Zniknięcie załogi "Mary Celeste"

Bardziej niż nieprawdopobobne, niemożliwe, niewiarygodne... i nie pasujące do pozostałych kategorii.
Awatar użytkownika
Ivellios
Administrator
Administrator
Posty: 4763
Rejestracja: 2004-08-28, 17:14
Lokalizacja: Katowice
Imię i nazwisko: Marek Sęk
Nastrój:
Kontakt:

Zniknięcie załogi "Mary Celeste"

Post autor: Ivellios » 2004-09-05, 18:44

Mary Celeste była niewielkim statkiem handlowym o pojemności 282 ton, należącym do przedsiębiorstwa J.H. Winchester and Company, który 5 listopada 1872 roku wypłynął z portu w Nowym Jorku z ładunkiem 1700 beczek spirytusu w kierunku Marsylii. Cała historia zaczęła się 5 grudnia w okolicy Azorów, gdy nieopodal Mary Celeste przepływał inny statek, angielski Dei Gratia.
Kapitana tego drugiego, D. Moorehouse'a uderzyło to, iż załoga Mary Celeste nie odpowiadała na pozdrowienia oraz wysyłane z Dei Gratii sygnały. Gdy Moorehouse skierował w stronę Mary Celeste kilku marynarzy ze swojego statku, ci, wdrapawszy się na pokład brygu, ze zdumieniem stwierdzili, iż nie ma na nim żywej duszy. Na sznurkach suszyła się jeszcze świeżo uprana bielizna, w kuchni stał kocioł gorącej zupy dla marynarzy. W kubryku stała zapalniczka pełna dymiących papierosów, a obok niej-kubki z jeszcze ciepłą herbatą. W szufladzie kapitana leżały nietknięte papiery statku oraz kompas, a także duża suma pieniędzy. Najciekawsze było zaś to, że na pokładzie znajdował się komplet szalup. Nie brakowało żadnej.
Nikomu nie udało się rozwiązać zagadki zaginięcia załogi statku Mary Celeste. Najciekawszą teorię na ten temat wysunął autor przygód Scherlocka Holmesa, Sir Arthur Conan Doyle. Według niego, na pokładzie umieszczono chorego psychicznie kucharza, który wypchnął całą załogę za burtę, a potem sam wskoczył do wody.
Prawdopodobnie jednak nigdy nie dowiemy się, co stało się z załogą Mary Celeste.


Nie lubię warszawskich fryzjerów i kwietniowych wilkołaków. Bo nie. I już.
Daisy

Post autor: Daisy » 2004-09-05, 18:57

Oh, temat, który uwielbiam:D Dziękuję za jego założenie:)
Myślę, że Statek porpostu zatoną i nigdy go dlatego nieodnaleziono. Mimo to mam pewne podjerzenia, że to nie było zwykłe zatonięcie, czy zniknięcie:)
Awatar użytkownika
Ivellios
Administrator
Administrator
Posty: 4763
Rejestracja: 2004-08-28, 17:14
Lokalizacja: Katowice
Imię i nazwisko: Marek Sęk
Nastrój:
Kontakt:

Post autor: Ivellios » 2004-09-05, 19:13

To jak załoga Dei Gratia wypatrzyła go na morzu :?:
Nie lubię warszawskich fryzjerów i kwietniowych wilkołaków. Bo nie. I już.
Daisy

Post autor: Daisy » 2004-09-05, 19:21

Może to zwykły ich wymysł, że Marię C widzieli.
Awatar użytkownika
Ivellios
Administrator
Administrator
Posty: 4763
Rejestracja: 2004-08-28, 17:14
Lokalizacja: Katowice
Imię i nazwisko: Marek Sęk
Nastrój:
Kontakt:

Post autor: Ivellios » 2004-09-05, 19:33

Wymyślili sobie coś, do czego podpłynęli i na co weszli i zbadali...
Nie lubię warszawskich fryzjerów i kwietniowych wilkołaków. Bo nie. I już.
Daisy

Post autor: Daisy » 2004-09-06, 23:04

Hmmm... zagmatwałam się w tym troszeczkę. Wpiszę wersję, którą na polski w 6 klasie układałam. Na pokład wparowała rybka z tasakiem zabiła wszystkich krew wypiła, a ciała wrzuciła do morza, aby dla reszty był obiad. I dostałam tylko 4+ za to, że zbyt krwawe:)
Awatar użytkownika
Ivellios
Administrator
Administrator
Posty: 4763
Rejestracja: 2004-08-28, 17:14
Lokalizacja: Katowice
Imię i nazwisko: Marek Sęk
Nastrój:
Kontakt:

Post autor: Ivellios » 2004-09-06, 23:55

Kurcze ktoś kiedyś wymyślił historię, że kucharza wkurzyła gra żony kapitana na fisharmonii...
Nie lubię warszawskich fryzjerów i kwietniowych wilkołaków. Bo nie. I już.
Awatar użytkownika
black_ozzy
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 22
Rejestracja: 2004-11-08, 21:23
Lokalizacja: Bielsko-Biała
Kontakt:

Post autor: black_ozzy » 2004-12-04, 14:54

Ja kiedyś oglądałem taki film, bardzo mi się podobał niestety tytułu nie pamietam (jak ktos bedzie znał niech napisze). Chodziło o to jest se statek naukowy który odbiera sygnały ze kosmosu. Pewniego razu płynie se inna łódka i patrzy a ty nikogo nie am. Zasilanie na statku jest wyłaączone. Włanczają je, i nagle zaczynaja ginąć. Chcecie wiedzieć czemu?? jak nie to nie czytajcie poniższego akapitu :P
Jednym z odbieranych sygałów była sztuczna inteligencja, ona zawładneła komputer i maszyni i zaczeła sonbiue robić żołnierzy. Była zależna od zasilania. Koncówki nie zdradze. Naprawde polecam.
Fajny też był "Statek widmo" też polecam:)
A wracając do tematu to teoria kuchta, może btć prawdziwa tylko dla małego statku(do 20 osób), bo wiecej by nie dał rady. A nawet jak to przecież ich wyżucił a herbata była ciepła, statek stał (chyba) to płytwały by jaieś ciała), przecież czas zanim herbata ostygnie to jakieś 20 min :P Zresztą sam nie wiem. Ale opis Ivellios'a jest za mało precyzyjny aly można było go analizować:) swojej teori to ja nie amm:)
Awatar użytkownika
Ivellios
Administrator
Administrator
Posty: 4763
Rejestracja: 2004-08-28, 17:14
Lokalizacja: Katowice
Imię i nazwisko: Marek Sęk
Nastrój:
Kontakt:

Post autor: Ivellios » 2004-12-07, 09:19

Ale opis Ivellios'a jest za mało precyzyjny aly można było go analizować
Prawie wszyscy badacze tej sprawy dysponują tego typu opisami... mniej lub bardziej szczegółowymi. W moje ręce wpadła nawet opowieść literacka próbująca na siłę wyjaśnić zagadkę zniknięcia załogi tego statku, ale to raczej temat na zupełnie inny post...
Nie lubię warszawskich fryzjerów i kwietniowych wilkołaków. Bo nie. I już.
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości