Zacząłem wszystko postrzegać jako "plastikowe"

Bardziej niż nieprawdopobobne, niemożliwe, niewiarygodne... i nie pasujące do pozostałych kategorii.
patyk
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 9
Rejestracja: 2020-07-19, 03:59
Nastrój:

Zacząłem wszystko postrzegać jako "plastikowe"

Post autor: patyk » 2020-07-28, 03:18

Cześć,
Chciałbym wam pokrótce przedstawić moje ostatnie odczucia jak i zapytać czy mieliście coś podobnego.
Otóż w wielkim skrócie - zacząłem wszystko postrzegać. Chodzi o to, że wszystko na co patrzę, wydaje się być takie nierealne, "plastikowe".
Mam takie odczucie gdy patrzę na cokolwiek i mam wrażenie że to nie jest realne, czyli wszystko co nas dookoła otacza. Zrozumcie proszę, że cięzko jest opisać swoje odczucia, ale wybrałem słowo "plastikowe", ponieważ z tym mi się to kojarzy, czyli bezduszne, sztuczne przedmioty dookoła mnie, a ja sam czuje się, jakbym nie należał do teraźniejszości.
Gdy słyszę, że ktoś sobie kupił jakąś zabawkę, dom, samochód, to nie robi to na mnie żadnego wrażenia i to dosłownie, bo mój umysł postrzega to jakby ktoś powiedział że widział na zewnątrz drzewo.
Druga sprawa, może ważniejsza - postrzeganie przeze mnie ludzi i uczuć/odczuć. W ciągu ostatniego roku, zacząłem również inaczej postrzegać ludzi, czyli patrzeć na nie jak na przedmioty, czyli bezduszne twory, pozbawione sensu, ich działanie postrzegam jako bezsensowne, czyli dążenie do celu, awanse, pieniądze - to wszystko odczuwam jak jakąś grę komputerową. Naprawdę ciężko wytłumaczyć takie odczucie nie będąc w takiej sytuacji, ale znów, ludzie wyglądają w moich oczach jak jakieś kukiełeczki sterowane. Wygląda to jak jakiś objaw socjopatii, ale nie. To coś więcej, bo do ludzi, ich działań i uczuć nic nie czuję. Jakby stali się komputerowymi tworami bez duszy i obojętne mi jest w zasadzie CO myślą, CO robią i PO CO w ogóle tutaj są.
Reasumując - zacząłem postrzegać ten świat jakby wykreowany, sztuczny, nierealistyczny z tym czego ja bym oczekiwał, albo mój mózg zaczął to wszystko postrzegać inaczej.
Tak samo ja sam - nie czuję żadnej potrzeby posiadania czegokolwiek, relaksu, napięcia, stresu, zabawy, frajdy, bo...no właśnie, dochodzimy do meritum.
Czytałem kiedyś, że takowe odczucia są etapem głębokiej transformacji, duchowego rozwinięcia.
Niestety na forach ezo, spotkałem się z opiniami, że jest to początek odchodzenia z tego świata (czytaj własnej śmierci) i organizm to właśnie czuje, że opuszczają mnie wszelkie życiodajne energie.

Pytam Was, ponieważ sam nie wiem co teraz począć i komu wierzyć. Czuję się, jakby to wszystko się kończyło - albo moje życie, etap w życiu, transformacja eneergetyczna, sam do końca nie potrafię tego określić.
Zauważyłem jedynie (nie, proszę się nie śmiać), że mam ogromny wpływ na otoczenie, czyli jak to nazwą ludzie "ezo", wpływanie na rzeczywostość. Jak gdyby ktoś powiedział mi, że od teraz co sobie pomyślisz, to w dłuższej perspektywie się ziści. Niestety zisciło się wiele razy, w tym również i te złe rzeczy których żałuje teraz.

Pomyślałem sobie, że może to byc również jakiś objaw choroby, ale nic z tych rzeczy - pracuję, cieszę się nadal z różnych rzeczy i małych sukcesów, oraz rozumiem w pełni swoje porażki, czyli nie tylko powód, a cały bieg wydarzeń i jak to mówią - od a do z potrafię "rozpracować" niektóre zjawiska i rzeczy które spotykaja mnie i najbliższych (choć i nie tylko najblizszych).

I ostatnia rzecz. Możecie się śmiać - w sumie ja też tego nie rozumiem i mnie to bawi, ale kilka osób tzw. wróźbitów/wróżek (ale nie tych z TV, tylko poleconych przez wtajemniczonych), bardzo trafnie określiła moją osobę (czyli kim jestem), co mną kieruje, jakie mam cele, a jedna rzecz mnie nadal intryguje w ich opisach - że de facto nie mam duszy, nie istnieję w jakimś swiecie (chyba to był astralny?), że nie mam aury i jestem po prostu bezduszną energią, egregorem, jakby obcą istotą. Jeżeli słyszych to od wielu osób, to zaczynasz się zastanawiać co do diabła, ale moje dotychczasowe życie wyglądało inaczej, było kolorowe, miałem tylko raz depresję, ale mam na tyle twardy organizm że sam znalazłem sposób aby z tego wyjść i się z niiej wyleczyłem. Problematyczny jednak jest ostatnio rok/dwa, podczas którego to postrzeganie się właśnie zmieniło u mnie.

Okej, może jeszcze jedno sobie - ostatnimi czasy również widzę...więcej. Tak, tutaj również ciężko to wytłumaczyć, ale porafię często wyczuć i widzieć...energię (lub cokolwiek to jest), a spoglądając w niebo to już w ogóle temat na książkę.

Czy mógłby ktoś skomentować moje zachowanie i skąd to się bierze ? Interesuje mnie medyczny jak i paranormalny punkt widzenia.


Awatar użytkownika
FralTral
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 7
Rejestracja: 2013-05-19, 10:57
Nastrój:

Re: Zacząłem wszystko postrzegać jako "plastikowe"

Post autor: FralTral » 2020-07-29, 16:39

Też tak mam. Ale uważam że to samo świadomość - jeden z etapów dojrzewania Jak sądzę ?
Patrzenie na wszystko jak byś stał obok - ocenianie wszystkiego i wszystkich podług własnych myśli.
To raczej się nie zmieni, 10 lat temu szukałem wyjścia z tego stanu w alkoholu :D i nic nie dało. Natomiast przeżycia ekstremalne ściągają mnie na ziemię. Czuje tu i teraz.
Polecam coś bezpiecznego ale ekstremalnego z adrenaliną.
Pozdrawiam.
Każdy z nas o coś walczy na własny sposób
O prawa, smak rozgłosu, o prawa do głosu
Albo o prostsze rzeczy jak spokojny sen
patyk
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 9
Rejestracja: 2020-07-19, 03:59
Nastrój:

Re: Zacząłem wszystko postrzegać jako "plastikowe"

Post autor: patyk » 2020-08-03, 02:01

FralTral pisze:
2020-07-29, 16:39
Też tak mam. Ale uważam że to samo świadomość - jeden z etapów dojrzewania Jak sądzę ?
Patrzenie na wszystko jak byś stał obok - ocenianie wszystkiego i wszystkich podług własnych myśli.
To raczej się nie zmieni, 10 lat temu szukałem wyjścia z tego stanu w alkoholu :D i nic nie dało. Natomiast przeżycia ekstremalne ściągają mnie na ziemię. Czuje tu i teraz.
Polecam coś bezpiecznego ale ekstremalnego z adrenaliną.
Pozdrawiam.
To znazcy co masz dokladnie ?
U mnie to nie jest etap dojrzewania (mam juz ponad 40-tke na karku). Nie zamierzam uprawiać sportów ekstremalnych, czy bawić się w jakieś używki, a bardziej chcę zrozumieć przyczynę takiego stanu.
U mnie co róż pojawiają się i nowe dziwne sytuacje o które się nie prosiłem - zaczynam widzieć uczucia w ludziach oraz liczby na zegarkach - ciągle te same. Po prostu patrzysz na zegar i jest np 2:22, 3:33, 4:44, 14:44, 2:44. Jakieś wredne czwórki się na mnie uwzięły.
Aaa, jeszcze dodam, że ostatnio zaczynam "umieć rozmawiać ze zwierzętami". Wiem, wiem, brzmi to jak wywód jakiegoś paranoika, ale zaczynają łagodnieć przy mnie jak się odpowiednio i ja zachowam - psy, koty, wiewiórki. Po prostu czujesz na sobie ich wzrok, czujesz (poczywiście po częsci) ich myśli. Tak jakby chicały ci coś powiedzieć, przekazać...
Obawiam się tylko jednego (co de facto wyczytałem w kilku miejscach), że może to oznaczać własny koniec.
Aurę mam ponoć fioletową, białą, różnie interpretowaną (nie umiem sam jej zobaczyć).
Awatar użytkownika
AlbertKowalski
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 16
Rejestracja: 2018-11-12, 03:31

Re: Zacząłem wszystko postrzegać jako "plastikowe"

Post autor: AlbertKowalski » 2020-08-25, 23:54

Na twoim miejscu poszedłbym do psychologa czy psychiatry. Zresztą ten pierwszy, jak wyczuje jakąś patologię, to wyśle cię do psychiatry.
Dlaczego tak piszę.
Kiedyś u mnie w pracy był jeden gostek, bardzo inteligentny, po studiach, który mniej więcej przed 50-ką zaczął gadać dziwne rzeczy. To nabierało na siłę z miesiąca na miesiąc. Po prostu coraz bardziej odpływał od rzeczywistości i podobnie jak ty zaczął inaczej ją odbierać i opowiadał o tym wprost kolegom z pracy i w domu żonie itd. W końcu za namową praktycznie wszystkich niechętnie, ale poszedł do psychiatry. Ten po prostu przepisał leki i po kłopocie. Wrócił na ziemię.
ZdzisławZdzisławski
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 18
Rejestracja: 2014-08-23, 02:12
Kontakt:

Re: Zacząłem wszystko postrzegać jako "plastikowe"

Post autor: ZdzisławZdzisławski » 2021-06-20, 19:16

A te leki to jak długo potem trzeba brać? Można odstawić, jak już się człowiek "ustabilizuje"?
patyk
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 9
Rejestracja: 2020-07-19, 03:59
Nastrój:

Re: Zacząłem wszystko postrzegać jako "plastikowe"

Post autor: patyk » 2021-06-21, 03:04

ZdzisławZdzisławski pisze:
2021-06-20, 19:16
A te leki to jak długo potem trzeba brać? Można odstawić, jak już się człowiek "ustabilizuje"?
Moze tak spróbowałbyś się nauczyć czytać ze zrozumieniem, albo może czcionke zwiększyć, bo pisałem przecież na początku że czuję się świetnie, nic mi nie dolega, mam pracę, rodzinę i cieszę się z małych sukcesów. Nie lepiej czytać książkę od początku aniżeli od wybranej strony ?
To tak żeby ci dopiec ;)
A teraz wracając do mojego pytania z wątku, to nie myliłem się. To był początek etapu jak to dziwnie ludzie nazywają "transformacji", choć nie wiem dlaczego głupszego sformułowania jeszcze nie wymyślono, ale w moim przypadku to był pewien koniec i początek. Z tym początkiem wiąże się nabycie jakiejś dziwnej umiejętności rozpoznawania ludzi i przedmiotów i jasnwidztwem. Najbliżej temu ku słowom telepatia i medium chyba. Po prostu nie widząc aury człowieka potrafię go rozszyfrować po wyglądzie, po jednym zdjęciu co to za typ. Jeszcz prościej jest, gdy ta osoba jest w pewnej odległości ode mnie (ale nie za blisko, to jakby zakłuca całe czytanie). Fajna sprawa powiem wam. Nieraz już uratowało mnie to przed wejściem "na minę". Z tymi przedmiotami również jest "dziwnie". Coś kiedyś czytałem o energii kształtów czy jak mu tam, ale potrafię również po zdjęciu (najczęściej) oraz dotyku określić czy jest to bubel czy nie. Kiedyś zdarzało mi się patrzeć lub dotknąć jakiś przedmiot i....przedmiot jak przedmiot, ale teraz z kolei jakby uaktywnił się nauron czy połączenie pomiędzy wzrokiem/dotykiem/głową, że potrafię lepiej je wybierać i tak samo, nie wpadam już na miny. Przepraszam, że nie potrafię tego wytłumaczyć dosłowniej, ale sam nie potrafie i nie rozumiem tego zjawiska. To samo jest z wnętrzami, czuję w niektórych jakby emanowały jakąś energią i po pewnym czasie zacząłem analizować swoje "znaleziska", czyli sprawdzać siebie - dlaczego tam a tam czuje się dobrze, a w innych miejscach nie. Obserwowałem to również na podstawie ilości ludzi przebywających w pewnych miejscach lub konkretnych, czyli coś na wzór "dlaczego więcej ludzi przebywa na przystanku X po lewej stronie aniżeli prawej" gdzie nie ma dosłownie żadnych za i przeciw każdej strony i się zaczynają tłoczyć. Teraz pojade po bandzie zapewne i znów pojedziecie z tabletkami, ale to jest moim zdaniem jakaś energia miejsca, niewidoczna (przynajmniej dla mnie).
Co do snów i wizji to się nie wypowiem, bo już sobie zaszkodziłem tym "u niektórych". Na początku fajna sprawa jak wiesz co się wydarzy i podchodzisz do telewizora a tam właśnie gadają o tych wydarzeniach (ja często nie znam dokładnie czasu i miejsca, często jest symbolika), ale po pewnym czasie zaczyna cię to nudzić i przybijać, zwłaszcza że niektóre "zapowiadają" odejście pewnych osób (tak, takie też mi się zdarzały).

Podobnie ze zwierzętami - nawet jak przechodzi obok jakiś pieseł z tych "groznych", to ja coś czuję w sobie, jakby jakaś komunikacja. Raz też zrobiłem test (aczkolwiek pierwszy i ostatni bo się nieźle os...łem że tak powiem), ale poznałem w końcu sąsiada z ulicy pare domków dalej i miał takiego psa ze śmiesznym pyskiem długim (jakaś rasa grozna) i gadu gadu, pierdu pierdu przez bramke i oczywiście musiał przybiec pies (troche pokracznie one bigają). Ja z kolei chciałem "sprawdzić siebie" i wiecie co ? Podbiegał i szczekał i przez płot (pionowe pręty) dał się obwąchać i pogłaskać. Nie powiem jak to zrobiłem, ale tutaj cytuje sąsiada "Nie no nie wierze, to sa jakieś jaja !". Potem gość zaczął drążyć temat, ale ja wolałem poudawać głupka, że też takiego miałem i sru, rozmowa pilnie na "boczne tory".

Tak więc reasumując i dla potomnych tutaj na forum - nie wiem jak to się stało (nadepnąłem na coś może?), że w mózgu poprzestawiało się tak, ale uwierzcie mi. Mój opis z zeszłego roku był tego początkiem. Ogólnie jest to fantastyczne doznanie ale uwaga - tylko na początku. Z biegiem czasu robi się nudne i drażniące (te umiejętności) i może to niewielu ludzi mówi, ale zaczynasz mieć tego dosyć i chcesz znów żyć normalnie.
Wiecie od czego ja zacząłem aby "wrócić na ziemię" ? Od palenia książek. Powoli, powoli te wszystki umiejętności się jakby cofają. Sam w to nie wierzyłem, ale może będzie tutaj ktoś mądry, kto będzie potrafił to wyjaśnić. Że jak - ich obecność miałaby pogłębiać moje zdolności, emanować jakąś "kosmiczną energią" ? Może i tak, ale ja wolę w to nie wierzyć, choć z drugiej strony brak racjonalnego wytłumaczenia niestety zmusza mnie do stwierdzenia że "coś jest w powietrzy", coś czego nie dostrzegamy.

Jak ktoś jest zainteresowany o jakieś szczegóły tej transformacji, to pytać, nie będę proponował tabletek i psychologów :)
Może ewentualnie udałoby się znaleźć mój punkt "początkowy", kiedy to się wszystko zaczęło.

btw,
Chciałem startować jeszcze do tego "studio vtv" gdzie opisują takich "wariatów", ale z drugiej strony pomyślałem sobie, że to byłby głupi, pusty wywiad, bo ja nic nie wiem i opisywałbym tylko swoje doznania i wydarzenia lub kiedy to udało mi się czemuś zapobiec, ale to wyglądałoby bardziej jak "opowiastki wyjęte prosto z baniaka, wymyślone na poczekaniu" więc dałem sobie spokój.
ODPOWIEDZ

Wróć do „Niewyjaśnione zjawiska”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości