  • lukasz92 (2008-12-07 00:08:52) #1576 | RAPORT
    Niestety po pół roku prób nadal nie udało mi się tego zaznać cóż OOBE zostaje tylko marzeniem, a wielka szkoda nie wiem czemu mi się nie udaje może nie każdy tak może

    Odpowiedz
  • golo (2009-01-17 21:22:55) #2023 | RAPORT
    kiedyś z ld wszedłem do obe ale tak się wystraszyłem, że postanowiłem obe zakończyć. Miałem wszystkie obiawy do jego rozpoczęcia. Widziałem nawet jak wychodzę z ciała

    Odpowiedz
  • kwadzik (2009-02-12 21:31:20) #2100 | RAPORT
    OOBE iluzja. Dobre naukowcy g***o wiedza i poczatkach szamanizmu. Wiele ma wspulnego ma didgeridoo z oobe.
    A to ze potrafisz wedrowac pozacialem to sie uczysz w punkcie nr.5
    a jest ich na moja skale 10.

    Odpowiedz
  • Nikodemus (2009-03-15 19:31:09) #2576 | RAPORT
    Drodzy, aby doznać OOBE nie należy dążyć do tego na siłę. nic z tego nie będzie. Trzeba podejść do tego jak do zwykłej codziennej czynności; ale też trzeba się do tego przygotować: odprężyć i odsunąć od siebie wszystkie myśli. Najlepszy jest moment tuż przed zaśnięciem. A że się boimy? No cóż, boimy się nieznanego. Zaręczam, że przy zrozumieniu istoty rzeczy wszystko stanie się dla nas normalne. Nie będziemy bać się duchów ( wśród których żyjemy i którymi sami jesteśmy - czy tego chcemy, czy nie chcemy - w opakowaniu naszych ciał ), horrorów, które pomimo misternej reżyserii są tylko iluzją dążącą do wprowadzenia nas w stan niepokoju i innych niewytłumaczalnych zjawisk. Nasze życie tu na ziemi jest tylko chwilą, a do naszego prawdziwego DOMU powrócimy po naszej fizycznej śmierci. Tam jest wieczne życie. Na ziemi, jak również być może na innych światach fizycznych będziemy pojawiać się jeszcze wielokrotnie i pokonywać trudności, osiągać cele, które dla doskonalenia siebie sami sobie wyznaczyliśmy. Życzę wszystkim osiągnięcia tych celów i rozwiązywania problemów, których nie szczędzi nam życie.

    Odpowiedz
  • CestBeau (2009-05-28 18:41:04) #3063 | RAPORT
    Co do latania, umierania i innych zbytków we śnie do najbardziej pokręconych zaliczam cofnięcie w czasie i ucieleśnienie się z jednym z dwóch uciekających ludzi przed (zdaje się) Niemcami.
    Całość rozegrała się w moim miejscu zamieszkania , zaznaczam że nie sprawdzałem topografii mieściny z tamtego okresu przed tym snem. Po weryfikacji szczątkowych zdjęć które udało mi się znaleźć byłem zszokowany gdyż odpowiadały w 100% temu co widziałem w trakcie tej szaleńczej ucieczki, jednakże obudziłem się zaraz po zauważeniu mnie i mojego kompana przez żołnierzy.

    Zabawne w tego typu snach (gdyż dla mnie jest to tylko sen a nie żaden wyższy stan świadomości) jest to że mają one miejsce zazwyczaj w godzinach wczesno-porannych , u mnie okolo godz. 3-4-tej i kończą się poprzez zakłócenie ich przebiegu lub czysty strach powodując samoistne przebudzenie.

    Potrzebujemy pomocy kosmitów oraz agentów Scully i Mulder'a aby rozkminić nasze zawiłe mózgownice ;)

    pozdrawiam.

    Odpowiedz
  • Ogasalara (2009-06-08 17:53:48) #3141 | RAPORT
    Moje zdanie na ten temat jest takie ze dla ludzkiego mozgu to OOBE to nic trudnego... gdybysmy tylko potrafili go dobrze wykorzystywac opanowalibysmy caly wszechswiat bez problemu

    Odpowiedz
  • fantasmagoria (2009-06-20 13:25:02) #3230 | RAPORT
    "naukowcy" po prostu boją się zburzenia swoich teorii, lubią miec na wszystko wyjaśnienie, a przecież nie wszystko da się wyjaśnić-cytuję-z pomocą kamery i chirurgicznego młotka, i to się nie tyczy wyłącznie OOBE. Są nawet rzeczy, w które trzeba wierzyć albo nie, bo na nie wyjaśnienia NIE MA.

    Odpowiedz
  • Olaf (2010-05-02 23:16:44) #4892 | RAPORT


    "Co nam dały te badania?"

    No co nam dały, potwierdziły że 99,99% przypadków OBEE to nic innego jak iluzja.
    Jest oczywiście ten niewielki odsetek prawdziwych przypadków, które trzeba zbadać.
    Chciałbym jednak zauważyć jedną rzecz. Dzięki popularyzowaniu tego zjawiska jako łatwego do osiągnięcia, "w kilku prostych krokach", jako powszechnego, możliwego do osiągnięcia dla każdego i tak dalej zwiększa się sukcesywnie ilość przypadków fałszywych. Co jednocześnie zmniejsza możliwość zbadania zjawiska.

    Dokładnie tak samo jak z UFO, gdzie większość rzeczy to złudzenia optyczne a nadgorliwi "łowcy nieznanego" (przykład - Fundacja Nautilus) katalogują je jako "dowody". Obniża to wiarygodność późniejszych obserwacji, bo skoro ze 100 opublikowanych fotografii 95 jest plamą na obiektywie, to jak potem poważnie traktować kolejne? :(

    Tu podobnie. Należy jasno i wyraźnie powiedzieć - OBEE NIE JEST POWSZECHNE i łatwe do osiągnięcia.



    Odpowiedz
  • Anpolade (2010-05-04 17:14:56) #4906 | RAPORT
    To jest kwestia dostrojenia własnych wibracji ciała do wibracji kosmosu.Podróże w tym stanie są szokujące,chodzi mi o prędkość z jaką to coś nasze się porusza
    Prędkość światła blednie przy tej prędkości.Jednak jest podstawowa zasada nie może ta nazwijmy to nasza świadomość przebywać poza ciałem zbyt długo.
    To się po prostu czuje ,że trzeba wracać do naszego ciała.
    W przeciwnym wypadku nasze ciało by umarło.
    To coś ma kształt naszego ciała i czuje się gdy przenikamy przez coś.
    Ale ma się świadomość ,że nic nie jest w stanie zrobić nam krzywdy.Jednak trzeba być czujnym ,gdyż mogą być zagrożenia dla nas w tym stanie o których jeszcze nie wiemy.


    Odpowiedz
  • Olaf (2010-05-04 21:47:38) #4912 | RAPORT
    Anpolade - zdajesz sobie sprawę co napisałeś?
    Skąd sobie to wymyśliłeś, nie mów że na trzeźwo.

    Odpowiedz
  • KOLIBER (2010-05-20 21:45:36) #4981 | RAPORT
    nie jest łatwe do osiagniecia... ja bym powiedziała ze jezeli baardzo chcesz wyjsc z ciała i tylko na tym sie koncentrujesz to nic z tego nie bedzie...Mnie OOBE zadaza sie w najmniej odpowiednich momentach im bardziej nie chce wyjsc tym trudniej mi przerwac ten idiotyczny paraliz przysenny...a kiedy chce na ogoł poprostu zasypiam. W pokoju mam szlak astralny wiec OOBE nie nalezy tam do szczegolnie miłych doswiadczen.. mam raczej wspomnienia z idiotycznymi bytami ktore sie na mnie gapia, probuja mnie złapac czy smieja sie histerycznie...nikomu nie zycze... zanim nauczyłam sie blokowac OOBE spanie w nim było dla mnie koszmarem =_=''

    Odpowiedz
  • freak78 (2010-10-08 13:40:56) #5665 | RAPORT
    witam, pozdrawiam wszystkich:) Zdarzyło mi się coś ciekawego, mianowicie kiedyś śnił mi się jakiś sen, ot zwykły sen, różne przedmioty i inne treści których nie pamiętam, natomiast do tej pory pamiętam to co było później, a więc obudziłem się, usiadłem na łózku, rozejrzałem się po pokoju, widziałem kompa i meble w pokoju, lekko uchylone drzwi i sączące się światło z przedpokoju, bo to był już poranek i mama wychodziła do pracy, no i pomyślałem że pójdę do WC za potrzebą, no i chciałem się poruszyć, i nagle szum w uszach i dopiero otworzyłem oczy na łóżku... Może tak być że fałszywe przebudzenia są formą OOBE, nie wiem co to było, ale chodzi mi o coś innego, mianowicie rzekomo pobudzanie magnesem skrzyżowania ciemieniowego powoduje OOBE, oni bawili sie elektrodami dotykając mózgu w odpowiednich miejscach, ale popełnili podstawowy błąd, ja bym zrobił test nawet na zdrowych ochotnikach, (nie musieli by być niewidomi, choć na osobach niewidomych od urodzenia byłby taki test najbardziej niepodważalny) ale oczki bym im przesłonił klapkami i wtedy na otwartym mózgu bym ich pobudzał, jeśli by coś widzieli mimo to i miałoby to pokrycie w realu, to sprawa załatwiona:)

    Odpowiedz
  • anty_ezo (2013-04-30 13:51:18) #7799 | RAPORT
    Cała prawda, to tylko mózg, idioci. Zamknijcie mordy i skończcie pisać wasze ezo bzdury, bo to tylko wasze pieprzone łby, w głowach macie to ***o i koniec kropka.

    Odpowiedz
  • anpolade (2015-10-21 14:09:22) #12917 | RAPORT | E-mail
    To co napisałem to prawda.
    To nie są żarty.
    Np we śnie udało mi się go raz kontrolować to postacie w nim występujące zachowują się interaktywnie tzn chciałem zorientować się który to rok więc zapytałem osobnika który mamy rok? Co zrobił? Odrócił się na piecie i poszedł w przeciwnym kierunku nie ogpowiadając na moje pytanie.
    Gdy zapytałem dwie panie co obsługiwały stragany co to za miasto.
    Spojrzały na siebie jakby porozumiewawczo na mnie nie i dalej krzątały się przy straganach.
    Chciałem sprawdzić w jakim czasie to się dzieje i gdzie. Niestety postacie ze snu, że tak powiem odmówiły współpracy a szkoda.

    Odpowiedz
Tagi
Inne artykuły
o podobnej tematyce
SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
POLECANE KSIĄŻKI
NAJNOWSZE FILMY
MY lubimy ICH, ONI lubią NAS - nasi partnerzy, współpracownicy i zaprzyjaźnione serwisy
Copyright © 2004-2018 by Radio Paranormalium