Świat umiera o czwartej nad ranem...

Fenikt
Administrator
Administrator
Posty: 544
Rejestracja: 2005-04-11, 23:19
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Świat umiera o czwartej nad ranem...

Post autor: Fenikt » 2007-01-10, 00:22

Zapraszam do zapoznania się z moją pierwszą próba zmierzenia się z czysta prozą. Wiem, ze to czysta proza nie jest, aczkolwiek wczesniej pisalem tylko prozę poetycką albo poezję i cieżko mi się tak po prostu odzwyczaic :) Czekam na konstruktywna krytykę a moze nawet uda mi się wywolac dyskusje! :)


„Świat umiera o czwartej nad ranem”

Wszystko zaczęło się od świateł. Zawsze na początku jest światło. Tylko, że o czwartej nad ranem światła gasną. Jedno po drugim giną w obłąkańczym pośpiechu. Śmierć zaczyna tańczyć. Kładzie się na ulicy i zdziera z niej pasy, jakby to była skóra. Słyszę jej przerażający ryk…

Świat umiera o czwartej nad ranem. Tylko dlaczego ja nie potrafię od tego uciec? Czemu ona nie może zabrać i mnie? Chodź do mnie. Obejmij mnie i pocałuj. Czemu im bardziej cię pragnę, tym bardziej się oddalasz? Dlaczego pozostaje mi tylko rola nędznego obserwatora nieuniknionej zagłady? Teraz traktuję to jak teatr. Wpatruję się idiotycznie w scenę, na której miota się obłąkana aktorka. To chyba już koniec spektaklu. Tak! Słyszę brawa! Dzikie wrzaski jeźdźców apokalipsy. Brakuje tu tylko świętego Jana. Ciekawe czy byłby zadowolony.

Dosyć…Wychodzę chwiejnym krokiem. Znów jestem pijany, chociaż nic nie piłem. Słyszę głuchy stukot obcasów. Dobrze, że jestem człowiekiem o wielkim sercu. Doskonale mi służy jako pudło rezonansowe. Tylko po co ja palę te zasrane papierosy?! Rzucam palenie! O tak! Następny papieros zawsze smakuje lepiej po kilku minutach świadomości, że ten poprzedni był ostatnim w moim życiu.

W końcu docieram do bram swojego królestwa. Tu nie ma miejsca na myślenie o tym wszystkim. Znajomy zgrzyt podczas zapłonu przypomina mi kto tu jest panem i władcą. Naciskam mocno na gaz jednocześnie obnażając zęby w diabolicznym grymasie, który w przypadku kogoś innego, w innym czasie, mógłby zostać nazwany uśmiechem. Krótkie spojrzenie w lusterko – jak wystrzał z pistoletu. Ach te oczy… Gdybym wierzył w diabła, pomyślałbym, że piekło mu się znudziło i postanowił w nich zamieszkać. Czuję jak kierownica zaczyna delikatnie drgać. Boże jakie to piękne… Nie wyobrażasz sobie jakie to cudowne, czuć jak budzisz się do życia. Zamykam oczy i oddaję się na chwilę namiętności. Odpływam bezwładnie z morzem, poddając się dobrowolnie jego sile. Podziwiam jego smak i niesamowitą barwę. Czuję jakby pieściło mnie tysiąc dłoni, które zaplatając warkocz przyjemności, zaciskają się coraz mocniej na moim ciele. Wystarczy. Otwieram oczy. Oddycham ciężko i głośno, ciągle mając przed oczyma niesamowitą wizję. Świat nabrał dziwnie czerwonego odcienia. Zaczął się rozpływać tworząc bajeczne wzory. Z każdą chwilą coraz bardziej ciemniał i zastygał… Całą sytuację spieprzyły wycieraczki. Włączyły się w środku dyskusji, nie wiedząc o co tak naprawdę chodzi. Jednak fakt, że się uruchomiły zmusza mnie do zbadania przyczyny dziwnego zabarwienia szyby. Przyczyna leżała kilkanaście metrów za samochodem. Nigdy nie myślałem, że ludzie ze złamanym kręgosłupem mogą wyglądać tak zabawnie. Podchodzę żeby nasycić wzrok niecodziennym widokiem. Nic ciekawego. Odwracam się i zniechęcony kieruję się w stronę auta. Coś tu jednak nie pasowało. Z niewyjaśnionym opóźnieniem dociera do mnie chrzęst tłuczonego szkła. Teraz już wszystko stało się jasne. Dokonuję jeszcze formalności i unoszę podeszwę. Okulary. Znajome okulary, aż nazbyt znajome… Jeszcze tylko tradycyjny błysk w oczach i już wyciągam kanister z bagażnika.

- Ty kurwo! Jak mogłaś mi to zrobić?! Rozkoszuj się swoją ostatnią kąpielą. Tak też żałuję, że nie ma piany. Co? Za Zimna? Zaraz coś na to poradzimy!

Trzask zapałki. Uwielbiam ten dźwięk. Kojarzy mi się z dzieciństwem. I jeszcze ten niesamowity zapach…

- Hmm, widzę, że za to ty zapomniałaś się uperfumować. To nie w twoim zwyczaju. Naprawdę ohydnie cuchniesz! Trzeba cię będzie dogasić.

Cholerny rozporek, zawsze się zacina kiedy go potrzebuję. No, już lepiej. Taaak… Cudownie… Zawsze w takich momentach myślę, że najdoskonalszym dziełem Boga jest uczucie ulgi. Tylko co ja mam teraz z tobą zrobić? Odgarniam ci włosy… Zawsze były takie miękkie… Ach przepraszam już ich nie masz… Wybacz – odruch. Hmm. jesteś jeszcze całkiem gorąca. Tak tego ci nigdy nie mogłem odmówić – zawsze byłaś gorąca. Ale teraz przynajmniej mogę to wykorzystać!

Klękam przy niej czując narastające podniecenie. Sięgam jeszcze do kieszeni marynarki. Cholera, ostatni. Niech to szlag. Czy teraz już wszystko musi się skończyć?! Nasze usta są tak blisko jak nigdy. Czujesz mój niespokojny oddech? Jest pełen pragnienia. Jezu, czujesz to! Jesteś już rozpalona do czerwoności! Taaak… Pierwsze zaciągnięcie jest zawsze najlepsze.

W końcu udało ci się mnie przekonać. Papieros wcale nie smakuje najlepiej po seksie…

KONIEC


Uwodzicielska potęga słowa...
Fenikt
Administrator
Administrator
Posty: 544
Rejestracja: 2005-04-11, 23:19
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Fenikt » 2007-02-05, 18:33

Dzięki za krytykę :) Pomyślę jeszcze nad tym.

A nie uważasz, że treść i tak jest dosyć mocno zbita, a dodatkowe ograniczenie epitetów mogłoby sprawić wrażenie czegoś totalnie suchego? Z jednej strony to jest pożądane, ale z drugiej może popsuć całą atmosferę, bardzo nacechowaną emocjami.
Uwodzicielska potęga słowa...
Awatar użytkownika
Serephinea
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 790
Rejestracja: 2006-11-27, 17:36
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Serephinea » 2007-02-06, 17:55

Fenikt..w prozie epitety nie sa tak bardzo potrzebne...zreszta trzeba znac umiar. Jesli napiszesz cos z minimum epitetow, a w oyginalny sposob i o czyms ciekawym to raczej bedzie na plus chyba nie? :)
nienawidzę impertynencji...
Fenikt
Administrator
Administrator
Posty: 544
Rejestracja: 2005-04-11, 23:19
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Fenikt » 2007-02-07, 01:24

Serephinea - jak mowilem, to moja pierwsza "czysta" proza, wczesniej pisalem tylko poezje, ale ze jakos nie potrafie juz pisac wierszy, postanowilem zmierzyc się z proza ;)

lucius: moze rzeczywiscie niepotrzebne to zle slowo, ale chyba chodzi o to ze czasami jest ich za duzo. Za duzo okreslen co do jednej rzeczy powoduje chaos - nie wiemy o czym ktos opowiada. Swoja droga, uwazasz ze opowiadanie jest plytkie - uzasadnij :| Bo szczerze mowiac cos co jest plytkie mozna interpretowac tylko na plaszczyznie doslownej, a nawet jak się da snuc jakies domysly czy odczytywac metafory to sa beznadziejne. Nie chcialbym się chwalic, bo jestem raczej pokorny, niemniej jednak uwazam, ze temu tekstowi daleko do doslownosci - co nie oznacza oczywiscie ze jest dobry. Wcale nie mialem na mysli adoracji przemocy, perwersji, szalenstwa, chociaz nie przecze, ze te rzeczy ogrywaja pewne role. Nie bede jednak mowil co chcialem przekazac, w mysl zasady, iz magik nie zdardza swoich sekretow, bo przestaje byc magikiem. O ile oczywiscie moge się tak nazwac :>

EDIT:
Hmm tak sobie mysle, jak przeczytalem sobie to jeszcze raz, ze przez monitor to opowiadanie rzeczywiscie jest brzydsze niz na kartce drgajacej od stukajacej jeszcze przed chwila maszyny - ale mosze szukam dla siebie usprawiedliwienia ;)

Niedlugo postaram się wrzucic jakies nowe gowno ;]
Uwodzicielska potęga słowa...
Awatar użytkownika
Serephinea
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 790
Rejestracja: 2006-11-27, 17:36
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Serephinea » 2007-02-07, 13:18

Lucius...a ja musze wyrazic swoje oburzenie na temat twojej wypowiedzi! jakze mozesz pisac, ze ja nie mam do czegos prawa?! sorry...powiedz mi kim ty jestes ze osmielasz się krytykowac poezje i proze, choc twoja jest prawie do niczego?!wiecej pokory do jasnej ciasnej...madrzysz się i tylko obrazasz ludzi ktorych nie znasz...daj na luz czlowieku i zejdz z wyzyn tej swojej doskonalosci!!!!!!!!!!!!!

sorry Fenikt ze pisze tak na twoim temacie ale ten czlowiek mnie juz denerwuje..;/ ale czekam na twoja dalsza skrobanke...nie oceniaj siebie za surowo.. :)
nienawidzę impertynencji...
Awatar użytkownika
Serephinea
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 790
Rejestracja: 2006-11-27, 17:36
Lokalizacja: Poznań
Kontakt:

Post autor: Serephinea » 2007-02-11, 14:00

zgadzam się...dobry zamiennik z epitetami...psychologia człowieka jest czymś o wiele bardziej kuszącym niż ładne opisy ;)
nienawidzę impertynencji...
Fenikt
Administrator
Administrator
Posty: 544
Rejestracja: 2005-04-11, 23:19
Lokalizacja: Kraków
Kontakt:

Post autor: Fenikt » 2007-02-11, 17:51

Zdaje sobie sprawe moje drogie ;) Tylko u mnie pisanie ma malo wspolnego z profesjonalnym szlifowaniem jakiegos tworu. Ja musze najpierw "zachorowac", "umrzec", "powstac" i zwymiotowac swoje wrazenia na papier ;] I w pewien sposob jest to proces niezalezny ode mnie. Tak wiec w wiekszosci przypadkow srodki stylistyczne, ktore sa w tym opowiadaniu, znalazly się tam nieswiadomie, albo z przypadku :P Moze i macie racje, jednak w moim odczuciu ow psychopata nie byl do konca zimnym skurwysynem, o to tez chodzi w tym opowiadaniu. Ale nie bede tu interpretowal wlasnej tworczosci, w kazdym razie niezbyt lubie naruszac swojej pierwotnej wizji bo czuje się jakbym okaleczal wlasny umysl - nawet jezeli ta wizja bylaby naprawde do dupy :P Ale zastanowie się jeszcze.
Uwodzicielska potęga słowa...
DragonFire
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 858
Rejestracja: 2006-06-17, 14:05

Post autor: DragonFire » 2007-03-09, 18:58

jakbyśmy wszyscy zaczeli pisać książki, to żadna z cywilizacji dostępnych we wszechświecie, nie dała by rady tego przeczytać za swojego życia. w każdym z nas jest na tyle odrębnych światów, na wielu jeszcze bardziej odstających od siebie płaszczyznach (patrzcie na swoje sny), że przez jeden wiek nie da rady, po prostu nie da rady, tego wszystkiego opisać. jednakże... Fenikt, dobrze jest doskonalić swoje rzemiosło ;) zamiast co chwila zaczynać pisać coś innego. dziwiłem się zawsze dlaczego nie mogłem dokończyc swoich opowiadań... a to dlatego, że one jak świat, jak dusza, nie mają końca.
więc nigdy nie oglądajcie babskich seriali w tv, bo nigdy nie wyjdziecie z domu :-P
żart.
Fenikt pisze:„Świat umiera o czwartej nad ranem”
tytuł genialny, po prostu lepiej trafić się chyba nie dało. tylko dlaczego tytuły zawsze są takie proste do wymyślenia, a treść już nie bardzo? :/
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość