Trolle

Bigfoot, Yeti, Chupacabra i inne zwierzęta, które istnieją wg rozmaitych podań, legend i relacji świadków, a których istnienie aktualnie odrzuca współczesna zoologia
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Morgis
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 41
Rejestracja: 2009-12-25, 13:14
Lokalizacja: Katowice

Trolle

Post autor: Morgis » 2011-12-30, 00:35

Witam

Byłem dzisiaj w kinie na filmie pt. "Łowca Trolli". Akcja filmu dzieje się w Norwegii. Człowiek poluje na trolle. Na początku podane jest, że film jest autentyczny, taśma nie jest modyfikowana, tylko zmontowana. W filmie podane są nazwiska (m.in. premiera i ministra środowiska), oraz nazwy krain geograficznych, gdzie występują trolle. Na końcu filmu pokazany jest premier Norwegii na przemówieniu prasowym, gdzie przyznaje, że trolle istnieją. Nie wiem czy mówi to w formie żartu, czy nie. Zaraz potem kończy się przemówienie i film.

Co o tym myślicie ? Ja nie jestem ani sceptykiem, ani zwolennikiem.


Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone :D
Awatar użytkownika
Pandemonium
Administrator
Administrator
Posty: 728
Rejestracja: 2010-05-09, 17:52
Lokalizacja: Suwerenne Państwo.
Kontakt:

Re: Trolle

Post autor: Pandemonium » 2011-12-30, 00:49

czas trwania: 1 godz. 43 min.
gatunek: Fantasy, Przygodowy, Akcja
premiera: 23 grudnia 2011 (Polska) 29 października 2010 (Świat) (więcej...)
produkcja: Norwegia
reżyseria: André Øvredal
scenariusz: André Øvredal, Håvard Johansen
;)

Moim zdaniem bardzo ciekawy folklor ,ale nic po za tym (aczkolwiek w każdej historii jest ziarnko prawdy :one: ). Tak czy siak zaciekawiłeś mnie, muszę się ogarnąć i to obejrzeć.
Ostatnio zmieniony 2011-12-30, 00:51 przez Pandemonium, łącznie zmieniany 2 razy.
呪い
Awatar użytkownika
Morgis
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 41
Rejestracja: 2009-12-25, 13:14
Lokalizacja: Katowice

Re: Trolle

Post autor: Morgis » 2011-12-30, 01:15

No też mi się wydaje, że fantastyka :). Film ciekawy i nawet jeśli nie prawdziwy to fajnie się ogląda ;). Film trwa godzine i 40 minut, więc nie jakoś dużo, a jest warty obejrzenia wg mnie :). Najbardziej przekonało mnie to przemówienie premiera na końcu ;]. Jak obejrzysz to wypowiedz się o swoich odczuciach. A tak na dodatek:
czas trwania: 1 godz. 43 min.
gatunek: Przygodowy, Thriller, Dokumentalizowany
premiera: 23 grudnia 2011 (Polska) 29 października 2010 (Świat)
reżyseria: André Øvredal
scenariusz: André Øvredal, Håvard Johansen
Więc zależy gdzie poszukasz, a możesz różne wersje znaleźć :P.
Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone :D
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Trolle

Post autor: Spooky Fox » 2011-12-30, 02:08

Dokumentalizowany nie znaczy dokumentalny.

To znaczy tyle ile w przypadku Blair Witch Project, Paranormal Activity, Grave Encounters itp. Znaczy się, że niby powstały na podstawie jakichś dokumentów, ale nikt nigdy tych dokumentów nie widział lub też nie potwierdził ich autentyczności/istnienia.

Więc - trolle nie istnieją. Film jest denny, głupi, idiotyczny, bzdurny, nierealny, nielogiczny, absurdalny...boże, aż mi słów zabrakło na synonimy słowa głupi.

Troll mierzący kilkanaście metrów, żywiący się krwią chrześcijan. No na samą myśl o takim filmie człowieka mogą zęby rozboleć.

Jedna, główna zasada - nie oglądać skandynawskich filmów fantastycznych. O ile folklor skandynawski jest - jak dla mnie oczywiście - wspaniały, uroczy i nader interesujący, tak każda wręcz próba sfilmowania owego przez Skandynawów musi skończyć się porażką.

I powtórzę jeszcze raz - trolle nie istnieją. Mogę wierzyć w duchy, ufo, magię, teorie konspiracyjne, Nessie, ale w trolla nie uwierzę. Nie ma takiej siły.
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Morgis
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 41
Rejestracja: 2009-12-25, 13:14
Lokalizacja: Katowice

Re: Trolle

Post autor: Morgis » 2011-12-30, 02:32

Mnie film się podobał... Ale nie mowa o filmie tylko o trollach. Wiesz mnie się wydaje, że takie coś może istnieć, ale w formie, że to jest takie skandynawskie yeti ;p. I, że nie mierzy 15 metrów wysokości i nie żywi się krwią chrześcijan.
Nic nie jest prawdziwe, wszystko jest dozwolone :D
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Trolle

Post autor: Arek » 2011-12-30, 03:15

Problem leży tutaj że my z legendami o trolach nie mamy wiele wspólnego, więc je wyśmiewamy, co innego Skandynawia, tam jest to brane już nie całkowicie za żart. Wiara w te istoty jest tam zakorzeniona od setek lat i nawet do dzisiaj niewiele się to zmieniło. Nawet kiedyś (w tym roku?) budowano nową drogę poprzez las i do ministerstwa wpłynął wniosek żeby najpierw przez szamana poprosić tych istotek o pozwolenie na budowę tej drogi.
Najpóżniej w tym momencie MY śmiejemy się na całego, ale tam jest inaczej. Tam także jest rząd i opozycja , i chyba dlatego żeby nie wkurzyć ludzi (wyborców) minister zgodził się na prośbę. W Polsce był ostatnio taki precedens z orzełkiem na koszulkach piłkarzy, nie chcą się rozpisywać ale chyba można skojarzyć te sprawy o co naprawdę chodzi.
W każdym bądż razie wiara w trolle w Skandynawii i Ameryce Płd. są mocno ukorzenione, u nas nie, my się z tego śmiejemy jednocześnie czytając dzieciom o smoku wawelskim i jego pieczarze którą nawet do dzisiaj można za opłatą zwiedzać. Szwedzi być może śmieją się z bazyliszka mając swoje trole.

Morgis, filmu nie widziałem, więc nie mogę się odnieść do żadnego przypadku
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Trolle

Post autor: Spooky Fox » 2011-12-30, 12:47

Morgis pisze:Mnie film się podobał...
O gustach się nie dyskutuje.
Morgis pisze:Wiesz mnie się wydaje, że takie coś może istnieć, ale w formie, że to jest takie skandynawskie yeti ;p. I, że nie mierzy 15 metrów wysokości i nie żywi się krwią chrześcijan.
Cóż...w takiego trollowatego yeti jakoś szybciej mogę uwierzyć. Jeśli bierzemy pod uwagę na przykład trolle a'la J.R.R. Tolkien, Andrzej Sapkowski czy Jacek Piekara. Choć to i tak jest część folkloru. Tak jak u nas dziady na przykład. Albo wspomniany przez Arka smok wawelski.
Arek pisze:Problem leży tutaj że my z legendami o trollach nie mamy wiele wspólnego, więc je wyśmiewamy, co innego Skandynawia, tam jest to brane już nie całkowicie za żart. Wiara w te istoty jest tam zakorzeniona od setek lat i nawet do dzisiaj niewiele się to zmieniło.
Arek pisze:my się z tego śmiejemy jednocześnie czytając dzieciom o smoku wawelskim i jego pieczarze którą nawet do dzisiaj można za opłatą zwiedzać. Szwedzi być może śmieją się z bazyliszka mając swoje trole.
No trudno się tu nie zgodzić, jednak wydaje mi się, że gdyby Andrzej Wajda zrobił film o dwustumetrowym smoku wawelskim, który żywi się tylko żydami, to było by to niesmaczne, delikatnie mówiąc. Folklor folklorem, ale niech to będzie ukazane w jakiś ciekawy sposób. I w miarę realistyczny, biorąc pod uwagę że to tylko legenda.
Arek pisze:Tam także jest rząd i opozycja , i chyba dlatego żeby nie wkurzyć ludzi (wyborców) minister zgodził się na prośbę. W Polsce był ostatnio taki precedens z orzełkiem na koszulkach piłkarzy, nie chcą się rozpisywać ale chyba można skojarzyć te sprawy o co naprawdę chodzi.
Nie nie, Arku. Nie porównujmy. W przypadku autostrady to strach, zabobony i zacofanie ludzi tam pracujących. Oczywiście każdy trzeźwo myślący premier/minister pójdzie na takie coś - "a niech wyborcy zobaczą, jaki jestem dobry dla pospólstwa". Natomiast w przypadku orła na koszulkach...cóż, tu mowa była o patriotyzmie, w pewien sposób. O przynależność do państwa polskiego. O to przynajmniej chodziło kibicom. Dla Nas biały orzeł ze złotą koroną to tak jak dla Kubańczyków Castro. Albo dla żydów Jezus. Albo dla amerykanów hamburger. Czyli coś, co dla danego państwa musi być, bo tylko to jest dla nich ważne. Bo bez tego ich państwo nie będzie miało sensu. To nie folklor. :)
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Trolle

Post autor: Arek » 2011-12-30, 13:36

Spooky, jednak muszę się rozpisać o co mi chodzi.
Gdy chodziło o orzełkach na koszulkach stała za orzełkami rzesza patriotów którą trudno było ocenić, czy to 2 000, 20 000, 2 miliony? i żadna z partii, (czy rząd , czy opozycja) nie była przeciw. Rzadko się zdarza że wszystkie partie tak zgodnie myślą, a ponieważ każdy dorosły patriota to wyborca więc lepiej takiego mieć za sobą niż przeciwko.
Tak samo w Skandynawii, jeżeli się powie że wszyskie legendy folkloru to bzdura i zabobon , to nie wiadomo ilu oburzonych wyborców będzie się mieć przeciwko.
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
owl
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 1
Rejestracja: 2012-01-15, 13:42

Re: Trolle

Post autor: owl » 2012-01-15, 17:51

Mój kolega ma siostrę w Norwegii i opowiadał mi ,że ona mu mówiła ,że jest w Norwegii takie miejsce jakby taki obóz trolli czy coś takiego. Podobno jest to na jakiejś górze ,ale ciężko jest się tam dostać. Na początku mu nie wierzyłem ,ale poszukałem trochę w internecie i inni ludzie też o tym wspominali. Podobno w Norwegii są nawet znaki oznaczające "Uwaga Trolle".
Awatar użytkownika
Dagmara
Senior forum
Senior forum
Posty: 1535
Rejestracja: 2008-02-29, 18:57
Lokalizacja: Kłodzko
Kontakt:

Re: Trolle

Post autor: Dagmara » 2012-01-15, 21:36

Też kiedyś czytałam iż Norwegia słynie z legend o trollach i wiele ludzi tam wyjeżdża poszukując owe stworzenia :)
Awatar użytkownika
Doctore
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 177
Rejestracja: 2011-12-06, 23:20
Lokalizacja: Międzychód

Re: Trolle

Post autor: Doctore » 2012-01-15, 23:34

Tak sobie trochę poszperałem o tych trollach i natrafiłem na ciekawy tekścik o Islandii. Trolle tutaj nie są jakimiś wielkimi bestiami tylko... sami przeczytajcie...
Trole islandzkie

Najbardziej chyba „eksportowymi” stworami islandzkich, czy szerzej skandynawskich zaświatów, są trole. Islandzkie słowo tröll pochodzi od czasownika ad trylla, c o znaczy zarówno wprawiać kogoś w szał jak i oczarowywać. Dziś zdecydowanie częściej używane jest w pierwszym znaczeniu. Z początku słowa tröll używano dla nazwania złych duchów lub jako określenia obraźliwego. Wnet jednak słowem tym zaczęto nazywać mieszkańców skał, wśród której to społeczności mężczyznę nazywa się także jötunn, risi czy thurs, a kobietą flagd, gygur i skessa. Trole są istotami w ludzkim ciele, lecz o wiele większymi i groźniejszymi od ludzi. Niekiedy uważa się ich za gatunek starszy niż ludzie. Trole są poganami i nie tolerują śpiewania psalmów i bicia dzwonów. Mieszkają w najwyższych partiach gór i żywią się mięsem zwierzęcym i rybami. Większość spośród nich nie cierpi dziennego światła, toteż jeśli padnie na nie blask słońca, zamieniają się w głazy. Uosobienie mają trole różne.

Niektóre z nich to groźni i zachłanni ludożercy, jak Gryla, która jest matką gwiazdkowych chłopców, którzy w XX wieku przedzierżgnęli się w św. Mikołajów, a inne są dobrotliwe i od razu chętnie służą ludziom pomocą. Te wielkoludy przeważnie są głupie, niemniej zdarzają się wśród nich istoty z pewną inteligencją. Zawsze jednak są trole szczere, prawdomówne i zawsze dotrzymują raz danego słowa. Chociaż bywało i tak, że trole zwabiały do siebie chłopców i dziewczęta i jeśli porwanym nie udało się wywinąć lub uciec, zmuszane były do życia z trolami. Z tych związków rodzili się tzw. mieszańcy lub półtrole. Podobno w XVI wieku wymierać zaczęły trole płci męskiej, a kobiety trole zupełnie wymarły w XIX wieku. Uważa się, że odwrotnie niż w przypadku elfów, wiara w trole nigdy nie była żywa. Opowieści o trolach traktowano zazwyczaj jak baśnie, legendy , podania. Nie da się jednak ukryć, że opowieści te były równie niewiarygodne, co opowieści o elfach. I tak jak one, niosą w sobie siłę przekonania. Wiele spośród opowieści o trolach zawiera elementy czy wskazówki, które mają uwiarygodnić opowieść. Dotyczy to często rozmaitych drobiazgów, przedmiotów, które istnieją naprawdę. A to jakiś trol ofiarował komuś ozdobę swej laski i ta znajduje się w drzwiach kościoła, to znów ktoś otrzymał przed wiekami jakiś dzban od trola i dzban ten można tu czy tam oglądać. Często też owe opowieści spisywane są niby według relacji uczestników wydarzeń, co zresztą dotyczy także opowieści o elfach. Z tego należy wnioskować, że opowieści o trolach musiały jednak przemawiać do odbiorcy w dawnych czasach, i że strach przed trolami istniał. Strach ów musiał istnieć jeszcze w roku 1930, gdyż wtedy to właśnie wielebny Pall Tomasson biskup musiał pokropić Skałę na Grimsey, bowiem inaczej ludzie nie odważyliby się wspiąć na nią, gdyż „podnóże skalne zostało rozszarpane przez mieszkańców skały”. Jedynymi wciąż żywymi opowieściami o trolach są opowieści o Gryli. Imiona tej trolicy i jej męża pojawiają się już na kartach Eddy Snorriego. Mieli oni podobno być strasznymi ludożercami, rozsmakowanymi zwłaszcza w dzieciach, nie gardzącymi jednak i dorosłymi. Gryla była głównie wykorzystywana do straszenia dzieci, gdyż jak się zdaje mniej przypominała człowieka niż inne trole.

W ostatnich jednak latach Islandczycy nie straszą dzieci, w związku z czym podania na temat Gryli odeszły do lamusa. Ożywają jednak w okolicach Świąt Bożego Narodzenia, bo wtedy właśnie schodzą z gór jej synowie. Ich rola jednak też się zmieniła z biegiem czasu, bowiem niegdyś przychodzili oni straszyć ludzi, a teraz, przebrani w czerwone stroje św. Mikołaja, przynoszą dzieciom prezenty. Zjawy - te w literaturze pojawiają się dopiero w sagach, choć niezbyt ich tu wiele. „Saga o Grettirze” jest zapewne sagą, w której najwyraźniej zaznaczyły się duchy. Tak naprawdę to dopiero po przejściu Islandii na protestantyzm duchy zaczęły się gromadnie pojawiać w literaturze zdominowanej do tej pory przez elfy i trole. Znawcy tematu upatrują przyczynę w tym, że wiara w zjawy w religii protestanckiej zastąpiła katolicką wiarę w świętych. Jest kilka gatunków zjaw, w zależności od tego, jaki jest powód ich pojawiania się. Po pierwsze należy wymienić atturganga, czyli widmo, które ukazuje się z własnej woli, z różnych oczywiście powodów. Można tu wymienić na przykład miłość do pieniędzy, jaką żywiły za życia, albo fakt, iż uważają, że źle potraktowano ich ziemskie szczątki. Najwięcej jest jednak takich, które pożądają jakiejś osoby, kobiety lub mężczyzny i zjawiają się, żeby z tą osobą obcować. Inny typ to zjawy wywołane z pomocą czarów i wysłane po to, by komuś szkodzić. To są tak zwane uppvakningar, czyli zjawy obudzone. Są też takie, które przywiązane są do jakiegoś miejsca, na przykład do farmy czy jeziora, albo domu. I to są te istoty nadprzyrodzone, które największy wpływ, obok elfów, wywierają na życie współczesnych islandczyków. Pierwszą taką zjawą, z którą przybysz może się spotkać już w drodze z lotniska w Keflaviku do Reykjaviku jest Stapadraugur. Jest to duch, który krąży w okolicach Njardviku i Voga na półwyspie Reykjanes i często nawiedza podróżnych. Jednak od czasu wybudowania drogi z Keflaviku do Reykjaviku, pokazuje się coraz rzadziej. Takich opowieści jest oczywiście co niemiara. Właściwie każdy Islandczyk spotkał sam lub zna kogoś, kto zetknął się z jakąź zjawą. Może to świadczyć o tym, że wiara w istoty nadprzyrodzone jest w Islandii rzeczą powszechną, choć oczywiście nie każdy przyznaje się do niej.

Czasem jednak zdarza się, że zjawa ukazuje się całej rodzinie, może nawet tylko po to, by w nią uwierzono. Albo, że człowiek sam prowokuje, niechcący, pojawienie się ducha. A oto przykłady: Do starego, drewnianego domu w centrum Reykjaviku, do jednej jego części sprowadziła się rodzina z dziećmi. Czynsz nie był wygórowany, a ponieważ właśnie odkładali pieniądze na dom, skorzystali z okazji. Właścicielem mieszkania był reżyser teatralny Gudjón Pedersen. On także mieszkał w tym domu. Lokatorom mieszkało się dobrze, tyle, że dzieci nie zawsze mogły spać. Budziły się w nocy z płaczem, krzyczały, przewracały z boku na bok. Rodzice zwalili to na karb nowego miejsca i sądzili, że wszystko wróci do normy. Kiedy po upływie z górą miesiąca dzieci nadal nie sypiały po nocach, rodzice również zaczęli czuć się coraz gorzej. Jęli się więc zastanawiać nad przyczynami tego stanu rzeczy. Długo nie mogli ich odgadnąć, aż którejś nocy kobieta obudziła się w nocy z bijącym sercem, szybko zapaliła światło i obudziła męża. Oboje ujrzeli zjawę znikającą w lustrze. W związku z tym małżonkowie postanowili odwieźć dzieci do dziadków i udać się na rozmowę do właściciela. Ten jednak zaprzeczył istnieniu jakiegoś lokalnego ducha i stwierdził, że w duchy w ogóle nie wierzy, że ich nie ma. Małżonkowie byli coraz bardziej zmęczeni, cierpieli na bezsenność. Którejś nocy żona wróciła dość późno z pracy. Zbliżając się do domu widziała, że wszystkie światła były pogaszone, natomiast kiedy weszła, mąż spał smacznie, a światła się świeciły. W całym mieszkaniu unosił się zapach tabaki, który wraz z upływem czasu stawał się coraz intensywniejszy, aż w końcu zaczęto małżonków wypytywać w pracy, czy zaczęli wąchać tabakę. Wówczas po raz drugi udali się do gospodarza i zapytali go, czy zaczął brać tabakę, a on wystraszony opowiedział im o kobiecie, która za życia zażywała tabakę i była bardzo nachalna, a po śmierci jej duch krąży po dzielnicy, od domu do domu, i straszy mieszkańców. Uwierzył w duchy. A teraz druga historia, którą opowiedział jeden z uczestników wydarzenia. W Islandii bardzo popularne są kilkudniowe wyprawy konne w głąb kraju. Kilkunastoosobowe grupy turystów wraz z kilkoma przewodnikami przemierzają środek wyspy. Często zdarzają się podczas tych wycieczek dziwne sytuacje, kiedy to na przykład raz jest zimno, wieje wiatr i pada śnieg, a za kilkanaście minut temperatura sięga powyżej dwudziestu stopni. Cała wyprawa polega na tym, że jedzie się konno przez kilka lub kilkanaście dni, zatrzymując w specjalnie do tego przygotowanych schroniskach, czynnych zresztą tylko w okresie letnim. Pewnego lata zdarzyła się rzecz następująca: kiedy grupa turystów wraz z przewodnikiem przybyła do schroniska, jedna z turystek, pisarka z Danii zafascynowana duchami islandzkimi, poprosiła przewodnika, by opowiedział jej jakąś opowieść związaną z tym miejscem. Ten poprosił o pomoc gospodarza i wspólnie wymyślili jakąś bajkę o dziewczynie, która nie mogła wyjść za chłopca, którego kocha, bo rodzice chcieli wydać ją za bogatego gospodarza. Zrozpaczone dziewczę powiesiło się i straszy niekiedy po nocach. Tej nocy jednak jej duch zostawił zdrożonych turystów w spokoju. Rano pojechali dalej. Rok później sytuacja się powtórzyła. Jakaś turystka domaga się jakiejś opowieści o duchach związanej z tą okolicą. Ten sam przewodnik woła tego samego gospodarza, który zaczyna się denerwować. Przewodnik zabiera go na stronę, a ten zarzeka się, że nigdy już nie będzie zmyślał podobnych historii. Przewodnik uspokaja go i pyta o powód. A tamten mu odpowiada: „Słuchaj, zmyśliliśmy w ubiegłym roku tę historię. Skończyło się lato, przyszła jesień. Przyjechałem tu, żeby przed zimą naprawić ogrodzenie, zamknąć stajnię i schronisko, zakonserwować wszystko na zimę. Zajeżdżam, patrzę, stoi samochód. Pewnie ktoś przyjechał poszwendać się po okolicy, myślę. Naprawiam płot, ale nagle czuję, że muszę do toalety. Wchodzę do schroniska, które nie było jeszcze zamknięte na klucz, otwieram drzwi, patrzę, a na wysokości moich oczu wiszą nogi. Dziewczyna. Powiesiła się.” A trzeba powiedzieć, że zarówno przewodnik, jak i gospodarz byli do tej pory nie wierzyli w duchy. Na koniec chciałbym przytoczyć jeszcze jedną opowieść, z pogranicza świata duchów i wielkiej polityki, która w dość szczególny sposób wiąże się z historią powszechną, a może nawet i z historią Polski. W 1986 r. w Reykjaviku odbył się brzemienny w skutki szczyt Gorbaczow - Reagan. Mężowie stanu prowadzili rozmowy w domu, który nazywa się Höfdi. Dom ten od zakończenia wojny należał do ambasady Królestwa Wielkiej Brytanii, ale w roku 1950 ambasadorowi brytyjskiemu wydał się bardzo nawiedzany przez duchy. Uzyskał więc pozwolenie od swoich zwierzchników na jego sprzedaż. Wiele osób o zdolnościach parapsychologicznych twierdzi, że widziały, jak duch unosi się w sali obrad, lecz na razie nie wiadomo, jaki konkretnie wywarł wpływ na rozmowy.

Przytoczyłem tu zaledwie niewielką cząstkę tego, co każdego dnia dzieje się w Islandii. Czy są to tylko baśnie - nie wiem. Czy istnieją istoty nadprzyrodzone, także nie wiem. Chociaż jedno wydaje się być pewne: w Islandii istnieją.

Jacek Godek
ŹRÓDŁO: http://www.islandia.org.pl/trole.html
Cogito ergo sum
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości