Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Wszelkie tematy związane z życiem po śmierci, duchami, przeżyciami z pogranicza śmierci, itd. Co się dzieje z nami po śmierci? Przechodzimy w inną rzeczywistość? Wchodzimy do innego ciała? Czy może tylko umieramy i przestajemy istnieć?
Awatar użytkownika
Sothis
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 789
Rejestracja: 2008-09-09, 22:39
Lokalizacja: Sheol
Kontakt:

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: Sothis » 2009-06-07, 18:14

Ogarnij się chłopie.


Ὅταν ὁ δαίμων ἀνδρὶ πορσύνῃ κακά, τὸν νοῦν ἔϐλαψε πρῶτον
zalewa
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 106
Rejestracja: 2009-03-02, 12:22
Lokalizacja: A co chcecie wpaść?

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: zalewa » 2009-06-27, 13:22

Myślę,że większość ludzi miało kontakt z duchami swoich bliskich.
Ja miałem ze swoim dziadkiem już o tym pisałem na forum...
Czasami lepiej nie pytać i błądzić.
Proszę userów o przestrzeganie zasad ortografi i interpunkcji!
Proszę adminów o dalsze prowadzenie tak dobrego forum:)
Proszę gości o rejestrowanie się na tym forum i polecanie go swoim znajomym!
Awatar użytkownika
Dandy_of_Dada69
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 38
Rejestracja: 2009-06-29, 12:01

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: Dandy_of_Dada69 » 2009-06-29, 13:16

Witam :) Przede wszystkim chciałabym wyrazić swój zachwyt tym forum - zanim dołączyłam naczytałam się sporo, to chyba najlepsze forum na jakie do tej pory trafiłam. Ale dość słodzenia, przejdę do tematu :)
Nigdy na całe szczęście ducha nie widziałam, mam na to za słabe nerwy. Kilka rzeczy się jednak wydarzyło, opiszę tutaj trzy, dwóch osobiście nie przeżyłam, ale wydarzyło się to moim bliskim znajomym.
1. Na początku tego roku zmarł nagle mój wujek. Standardowo odbył się pogrzeb, po pogrzebie stypa. Siedziałam przy stole z rodziną, temat zszedł na dziwne trzeszczenia, odgłosy itp. po Jego śmierci. Właśnie jedna z ciotek opowiadała, jak u niej w domu wieczorem zasuwane drzwi ktoś próbował otworzyć (są na silny magnes) z drugiej strony mimo, że jej mąż a mój wujek był w innej części domu, jej pies wariował ze strachu. W momencie gdy mówiła "Nie wiem, dlaczego ich nie otworzył, może nie mógł" drzwi wejściowe otworzyły się szybko i zamknęły z trzaskiem. Pobiegliśmy sprawdzić, nikogo na klatce schodowej nie było. Myśleliśmy, że to przeciąg, ale przeciągu żadnego też nie było. Otworzyliśmy drzwi i przez chwilę trzymaliśmy je uchylone, nie ruszyły się nawet o cm. w żadną stronę. Nikt też nie potrafił wyjaśnić, jakim cudem się w ogóle otworzyły.
2. Do mojej znajomej przyleciał facet z USA na kilka dni. Załatwili sobie na ten czas mieszkanie w jakimś bloku wynajęte od firmy, która się tym zajmuje. Po kilku dniach lekko się posprzeczali, znajoma wyszła na balkon ochłonąć. Mieszkali na jednym z wyższych pięter. Patrząc w dół pomyślała, że to chyba już nie ma sensu, że jak się rzuci to się jej cierpienie skończy. Po sekundzie jednak zdała sobie sprawę, że przecież nic takiego się nei wydarzyło, że to była tylko malutka sprzeczka i jak ona w ogóle mogła pomyśleć o takiej głupocie jak skok z balkonu, i poza tym jakie jej cierpienie? Następnego dnia poszli do knajpy. On się upił strasznie, postanowili wracać. Słaniał się na nogach, musiała go przytrzymywać, a on i tak ledwo szedł. Lecz gdy tylko weszli do klatki on nagle się poderwał i zaczął szybko wbiegać po schodach. Człowiek, który kilka sekund wcześniej nie mógł na nogach ustać. Ona rzuciła się za nim, nie mogła go dogonić, wpadła zaraz po nim do mieszkania. Zaczął mówić nieco grubszym głosem, że musi się rzucić z balkonu, już wychodził za barierkę, musiała go z niej ściągać. Później usiadł i zaczął mówić o Apokalipsie rzucając różnymi cyframi. Chwila minęła i znowu chciał rzucać się z balkonu, ona na szczęście szybko zareagowała i jakąś nadludzką siłą przygniotła go do łóżka. Wtedy zaczął krzyczeć, ona płakać, w końcu zrezygnowana pomodliła się. Wtedy on zasnął. Obudził się rano jakby nigdy nic pytając się jej, co się działo, bo gdy weszli na klatkę schodową urwał mu się film.
3. W sumie związana z drugą historią. Chyba z tydzień po tym jak moja znajoma mi to opowiedziała, napisał do mnie rozstrzęsiony kolega z innego miasta, któremu tej historii nie opowiadałam, a nie mamy wspólnych znajomych, aby mu ją przekazali. Pisał, że poprzedniej nocy poszli ze znajomymi wywoływać duchy i z nimi rozmawiać za pomocą szpilki na nitce oraz koła z alfabetem. Wywoływał jego kumpel, zadając różne pytania. W końcu spytał się "Co nas czeka?". Litery ułożyły się w słowo "Apokalipsa". Mój kolega zaczął się śmiać, że jego kumpel ściemnia, tamten już przestraszony dał mu szpilkę, aby sam się przekonał. Zadał pytanie, litery znowu ułożyły się w to samo słowo. Zapytał się "Kiedy?" i to coś odpowiedziało "Nie wiem". Zadali te pytania jeszcze kilka razy, za każdym razem ta sama odp. Oczywiście w końcu uciekli. Osobiście nie daję wiary "wywoływaniom duchów", bo dużo z dziwnych zdarzeń w takich sytuacjach jest wynikiem podekscytowania, ale ta Apokalipsa w obu przypadkach mnie zastanowiła.

