Wilcze kryptydy

Bigfoot, Yeti, Chupacabra i inne zwierzęta, które istnieją wg rozmaitych podań, legend i relacji świadków, a których istnienie aktualnie odrzuca współczesna zoologia
FeiDei

Wilcze kryptydy

Post autor: FeiDei » 2005-09-29, 15:03

Temat mowi sam za siebie:

1.Czerwony wilk (Francja) - nic nie znalazlem ale nazwa mowi sama za siebie

2.Shunka Warak'in (USA) -
Pod koniec XIX wieku, rodzina Hutchinsonów przeprowadziła się do Montany i zamieszkała nad brzegiem rzeki Madison River, w hrabstwie County. Wkrótce potem doniesiono o spotkaniach jej członków z tejamniczą bestią najprawdopodobniej spokrewnioną z psowatym (Canidae). Jednym z potomków tego rodu był zoolog Ross Hutchins. W 1977 roku napisał książkę pt.: ,,Tropy tajemnic natury: życie pracującego przyrodnika." W dziele tym opisał wiele tajemniczych kryptozoologicznych wydarzeń, jakie miały miejsce w Ameryce Północnej. Z książki tej pochodzi taki cytat: ,,Jednego z zimowych poranków, mój dziadek został zaalarmowany przez szczekające psy. Odkrył, że wilkopodobna bestia ciemnego koloru goniła gęś mojej babki. Strzelił do zwierzęcia ze strzelby, ale chybił. To pobiegło w dół rzeki, ale kilka dni później znowu było widziane w czasie świtu. Widywano je kilka razy wokół naszego domu, jaki i innych, jakieś piętnaście mil w dół rzeki. Cokolwiek to było, było doskonałym piechurem... Ci, którzy dobrze przyjrzeli się zwierzęciu, opisywali je jako prawie całkowicie czarne, z wysokimi przednimi łapami, z tylnymi o wiele niższymi, podobnie jak jest u hien. Jednego poranka w późnych dniach stycznia, mój dziadek ponownie został zaalarmowany przez psy i tym razem udało mu się zabić zwierzę. Tylko czym było stworzenie, ciągle pozostawało otwartą kwestią. Po jego zabiciu, zostało ono podarowane człowiekowi o nazwisku Sherwood posiadającym sieć sklepów spożywczych i muzeum w Henry Lake w Idaho. Ciało zwierzęcia zostało wypchane i wystawiane tam przez wiele lat. Nazwano je ringdocus."
Indianin z Iowy, Lance Foster poinformował w 1995 Lorena Colemana o tradycji z jego plemienia o zwierzęciu nazywanym przez Indian shunka warak'in (,,zabierający psy"), które wydaje dźwięki takie jak człowiek, kiedy jest zabijane. Opis Fostera przypominał bardzo hienę i zwierzę wystawione w muzeum w Idaho, co udowadnia, że jest to shunka warak'in.
Coleman spekulował, że zwierzę jest prehistorycznym ocaleńcem z gatunku znanego jako Borophagus, pojawiły się również teorie mówiące, że mogło to być inne oficjalnie wymarłe zwierzę, przypominający bardzo hienę Hyaenodon montanus.

