Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

Odpowiedz


Rozwiąż zabezpieczenie reCAPTCHA.
Emotikony
:D :grin: :) :( :o :shock: :? 8) :lol: :x :P :oops: :cry: :evil: :twisted: :roll: :wink: :!: :?: :idea: :arrow: :| :neutral: :mrgreen: :diabel: :diabel2: :fuckyou: :one: :zly: :kosci: :sindbad: :fuckyou2: :mikolaj: :zdziw: :sylwester: :okulary: :galy:
Wyświetl więcej emotikon

BBCode włączony
[Img] włączony
[Flash] wyłączony
[URL] włączony
Emotikony włączone

Przegląd tematu
   

Rozwiń widok Przegląd tematu: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: Galadriel » 2012-08-02, 18:42

Może rzeczywiście to było fałszywe przebudzenie, albo jakieś halucynacje tak jak twierdzi Iluzjonista? Pamiętam jak kilka lat temu, kiedy jechałam na wymianę do Belgii (kilkanaście h podróży autokarem) pewna dziewczyna twierdziła, że obudziłą się o 2 w nocy i poszła do toalety :P, po czym znów się położyła i obudziła po raz kolejny jakoś po pierwszej. Wszyscy się z niej śmiali kiedy to opowiadała, ona sama zresztą też, ale przysięgała, że tak było. Być może Ty też tak miałaś. A ten przekręcony klucz w drzwiach, moze to po prostu włamywacz? Wiem, że napisałaś, że klucz był w zamku, ale oni pewnie mają swoje sposoby.
A kroki w mieszkaniu, może ktoś chodził, ale w mieszkaniu sąsiada? U mnie w nocy, a czasem w dzień jeśli jest cicho, słychać kroki, skrzypienie drzwi, klucze spadające na podłogę itp., dość wyraźnie, a wszystko to dzieje się w mieszkaniu nade mną :) Kilka razy nawet słyszałam jak mój sąsiad dostaje smsa, co ciekawe miał włączone tylko wibracje, które słyszałam... Także tym ostatnim chyba nie ma za bardzo po co się przejmować.

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: Shira » 2012-08-02, 15:47

Opisałam pare historii z mojego życia, których nie potrafię racjonalnie wytłumaczyć.
Nie zależy mi na tym aby ktoś napisał "łał ale Ci fajnie bo widziałaś ducha" a już tym bardziej aby ktoć mi pogratulował.
Nie mam 10 lat już.
Iluzjonista akurat wiem co to jest paraliż senny. I nijak ma się to do tego co miało miejsce w moim życiu.
Widocznie tylko niektórzy z tego forum są "wybrani" i mogą doświadczyć niewyjaśnionych zdarzeń. A ja, nowy użytkownik, jakas szara myszka...w życiu ;)

Fauzi, Embejo dzięki :) Właśni wydawało mi się, że to forum właśnie, żeby dzielić się takimi historiami.

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: fauzi » 2012-07-12, 14:39

Nie rozumiem skąd takie sceptyczne podejście..szczególnie na stronie takiej jak ta.Poza tym jeśli by wierzyć historii opisanej przez Shira to ciężko podpiąć całość pod paraliż senny.Z resztą jeśli już chciałbym na sile tłumaczyć te zjawiska to nawet bym nie pomyślał o paraliżu sennym w tym konkretnym przypadku.

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: Słowianka » 2012-07-10, 23:12

Pobędziesz na forum, to się dowiesz dlaczego tak reagujemy ;p

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: Iluzjonista » 2012-07-10, 21:56

Pewnej nocu obudzilam się z checią napicia się wody usiadłam na łóżku i nagle zobaczyłam że ktoś siedzi przy komputerze... pomyślałam że pewnie Łukasz (komputerowy maniak) Przez myśl mi tylko przeszło dlaczego ten głupek siedzi przed wyłączonym monitorem. Dotknęłam ręką kołdre obok siebie i poczułam że Łukasz leży koło mnie...popatrzyłam i rzeczywiscie spał... zamarłam, położyłam się, przykryłam się kołdrą i nie byłam w stanie popatrzec w tamtą stronę jeszcze raz...
Jestem pewna że tam ktos był...i najprawdopodobniej wiem kto...
Następnego dnia dowiedzieliśmy się że student który mieszkał nad nami zginął... wpadł na rowerze do starego kamieniołomu zalanego wodą...



Mo ex nie chciał mi przyznać racji, że rzeczywiście coś się dzieje... do momentu gdy sam się nie wystraszył... obudził mnie w nocy i mówi, że chyba nasz pies (a wtedy był to wszędobylski szczeniak, który niszczył wszystko nie zważając na porę dnia lub nocy) łazi po mieszkaniu i coś kombinuje... wyprowadziłam go szybciutko z błędu, ponieważ psiak spał przytulony do mnie... a w mieszkaniu rzeczywiście było słychać kroki... moj ex nawet wstał i sprawdził, ale nikogo nie było
Chcesz logicznego wytłumaczenia ?
To hipnagogie, fałszywe przebudzenia.
Poczytaj więcej o paraliżu sennym, a dowiesz się, jak umysł potrafi płatać figle.
Pozdrawiam ;p

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: embejo » 2012-07-10, 21:18

Karoolczak, Nieistotna- ludzie, czy Wy macie zły dzień??? Przecież forum jest po to, aby dzielić się różnymi informacjami, które z założenia mają coś wspólnego ze zjawiskami, których logicznie nie potrafimy wytłumaczyć. Dlaczego tak pojechaliście po dziewczynie, za to, że opisała kilka zjawisk ze swojego życia?? Po co ten sarkazm Karoolczak?

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: Karoolczak » 2012-07-10, 01:18

Znaczy post jest dosyć rozumny, ale nie mam pojęcia czego ty od nas w tym momencie chcesz ? Mamy Ci pogratulowac i kwiaty przyniesc ? :diabel:

Re: Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: Słowianka » 2012-07-09, 10:01

Naprawdę chciało Ci się to wszystko pisać?
Kompletnie niespójna relacja z "niewiadomoczego"...
Tak więc zapytam. No i co?

Post z cyklu, "Co autorka ma na myśli?"... ;p

Było w moim życiu parę dziwnyh wydarzeń...

autor: Shira » 2012-07-08, 13:52

Co prawda nie lubię słowa "dziwne" bo jest ona niejednoznaczne, ale chciałabym Wam opowiedzieć parę niezwykłych (o... to zdecydowanie bardziej adekwatne słowo) wydarzeń jakie miały miejsce w moim życiu.

wróciliśmy z już ex-mężem z wieczornego spacerku. Zdziwiłam się wtedy bo on przekręcił klucz w drzwiach miomo że zazwyczaj ja to robiłam (ja to wogóle zamykam się na cztery spusty w domu bo strachliwa jestem). I przykuło to własnie moją uwagę... no ale pomyślałam "w końcu nauczyłam go, że drzwi się na noc porządnie zamyka"
położyliśmy się spać. Światła zgaszono Nuka spi z nami oczywiście...
Cos ie mogłam zasnąć. myslałam o pierdołach... i nagle usłyszałam przekecanie klucza w zamku...zamarłam. W pierwszej chwili pomyslałam że być może sąsiedzi wrócili i jakimś cudem usłyszałam jak otwieraja swoje drzwi... ale w momencie zdałam sobie sprawę że to niemożliwe. Zapytałam go czy coś słyszał...a on że cuduje Słuchajcie...miała tak wielką ochotę wstać i soprawdzić czy klucz jest przekręcony a jednocześnie zdawałam sobie sprawę że jak wstanę i okaże się że rzeczywiście ktoś (coś) porzekręciło ten klucz to chyba padnę na zawał... dodam że klucz został w drzwiach gdyż wtedy ma się pewność że nikt z drugiej strony nie jest w stanie otworzyć wtedy zamka...
leżałam tak chyba dobre 20 minut...ale ciekawość wzięłą górę...
podeszłam do drzwi...sprawdziłam i wrzasnęłam do niego... klucz był przekręcony, drzwi nie zamknięte... siadłam w kuchni zapaliłam papierosa... i wstyd się przyznać ale rozpłakałam się ze strachu jak dziecko...
On mnie uspokajał, mówiła że pewnie nie zamkneliśmy jak wróciliśmy ze spaceru... ale ja doskonale wiedziałam że drzwi były zamnkięte... gdyby nie to że zwróciłam uwagę na niespotykane zachowanie mojego byłego przekręcającego klucz... (bo zawsze go upominałam, ponieważ nie miał w zwyczaju zamykania drzwi) być może dałabym sobie wmówić że się przesłyszałam...że po protu my nie zamknelismy drzwi...ale tak nie było...



Powiem Wam że niesamowicie się wtedy wystraszyłam...
I to nie były ostatnie odwiedziny sąsiadki...



pare lat temu mieszkałam jeszcze w innym mieszkaniu z moim ówczesnym mężem. Wiele mieszkań w tamtej kamienicy było wynajmowanych.
Pewnej nocu obudzilam się z checią napicia się wody usiadłam na łóżku i nagle zobaczyłam że ktoś siedzi przy komputerze... pomyślałam że pewnie Łukasz (komputerowy maniak) Przez myśl mi tylko przeszło dlaczego ten głupek siedzi przed wyłączonym monitorem. Dotknęłam ręką kołdre obok siebie i poczułam że Łukasz leży koło mnie...popatrzyłam i rzeczywiscie spał... zamarłam, położyłam się, przykryłam się kołdrą i nie byłam w stanie popatrzec w tamtą stronę jeszcze raz...
Jestem pewna że tam ktos był...i najprawdopodobniej wiem kto...
Następnego dnia dowiedzieliśmy się że student który mieszkał nad nami zginął... wpadł na rowerze do starego kamieniołomu zalanego wodą...



Mo ex nie chciał mi przyznać racji, że rzeczywiście coś się dzieje... do momentu gdy sam się nie wystraszył... obudził mnie w nocy i mówi, że chyba nasz pies (a wtedy był to wszędobylski szczeniak, który niszczył wszystko nie zważając na porę dnia lub nocy) łazi po mieszkaniu i coś kombinuje... wyprowadziłam go szybciutko z błędu, ponieważ psiak spał przytulony do mnie... a w mieszkaniu rzeczywiście było słychać kroki... moj ex nawet wstał i sprawdził, ale nikogo nie było

Na górę