Edit: Przepraszam za aż takie rozpisanie się, więcej nie będę :/
Let's play a game of two, I'll play God and you'll play you.

"Nadal wierzę w duchy / W zjawy i inne mary / Widzę je tylko wtedy / Gdy jestem najarany"
Awatar użytkownika
wilku11
Wtajemniczony
Wtajemniczony
Posty: 217
Rejestracja: 2007-01-14, 13:53
Lokalizacja: Gdzieś w Polsce
Kontakt:

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: wilku11 » 2009-06-30, 18:18

Nigdy się z duchem nie spotkałem ale jak wiadomo kilka dziwnych rzeczy w moim życiu się zdarzyło. Jakbym zobaczył ducha prawdopodobnie hmm zszedl bym
CZEMU STOISZ JAK MUMIA PRZED LUSTREM
CZEMU ŚMIEJESZ SIĘ I NARAZ PŁACZESZ
NAUCZYLI CIĘ GIĄĆ KARK DO KOLAN
W WYCIERAĆ IM BUTY KRAWATEM
OTO TY PRZECIĘTNY OBYWATEL
Awatar użytkownika
Monomagnum
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 364
Rejestracja: 2009-01-06, 23:08
Lokalizacja: Brzozów

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: Monomagnum » 2009-07-19, 21:43

"Cześć jestem tu nowy.
Mialem wiele, wiele róznych histori z duchami :D
1. Ostatnio od jakiegos czasu jak jestem sam to otwiera i zamyka się zamek w drzwiach lecz nikt ich niezamyka i nieotwiera i tak to mnie dręczy az mama nieprzyjdzie z zakupów.
2. W moim pokoju sa zamkniete okna do konca ze sam czasami niemoge ich otworzyc a tu same się otwieraja i zamykaja a jak się zamykaja to wielkie łup....
i tak to mnie dreczy i dreczy.
3. Gram sobie na kompie a ja mam charmonijkowe drzwi i zamykaja się i owieraja jest to bardzo wkurzajoce jak podgłosze glosniki to jeszcze szybciej i glosniej się owieraja i zamykaja aby zrobic mi na zlosc
4. Obudzilem się w nocy poszedlem do lazienki a w wannie pelno krwi, tak się przestraszylem ze poszedlem do siebie i zaczelem grac na komputerze bo niemoglem zasnac.
Gdy mama się obudzila poszla do lazienki i nic niezobaczyla puzniej poszedlem z nia a krew byla dalej.
5. Otwieraja mi się szawki i ciuchy wypadaja na podloge z szawki jest to bardzo wkurzajoce poniewarz co wloze je do szawki to znowu się znajduja na podlodze.(...)"
Poznajecie? :D
wiem, wiem, stare dzieje ale to tak mnie rozbawiło że nie mogłem się powstrzymać normalnie...
Ok, ale do rzeczy:
Nigdy nie miałem okazji konfrontować z duchem. Raz przydarzyła mi się dziwna historia z pewną babcią w okresie jej śmierci. (opisywałem już to :P) To wydarzenie nie daje mi gwarancji na to, że to jej duch zrobił co zrobił więc nie uważam abym tak owego spotkał. Może kiedyś, mam cichą nadzieje...
Pozdrawiam!
Prawdziwa głupota zawsze pokona sztuczną inteligencję.

— Terry Pratchett
cleric
Senior forum
Senior forum
Posty: 1875
Rejestracja: 2006-07-29, 15:41
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: cleric » 2009-07-26, 17:07

anika, opisz nam prosze co ciekawsze :)
Twoja Pańcia.
curla
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 1
Rejestracja: 2009-08-27, 15:41

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: curla » 2009-08-27, 16:12

Kiedyś, będąc młodą i głupią osóbką, bawiłyśmy się z koleżankami w "wywoływanie duchów". Zabawa wyglądała w taki sposób, że wycinało się z papieru koło, na nim pisało się liczby i literki i za pomocą talerzyka wołało się ducha. Kiedy duch się pojawiał, talerzy drgał i jeździł po owej tablicy, kierowany jakąś siłą, i praktycznie bez naszej pomocy. Bawiłyśmy się wyśmienicie, ta siła odpowiadała na nasze pytania poprzez najeżdżanie talerzykiem na literki, które tworzyły jakieś słowo.
Takich seansów było kilka, ubaw po pachy i żadna nie pomyślała, że to głupia zabawa.
Któregoś razu wezwałyśmy znowu jakiegoś ducha i wszystko było pięknie do czasu, aż kierowany talerzyk nie zaczął jeździć po tablicy bez naszej pomocy, z bardzo dużą prędkością. Przytrzymywałyśmy talerzyk palcami, żeby nie jeździł i nie miałyśmy pojęcia, co z tym zrobić.
Próbowałyśmy odwołać duszka, tak jak robiłyśmy to już wcześniej, ale tym razem nasze próby były bezowocne - talerzyk nadal drgał pod naszymi palcami. Po ok pół godziny, byłyśmy już poważnie przestraszone i bliskie płaczu, wówczas siła drgań ustała.
Szybko wyrzuciłyśmy tablicę i nigdy więcej do zabawy nie wróciłyśmy.
Niestety, to nie był koniec całej historii, nie dla mnie.
Zabawy te uskuteczniałyśmy w domu moich rodziców, w moim pokoju.
Po tym "dziwnym" seansie nic specjalnego się nie działo. Niestety ok. miesiąc później zaczęłam bardzo niespokojnie spać. Zaczęło się od nieprzyjemnych snów i w przeciągu kilku miesięcy doszło do koszmarów, do sytuacji, w których bałam się w ogóle zasnąć, a jak zasnęłam, to budziłam się z krzykiem. Prawie rok po tym wydarzeniu byłam już cieniem człowieka, bo sen nie dawał mi odpoczynku. Budziłam się nierzadko bardziej zmęczona, niż kiedy się kładłam. Czasami budziłam się z uczuciem, jakby "coś" lub "ktoś" zabrał mi całą energię.
Moja rodzina widząc, co się dzieje, poprosiła o pomoc znajomego, który trochę zajmował się takimi przypadkami.
Przyjechał do nas, posadził mnie po środku mojego pokoju, wokół poustawiał świeczki w słoikach (nie było tyle świeczników, więc stały w słoikach), dał mi do rąk jakieś kamienie i wyszedł.
Stał przed moim pokojem mówiąc różne rzeczy (to było lata temu, więc nie powtórzę).
Ostrzegł mnie, że mogę poczuć się gorzej, ale nic takiego nie nastąpiło, za to świeczki, które było poustawiane w pobliżu miejsca wywoływania duchów zaczęły się palić w przerażającym tempie i ostatecznie pod wpływem gorąca pękły trzy słoiki ze świeczkami. Świeczki poustawiane dalej od nazwijmy to, "puntu zero" paliły się normalnie.
Po tym całym incydencie, zaczęłam spać normalnie, bez koszmarów, a w wywoływanie duchów już bawić się raczej nie będę:)
|-_-|
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 427
Rejestracja: 2008-04-03, 22:48
Lokalizacja: Otchłań

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: |-_-| » 2009-08-27, 16:48

Takie są niestety efekty głupich zabaw. :) Dobrze, że ostatecznie wszystko wróciło do normy. Co do tematu - nigdy nie miałam, ale chciałabym.
"To, co dzisiaj jest dowiedzione, kiedyś było fantazją." - William Blake

I'm woman...
~Sir Nobody~
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 87
Rejestracja: 2009-08-21, 14:48
Lokalizacja: Stalowa Wola

Re: Mieliście kiedyś kontakt z duchem?

Post autor: ~Sir Nobody~ » 2009-08-28, 17:36

głowa w lodówce... :lol: litości! xD

nigdy nie miałem żadnych bezpośrednich kontaktów. Jednak w miejscach, gdzie niejaki "duch - karzełek" rzekomo był (podczas wizyt składanych krewnym w Dubiecku), działy się dziwne rzeczy. No, może nie dziwne, jednak - niecodzienne :)

Po pierwsze to właśnie tam najczęściej osiągam paraliż senny. Raz ze snu obudziło mnie dziwne uczucie - czułem (i słyszałem) coś takiego, jakby ktoś zdzielił mnie po łbie miednicą ;] (może nie miednicą, ale takie było moje pierwsze skojarzenie). Budzę się, rozglądam - ciemno, nikogo nie ma. A co dziwniejsze nazajutrz bolała mnie głowa :)

Co do Dubiecka, powiedziałbym raczej, że naczytałem się za dużo o tym "karzełku" i miałem po prostu dziwny sen, a co do paraliżu - zadziałała autosugestia. Jednak, mimo wszystko, to miejsce zawsze będzie mi się kojarzyć z owymi... dziwnymi dość zdarzeniami ;]

Pozdrawiam :)
"Nie skostnieć, ale nie sflaczeć, trwać na posterunku, ale nie stać w miejscu, być giętkim, lecz nieugiętym,
być lwem czy orłem, lecz nie zwierzęciem, nie być jednostronnym, ale nie mieć dwóch twarzy,
Trudna rzecz!"
- Stanisław Jerzy Lec
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości