Niezwykły D.D. Home

Tutaj możesz napisać dla nas nowy artykuł
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Niezwykły D.D. Home

Post autor: Arek » 2012-04-15, 01:54

Niezwykły D.D. Home
Daniel Dunglas Home urodził się w 1883r. w Edynburgu w Szkocji. Wychowywany był przez ciotkę. Gdy miał zaledwie dziewięć lat, wraz z nią przyjechał do Ameryki. Był dzieckiem neurotycznym i chorowitym . O jego matce mówiono że miała szósty zmysł. Daniel wcześnie poszedł w ślady matki. Gdy miał 13 lat, ujrzał zjawę bliskiego przyjaciela. "Duch" zakreślił trzy koła w powietrzu; wtedy Daniel powiedział ciotce i wujowi, że oznacza to, iż chłopiec nie żyje od trzech dni. Krewni wyśmiali go , jednak wkrótce nadeszła wiadomość, że chłopiec ten zmarł trzy dni przed "widzeniem" Daniela. Cztery lata póżniej zmarła matka Daniela i wtedy także widział on jej zjawę. Odtąd utrzymywał, że jest w stałym kontakcie z duchami zmarłych.
Mary Cook i jej mąż opiekowali się niewątpliwie dziwnym dzieckiem. Można wyobrazić sobie ich zaniepokojenie , gdy duchy z którymi rozmawiał młody Daniel, zaczęły stukać i kołatać po całym domu. Wierząc, że chłopiec ściągnął do ich domu samego diabła, Cookowie wyrzucili Daniela na ulicę.
Wszystko to działo się wtedy, gdy w Ameryce panowało szaleństwo spirytualizmu. Powszechnie przyjmuje się, że rozpoczęło się ono w 1848r. w Nowej Anglii. Trzy siostry ogłosiły tam, iż utrzymują kontakt z duchami zmarłych. Tę lokalną sensację rozdmuchano tak, iż nabrało rangi narodowej obsesji. Wkrótce tysiące, a nawet setki tysięcy ludzi w całej Ameryce uczęszczały na seanse, na których domniemane media wywoływały całą gamę dziwnych efektów mających przekonać obecnych, że rzeczywiście były one w kontakcie z innym światem, światem pozaziemskim, zamieszkiwanym przez duchy zmarłych. Najpopularniejsze efekty to tajemnicze stukanie, przeróżne głosy i nieziemska muzyka znikąd, świetliste zjawy, pismo spontaniczne , a nawet lewitacja. W tym środowisku Home, szybko rozwijając swoje zdolności mediumiczne, nie musiał długo szukać możnych protektorów. Wkrótce organizował seanse, podczas których duchy zmarłych regularnie przesyłały wiadomości żywym.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pel ... 532c6.html
D.D. Home


Nie było w tym wszystkim nic, co by go wyróżniało spośród około 15 000 innych mediów działających wówczas w Stanach Zjednoczonych. Szybko jednak okazało się, że skala i różnorodność efektów fizycznych, które zdarzały się podczas seansów Home'a, sprawiały, że był klasą dla siebie. Lewiacja przedmiotów, lewitacja samego Home'a i innych obecnych na seansie ludzi, stukania, uściski niewidzialnych rąk, które wyrażnie czuli obecni na seansie... Wszystko to potwierdzali liczni świadkowie. Właśnie te efekty stanowią przedmiot zainteresowania. Jeśli naprawdę się wydarzyły i występowały w taki sposób, jak to opisano, stanowią istotny dowód na istnienie PK.

Stukanie, lewitacja, wydłużanie ciała i dotykanie ognia.

Co tak naprawdę robił Home, i w jakich warunkach? Zastanawiający jest fakt, że w czasie długiej i zadziwijącej kariery, trwającej kilka dziesięcioleci, między innymi podczas seansów na dworze Napoleona III i cara Aleksanddra II, Home'a nie przyłapano na oszustwie ani nawet nie stawiano mu żadnych poważnych zarzutów. A przecież z pewnością miał także wrogów, którzy tylko marzyli o tym, aby go skompromitować. Zadziwiające, że Home wolał aby seanse odbywały się przy pełnym oświetleniu, i sam prosił badaczy, by wykazywali sceptycyzm. Za swoje seanse nie żądał pieniędzy i często bywał na skraju ubóstwa, choć z łatwością mógłby zdobyć fortunę.

Stukania były częstym zjawiskiem na seansach Home'a. Home wprowadzał się w lekki trans, a w tym czasie osoby przebywające w pokoju, w którym odbywał się seans słyszały stuki i kołatania. Dwa szczególne przypadki dowodzą, jak dramatycczne bywały tego typu przejawy, oraz wykluczają możliwości manipulacji i oszustwa.
W 1863r. w rozświetlonej komnacie na dworze Napoleona III Home spowodował lewitację obrusa z oddalonego o kilka metrów stołu. Wówczas jeden z jego wrogów, sceptyczny książę Metternich,postanowił znienacka wejść na stół, by osobiście przekonać się,jakiego sprzętu lub podstępu użył Home, by wywołać taki efekt. Oszołomionego księcia przywitał grad łomotów dochodzących z wnętrza stolika.
Podczas jednego z seansów Home'a w Anglii, w obecności sześciu świadków, wybitny fizyk, sir William Crookes, zaobserwował "bardzo silne wibracje krzeseł, stołu i podłogi, a wreszcie samych ścian i okien". Takie zdarzenia oczywiście bardzo trudno wytłumaczyć. Aby je sztucznie wywołać,potrzebny byłby specjalny sprzęt, wspólnicy lub jedno i drugie naraz.
Lewitacja to kolejne zjawisko regularnie występujące podczas seansów Home'a. Lord Adare, były korespondent zagraniczny londyńskiej gazety "Daily Telegraph", sporządzał wzorcowe raporty z seansów Home'a. Spisywał je bezpośrednio po seansach. Udokumentował conjmniej szesnaście lewitacji stołów, z których kilka było zbyt ciężkich,aby mógł je podnieść jeden człowiek (nawet gdyby był to osiłek a nie chudy, mizerny Home). Home wywołał także lewitację innych ludzi, a czasem sam lewitował. Crookes wyliczył że w różnym czasie łącznie około stu osób widziało lewitującego Home'a. Często świadkowie dosłownie sami wisieli u jego nogawek!. Crookes sam był świadkiem, jak Home spowodował lewitację krzesła wraz z siedzącą na nim kobietą.
Crookes będąc naukowcem, rozpoczął obserwacje Home'a, koncentrując się zwłaszcza na zjawisku lewitacji. Home lubił muzykę i jednym zjego ulubionych zjawisk była lewitacja akordeonu, który okrążał pokój w rytm walca, grając znaną melodię "Home sweet Home". Crookes zakupił akordeon i zamknął go w zapieczętowanej metalowej klatce, aby Home nie mógł go dotknąć. Mimo to instrument lewitował i latał dookoła wewnątrz klatki, grając przyjemne melodyjki.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pel ... 66a4c.html
Home z akordeonem w klatce


Home często spotkał się z niechęcią; Napoleon III opłacił magików i kuglarzy, którzy mieli go zdemskować i ośmieszyć (co im się zresztą nieudało); został wydalony z Rzymu, ponieważ uznano go za czarnoksiężnika; w parlamencie brytyjskim dyskutowano o poddaniu go leczeniu. Na szczęście istnieją dwa obszerne raporty o jego działalności w póżniejszym okresie życia, sporządzone przez współczesnych mu ludzi na tyle życzliwych, aby uważnie go obserwować i starannie zapisywać swoje spostrzeżenia i wyniki doświadczeń. Zarówno sir William Crookes jak i lord Adare zarejestrowali obok przypadków lewitacji, kilka przypadków dwu innych zjawisk: wydłużanie ciała i dotykanie ognia.
Wydłużanie ciała to niezwykłe zjawisko, którego świadkami było kilka osób. Czasami Home, przytrzymywany przez obecnych, rozciągał swoje ciało, wydłużając się nawet o 6 cali. Zwykle prosił wtedy świadków, by starali się bacznie obserwować, czy nie ma w tym jakiegoś oszustwa. Kiedyś powiedział do Crookesa : "Williamie, proszę, byś postępował tak, jakbym był znanym kuglarzem, jakbym chciał cię oszukać wykorzystując wszelkie znane mi sztuczki...Nie przejmuj się mną. Nie poczuję się dotknięty". Mimo to Home, otoczony trzymającymi go i dotykającymi jego ciała ludżmi nastawionymi na wykrycie oszustwa, był nadal w stanie wydłużać swoje ciało. Jest nawet kilka doniesień o tym, iż Home wydłużał ciała innych ludzi.
Teraz o dotykniu ognia: na jednym z seansów Crookes widział, jak Home wyjął z ognia "rozpaloną do czerwoności bryłkę wielkości pomarańczy". Trzymał żarzący się węgiel w swojej prawej dłoni "przykrył go lewą dłonią, prawie całkiem zakrywając go... po czym dmuchał, aż węgiel rozżarzył się nieomal do białości, następnie zwrócił moją /Crookesa/ uwagę na wykwitające z węgla płomyczki, które lizały jego palce..." Również Adare był świadjkiem takiego zdarzenia. Obaj panowie mieli też przyjemność (jeżeli tak to można nazwać) obserwować, jak Home położył się przy otwartym ogniu i włożył głowę między palące się drewno!
To ostatnie zdarzenie jest wręcz niesamowite. Nie daje się porównać z chodzeniem po rozżarzonych węglach, gdtie stopy tylko przez chwilę mają bezpośredni kontakt z gorącym węglem. Podobno tak krótki kontakt może być powtarzany w ograniczonym czasie (przejeścia po węglach) bez doznania poparzeń. Zabawne, że podczas prowadzonego kiedyś doświadczenia z chodzeniem po rozżarzonych węglach jedynymi osobami, którym nieudało się tego dokonać, było dwóch sceptyków. To oni wylądowali w szpitalu z poparzonymi stopami. Crookes zbadał zjawisko dotykania ognia najlepiej, jak umiał, wyszukując i badając innych ludzi którzy utrzymywali, że posiadają podobne zdolności. Stwierdził, że pewien Murzyn, z którym przeprowadzał doświadczenie, mógł przez bardzo krótki czas trzymać rozżarzone do czerwoności żelazo, ale póżniej "dom przez kilka godzin pachniał przypalonym Murzynem". Nie było natomiast nigdy zapachu spalenizny, gdy ognia dotykał Home, i nikt nie wytrzymywał tej próby tak długo jak on. Crookes zbadał także ręce Home'a po tych wyczynach i stwierdził, że "są miękkie i delikatne jak ręcą u kobiety". Czasami Home używał do trzymania węgla chusteczki pożyczonej od jednego z obecnych. Na chusteczkach tych nigdy nie było żadnych śladów. Crookes wykonał nawet analizę chemiczną jednej z chusteczek i nie stwierdził niczego niezwykłego.

Wyjaśnienie fenomenu Home'a
Przede wszystkim należy się zastanowić, czy relacje świadków są wiarygodne. Pod tym względem zapisków Crookesa i Adare'a nie można przecenić, zostały bowiem wykonane natychmiast po opisywanych wydarzeniach. Możliwość drobnych nieścisłości w postrzeganiu i zapamiętywaniu nie wyjaśnia zjawiska lewitowania w jasno oświetlonym pokoju czy też widoku człowieka leżącego z głową w ognisku.
Czy to możliwe, aby opisywane zjawiska były spowodowane zbiorową halucynacją? Czyżby Home był wyjątkowo uzdolnionym hipnotyzerem? Jeden z ówczesnych reporterów znanego czasopisma "Nature" sugerował, że Home może być albo hipnotyzerem, albo wilkołakiem. Fakt, że ta ostatnia sugestia ukazała się na stronach "Nature", wskazuje na krańcowe zdesperowanie przeciwników Home'a.
Home preferował warunki wybitnie nie sprzyjające halucynacjom. Pracował w jasno oświetlonych pomieszczeniach, lubił jaskrawe światło. Crookes przeprowadził także badania, które wykazały,że Home może wpływać na wagę przedmiotów , co zostało sprawdzone przez pomiar. Instrumenty pomiarowe nie miewają wszak halucynacji.
Oczywiście nie sposób ufać wszystkim świadkom Home'a. W czasach, w których żył gdy było wielu zwolenników osobliwych praktyk spiristycznych, łatwowierność była powszechna. Jednak trudno zlekceważyć raporty Crookesa , Adare'a, Metternicha oraz innych ludzi sceptycznie nastawionych na czyny Home'a ( np. grupy holenderskich racjonalistów która odbyła z nim seans w Amsterdamie w 1858r.)

Czy Home był oszustem?
Niektóre z zjawisk wywoływanych przez Home'a sprawiały wrażenie kuglarskich sztuczek. Napewno niektóre takie efekty można wywołać za pomocą sztuczek i trików, niekiedy sam prosił o przyciemnienie świateł. Seanse Home'a często odbywały się w miejscach publicznych lub nie znanych mu domach zainteresowanych ludzi. Home często w ostatniej chwili dowiadywał się, gdzie odbędzie się seans. Przed, podczas i po seansie Adare, Crookes i inni starannie sprawdzali czy nie zostało przez niego użyte jakieś urządzenie. Jeżeli brać pod uwagę lewitację ciężkich stołów lub ludzi, wydaje się mało prawdopodobne użycie do oszustwa małego aparaciku, który można przemycić w kieszeni marynarki.
Prawdopodobieństwo zangażowania wspólników jest tym bardziej wykluczone. Ludzie ci musieliby być opłacani, i to sowicie. Home natomiast nie pobierał opłat za seanse i często był bez grosza. Zdarzyło się nawet, że zatrudnił się jko lektor aby mieć co jeść. Potrzebowałby wspólników, a gazety oferowały znaczne nagrody każdemu, kto byłby skłonny ujawnić jego sztuczki na łamach prasy. Nikt się nie zgłosił.
Dotykanie ognia wydaje się zjawiskiem którego nie sposób sfingować. Ogień był pawdziwy - świadkowie czuli ciepło ognia,który płonął w rękach Home'a.
Warto jeszcze powiedzieć o jednym epizodzie z niezwykłego życia Home'a, rzuca on bowiem światło na mentalność jego krytyków. W 1855 roku Home przeprowadził seans w domu poetów Robera i Elizabeth Browningów. Podczas gdy wspólnie siedzieli przy stole, wianek z powojnika, który zrobiły dzieci Browningów, zaczął lewitować i osiadł na głowie Elizabeth. Robert wstał, by obserwować lot wianka.
Na swoje nieszczęście Home zażartował, że Robert przesunął się, swoje aby wianek spoczął na jego głowie. Robert był już wówczas zazdrosny o talent poetycki swojej żony. Po tym seansie Elizabeth stała się zagorzałą zwolenniczką Home'a. Natomiast wspomnienia Roberta o wydarzeniach tego dnia z czasem w spposób znamienny ewoluują. Bezpośrednio po zdarzeniu pisał o Homie do przyjaciół i nie wspomniał ani słowem , że podejrzewa go o oszustwo. Dopiero póżniej wmówił sobie, że Home to oszust i że udało mu się przyłapać go na oszustwie. Powód tej zmiany wydaje się oczywisty. Robert Browning dał upust swojej złości, publikując w 1894 roku "Mr. Sludge the Medium". Jest to długi, złośliwy poemat o oszukańczym i chełpliwym medium, aluzja do Home'a była jasna i oczywista.
Chyba największą tragedią Home'a było to, że, z wyjątkiem Crookesa, współcześni naukowcy nie byli skłonni poddawać go badaniom. Crookes, nie narzucając żadnych warunków, wielokrotniee zapraszał wybitnych naukowców do zbadania zdolności Home'a, ci jednak nie chcieli skorzystać z tej możliwości.

http://www.fotosik.pl/pokaz_obrazek/pel ... 8e3eb.html
Małżeństwo Browningów.


Co z tego wszystkiego wynika? Postawa Crookesa była niedwuznaczna: "Odrzucenie istniejących dowodów w tej sprawie oznacza odrzucenie wartości ludzkiego świadectwa w ogóle..." Choć może to przesada, ale w przypadku Home'a mamy do czynienia z taką liczbą i jakością doniesień, że nie sposób ich lekceważyć. W pewnym momencie trzeba zaufać ludzkim relacjom. W końcu nawet naukowe doświadczenia opierają się na wynikach mierzonych przez różnego rodzaju aparaturę, ale ostatecznie zaobserwowanych ludzkimi oczami.
Niektóre z efektów przypisywanych Home'owi mogą być wynikiem niewiarygodnych relacji, błędnego zapamiętania, zręcznie wywołanej iluzji czy zbiorowej halucynacji. Pozostają jednak bardzo liczne przypadki , których nie da się w taki sposób wytłumaczyć. Sceptyczne artykuły o Homie wykazują puste "gdybanie" zręcznie unikające relacji Crookesa i Adare'a, tak jakby ci panowie nigdy nie badali tych zjawisk.
Home nie żyje od dawna, od tego czasu było bardzo mało ludzi którzy mogli dorównać mu swoimi umiejętnościami jak na przykład Pavel Stepanek który działał sto lat póżniej.

źródło:
Hans Eysenck i Carl Sargent
"Wyjaśnianie niewyjaśnonego"


"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości