Jak odchodzą wielcy ludzie?

Odpowiedz


Rozwiąż zabezpieczenie reCAPTCHA.
Emotikony
:D :grin: :) :( :o :shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :wink: :!: :?: :idea: :arrow: :| :neutral: :mrgreen: :diabel: :diabel2: :fuckyou: :one: :zly: :kosci: :sindbad: :fuckyou2: :mikolaj: :zdziw: :sylwester: :okulary: :galy:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Dagmara » 2012-12-22, 22:09

Co do Amy Winehouse, to niestety ta dziewczyna była narkomanką i alkoholiczką od wielu lat zmagała się ze swoim nałogiem i przegrała tą walkę.
W ostatnich latach swego życia z tej ładnej dziewczyny zrobił się dosłownie potwór, organizm jej był strasznie wyniszczony przez narkotyki, alkohol więc kiedy przesadziła z dawką zakończyła swój żywot.
Także w przypadku jej śmierci nie ma niczego tajemniczego, badania śledczych wykazały, że dostała ona wstrząsu po spożyciu większej ilości alkoholu.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Spooky Fox » 2012-12-21, 22:54

Svetlana pisze:Spooky Fox, czy sprawa związana ze śmiercią Tupaca nadal jest tak "oficjalnie" wyjaśniana przez organy władzy? Czy może jakieś jednostki zajmują się tym na własną rękę? Bo dziwi mnie to, że dowody są, ale w sumie ich nie ma.
Dowodów mało, prawie wcale. Z tego, co mi wiadomo to podczas sekcji zwłok ktoś z bliskich osób zauważył brak kilku tatuaży na ciele Paca, głównie znanego i rzucającego się w oczy AK-47 z napisem "50 Niggaz" nad nim.
Spock pisze:Powstaje pytanie: skoro Tupac żyje, to kto w takim razie zginął w 1996 ?
Czy Tupac w obawie o własne życie wynajął sobowtóra?
Nie, no właśnie na tym polega problem, że według tej teorii - nikt wówczas nie zginął. Dlatego policyjna sprawa zakończyła się tak szybko. Rodzina nie drążyła tematu (co było dosyć dziwne, żeby matka po stracie syna nie chciała doprowadzić sprawy do końca, albo chociaż jej nagłośnić), nikt w zasadzie nie poświęcił się temu zbytnio. Ot po prostu kolejna śmierć podczas "drive by".
Spock pisze:Jak udało się jemu (lub jego ludziom) sfałszować kartę zgonu?
Nie musiał. Ja zresztą też nie wiem w jaki sposób mógł tego dokonać. Nie czytałem o tym, a jeśli już to dawno, bardzo dawno temu. Także nie zaspokoję w tej chwili Twojej ciekawości, musisz mi wybaczyć :)
Spock pisze:Tyle pytań, tak mało odpowiedzi...
Jak zawsze w przypadku takich śmierci.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Spock » 2012-12-21, 21:10

Spooky pisze:Wyobraź sobie, że na każdym kroku musisz się strzec, żeby nie dostać kuli w głowę. Nie możesz wyjść na zakupy, spacer. Twoja rodzina jest w wielkim zagrożeniu. W takiej sytuacji można było rozważać upozorowanie własnej śmierci w celu "spokoju"
Przypuśćmy, że to prawda.
Powstaje pytanie: skoro Tupac żyje, to kto w takim razie zginął w 1996 ?
Czy Tupac w obawie o własne życie wynajął sobowtóra ?
Czy za strzelaniną stali tylko jego wrogowie, czy może to on sam wszystko zaplanował ?
Jak udało się jemu (lub jego ludziom) sfałszować karte zgonu ?

Tyle pytań, tak mało odpowiedzi...

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Svetlana » 2012-12-20, 22:23

Spooky Fox, czy sprawa związana ze śmiercią Tupaca nadal jest tak "oficjalnie" wyjaśniana przez organy władzy? Czy może jakieś jednostki zajmują się tym na własną rękę? Bo dziwi mnie to, że dowody są, ale w sumie ich nie ma.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Spooky Fox » 2012-12-19, 17:01

:bumbum:

Ha! Ha! Jakie faux pas! Oczywiście Sothisie, 1996 rok. Widzisz...człowiek się śpieszy i pisze bzdury. Dzięki za naprostowanie.

Co oczywiście nie zmienia faktu. Widzisz, według bzdurnej wikipedii utwór powstał w czerwcu '96, co jest nieprawdą. Tak samo, jak gościnny występ The Outlawz (Outlawz to również 2Pac, tak jak D12 to nie D12 plus Eminem, tylko razem z nim, ale to już inna bajka). Ogólnie na wikipedii wyczytałem mnóstwo bzdur, ale ta akurat bije je wszystkie.

Tak czy inaczej - utwór ujrzał światło dzienne po "śmierci" Paca. Tak tylko wspomniałem, bo jest to dosyć ciekawe (według mnie) spostrzeżenie.

Pandemonium - Widzisz - Elvis, Joplin i reszta nieżyjącej świty lat 60-90 to były...cóż, że się tak brzydko wyrażę - śmierć nie na rękę ani ich wydawcom, ani tym bardziej im.

Natomiast trzeba wspomnieć jaka była sytuacja w późnych latach '90 uw. wśród amerykańskich raperów. Wyobraź sobie, że na każdym kroku musisz się strzec, żeby nie dostać kuli w głowę. Nie możesz wyjść na zakupy, spacer. Twoja rodzina jest w wielkim zagrożeniu. W takiej sytuacji można było rozważać upozorowanie własnej śmierci w celu "spokoju". Rodzina swoje, on swoje - wszyscy są szczęśliwi, bo nadal zarabiają kokosy. Ot choćby nawet na ostatnim koncercie, na którym pojawił się hologram Paca. Na pewno nie za darmo.

Sprawy umarzano, morderców nie złapano...ot sobie nic ciekawego, prawda? Jest po prostu wiele nieścisłości akurat w tych dwóch śmierciach (2Pac i Notorious).

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Sothis » 2012-12-19, 15:04

Wedle źródeł internetowych Tupac zmarł w 1996 :>?

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Pandemonium » 2012-12-19, 02:18

Moim zdaniem nie ma tutaj nic dziwnego. Umarli i tyle. W różnych okolicznościach i z różnych powodów. Gdyby chcieli odosobnienia mogli by to zrobić bez "uśmiercania" siebie - choćby zakończeniem kariery i przeniesieniem się za granicę. A "Elvis żyje!" mnie jakoś nie przekonuje.

Fakt faktem niektórych szkoda. Morrison, Lenon, Hendrix i Joplin mogli jeszcze wiele ciekawego stworzyć.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Spooky Fox » 2012-12-18, 23:52

Darnok pisze:Jeszcze Gary Moore, który przekroczył śmiertelną dawkę alkoholu ;]
Jakby był Polakiem, to nic by mu się nie stało... 8)

Ja nie wspominam tutaj o śmierci alkoholików czy ćpunów, jak choćby Whitney. Ja mówię tu o śmierci wielkich, przy których były/są jakieś okoliczności, które mogłyby zmienić oficjalne historie.

Pierwszy na myśl mi przychodzi oczywiście Tupac i kawałek Hit'em Up. Shakur zginął rzekomo w strzelaninie, gdzie został postrzelony pięć razy, w wyniku czego zmarł. To było w 1994 roku. Natomiast w 1996 (niektóre źródła podają nawet 1998) roku pojawił się właśnie kawałek Hit'em Up, w którym Tupac po prostu dewastuje cały East Side z P.Diddym, Notoriousem B.I.G. i Lil'Kim na czele. W kawałku tym pojawia się jeden wers, który brzmi: "Five shots couldn't drop me
I took it and smiled". Oczywiście są głosy, że to było z wcześniejszej strzelaniny w Nowym Jorku w 1992 roku, ale od razu pojawiają się kontrargumenty, bo są policyjne papiery, które mówią, że Pac dostał tylko dwa strzały w lewą rękę.

Oczywiście wygodnym jest myśleć, że Pac nadal żyje gdzieś na małej wysepce. Dolary lecą. Zwłaszcza, że po kolejnej rzekomej śmierci jego największego wroga (a wcześniej najlepszego ziomka, którego Pac wypromował) - Biggiego, oba Side'y się pogodziły i już do siebie raczej nie strzelały. Od czasu do czasu jakiś beef i diss, ale nigdy na glocki :)

Żyją sobie, nagrywają i spijają śmietankę :)

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Darnok » 2012-12-17, 21:16

Jeszcze Gary Moore, który przekroczył śmiertelną dawkę alkoholu ;]

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Sothis » 2012-12-17, 02:28

Amy Winehouse zapiła się na śmierć, Whitney Houston utopiła się w wannie, bo przedawkowała kokę, Jimi H. udusił się własnymi wymiocinami po spożyciu tego i owego. Same chwalebne śmierci, nie ma co :>

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Svetlana » 2012-12-16, 23:47

A John Lennon? Śmierć też wyjątkowo ciekawa, bo szaleniec który go zabił, to zdrowy z pewnością nie był. Jim Morrison, Amy Winehouse, Kurt Cobain, Jimi Hendrix, Whitney Houston i wielu innych, co z nimi?

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Machno » 2011-01-09, 01:37

NM_ONE pisze:Piosenka Michaela "They don't..." ma w sobie przekaz, i tu nie tylko chodzi o zrozpaczonego muzyka któremu dokopano, zwraca się także do nas, kiedy wyłapie się pewne wersety z jego piosenki.
Wtedy możesz wszystko... :wink:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: NM_ONE » 2011-01-08, 21:37

Niedawno zainteresowałam się tym tematem, uważam że chodzi tu o iluminatów-ludzi którzy poprzez oddziaływanie na naszą podświadomość chcą nas wykończyć, bo chcą "oczyścić świat". Są wyznawcami Szatana, wystarczy wziąć dolara do ręki by dowiedzieć się skąd to się wzięło. Mają swoje symbole np: w większości teledysków jest pokazane słońce astrologiczne (czyli jako kropka), to jeden ze znaków iluminatów. Podaję stronę http://www.kki.pl/piojar/polemiki/novus ... ymbol.html jest tego sporo. Co do MJ czy 2Paca, Jimmiego Hendrixa pragnę wam zwrócić uwagę że przed swoją śmiercią, mówili trochę o iluminati może nie wprost ale ostrzegali nas. Na ostatniej płycie Tupaca sam tytuł, i piosenki mówią o tym jak media nas traktują(nie wiem czy wszystkie bo Tupaca nie słucham, raczej czytam o nim). W ostatniej z płyt MJ (tej kiedy jeszcze żył Blood...) na okładce, gwiazdor stoi na szachownicy, moim zdaniem chciał nam powiedzieć że jesteśmy tylko pionkami w jakiejś grze...Piosenka Michaela "They don't..." ma w sobie przekaz, i tu nie tylko chodzi o zrozpaczonego muzyka któremu dokopano, zwraca się także do nas, kiedy wyłapie się pewne wersety z jego piosenki. Mogłabym napisać dużo więcej jednak, raczej uznacie to za bzdurę, więc się nie będę wysilać.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Arek » 2009-06-30, 07:11

O Kotańskim myślę a Kuroń piszę, nie Jacka Kuronia nie miałem na myśli

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Spooky Fox » 2009-06-29, 14:31

Zależy jeszcze o jakim Kuroniu mówimy.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Arek » 2009-06-29, 08:18

Kuroń był spoko!, dużo wniósł i jest teraz paru co go naśladuje. Jakbyś mi go nie przypomniał to bym nie wiedział że nie żyje

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Darnok » 2009-06-29, 00:04

ty, czy Sothis, nie jesteście od tego, aby temat określac mianem głupiego
No niestety- forumowa społeczność ocenia "mądrość" tematu. Natomiast
A propos inercji intelektualnej. Jeśli powiem, że debil jesteś, to co się stanie?
Świadczy tylko o Tobie.
Nie uda wam się to. Będę zakładał takie tematy, na jakie akurat będę miał ochotę podyskutowac z normalnymi ludźmi z tego forum.
Dopóki nie ogranicza cię regulamin tego forum, to masz do tego pełne prawo.
wypisujecie starając się za wszelkę cenę ośmieszyc mnie bądź tematy przeze mnie zakładane. Nie uda wam się to.
Miałem miesięczną przerwę- chyba nie zarzucasz mi, że pisałem w śnie? ;)
bo szanuje siebie i innych ludzi. Widzę, że wy macie z tym problemy.
Gdzie cię obraziłem? obraziliśmy?
Dlaczego o niektórych ludziach jest głośno po śmierci jeszcze przez kilkadziesiąt lat, po czym pojawiają się plotki, że gwiazda ta jednak żyje, a niektórzy ludzie, jak chocby przytoczona przez Arka Matka Teresa, umierając, jest zapominana?
Bo niektórzy ludzie nie potrafią się pogodzić z odejściem kogoś bliskiego (artysta, który wnosi coś do naszego życia nie jest jednak dla nas aż tak obojętny). Plotki pojawiają się, bo jeden brukowiec zrobi jakiś materiał dla żartów, opinia publiczna to przechwyci i plotka rządzi się własnym losem. Co do Elvisa, to każdy zdrowy człowiek traktuje te donosy jako żart. Ten mit podtrzymują strony o spiskach, o paranaukowej tematyce.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Spooky Fox » 2009-06-28, 23:48

Sothis, nawet gdy to jest twoje zdanie, nie masz prawa obrażac innych forumowiczów. I wypowiadaj się gdzie chcesz. I nie offtopuj tutaj. Wystarczy, że piszesz głupoty, nie musisz jeszcze offtopu tutaj zamieszczac.
Ja bym chciał, tylko proszę, żeby było kolorowe. Wybacz Spooky nie mogłem się powstrzymać...
:D

Niestety, mogę Ci narysowac ołóweczkiem. Powiesisz sobie nad biurkiem. Nie mam czego wybaczac. Twoje stwierdzenie to objaw humoru, a nie totalnej głupoty. Ale muszę przyznac, że masz rację. Ludzie zawsze w coś muszą wierzyc. Chociaż nie wiem, czy ten ojciec dyrektor to taki dobry przykład.

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Cień » 2009-06-28, 21:07

Dlaczego o niektórych ludziach jest głośno po śmierci jeszcze przez kilkadziesiąt lat, po czym pojawiają się plotki, że gwiazda ta jednak żyje, a niektórzy ludzie, jak chocby przytoczona przez Arka Matka Teresa, umierając, jest zapominana?
Bo ludzie potrzebują herosów. Grecy mieli Heraklesa, Tezeusza, Odyseusza, Chrześcijanie w średniowieczu mieli św. Stanisława, św. Wojciecha, i całą masę innych świętych, właściwie chrześcijanie to zły przykład, Oni nadal mają świętych, w których wierzą, patrz: JPII, Matka Teresa z Kalkuty (z tego co pamiętam to po jej śmierci ogłoszono żałobę narodową, a nawet jeśli nie, to transmisja pogrzebu była emitowana prawie na całym świecie, później została błogosławioną, a jeszcze za życia dostała Nobla, hmm zapomniana? to zależy przez kogo) , czy wersja bardziej hardcorowa ojciec dyrektor. Ci mniej religijni mają MJ, Madonnę, Elvisa. Człowiek musi w coś wierzyć, a że czasem za bóstwo uważa drugiego człowieka to już temat na inną dyskusję.
Mam nadzieję, że teraz jasno wyraziłem swoje pytania i wyjaśniłem na czym polega temat. Jakby ktoś jeszcze miał jakieś obiekcję, mogę jeszcze narysowac.
Ja bym chciał, tylko proszę, żeby było kolorowe. Wybacz Spooky nie mogłem się powstrzymać...

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

autor: Sothis » 2009-06-28, 20:56

1. To nie jest atak na Twoją osobę, to moje zdanie. ;]
2. Będę się udzielał gdzie mnie się żywnie podoba i mam prawo oceniać każdy temat na tym forum, bo jestem jego użytkownikiem, a tobie guzik do tego.
3. Do żadnej dyskusji nt. piosenki się nie mieszałem. ;]

Na górę