Jego fotke daje w zalaczniku

3. Wilk Tasmanski (Australia)
W kronikach odnotowuje się wiele relacji świadczących o tym, że pozornie wymarłe gatunki mogły przetrwać do naszych czasów. Poruszające się majestatycznie żywe mamuty mignęły kiedyś komuś z dużej odległości w syberyjskiej tajdze. Żywy przedstawiciel wymarłych strusiowatych nielotów z rzędu dinornithiformes wychynął na moment z buszu Nowej Zelandii. Sugerowano nawet choć, niestety, jest to tylko czysta spekulacja - że ptak dodo mógł przetrwać na niegościnnych i bezludnych wysepkach na północ od Mauritiusa.Ale ze wszystkich wymarłych zwierząt największe szansę przetrwania miał tasmański tygrys, zwany też tasmańskim wilkiem, dziki torbacz-drapieżnik wysoki na blisko dwa metry, obdarzony masywnymi szczękami, o pasiastym zadzie, dzięki któremu uzyskał miano tygrysa. Swego czasu występował obficie w całej Australii. Uważa się, że uległ wyniszczeniu w interiorze około tysiąca lat p.n.e. wskutek sprowadzenia na kontynent psów dingo . O wiele dłużej gatunek ten przetrwał na Tasmanii, lecz wcześni brytyjscy osadnicy polowali nań bez litości, sądząc iż wyrządza szkody wśród stad owiec. Dlatego już w 1910 roku rzadko można było spotkać wilka tasmańskiego na wolności. Ostatni przedstawiciel tego gatunku został schwytany w Florentine Valley w 1933 roku i trzy lata później zdechł w zoo w Hobart. W 1936 roku wpisano go na listę gatunków przypuszczalnie wymarłych. Tymczasem wilk tasmański nigdy tak naprawdę nie zniknął z pola widzenia. W czasie sponsorowanych przez rząd polowań w latach 1937-38 i 1945-46 znaleziono raźne ślady tych zwierząt, a od 1936 roku zgłosiło się ponad czterystu świadków, którzy widzieli je na własne oczy - liczba ta w porównaniu z innymi meldunkami o tajemniczych zwierzętach prezentuje się dość imponująco. Steven Smith, który w latach osiemdziesiątych prowadził dalsze poszukiwania, ocenia, że około jednej trzeciej doniesień miało wartość badawczą, a obserwatorzy w wielu wypadkach znajdowali się w odległości zaledwie dziesięciu metrów od zwierzyny. W marcu 1982 roku zdarzył się typowy incydent. Doświadczony buszmen H-ans Naarding, rozbiwszy obóz w pobliżu górnego biegu rzeki Salmon w północno-zachodniej Tasmanii, został nagle zbudzony około drugiej w nocy. Chwycił latarkę, by rozejrzeć się po okolicy, i po chwili dostrzegł wielkie zwierzę w odległości około siedmiu metrów. Wyglądało jak wilk tasmański. "Stało zupełnie spokojnie - relacjonuje Naarding - widać było dokładnie każdą część ciała. Był to dorosły samiec o pięknej sierści piaskowego koloru. Naliczyłem dwanaście czarnych pasów na jego zadzie. Miał potężną kanciastą głowę z małymi zaokrąglonymi uszami. Ogon był cienki, lecz bardzo gruby przy nasadzie". Kiedy Naarding poruszył się, żeby uruchomić kamerę, zwierzę uciekło. Ale stało w tym miejscu dość długo, żeby pozostawić o sobie silną woń piżma, którą buszmen porównał do bardzo charakterystycznego zapachu hieny. Hipoteza, że nieliczna populacja tygrysów mogła przetrwać na Tasmanii przez sześćdziesiąt lat od czasu ich domniemanego wymarcia, wydaje się prawdopodobna, ale zoologowie mają nie lada kłopot z wyjaśnieniem faktu, iż ponad pięćset relacji o ich pojawieniu się pochodzi z Australii, gdzie przetrwanie tych zwierząt jest o wiele bardziej problematyczne. Doniesienia nie ograniczają się do jednego lub dwóch niedostępnych rejonów, lecz napawają od Queenslandu na południu, aż po rejony Melbourne, gdzie stworzenie zwane Potworem Wonthaggi widziano w okresie minionych czterdziestu lat ponad sto razy, i to na dalekim zachodzie, sto mil od Perth. Są także relacje z północy, w tym opis znalezionych w Kimberleys, górzystym rejonie północno-zachodniej Australii, fragmentów kości nogi, które według datowania radiowęglowego pochodzą z około 1890 roku.
Nadal niewiele jest bezspornych dowodów, choć pewien świadek, zawodowy myśliwy polujący na świnie, Kevin Cameron, pokazał niedawno sześć fotografii, na których widać ogon i zadnią część tygrysa węszącego w buszu w pobliżu Yoongarillup. Zdjęcia te wzbudzi na początku spore zainteresowanie, lecz później zwrócono uwagę, iż zostały zrobione pod tak różnymi kątami, że Cameron nie mógł fotografować zwierząt przez, jak utrzymywał, "20 lub 30 sekund". Wiarygodność myśliwego podważyło dodatkowo jego oświadczenie, iż podczas tropienia zwierzęcia w celu zminimalizowania hałasu zdjął spodnie i szedł za nim tylko w gatkach. Z braku bardziej przekonujących świadectw przetrwania tygrysa w Australii to jest może prawdopodobne, lecz nie udowodnione.Informacje o wilku tasmańskim:
Pysk miał duży zwężający się ku nosowi, który mógł otworzyć na prawie 180 stopni! W uzębieniu charakterystyczne duże kły i zęby trzonowe, przypominające pokrojem uzębienie ssaków drapieżnych. Miał spiczaste uszy oraz duży, prosty, bardzo gruby u nasady i tępo zakończony ogon. Ubarwienie szarożółte i 16-19 brunatnych, poprzecznych pręg, biegnących przez grzbiet i boki w tylnej części tułowia, aż po nasadę ogona. Aktywny zarówno w dzień, jak i o zmierzchu, potrafił wykonywać długie skoki na tylnych kończynach, podobnie jak kangury.Obszar występowania wilka tasmańskiego

Występował pojedynczo lub w niewielkich stadach, polował głównie na kangury i inne torbacze, później także na owce i ptactwo domowe. Wilk workowaty był stopochodny, zamieszkiwał tereny stepowe i górzyste


assamite
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 102
Rejestracja: 2005-08-31, 09:27
Lokalizacja: Rzeszów
Kontakt:

Post autor: assamite » 2005-09-29, 23:10

Dzieki Piękne tego mi bylo trzeba :)
"Każdy nowy dzień
Kocha cię jakby mniej
Każda nowa noc
W sercu amok płomień złość
Nie da się zamknąć przed nami bram
Jak wściekła błyskawica przebijemy czas
Wieczorne bulwary oddadzą nam cześć
Są rzeczy których nie da się znieść"
Titania (usunela konto)
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 312
Rejestracja: 1970-01-01, 03:00

Post autor: Titania (usunela konto) » 2005-10-14, 20:14

Ale ladny wilczek...hihihi podobny do dzika :shock:
Dziwne czemu one wymarly...klimat? Zostaly wybite przez czlowieka czy przez inne zwierzeta?
FeiDei

Post autor: FeiDei » 2005-10-15, 12:19

co do shunki to zabito jeden okaz to czemu juz niby nie istnieje :shock:
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości