Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Świadomość, Światło i Miłość to wartości, które są naturalne dla każdej istoty ludzkiej, dlatego znajdują się ponad religiami czy systemami filozoficznymi. W tym dziale podyskutujesz na tematy związane z rozwojem duchowym
Jamboree18
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 66
Rejestracja: 2009-03-01, 22:03

Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Jamboree18 » 2013-07-04, 13:01

Hej, mam pytanie szczególnie do osób, które wierzą w coś takiego jak moc podświadomości, jak prawo przyciągania. Dopiero ostatnimi czasy zaczęłam się interesować tym zagadnieniem czytając książki "Potęga Podświadomości" Murphy'ego czy "Możesz uzdrowić swoje życie" Louise L. Hay. Jestem początkująca, dlatego chciałabym się dowiedzieć jednej rzeczy od osób bardziej doświadczonych i praktykujących w tym temacie.
We wszystkich tych książkach mówi się o cudownych powrotach do zdrowia, o przyciąganiu dobrych zdarzeń, rzeczy, a nawet o przyciągnięciu idealnego partnera (oglądałam jakiś wykład Wandy Wegener na youtube), no właśnie. A co z metodą próby odzyskania utraconej miłości? Nigdzie nie mogę znaleźć informacji na ten temat. Czy można siła podświadomości znów przyciągnąć kogoś do siebie, wiedząc co było problemem i powodem straty partnera. Czy raczej można wymodlić i wyprosić podświadomość o drugą szansę, kiedy człowiek zrozumiał jakie błędy popełniał i jest w stanie je naprawić? Czy wiarą w to że wszytko się ułoży i że uczucie się odrodzi, codziennymi afirmacjami można pomóc sobie odzyskać utracone szczęście?
Jak podkreśliłam na początku, pytanie do ludzi wierzących w teorie prawa podświadomości, mających z tym jakieś doświadczenie.
Pozdrawiam :)


Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek.

Léon - Joseph Suenens
Awatar użytkownika
Glazery
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 133
Rejestracja: 2012-10-08, 22:12

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Glazery » 2013-07-04, 21:55

Otóż nie widzę nic na przeszkodzie, by dokonać takiego "zabiegu". Sądzę, że jest on nawet bardzo prawdopodobny w skutkach. Jednakowoż w moim umyśle rodzi się pytanie "Dlaczego chcesz powrotu twojej miłości? Przecież nie jesteś pewna stanu faktycznego obecnych uczuć, które żywi do Ciebie Twoja miłość." Możesz próbować dokonać tego, nawet powiem Ci więcej, jest bliskie realnemu, że uda Ci się, ale czy miłość byłaby ta sama wtedy, gdy będziesz świadoma, że to nie był samodzielny wybór twojej miłości tylko twój? Nie sądzisz, że byłoby to z lekka egoistyczne? Zastanów się, bo później ciężko będzie cofnąć skutek. A wymyć miłość z serca łzami niełatwo.
Pacta sunt servanda
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Arek » 2013-07-06, 02:21

Uważam że może działać to w taki sam sposób. Tylko nie ma gwarancji że odzyskana , utracona miłość powróci za miesiąc, może być że to się uda za parę lat albo nawet za kilkanaście kiedy po rozwodzie z byłym mężem wróci do ciebie z dwójką dzieci :wink:

Ale cóżżż, jeżeli ci tak na niej zależy to trzym się dawanych w książce rad . Sam czytałem książki Murphego i z własnego doświadczenia mogę powiedzieć że to funkcjonuje. Zalecam jeszcze aktywne wspieranie modlitw i próśb, w twoim przypadku mogłaby to być miła pocztówka z okazji przyszłych walentynek
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Jamboree18
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 66
Rejestracja: 2009-03-01, 22:03

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Jamboree18 » 2013-07-06, 13:05

Dziękuje, za odpowiedzi, tak a pro po jestem dziewczyną :) i nie jestem zakochana w mężu z dwójką dzieci. Moja historia w skrócie wygląda tak, że przez 1,5 roku byłam w związku z cudownym facetem , ale przez ostatnie pół z uporem maniaka ten związek niszczyłam (sami wiecie zaborczość, zazdrość, awantury, fochy) z wielu błędów nie zdawałam sobie sprawy, aż do momentu gdy go nie straciłam. Po prostu nie wytrzymał psychicznie ze mną. Teraz gdy miałam trochę czasu na przemyślenie, wiem jakie błędy popełniałam i czego już bym nie zrobiła, niestety facet nawet nie chce mieć ze mną kontaktu( i w sumie za bardzo mu się nie dziwię). Wiem , że w środku cały czas coś do mnie czuje. Po prostu chcę dostać drugą szansę, bo wiem że już tego nie zawalę. Wiem, że jesteśmy dla siebie tymi właściwymi i uczucie między nami było szczere, poza tym byliśmy naprawdę szczęśliwi, dopóki nie zaczęłam odstawiać różnych dzikich akcji. I pewnie powiecie , że najprościej porozmawiać z nim, ale on sam mi powiedział że stracił wiarę, że nam się uda i nie chce się ze mną kontaktować. No dobrze, ale koniec spowiedzi. Wracając do tematu, zgodnie z regułami, które opisuje Murphy,jeśli przez cały związek wpajałam sobie i wyobrażałam, że zostanę rzucona to w końcu mnie rzucił i hmmm jakby to powiedzieć w dokładnie taki sposób jak to widziałam w moich lękach. Chcę po prostu to odwrócić.
Pozdrawiam
Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek.

Léon - Joseph Suenens
Awatar użytkownika
Spock
Administrator
Administrator
Posty: 1961
Rejestracja: 2007-02-19, 17:23
Lokalizacja: Kraina Latających Siekier
Kontakt:

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Spock » 2013-07-06, 15:32

Teoretycznie, wszystko można. Pytanie tylko czy warto ?
Moim zdaniem - nie. Ale to już twoja sprawa.
Ufać i kontrolować
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Arek » 2013-07-09, 09:03

Starałaś się żeby go zniechęcić do siebie i ci się udało.
Teraz chcesz żeby wrócił,,,,,,cożżżżż, musisz się znowu postarać, ,,,,,,,do swoich próśb i czynów możesz dołączyć w myślach wizerunek Arka z paranormalium który trzyma za ciebie oba kciuki.

pozdrawiam
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Jamboree18
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 66
Rejestracja: 2009-03-01, 22:03

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Jamboree18 » 2013-07-09, 18:07

Dziekuję :) A może jakaś pomocna afirmacja? Nie wiem czy trzeba je jakoś specjalnie tworzyć czy po prostu mówić to czego się pragnie.
Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek.

Léon - Joseph Suenens
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Darnok » 2013-07-10, 20:01

Nie wierzę, że wiesz, co zrobiłaś źle. Dalej w tym siedzisz. Czary-mary i inne voodo nic nie zmienią - człowiek to nie jest zabawka, nie da się na niego tak wpływać. Twoim problemem jest to, że zamiast porozmawiać, to robisz awantury, fochy i czarodziejskie rytuały, które swoją drogą i tak nie pomogą, bo jedyna magia na tej planecie to magia miłości. Może w końcu czas ruszyć pośladki i trochę zawalczyć?
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Remik
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 36
Rejestracja: 2013-06-23, 14:07

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Remik » 2013-07-11, 02:18

Czy raczej można wymodlić i wyprosić podświadomość o drugą szansę, kiedy człowiek zrozumiał jakie błędy popełniał i jest w stanie je naprawić?
Mam malutkie pytanie. Czemu z góry zakładasz, że związek rozpadł się przez jakieś błędy? To prawda, że każde działanie ma swój skutek. Ale czemu zaraz określasz przyczyny mianem błędu? Nazwałbym to raczej powodem, gdyż nie ma czegoś takiego jak błąd. Zaś niezależnie od nazwy, jesteś aby na pewno przekonana, że znasz przyczyny rozpadu związku? W świecie, w którym tak wiele jest niewidoczne dla oka, możesz wykrzesać pewność swojej świadomości?

Wracając do podświadomości, popieram radę Arka odnośnie wsparcia metod "magicznych" fizycznym działaniem. Podświadomość ma to do siebie, że jest tylko jednostkową podświadomością. Osoba, która nie ma wiedzy i praktyki, potrzebuje takich pomocy, aby ukierunkować swój cel. Wszystko kręci się wokół tego, aby on zwrócił na Ciebie uwagę. A wtedy dopiero korzystaj z podświadomości.

Budowanie skutecznych afirmacji ma pewne zasady. Przede wszystkim, cel musi być jasny. Wyrażaj się możliwie najprościej, jak się da. Po drugie, zdanie musi być w czasie teraźniejszym, dokonanym. Np. "Mam 10 zł." Istotne jest również nie używanie słowa "nie". Zamiast powiedzieć "nie jestem gruba" lepiej jest użyć "jestem szczupła". Ostatnia i najważniejsza zasada to regularne używanie afirmacji. Najlepiej codziennie, rano i wieczorem, gdy umysł operuje na innej (bliższej podświadomości) częstotliwości.

Do afirmacji dobrze jest też dołączyć wizualizację. Afirmując, wyobraź sobie swój cel jako już spełniony. Dla wcześniejszego przykładu "mam 10 zł" wyobraź sobie siebie trzymającą banknot 10zł w rękach, lub płącąc nim w sklepie.

Powodzenia!
Awatar użytkownika
asto
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 133
Rejestracja: 2007-12-08, 16:04
Lokalizacja: Wroclaw

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: asto » 2013-07-11, 13:56

skad jestes? i ile masz lat?
moze dziwnie to zabrzmi ale moze ja bede mogl temu zaradzić.
Asto~
Jamboree18
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 66
Rejestracja: 2009-03-01, 22:03

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Jamboree18 » 2013-07-11, 22:56

Hm... nie wiedziałam, że będę miała aż tyle odpowiedzi :)
Po pierwsze dziękuje za pomoc, mam nadzieję, że afirmacje spełnią swoje role.
Po drugie, uwierzcie, że nie sięgałabym metod "magicznych" (choć z magia to chyba nie ma zbyt wiele wspólnego) gdybym naprawdę nie zrobiła co w mojej mocy, by go odzyskać. Nie siedzę z pośladkami na krześle i nie odprawiam rytuałów mając nadzieję, że magia zrobi wszystko za mnie. Chłopak nie odbiera ode mnie telefonów, nie odpowiada na wiadomości, już raz zadziałałam histerycznie na wieść o rozstaniu(tak po prostu wyszło, że mnie to załamało). Teraz każda moja próba skontaktowania się jest odbierana jako objaw histerii, prośby tez nie pomogły. Najlepszym wyjściem jakie mogłam zrobić to zostawić go w spokoju, bo każda moja próba walki jest odbierana jako histeria i osaczanie. Wtedy tak reagowałam, teraz jestem po dużym okresie przemyśleń, medytacji i zmian wewnętrznych, już bym się tak nie zachowała, ale cóż zrobiłam co zrobiłam. Dlatego próbuję sobie pomóc tak, żeby chociaż dał mi szansę porozmawiać ze sobą i szanse na pokazanie, że się zmieniłam. Czy to naprawdę aż taka filozofia? Nie mam 15 lat, a 22 i jestem w pełni świadoma błędów jakie popełniałam, również nie jestem jakąś zauroczoną małolatą, która sobie ubzdurała, że poczaruje, zrobi abrakadabra i odzyska partnera po czym po miesiącu pojawi się nowy obiekt i napisze na forum, że teraz chce to odkręcić, następna rzecz jest taka, że nie chcę zaklęć miłosnych. W rozkochiwanie za pomocą magii się nie bawię, bo wiem że jest ona silna i może się obrócić przeciwko wykonującemu i skończyć niezbyt ciekawie. Jedyne czego chciałam to użyć tzw. prawa przyciągania (o ile jest możliwe wpłynąć na osobę), by znów dostać od niego szansę. Resztę zrobię już sama, po ludzku, normalnie. Ot taka moja historia.
Asto studiuję w Łodzi, lat jak wyżej napisałam mam 22. Co masz na myśli mówiąc, że możesz temu zaradzić?
Pozdrawiam Wszystkich
Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek.

Léon - Joseph Suenens
Awatar użytkownika
asto
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 133
Rejestracja: 2007-12-08, 16:04
Lokalizacja: Wroclaw

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: asto » 2013-07-12, 00:16

Cofam, co napisałem, naprawdę gdybysmy mieli kontakt ze sobą w realu umiałbym Ci pomóc, ale do Wrocławia masz niestety daleko, chociaż mimo tej samej miejscowosci nie potrafiłbym obiecac, że bym Ci pomógł .


Ogólnie wiem ze nie jesteś małolatą zauroczoną ale uwierz, że to minie, moze nie dam tu teraz rad "paranormalnych" lecz skupie się bardziej na zyciu i psychologii jak to w ogole funkcjonuje.
W zyciu by być kimś trzeba pokazać wysoki status, trzeba dać do zrozumienia komuś jak jest się niezależnym. Bardzo mnie to zawsze zastanawiało jak możę być taka sytuacja gdy poznaje 2 kobiety i w tak prosty sposób oceniałem je po wyglądzie, być może pierwszych gestach tak naprawde duzo znaczących a jednak nie, wychodziło często, że przy dwóch poznanych kobietach jedna z nich wydawała się wybitnie atrakcyjniejsza od drugiej. Wspomne pewną sytuacje, ale nie znaczy to iż była tylko taka jedyna lecz wiecej. Kontakt miałem z tymi dziewczynami dosyć częsty, coś jak w szkole, co się jednak okazuje z biegiem czasu, że obie kobiety nie zmieniają wyglądu, są tak samo ubrane, taki sam styl fryzury, taki sam makijaż. Co się dzieje w mojej głowie ? A coś dziwnego dla laika w tym temacie, ponieważ kobieta która była dla mnie znacznie brzydsza, mniej interesująca robi się nagle dużo atrakcyjniejsza od tej o której mógłbym na początku nawet pomarzyć. Dlaczego tak się stało ? Tak działa nasz umysł, zależy też kto komu się podoba, ponieważ niewątpliwe jest to, że dla innego chlpaka w przypadku obu tych samych kobiet byłoby zupełnie odwrotnie, ale w takich sytuacjach jest cos ważnego, na pewno nie jedna rzecz. Doszedłem do wniosku po długim czasie ze m.in. jest to status, inteligencja, powaga, pewność siebie oraz zachowanie tamtej osoby w stosunku do Ciebie - to są tylko nieliczne aspekty które wymieniłem jest ich wiecej i tak jak mowiłem zależnie od typu osoby która ma zostać zainteresowana osobowością. Ważne są tez gesty, twój sposób chodzenia, to wszystko wchodzi w przyzwyczajenie to tylko kwestia czasu.

Odnosnie twojego chlopaka - wyobraź sobie go teraz przemieniającego się w kobiete, z taką samą oceną atrakcyjności lecz nie tylko fizycznie, pomyśl sobie jakie ma cechy charakteru, czy jest kobietą odważną, niebojącą się wyzwań z mężczyznami, czy tak jak Ty nie mysli sobie czasami o miłości...
Wszystko zalezy od Ciebie, nie wiem jaki masz status, nie znam Cię i nie rozpracowałem, wszelkie nowe znajomosci badam, lubię obserwować ludzi - to nas naprawde uczy i kształci, czasami lepiej niż niejakie studia czy książka.
Porównaj teraz do siebie twojego chlopaka który jest w postaci dziewczyny, co byś zrobiła jakbyś go (ją) poznała przypadkowo, czułabyś jakieś poniżenie, ze jestes słabszą osobą ? Nie powinnas, wszyscy jesteśmy równi, wszyscy są stworzeni na podobieństwo Boga.
Jestes katoliczką ? Jeśli tak to idz do koscioła zamiast bawić się w jakies prawa przyciągania i powiedz Bogu prawde co czujesz i najlepiej by to On zadecydował jak ma się to skończyć, poddaj się Mu, niech prowadzi Twoje zycie jak uważa, wtedy wiekszosc pokus szatana zostaną od ciebie odciagniete. Myśl teraz nad swoim zyciem, daj spokoj chlopakowi, może po prostu nie jest dla Ciebie odpowiedni, pomysl sobie, że to on powinien wyznawać Ci miłość, a jeśli nic samo nie przyjdzie to na siłę nic nie zrobisz, wiecej na tym zdziałasz gdy zajmiesz się swoimi sprawami.
Zacznij od sportu, przyjaciół, rodzina, przeczytaj coś mądrego, jesli nie wiesz co to odezwij się na pw, a na pewno coś Ci polecę.
Ludzie mówią, że czytanie książek jest nudne, fakt tak się od zawsze przyjmowało, ale możesz przeczytać coś co Ci się w zyciu przyda, poczynając można nawet od zwykłej Konstytucji RP, czy kodeksu cywilnego ? To jest ksiązka?, nie kodeks ale na tyle Cię to kształci, że juz coś bedziesz wiecej wiedziała - to taki przykład, bo jestem zdania, że nienzajomość prawa w Polsce szkodzi. Ale jest wiele innych ksiązek co pomagają w zyciu, np. psychologiczne, bardziej z zycia wzięte.
Nie przejmuj się miłoscią jestes jeszcze młodą dziewczyną, mase chłopaków poznasz ale co najwazniejsze nie przykuwaj uwagi na swoją urodę, fakt mozesz o siebie dbać, uprawiać sporty ale najwazniejsze jest to kim Ty jesteś i wlasnie to jest ten cały sens atrakcyjnosci, bo możesz być ładna jak słynna amerykanska aktorka, ale jej statusu nie odziedziczysz i mimo ze tak bedziesz wygladała jak ona albo nawet ładniej to nie bedziesz miała takiego powodzenia, bo wlasnie tego czegos bedzie brakować i dlatego trzeba skupiac uwage na swoim rozumie, bo ciałem nie jesteśmy, ciało jest nam przydatne do wielu rzeczy ale Ty jestes mózgiem albo powiedziałbym jeszcze inaczej, że duszą która jest równa ze wszystkimi duszami na świecie.
Asto~
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Arek » 2013-07-13, 02:33

Jestes katoliczką ? Jeśli tak to idz do koscioła zamiast bawić się w jakies prawa przyciągania i powiedz Bogu prawde co czujesz i najlepiej by to On zadecydował
Dziewczyna właśnie prosi Boga......o tym jest ta książka, Murphy sam pochodzi z bardzo pobożnej rodziny a czytając go ma się wrażenie że to ksiądz .
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Jamboree18
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 66
Rejestracja: 2009-03-01, 22:03

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Jamboree18 » 2013-07-14, 00:15

Dziękuje za odpowiedzi jeszcze raz.
Asto dziękuje za długą wypowiedź, musiałeś się nieźle przy niej napracować, ale nie potrzebuję porady psychologicznej. Tym bardziej nie chcę słów "pogódź się z odejściem, jesteś młoda, jeszcze będzie 20 innych, w tym morzu jest pełno ryb". Nie przyszłam tutaj i nie tkwię w sytuacji jakiej jestem, by pogodzić się z rozstaniem. Może i jestem młoda, ale wiem, że facet z którym byłam był tym z którym chce spędzić życie i jest to moja dojrzała decyzja. Pogodzę się z rozstaniem tylko wtedy, kiedy zrobię wszystko, by go odzyskać, by pokazać,że się zmieniłam, że zrozumiałam swoje błędy, a on i tak mi powie, że nie chce ze mną być. Wtedy zacznę etap godzenia się, choć mam nadzieję, że do niego nie dojdzie.
Arek ma rację i uwierzcie mi jeszcze nigdy nie byłam tak blisko Boga jak teraz i po przeczytaniu tylu książek Murphy'ego i podobnych do nich. Mimo to wydaje mi się to trochę hipokryzją, ponieważ nigdy nie byłam osoba bardzo wierzącą, często wątpiłam w Boga, a teraz "jak trwoga to do Boga" proszę go co noc, by oddał mi ukochana osobę.
Nie chcę już więcej zbaczać z tematu i tworzyć czegoś innego, dlatego chciałam zapytać czy ktoś miałby jeszcze pomocne wskazówki albo inne pomysły dotyczące spełnienia się tematu?
Pozdrawiam
Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek.

Léon - Joseph Suenens
Awatar użytkownika
Spock
Administrator
Administrator
Posty: 1961
Rejestracja: 2007-02-19, 17:23
Lokalizacja: Kraina Latających Siekier
Kontakt:

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Spock » 2013-07-14, 20:55

Jamboree pisze:facet z którym byłam był tym z którym chce spędzić życie i jest to moja dojrzała decyzja
Gratulacje... Ale on ma na ten temat inne zdanie. No i co na to poradzisz ?
Ufać i kontrolować
Jamboree18
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 66
Rejestracja: 2009-03-01, 22:03

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: Jamboree18 » 2013-07-14, 22:15

Przeczytaj następne zdanie to się dowiesz :/
Całe nasze życie jest jak kamień rzucony w wodę. Nigdy nie wiemy, jakie kręgi zatoczymy naszym upadkiem, czyją śmierć spowodujemy i kogo uzdrowimy. Ile niepokoju wzniecimy dokoła siebie, ile katarakt zdejmiemy ze ślepych rzek.

Léon - Joseph Suenens
Awatar użytkownika
asto
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 133
Rejestracja: 2007-12-08, 16:04
Lokalizacja: Wroclaw

Re: Potęga podświadomości, a stracona miłość.

Post autor: asto » 2013-07-14, 22:16

Jezeli byłaby dziewczyna w ktorej się zauroczyłem a nie chciałaby dac mi szansy w zyciu bym nie nazywał jej osobą z którą chce byc do konca zycia.
Asto~
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość