Wprowadzenie do magi Hermetyzmu

Odpowiedz


Rozwiąż zabezpieczenie reCAPTCHA.
Emotikony
:D :grin: :) :( :o :shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :wink: :!: :?: :idea: :arrow: :| :neutral: :mrgreen: :diabel: :diabel2: :fuckyou: :one: :zly: :kosci: :sindbad: :fuckyou2: :mikolaj: :zdziw: :sylwester: :okulary: :galy:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Wprowadzenie do magi Hermetyzmu

autor: sneak » 2007-11-21, 11:35

Witajcie :)

Ja nirvanę osiągnałęm 3 razy.

1 raz to było gdy zaczałem wchodzić s świat ezoteryki i poznawać zasady działania wszechświata oraz interakcję astrala z naszym światem. Było to długotrwałe i delikatne, spokojne uczucie szczęśliwości.

2 razem nieco odmienne. Było to podczas rozmowy, nauczaniu i wyjaśnianiu pewnej osobie ( co ciekawe podejrzewałem, iż pomimo zajmowanego stanowiska itp. osoba ta zajmowała się ezoteryką) Uczyniwszy tzw 'moralny dobry uczynek' będący bezpośrednio przez tą osobe odebrany otrzymałem zwrot energi 'moralnej' ( reiki to jest tą energią) Przez czakry ramieniowy i splot słoneczny wylewało się ze środka złote światło. Szkoda, że tak krótko ale mialem wtedy taką wizję a te barzdo mile uczucie złapało mnie nagle jak wracałem chodnikiem do domu :)

3. Ostatnio miałem też podobne zjawisko, niestety ale to mogło zostać wywołane przeze mnie. Rozmawialem przez gg z osobą która darzyła mnie sympatią itp. Nie wiem czy to była ta nirvana o której mówiłem w podpunkcie 2 ale niosła bardzo podobny efekt. Też wysadzało mnie od środka :)

Pozdrawiam

autor: Barboss » 2007-08-28, 00:28

A ja gratuluję Tobie Mawerick...
DO stanu nirwany, czyli całkowitego wewnetrznego uspokojenia w którym(podkreślam grubą czerwoną linią) człowiek jednoczy się z otaczającą go energią,czyli osiąga stan najwyższego uniesienia, mnisi buddyjscy, oraz tybetańscy dochodzą przez całe życie, a na prawde udaje im się to osiągnąć zazwyczaj po reinkarnowaniu poprzez kilku wcieleń. Z tego co mi wiadomo należy ćwiczyć latami, aby osiągnąć wewnętrzną równowagę. Stan o którym mówicie to po prostu oczyszczenie umysłu, czyli cos co jest praktykowane przez każdego poprzadniego maga czy czarownicę, przed rzucaniem czarów. Pozdrawiam:)

autor: Mawerick » 2007-01-30, 12:11

No w religii hinduistycznej to co osiągnąłeś to pierwszy stopień do osiągnięcia wiecznego szczęścia. Rozumiem doskonale, że umiesz go utrzymać tylko kilka sekund, mi też zawsze około 10-15 sekund, a potem znów natłok myśli i odczuć.

autor: Fenikt » 2007-01-29, 04:23

Maw no nie do konca jest to nirwana ;) nirwana to jednak stan staly, nieustajacy i wiazacy się z brakiem jakiejkolwiek swiadomosci ;] Ja jednak jakies ograniczone symptomy mialem. A co do czystego umyslu to jeden z elementów (bardzo wazny) kroku pierwszego systemu Bardona. Poki co stan czystej absolutnie pustki udaje mi się utrzymac kilka sekund, co jednak jest dosyc marnym wynikiem, to i tak przyznaje ze to dosyc niesamowite uczucie ;)

autor: Mawerick » 2007-01-29, 01:25

Fenikt, jeśli nie miałeś myśli w głowie, to osiągnąłeś stan nirwany :D Bardzo dobre uczucie. Podobno symptomem doskonałości jest umiejętność takiego oczyszczenia umysłu, abyś nie miał żadnej najmniejszej nawet myśli. Ja Ci chyba musze w takim razie pogratulować. Ja kilka razy w rzyciu miałem coś takiego. Zawsze mi się to kojaży z czymś przyjemnym.

autor: Fenikt » 2007-01-28, 15:20

Mawerick, tak naprawde to kazda interpretacja karty tarota jest dobra :> Przynajmniej to zrozumialem jak mi to tlumaczyl tarocista.

Dzieki za odpowiedz Maestro.

Mam kolejne pytanie. Ostatnio przez cala noc(no mniej wiecej do 6 rano) ogladalem sobie Prison Break (to akurat nie ma znaczenia:P), skonczylem, zapalilem papierosa i polozylem się spac. Tylko natychmiast jak zamknalem oczy zaczelo się dziac cos dziwnego. Poczulem zupelna pustke umyslu, ale nie byla ona zalezna ode mnie, tak jak cwiczy się pustke z systemem bardona. Na poczatku nie mialem po prostu zadnej mysli w glowie. Wpatrywaliscie się kiedys gleboko w przestrzen przed oczami, jak macie zamkniete powieki? Ja moglem wlasnie tylko te jedna rzecz zrobic, wpatrywac się w nia. Byla jakas inna, tal jakby to nie byla tylko skora pod powiekami. Zaczalem zapominac nawet ze mam oczy, powieki, cialo, a pozniej kim jestem i gdzie jestem. Ciemnosc przed oczyma zaczela się rozszerzac i pochlaniac, nie wiem jak to opisac ale czulem ja wszystkimi zmyslami, ale nie tymi cielesnymi. Mialem wrazenie ze z tej ciemnosci moze wylonic się cokolwiek zechce, ale jednoczesnie mialem coraz silniejsze wrazenie jakbym umieral. W koncu zyskalem troche swiadomosci i otworzylem oczy.. Wszystko bylo juz ok, jak zamknalem ponownie nie bylo zadnych problemow... Mi się to wydaje conajmniej dziwne i nie wiem jak to tlumaczyc...

autor: Mawerick » 2007-01-27, 02:29

Maestro, czy nie sądzisz, że przez taką prostotę wypowiedzi, opisów, nie dochodzi on do sedna sprawy? Jeśli chodzi o przedstawianie rozwoju poprzez karty tarota, to dość ciekawy opis. Tylko bardzo niekonkretny wydaje mi się zapis o badaniu, studiowaniu, analizowaniu, kart na tyle sposobów na ile się nam uda. Problem w tym, że interpretacji są miliony, a nie wiemy tak naprawde czy którakolwiek z nich jest odpowiednia. I nie jestem przekonany do końca o tym, czy niesie to ze sobą jakiekolwiek poznanie.

autor: Maestro » 2007-01-26, 20:58

System bardona nie koncentruje się tak bardzo na właściwym poznawaniu wiedzy - studiowaniu, starając się wyjaśnić wszystko jak najprościej. BRakuje tam tak ważnych instrukcji jak należy koncentrować swoją uwagę, jak wyrobić w sobie sposób magicznego myślenia i analizować zachodzące mechanizmy.

Pojawia się tam porównanie do kart Tarota, które jest ulubionym moim elementem- jako drabiny, po której się wspinamy starając się osiągnąć swojego celu.

Mag -jest władcą, posiadającym pentakl, miecz, różdżkę i pucharów - czterech elementów. Jest to pierwszy krok jaki osiągamy, starając się bazować na czterech fluidach, opanować je. Następnie nadchodzi Arcykapłanka jako ewokująca, sięgająca po piąty fliud. Arcykapłan jest władcą arcykapłanki, jak w każdej kulturze stoi ponad nią, jest mentorem, nauczycielem, który sam sięga po wiedzę ku bóstwom. Kolejne karty przedstawiają drogę pełną wyrzeczeń, tajemniczą dla tych którzy nigdy nie uczynili tak dalekiego kroku. 8.Moc - 9. Pustelnik - tu przypomina mi się podobieństwo do systemu Złotego Brzasku, gdzie by wstąpić do zakonu wewnętrznego Adeptus Excepmtus, musi odrzucić wszystko co poznał, stając się Dzieckiem Otchłani, zatracając się w chaosie i przekraczając samotnie ścieżkę magii, wspinając się po Drzewie życia (stopień Adpetus Excemptus oznacza 7=4, co razem daje 13, Arkana Wielkiego o nazwie Śmierć). Wieża jest najwyższym do osiągnięcia stanem.. reszta to gwiazda, słońce, księzyc, wszechświat, które są symbolami czynu ponad wszystkim, wielkiego dzieła Thelemitów. To zjednoczenie ze wszystkim, zbyt zagmatwane i niepojęte by o tym pisać.

Być może to tylko symbole, lecz należy je czytać na tak wiele możliwych sposobów jak tylko się da, analizując i dogłębnie studiując, by poznać prawdziwą naturę mechanizmów jakie nami rządzą.

Bardon jest otwarty. Nie jest to tak trudna lektura jak Crowley czy inne dzieła. Nie potrzeba tam szukać uzupełnień, dopisów, dzieł wybranych. Jest zbyt skromny jak na naturę którą zgłębia. Nie należy się wzorować tlyko nim. Trzeba poznawać, analizować, wyciągać wnioski.

W sprawie ukazania przez karty tarota stadium przez jakie przechodzimy - może spróbujemy wspólnie zinterpretować to ?

autor: Fenikt » 2007-01-26, 00:54

Piwo dla Ciebie Maestro :)

A jak oceniasz system Bardona? Czy rzeczywiscie jest w stanie dobrze przeprowadzic przez proces rozwoju magicznego? Co polecalbys na uzupelnienie tego systemu?

autor: Mawerick » 2007-01-24, 22:52

Już mnie nawet nie zaskakuje to, że ten system jest tak strasznie zbliżony do innego. Myślę, że opisany tu rozwój jest dokładny i rzeczowy, w dodatku stawia nacisk na kolejne etapy, anie przelatuje ich w tępie natychmiastowym. Zaczyna mi się podobać ten hermetyzm.

autor: Maestro » 2007-01-24, 22:39

Przeglądałem ostatnio skrypty i instrukcje dla adeptów Zlotego Brzasku i zacząłem rozważać nad tym jak dobrze stworzyli oni całą swoją hierarchię, która krok po kroku wprowadza w nowy świat. Na samym początku odrzucając wszystko co się dotychczas poznało zaczyna się od studiów dzieł pisanych oraz medytacji. Potem przychodzi kolej na kolejne kroki takie jak kontrola ciała potem myśli aż dociera się do kontroli planu astralnego. Powoli tworzy się swoje narzędzia - począwszy od pentaklu przez magiczny sztylet/miecz, różdżkę a kończy na lampie. Doskonałe odwzorowanie rozwoju. Jeśli chcesz sam rozpocząć naukę zacznij czytać dzieła przedstawiające filozofię, wszechświat według kilku różnych punktów widzenia - np. filozofię gnostycką, podania hermetyczne (grecko-egipskie prace najlepiej), dalekiego wschodzu, hinduizm i buddyzm. Następnie poświęć się medytacji nad tym i - tutaj według mnie najważniejsza rzecz dla ucznia - rozpocznij zapiski na ten temat w magicznym dzienniku który będziesz otaczał szczególną czcią i szacunkiem. Niech stanie się on Twoim pierwszym narzędziem które sobie zaplanujesz. Niech znajdują się tam informacje jakie uczucia wzbudziły w Tobie wiadomości które danego dnia poznałeś, do jakich wniosków Cię doprowadziły oraz co zamierzasz z tym zrobić. Czytaj go zawsze po zapisaniu kolejnych dni. Nauczy Cię to systematyczności, wyrobi poczucie postępu oraz pozwoli sięgać pamięcią wstecz. Oraz nauczysz się patrzeć na siebie samego z innego punktu widzenia. Prace na ten temat znajdziesz na www.sacred-texts.com, tak samo jak wiele wiele innych.

autor: Mawerick » 2007-01-23, 22:42

No to chyba najlepsze przygotowanie. Bo hermetyzm jak każdy system magiczny wymaga tych cech. Powodzenia Ci życzę!

autor: silvan » 2007-01-22, 19:23

oczywiście ża tak :) jednak po kolei. najpierw muszę się utwierdzić że temu chcę podporządkować całe swoje zycie. jak podejmę taką decyzję, z całą siłą podejmę praktykę. póki co pracuję nad swoim charakterem starając się wypracowac cechy niezbędne na ścieżce:pracowitość, wytrwałość, cierpliwość.
pozdrawiam wszystkim i życzę Wam powodzenia na Waszych Drogach!

autor: Mawerick » 2007-01-20, 00:38

silvan, ale nie poddawaj się. To też jest ważne, żęby dążyć do tego co chce się osiągnąć mimo przeciwności.

autor: silvan » 2007-01-18, 22:55

MAESTRO
dokładnie przemyślałem to co napisałeś i chyba masz rację. wymaga to dostosowania życia do praktyki a nie na odwrót co ja, z marnym zresztą skutkiem, próbowałem uskuteczniać. doszedłem też do wniosku że chyba jestem jeszcze zbyt niepewny, nieświadomy swoich celów i chyba nie do końca szczery nawet wobec siebie...z czego wynika że na razie powinienem tylko pracować nad sobą i swoich charakterem by później, z lepszym rezultatem zacząć praktykę jeszcze raz. tak też planuję zrobić :). tak czy owak, mam nadzieję że jeszcze w tym życiu stane się gotów by temu podołać - znaczy zmienić swoje zycie na tyle, by je poświęcić praktyce.
jeszcze raz dziękuję za radę i, mówiąc trywialnie, za powiedzienie o co tu chodzi :).
pozdrawiam :)

autor: Mawerick » 2007-01-18, 00:14

Maestro pisze:Ja bym nie widział wtedy w tym wszystkim tak mocnej otoczki mistycznej
otoczkę mistyczną to mamy chyba i z innych systemów. Wiadomo, żenie jest to nigdy to samo, ale zdaje mi się że hermetyzm ma wiele wspólnego z magią nocy. Czytałem wstęp do hermetyzmu no i wygląda to prawie tak samo.

autor: Maestro » 2007-01-17, 14:57

Ktoś kto miał doczyneinia z mistrzem nie będzie nigdy porównywał nawet nauki, samego procesu inicjacji przez jakiś przechodzi do samotnego przejścia przez tą drogę.

Owszem jeśli chcecie możecie próbować. Ja bym nie widział wtedy w tym wszystkim tak mocnej otoczki mistycznej, prowadzącej do właściwej przemiany.

autor: Fenikt » 2007-01-17, 13:14

Maestro a WdH Bardona? Czy przez to nie mozna przejsc samemu? No ew. nalezac do grupy dyskusyjnej, w ktorej opisywalo by się jakies przeszkody? Czy tak tez się nie da zaczac pracy z hermetyzmem?

Rozumiem ze nauczyciel nie jest niezbedny ale bez niego bedzie trudno, problem w tym ze nie znam kompletnie nikogo (poza Tobą) kto w ogóle zacząłby pracę z hermetyzmem :lol: moze mieszkam w dużym miescie, ale to wcale nie pomaga ;] mam ksiegarnie ezoteryczna w ktorej siedza glupie dziunie rozprawiajace o ziółkach, mam biblioteke jagiellonska, w ktorej moze i mozna spotkac odpowiednichludzi, ale jak ich odroznic od setki innych podobnych? No i tak to wlasnie jest :/

autor: Mawerick » 2007-01-17, 01:52

Ale warto chyba zaznaczyć, że mistrza nie zastąpi żadna książka. Bo książka nie powie Ci kiedy robisz coś nie tak, no i nie będzie doświadczać tego razem z Tobą. Poszukaj wokół siebie, może jest w Twoijej okolicy ktoś, kto jest hermetykiem od dawna i pomoże Ci.

autor: Maestro » 2007-01-16, 23:43

Samemu ?
Szczerze ? Nie

kilka powodów. Najlepsze dzieła na początek nie są powszechnie dostępne. Skrypty szkoleniowe, dobre książki.

Poza tym nikt nie naprowadzi Cię na tą dobrą drogę.

Kybalion Franza Bardona to dobra lektura na początek. Miło mnie zaskoczyła. Warto też znać Corpus Hermeticum, trochę gnozy, Thelemy Crowleya. Trochę historii żeby nie być w tyle i prezentować jakiś poziom (http://sacred-texts.com/eso/historic.htm o złotym brzasku) ;
Coś godnego o tarocie. Kilka książek o medytacji, jodze. NA początek.

Na górę