Czy to może być spowodowane przeszłym życiem?

Odpowiedz


Rozwiąż zabezpieczenie reCAPTCHA.
Emotikony
:D :grin: :) :( :o :shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :wink: :!: :?: :idea: :arrow: :| :neutral: :mrgreen: :diabel: :diabel2: :fuckyou: :one: :zly: :kosci: :sindbad: :fuckyou2: :mikolaj: :zdziw: :sylwester: :okulary: :galy:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Czy to może być spowodowane przeszłym życiem?

Re: Czy to może być spowodowane przeszłym życiem?

autor: czyzo3 » 2015-06-05, 18:06

No to uwierz w to, że osiągnąłeś to sam. To o czym piszesz świadczy przede wszystkim o tym, że masz bardzo dobrze rozwinięty tzw. czakram korony - czyli czakram wiedzy. Nie masz może czasami wrażenia, że swędzi cię szczyt głowy i jest to o tyle dziwne, że czasami ma się wrażenie że to swędzi nawet ponad czubkami włosów, tak jakby nad głową? Ludzie z rozwiniętym czakramem wiedzy bardzo szybko się uczą (tych rzeczy, które chcą się uczyć oczywiście, bo jak coś nie leży w ich geście, to zapomnij) i potrafią wyciągać logiczne wnioski. Tak samo, potrafią kombinować, co tłumaczy tą zdolność do sprzedawania innym swojego punktu widzenia. Z własnego doświadczenia wiem, że lubią też dużo pisać tak jak ty w tej wiadomości :-) Ponadto, jest jeszcze jedna istotna rzecz związana z czakramem korony - nawiązuje on połączenie z naszym wyższym Ja, czyli tak jakby główną pamięcią zbiorową ze wszystkich wcieleń. Oczywiście, to połączenie jest bardzo słabe, ponieważ cały sens reinkarnacji polega na tym, by z każdego wcielenia wyciągać nowe nauki, czy rozwiązywać nawet te same problemy na różne sposoby, co prowadzi do zdobywania samoświadomości jednostki, czyli zdolności do myślenia poza schematami, ponieważ to jest jeden z głównych atrybutów do którego dąży rozwój istoty. Z tego powodu, przy każdym wcieleniu pamięć z poprzednich żyć jest nam tak jakby odcinana i nie powinno się w nią zaglądać, by właśnie nie utrudniać sobie rozwoju.

Wysoko rozwinięty czakram korony ma silniejszą możliwość łączenia się z wyższym Ja, więc tacy ludzie w bardzo ograniczony sposób (ale jednak) czasami potrafią pamiętać czy odczuwać pewne zdarzenia z poprzednich wcieleń. Stąd się właśnie biorą twoje odczucia gdy oglądasz zdjęcia metropolii, rzeczywiście mogłeś w takim miejscu kiedyś mieszkać i było to kiedyś dla ciebie bardzo istotne. Część zainteresowań czy upodobań również może z tego pochodzić. Jednak raczej tylko w sensie tego, CZYM się interesujesz, bardzo rzadko zaś (ale jednak) zdarza się, by pewna wiedza sama nam wpadła do głowy. Ogólnie, połączenia z wyższym Ja najlepsze mamy w okresie dzieciństwa, gdy jeszcze tego nie rozumiemy i stąd biorą się takie wrażenia jak opisałeś, czy przykładowo - nienawiść do jakiejś nacji (jak byłem mały bardzo nienawidziłem Niemców i Rusków, a nawet nie wiedziałem czemu), bądź zamiłowania do muzyki dawnej, która powstała przed naszymi narodzinami itp., itd. Z biegiem czasu to połączenie słabnie, taka jest naturalna kolej rzeczy.

Ogólnie rzecz biorąc, nie radziłbym ci zagłębiać się w swoje poprzednie wcielenia. Nie jest to wiedza, która jest ci potrzebna w obecnym życiu. Mało tego, taka wiedza mogłaby bardziej zaszkodzić, niż pomóc. Tak jak mówiłem, w świecie duchowym, nie jest tak naprawdę ważne osiągnięcie pewnych celów jak to, w jaki sposób tego dokonałeś. Może się okazać przykładowo, że pewien cel w poprzednim wcieleniu osiągnąłeś, jednak teraz w tym życiu masz ten sam cel osiągnąć ponownie, ale w inny sposób - zaś gdybyś wiedzę z poprzednich wcieleń w tej chwili posiadł, to automatycznie zablokowałbyś sobie tą możliwość. Skup się na tym, co jest tu i teraz. Odradzam wszelakie hipnozy regresyjne czy tarota (które działają, ale wcale nam nie pomagają, jednak to jest całkiem osobny temat)

Jednak chciałbym zwrócić ci uwagę na intuicję. Intuicja jest podpowiedziami od naszego wyższego Ja. Jest to połączenie naturalne, które u osób z dobrze rozwiniętym czakramem korony jest dosyć silne. I to właśnie intuicją warto się kierować, zawsze będzie nas prowadziła dobrze. Nawet, gdy może się zdarzyć, że sprowadza nas na manowce, że spotkało nas coś przykrego i nie do końca było tak, jak myśleliśmy że będzie, to często to przykre zdarzenie może nas naprowadzić na dobry trop. Może spróbuję to przedstawić obrazowo. Intuicja mi kiedyś podpowiadała, że mam wejść w spółkę z pewnym człowiekiem. Moja sytuacja finansowa była bardzo zła, nie potrafiłem odnaleźć dla siebie drogi. W pracy zarabiałem marne grosze, godziłem się na to bo byłem po ciężkim wypadku i musiał mi się organizm zregenerować. Ale gdy już było z organizmem wszystko w porządku, to nie wiedziałem co dalej mam robić ze sobą. No i pojawił się człowiek, który chciał byśmy otworzyli razem działalność. Podpadał mi, wydawał się nieuczciwy i wiedziałem, że może mnie oszukać. Jednak intuicja mówiła - zrób to. Otworzyliśmy firmę, na początku wszystko fajnie, po miesiącu czasu - pach - zostałem oszukany, okradziony, pokłóciliśmy się. Ale! Firmę podzieliliśmy na pół, każdy zaczął robić swoje samemu. Było ciężko, jednak teraz firma się powoli rozwija i zaczynam widzieć, że może to mieć sens. Więc, niby intuicja doprowadziła mnie do zdarzenia przykrego - jednak gdyby nie to, że wszedłem w tą spółkę, to do tego czasu pewnie nie ruszyłbym dupy z miejsca i dalej pracował w tamtej firmie za grosze. Więc na takiej zasadzie to działa. Każde zdarzenie w naszym życiu ma nas uczyć i cały sens tego wszystkiego jest taki, by wyciągać z tego dobre wnioski :-) Więc jeżeli chcesz wiedzieć, co masz robić ze sobą - słuchaj swojej intuicji, tego, co ci podpowiada. Tak samo, jak podpowiedziała ci, że masz napisać tego posta na tym forum :-)

Warto też zauważyć, do czego doprowadziły cię te twoje zdolności. Do tego forum, na którym zadajesz pytanie na temat pewnych aspektów duchowych. Zastanów się, czy twój czakram korony, właśnie wiedzy tego typu nie zaczyna poszukiwać. :-) Zresztą, jak teraz sprawdzałem, to przewijałeś się tutaj od piętnastego roku życia. Coś cię tu z jakiegoś powodu sprowadza.

Pozdrawiam!

Czy to może być spowodowane przeszłym życiem?

autor: Chris26 » 2015-06-05, 03:18

Witam serdecznie wszystkich użytkowników. To chyba mój drugi temat tutaj, kiedyś dawno temu napisałem jeden. Mam nadzieję, że piszę w dobrym miejscu. Doszedłem do wniosku iż muszę się podzielić pewnymi obserwacjami które towarzyszą mi od dzieciństwa. Mowa tak na prawdę o całym moim życiu.
Sprawa jest na tyle rozbudowana że ciężko mi zacząć od początku, są to drobne obserwacje z różnych dziedzin. Najważniejsza jest jednak jedna.
Od dzieciństwa widząc zdjęcie lub film, przedstawiający panoramę dużego miasta w nocy, Nowy Jork, Los Angeles, Tokio czy inne, już jako dziecko widok ten wywoływał bardzo dziwne wrażenie. Sprawa jest taka że gdy widzę taki obraz, pojawia się u mnie niesamowita tęsknota za czymś czego nie potrafię opisać. Nie mieszkam ani nie przeprowadziłem się z żadnego dużego miasta, nie może być to tez podyktowane sytuacją życiową skoro towarzyszy mi to od najwcześniejszych lat dzieciństwa. Po prostu, widzę ogromną metropolię w nocy - czuję jakąś nostalgię, tęsknotę, nie potrafię tego opisać. Również nie wiem czy mogę zaliczyć to uczucie do pozytywnych czy negatywnych. Z jednej strony daje mi to poczucie szczęścia z drugiej jakby smutek choć na prawdę, szczerze mówię że nie potrafię tego bliżej opisać. Co ciekawe, łączy się z tym kilka zjawisk biologicznych - gęsia skórka, mrowienie oraz...łzawienie oczu. Normalnie zaczynam płakać nie płacząc. Tak jakbym miał alergię. Jest to o tyle uciążliwe że widok taki wywołuje u mnie takie reakcje bez względu na miejsce gdzie przebywam. Stan utrzymuje się zazwyczaj do kilku minut po zobaczeniu zdjęcia/obrazu/filmu.
inne rzeczy które pasują mi pod to zjawisko to:
-Od dziecka zafascynowany byłem USA i tamtymi miastami właśnie, wszystko co miało wieżowce i szerokie drogi było dla mnie jakby bliższe.
-Bardzo długi okres czasu podobały mi się...azjatki. I podobają mi się nadal, poza tym kilka innych typów kobiet, które nie mogły mi się spodobać w Polsce ze względu na egzotykę ich występowania tutaj. Rozmawiając z osobami zza granicy odnoszę wrażenie że żyję w innym środowisku społecznym od tego w którym powinienem.
-Ludzie twierdzą że...nie pasuję do otoczenia. Spotkałem się z takimi opiniami kilkakrotnie, były one poparte konkretnymi stwierdzeniami np że mój sposób myślenia jest bardzo odmienny i "zachodni" w porównaniu do rówieśników (mam 21 lat w tym momencie).
-Moje zainteresowania są bardzo "zachodnie", motoryzacja a w szczególności samochody poddane modyfikacjom nie jest tak popularna w takim stopniu zainteresowania jak moje u nas w Polsce (po prostu mam hyzia na punkcie niektórych przeróbek itd).
-Zauważam u siebie wiele zdolności i umiejętności których nie posiada się tak szybko przy treningu - zdolności plastyczne, muzyczne, ogólnie ludzie mówią że jestem bardzo utalentowany.
-Można by rzecz że mam wręcz japoński harmonogram, wszystko staram się robić pod linijkę, ludzie znajomi mówią że po prostu NIGDY nie znali osoby tak wszechstronnej i tak szybko rozwijającej się w wielu sferach życia.
-Odczuwam się niekiedy zagubiony, często mam wrażenie że mi czegoś brakuje, pragnę czegoś co wiem że było by dobre ale nie potrafię określić co to. Tak jakby...całość okoliczności życiowych. Nie jest to konkretna rzecz, raczej tęsknota za czymś co można mieć,posiadać i gdzie można się znajdować. Sądzę że również możliwe że jest to jakaś osoba. na dodatek po prostu to wszystko wydaje mi się znajome. Podobnie jak widok tych miast, jest znajomy. Nie boję się ich, nie przytłaczają mnie swoim ogromem. Lubię tłumy ludzi, pęd życia, osiąganie coraz to nowszych celów.

Powiem szczerze że zapewne bym przytoczył jeszcze kilka przykładów. Ale ogólnie sytuacja wygląda tak:
otoczenie nie rozumie skąd mam taki sposób myślenia a nie inny, takie umiejętności, upodobania do życia/kobiet/zainteresowań, ani dlaczego tak intensywnie się rozwijam i żyję "pod linijkę" z wszystkim zaplanowanym i dopiętym na ostatni guzik. ja natomiast nie wiem dlaczego jak widzę takie miasta duże w nocy, mosty itd to mam gęsią skórkę, mrowienie i ten cholerny łzotok. Uczucie temu towarzyszące niekiedy jest do wytrzymania, kiedy indziej po prostu mnie wręcz przytłacza, widzę jakieś miasto, światła, drapacze chmur, autostrady przez nie przebiegające i światła samochodów i czuję jakbym tam chciał być, mam wrażenie że tam znajdę to coś czego mi brakuje.

Czy jest to możliwe, że w poprzednim życiu byłbym kimś kto w ten sposób żył, miał podobny sposób myślenia, związał się z takim a nie innym typem kobiety itd? Bo po prostu nasuwa mi się za dużo pytań. Na dodatek dochodzą rzeczy takie jak:
-Umiejętność pisania bardzo wczesna
-Równie wczesna umiejętność pisania.
Gdy byłem w zerówce i wszyscy robili szlaczki, ja śmiało pisałem całe zdania i czytałem książeczki z klockami LEGO w czasie gdy reszta oglądała tylko obrazki. W podstawówce byłem pierwszym dzieckiem w szkole jakie potrafiło czytać.
Poza tym, mam umiejętność przekonywania ludzi i manipulowania nimi. Wielokrotnie okazało się że potrafiłem się wybronić z niektórych sytuacji zwykłą rozmową co nikomu innemu się nie udawało wobec nauczyciela np. nawet gdy zrobię coś źle, to szybko ogarniam rozmową sprawę tak że wszystko jest przyjęte i zaakceptowane i za chwilę okazuje się że moje obawy były płonne bo sobie z tym poradziłem. Równie ciekawy jest przypadek gdy pomogłem dziewczynie która miała kompleksy i problemy ze sobą. Była córką mojej korepetytorki, odwiedziła wielu specjalistów i NIC. Zaczęła ze mną jakby zajęcia (postanowiłem jej pomóc) i matka mnie do domu odwoziła bo powiedziała że jak specjaliści tylko proszki i diagnozy zapisywali tak jak ja przybyłem to ona w życiu się ruszyła (dziewczyna 22 lata, kompleksy, brak matury, całe życie na kanapie przed TV i komputerem, nadwaga. Teraz szuka pracy, chudnie, zaczęła ćwiczyć i ogólnie się ruszyła).
Teraz jeszcze przypomniało mi się coś - nie dogaduję się z młodszymi dziewczynami ode mnie. Mam zupełnie inne podejście, świetnie prowadzi mi się rozmowę czy flirt z dziewczynami 25 lat, czy kobietami pod 30tkę, młodsze są dla mnie narwane i czuję się jakby po prostu były za młode.
Również muzyka czy ubiór - zatrzymałem się w latach 90. Tak się czuję najlepiej, 90-2000, bardzo rzadko wykraczam w dalsze lata. Nie mam smartfona i czuję że się z tym lepiej mi żyje niż gdybym go miał. Ogólnie byłem uważany w podstawówce za staroświeckiego i dziwnego.
I to za mną idzie. Że zasady itd, plany, harmonogramy.
Zastanawiałem się nad tym by iść do hipnotyzera, tak aby ten pomógł mi dojść o co w tym chodzi, ale powiem szczerze że się obawiam dowiedzieć prawdy. Po prostu gdyby były to jakieś traumatyczne przeżycia, nie chciałbym mieć koszmarów itd. Z drugiej strony gdybym coś wygadał co mogło by mnie olśnić, był by to wielki plus. Chciałbym również się możliwie dowiedzieć czy istnieje konkretne miejsce gdzie przykładowo byłem, mieszkałem, i gdzie bym odnalazł spokój i bym już za nim nie tęsknił. Czy powinienem iść czy też nie? W taroty i inne rzeczy tego typu nie wierzę, nawet jeśli to działa to chyba trzeba w to uwierzyć by było prawdą zgodnie z prawem przyciągania (tak tak, również to znam i staram się stosować w życiu). Jeśli jest tutaj ktoś "kumaty" kto by temat ogarnął i miał jakieś pytania, to śmiało proszę pytać :) Może się uda coś więcej dowiedzieć. Chciałbym dojść, dlaczego mam takie reakcje i uczucia gdy widzę duże miasta w nocy, oraz dlaczego odczuwam nostalgię, tęsknotę, jakieś podniecenie pozytywne i takie uczucie...przytoczę to jakby swoimi tagami ok? tak jakbym miał dać parę słów jakie to określają :
-radość
-kobieta
-życie
-pęd
-wolność
To wszystko jest tak chaotyczne jak te myśli i uczucia. Staram się to opanować ale jest ciężko, ciągle coś nowego mi się przypomina, a jestem dosyć rozgadaną osobą co widać. W podstawówce wszyscy się śmiali że skakałem z tematu na temat i wiecznie o czymś opowiadałem. Jak nie o zwierzętach (wcześniej bardzo interesowałem się zoologią, a w szczególności gady i płazy, oraz ryby i skorupiaki/mięczaki, a także paleontologią i dinozaurami itd) to o samochodach (tego tematu ze mną nie podejmujcie bo zagadam na śmierć. Ale nie że ten mniej pali od tego a tamten ma większy bagażnik. Raczej zacznę dyskutować o silnikach RB26DETT i 2JZ-GTE oraz o technikach wprowadzania auta w poślizg kontrolowany, łączeniu różnych doładowań i rozkminianiu wielu innych rzeczy, w szczególności nieekologicznych, głośnych, przerobionych i niewygodnych samochodów).
Piszę tyle by naświetlić sytuację jasno:
Czuję się że jestem w złym miejscu o złej porze, powinienem być gdzie indziej i że życie mi tutaj przelatuje przez palce a ja walczę by to nie miało miejsca. Niekiedy załącza się pracoholizm, wiecznie coś planuję i piszę i wykonuję. I nostalgia. I tęsknota.
Tyle, nie będę zanudzał.
I nie, nie miałem zamiaru pochwalić się sobą i swoim życiem, bo tu nie widzę nic do chwalenia. Nie uważam się za jakiegoś najlepszego człowieka na świecie, po prostu robię to co lubię i tyle. To wszystko idzie jakoś od środka, wydaje mi się to naturalne i logiczne. Chcę się jedynie poradzić, czy to możliwe że w poprzednim wcieleniu byłbym kimś kto takie życie prowadził i żył gdzieś indziej, i teraz mi tego brakuje? Rozmawiałem z rodzicami, nie wspominali o żadnych historiach moich gdy byłem małym dzieckiem i mówiłem coś o ludziach których nie miałem prawa znać czy też nie rzucałem terminami technicznymi zaraz po powiedzeniu słowa "mama". Chyba że to rodzina przede mną ukrywa. Ale wątpię.
Właśnie mi się przypomniało jeszcze coś. W wieku 3-4 lat miałem autko odpychane. W przedpokoju były śliskie płytki. Rodzice mówią że gdyby mieli kamerę to by mnie nagrali. Sytuacja wyglądała tak że w pełnym pędzie na milimetry w wąskim korytarzu robiłem nawroty 180 stopni, tuz przed drzwiami. Nigdy w nic nie uderzyłem, nigdy nic nie uszkodziłem i ciągle się śmiałem. Pierwszy rysunek w życiu - samochód. (kopcący, więc Priusem nie miałem zamiaru jeździć xD). W ostatnie lato gdy jeździłem 3ci raz w życiu na gokarcie, człowiek z toru podszedł do mojego taty i się spytał "Pański syn gdzieś startuje w wyścigach? Bo widać że on to ogarnia...".
Do tego zdolności językowe, angielski bdb, 1,5 roku studiów nie robiłem dosłownie nic i zaliczyłem na 5. Aktualnie uczę się japońskiego, a mam plany na kilka innych i czuję że mogę to osiągnąć.
Mam natomiast ogromne problemy z matematyką i przedmiotami ścisłymi. Nie mogę iśc na studia inzynierskie by spełniać się w ten sposób w motoryzacji, za to miałem okazję pisać artykuły do magazynu motoryzacyjnego. zostałem przyjęty bez pytania o cokolwiek. po prostu 2-3 maile z naczelnym i dostałem propozycję.
O co w tym wszystkim chodzi i co się dzieje? Widzę co potrafię i posiadam, zdaję sobie z tego sprawy, jestem wdzięczny Bogu i rodzicom oraz to wszystko doceniam. Ale chcę wiedzieć skąd aż tyle tego jest. Bo mam 21 lat tylko a to wszystko...po prostu mam wrażenie że wszystko się dzieje cholernie szybko. Tak jakbym po prostu to wszystko wiedział i znał i potrafił od zawsze.
PS.Ciągnie mnie do służb mundurowych, strzelectwo, sztuki walki, szczególnie combaty dla policji i oddziałów antyterrorystycznych. Do tego dochodzi to że mam pomysły już na kilka filmów pełnometrażowych oraz zauważyłem że...chyba potrafiłbym coś zaśpiewać. Za dzieciaka byłem podobno świetny w śpiewaniu Budki Suflera...

POMOCY. Bo ja to muszę opanować. Po prostu to jest dziwne, wszystko to jest w takim tempie i ilości że nie chce mi się wierzyć bym sam nagle to wszystko osiągnął.

Na górę