Jakie są dowody?

Paleoastronautyka to dziedzina próbująca udowodnić, że niegdyś lub wciąż istniejąca cywilizacja, bądź cywilizacje pozaziemskie, kontaktowały się w przeszłości z ludźmi, wywierając wpływ na ich rozwój i kulturę lub nawet sztucznie powołując gatunek ludzki do istnienia.
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Arek » 2011-01-02, 01:51

Możesz przytoczyć te legendy aborygeńskie ?
w Tym tygodniu powinienem mieć czas to coś o nich przetłumaczę


"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Awatar użytkownika
Heimdallur
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 57
Rejestracja: 2010-10-26, 20:11

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Heimdallur » 2011-02-04, 08:43

Ta cała historia Aborygenów i ich malunki są bardzo interesujące. Niewątpliwym plusem poszukiwania prawdy właśnie tam, jest fakt iż ich zapiski/artefakty zachowały się niemal w całości do dnia dzisiejszego. Nie to co w Europie, czy północnych częściach Afryki, gdzie większość została skradziona, ukryta lub celowo spreparowana...
Obrazek
Awatar użytkownika
Soczek
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 6
Rejestracja: 2011-02-06, 16:24

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Soczek » 2011-02-06, 16:54

Myślę, że kiedyś kosmici odwiedzali naszą planetę i mieli kontakt z żyjącymi w tedy ludźmi.
Wydaje mi się, że teraz nas nie odwiedzają bo:
1. Boją się naszej technologi.
2. Sądzą, że już zrobili co mieli zrobić i koniec.
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Arek » 2011-02-07, 10:26

A może nas nie odwiedzają bo doszli do wniosku że jesteśmy beznadziejnym przypadkiem istot rozumnych?.
Pokazali nam wszystkie możliwe drogi do celu a człowiek tylko wojny prowadzi i stara się zyskać na władzy. Nawet religie które mogły by być produktem obcych nie wypełniły swojego zadania, bo zamiast się kochać i szanować w imię religii dalej prowadzone są wojny
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Darnok » 2011-02-07, 14:26

Pokazali nam wszystkie możliwe drogi do celu a człowiek tylko wojny prowadzi i stara się zyskać na władzy.
Nie wiem jak Ty, ale mi żadnej drogi rozwoju nie przedstawiono :)
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Arek » 2011-02-08, 08:13

Nie wiem jak Ty, ale mi żadnej drogi rozwoju nie przedstawiono
Bo cię przy tym nie było, znów z kolegami grałeś w bilarda :D
Piję do tego że możliwie kiedyś bogowie żyjący na Ziemi wśród ludzi uczyli ich tego i owego.
Mówi o tym dość wiele legend, chociaż z dzisiejszego punktu widzenia nie można wszystkiego uznać za dobre uczynki, służące ogółowi.
Przeważnie były to czyny służące danej grupie osób. Z Mahabraty mógłbym podać parę przykładów ale po co szukać tak daleko, w ST między innymi opisane jest zdobycie miasta Jerycho lub też ucieczka z Egiptu, w takich przypadkach pomagano jednym zabijając drugich.
Jedynie teoretyczna wiedza przekazywana przez istoty wyższe była uniwersalna dla wszystkich, jak np. 10 przykazań dane Mojeższowi na górze Synaj, albo "ścieżka prawa" którą hinduscy brahmini mieli dostać od bogów
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Darnok » 2011-02-08, 14:00

w ST między innymi opisane jest zdobycie miasta Jerycho lub też ucieczka z Egiptu, w takich przypadkach pomagano jednym zabijając drugich.
Z tymi żydami w Egipcie to jest taki problem, że ich prawdopodobnie tam nie było (a już na pewno nie byli żadną główną siłą roboczą).
Nie rozumiem jednej rzeczy- skoro kiedyś się pojawiali, gdy nie mieliśmy żadnego potencjału kosmicznego, to czemu nie mogą pojawić się znowu, gdy już jakiś potencjał mamy i możemy go źle wykorzystać? mają tak wielkie ego, że muszą być traktowani jak bogowie, albo wcale?
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Arek » 2011-02-09, 09:19

Z tymi żydami w Egipcie jest taki problem że egipskie źródła milczą na ten temat ,jako siła robocza to na pewno niczym się nie wyróżnili , no chyba że ucieczką, ale poza tym niczym, ani nawet liczebnością. W końcu kim oni byli wtedy? Grupą koczowników która włóczyła się z miejsca na miejsce nie mając swojego jednolitego bóstwa ( Jahwe był oficjalnie nr. 1 ale oprócz tego po kątach składano dalej chołdy bożkom pustyni). A Egipt był mocarstwem z wspaniałą religią, wspaniałymi budowlami i faraonem na czele, żydzi byli naprawdę nędzarzami w porównaniu z nimi.
Ale co ciekawe, to także nie można się dowiedzieć nic o tym jak to Mojżesz u faraona był, mam na myśli plagi egipskie, to incydent który warto by było odnotować no nie?. Albo faraon był tak zadufany w sobie i takie osiągnięcia innych nie odnotywano? , albo może archeologowie nie odnależli jeszcze dowodów na to że żydzi tam przebywali?

Dlaczego "bogowie" już się nie pokazują?
Różnie się mówi o przyczynach, naprawdę to nikt nie wie, wszystko to tylko spekulacje, być może zmienili taktykę i wolą się za bardzo nie wtrącać , tylko obserwować.

A co by było właściwsze gdyby to ludzie wylądowali na planecie którą zamieszkują półrozumne małpoludy?
Obserwować je z ukrycia?, albo pokazać się im i zaoferować pomoc?
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Darnok » 2011-02-09, 13:59

A co by było właściwsze gdyby to ludzie wylądowali na planecie którą zamieszkują półrozumne małpoludy?
Obserwować je z ukrycia?, albo pokazać się im i zaoferować pomoc?
To zależy co rozumiesz za pojęciem "półrozumne"- bo ze zwierzętami reprezentującymi jakąś zaawansowaną kulturę (wierzenia, język, już wykształcone jakieś nauki np. matematyka) można spokojnie porozmawiać.
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
kuba9449
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 39
Rejestracja: 2007-02-14, 23:18
Lokalizacja: b-stok

Re: Jakie są dowody?

Post autor: kuba9449 » 2011-02-09, 19:41

Witam,
Mam taką teorie, ze, jeśli kiedyś istoty pozaziemskie odwiedzały nasza Płanetę, aby wskazać nam jakąś właściwą drogę, to teraz się nie ujawniają, bo mogą uważać ze konsekwencje tego nie były by dobre. Gdyby cały świat dowiedział się, ze "bogowie nie istnieją" prawdopodobnie wielu ludzi wpadłoby w panikę, mogłoby zejść z tej "lepszej drogi" ze względu utraty autorytetów moralnych. Nie mowie ze nagle cały świat pogrążyłby się w chaosie, ale dla części ludzi mogłoby to mieć negatywne konsekwencje.
Awatar użytkownika
Veritas
Wtajemniczony
Wtajemniczony
Posty: 289
Rejestracja: 2011-01-15, 11:39
Lokalizacja: Województwo pomorskie
Kontakt:

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Veritas » 2011-02-09, 19:48

Bóg jest jeden Kuba. Lepszej drogi nie ma. Ludzkość jest wystarczająco zdemoralizowana i zepsuta. Oczywiście nie mówię o wszystkich.
Imotatus, inconsultus, integritas, inturbatus !
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Arek » 2011-02-10, 08:50

To zależy co rozumiesz za pojęciem "półrozumne"- bo ze zwierzętami reprezentującymi jakąś zaawansowaną kulturę (wierzenia, język, już wykształcone jakieś nauki np. matematyka) można spokojnie porozmawiać.
Ok, weżmy takich.
No właśnie, czy byśmy tak chcieli lub też nie ,prawdopodobnie uważano by nas za bogów. A już po naszym odlocie z biegiem czasu, mity o nas rozeszły by się po całej planecie :lol: .
Twój papierek z lizaka Darnocze który chyłkiem wyrzuciłeś w krzaki został wydobyty i włożony do złotego półmiska. Raz w miesiącu odprawiana jest msza ,schodzą się ludzie słuchać opowieści o przybyszach w dziwnych okryciach ciała i jako dowód ich obecności pokazuje się złoty półmisek z opakowaniem po lizaku :D
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Awatar użytkownika
Marek Tytus
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 2
Rejestracja: 2010-12-28, 22:12

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Marek Tytus » 2011-02-13, 00:01

Vitam. Proszę wybaczyć, że w swym poście odniosę się do debat toczonych w tym temacie dawnej, ale mogę się usprawiedliwić archiwistycznym wykształceniem.
bzykomar pisze: Szkielet człowieka, który został odkryty w kopalni węgla w okręgu Macoupin w stanie Illinois w roku 1862. Jego pochodzenie datuje się na okresu Karbonu, co oznaczałoby, że ma około trzystu milionów lat. :shock:
Nieszczęśnik ów miałby umrzeć 300 milionów lat temu. Jego szczątki wraz ze szczątkami drzew, paproci i tp. Miałyby się znaleźć pod ziemią i tam pod jej powierzchnią zostać poddane wielkiemu ciśnieniu i temperaturze przekształcając się w węgiel kamienny. Jakim cudem cokolwiek miałoby zachować się z takiego ciała? Druga kwestia tyczy się samego pomysłu, że ludzie istnieli przed setkami milionów lat. Że pozwolę sobie zacytować znajomego geologa:
Cała, zawarta w kilkuset tysiącach lat historia tylko jednego rodzaju Homo była - i co do tego nie ma wątpliwości najmniejszych - historią przystosowania, historią oddziaływania natury, nacisku środowiska na człowieka, na jego organizm, zdolności, funkcje adaptacyjne. Kilkadziesiąt tysięcy lat żywy człowiek, którego szczątki odnajdujemy na całym świecie, zmieniał się, przystosowywał, ewoluował. Nieprzyjazne warunki wyzwalały w nim i w społeczeństwach, w jakich żył, całe mnóstwo zmian adaptacyjnych, które pozwalały na przeżycie. I nie tylko wegetację, ale również i życie społeczne, rodzinne, artystyczne...
A tu nagle jakiś pseudonaukowiec, ni z gruchy, ni z pietruchy wali po oczach "odnalezionym w złożach węgla szkieletem człowieka".
Widziałem fragmenty tych kości, widziałem starannie ułożony, niepełny wprawdzie, ale całkiem sensownie "dopasowany" szkielet człowieka "prawie współczesnego", szkielet hominida wyprostowanego, o smukłych kościach i sporej czaszce... No właśnie...
Zazwyczaj w takich niecodziennych sytuacjach (że znalezienie szczątków kostnych człowieka sprzed 280 milionów lat jest sytuacją niecodzienną chyba nie trzeba nikogo przekonywać) nauka przewraca znalezisko na wszystkie strony po to, by właściwie je zinterpretować i - w razie nie przystawania do innych faktów (…) - odrzucić.

Ale co tam. Załóżmy, że odnaleziony człowiek sprzed prawie 300 milionów lat jest faktem, że żył w karbonie, w którym zwierzątka ziemno-wodne dopiero wychodziły na ląd, a o pierwszych dinozaurach - kaptorynomorfach natura zaczęła przebąkiwać bardzo nieśmiało; załóżmy, że żył w permie, kiedy wymierali weterani mórz i oceanów - trylobity, ramienionogi i otwornice, a na lądzie stałocieplne ssakopodobne gady synapsydy i terapsydy nie czuły się jeszcze zbyt pewnie; no więc załóżmy, że w takich warunkach żyli sobie ludzie (że też muszę wypisywać takie nonsensy!), o których nie mamy bladego pojęcia. Załóżmy, że ich organizmy jakimś cudem były przystosowane do panujących w tamtym okresie warunków atmosferycznych: do rzadszej atmosfery zawierającej nieco mniej tlenu i dużo więcej pary wodnej i dwutlenku węgla, do skrajnych temperatur i ubożuchnej diety, załóżmy, że to wszystko było dla ówczesnego człowieka do zniesienia... Załóżmy też, że przeżył on pierwsze i największe "wielkie wymieranie" na granicy permu i triasu (ok. 230 - 200 mln lat temu - na przełomie tataru i scytyku), w którym wymarło do 90% fauny całego globu. Pytam się zatem, jakim cudem niewątpliwy, bo dostrzegany zarówno na przestrzeni tysięcy lat, jak i istniejący także obecnie, wpływ środowiska i presja warunków zewnętrznych nie odcisnęły na tych ludziach swego piętna? Jakim cudem znajdowane w Afryce "okazy" Homo sprzed - dajmy na to - zaledwie 600 tysięcy lat, wykazują zdumiewające wręcz różnice w budowie ciała i sposobie bycia, w porównaniu do późniejszych zaledwie o kilkadziesiąt tysięcy lat osobników, zaś odległy od nich w czasie o miliony lat "górnik z Macoupin", nie przejawia tych różnic zbyt wiele, ba, nie widać ich właściwie wcale!? A przecież biorąc pod uwagę zwykły, w dodatku bardzo ostrożny, rachunek prawdopodobieństwa, w przeciągu 280 milionów lat, śledząc wstecz wszelkie ewentualne procesy dziedziczenia genów i rekombinacji chromosomowych, mutacji genotypów i transformacji fenotypowych, człowiek znaleziony w karbońskim, czy permskim węglu powinien być, do diaska, zwyczajnie inny od dzisiejszego! A nie jest...
Dlaczego? Bo nauka wedyjska tak chce?
Toż przecież durny Acanthostega miał 8 paluchów u łap... Żadnemu z dzisiejszych zwierzaków taka ilość nie jest potrzebna... Wtedy była, wtedy środowisko wywierało na organizmy żywe naprawdę olbrzymią presję, wtedy organizmy tej presji MUSIAŁY się poddawać i poddawały. Czy ludzie mogli być wyjątkiem. Nie, nie mogli.
Jest jeszcze jeden aspekt związany ze sprawą nieszczęsnego "górnika". Brak innych dowodów.
W okresie, o którym mówimy, a więc na przełomie górnego karbonu i dolnego permu udało nam się zebrać na tyle materiału paleontologicznego, że wyodrębniliśmy ponad 300 gatunków samych tylko ssakopodobnych gadów i tylko z terenu południowej części Pangei, części znanej później pod nazwą Gondwany, kilkadziesiąt gatunków tekodontów i innych zwierząt, które po tamtej ubogiej jeszcze ziemi biegały. Ile zaś mamy znalezisk szczątków ludzkich? Jeśli założymy fantastyczną tezę, że w bagnach Macoupin istotnie można było pływać dla ochłody, to... jeden? Plus rzekomy sarski - to dwa. Wolne żarty... Oczywiście pomijam wszystkie te dziewiętnastowieczne znaleziska, które zostały zwyczajnie błędnie wydatowane. Zarówno Cremo z Thompsonem, jak i wszyscy inni zwolennicy "zakazanej archeologii" w większości powołują się na odkrycia, o których wiemy dziś bez wątpienia, że zostały źle opisane. Zatem nie z okresu permu pochodzi górnik z Macoupin. Zatem jest on takim samym "faktem" jak "niepodważalny dowód" Danikena na istnienie UFO. Daniken podawał w jednym ze swych opracowań, że w jednym z egipskich muzeów znajduje się znaleziony w piaskach pustyni latający spodek. Hotelarz podawał nawet numer ewidencyjny tego eksponatu. No po prostu niezbity dowód! Czyż nie? Niby tak, ale kiedy naukowcy, chcąc przyjrzeć się temu pojazdowi pojechali do magazynu muzealnego i poprosili o eksponat, pod numerem podanym przez pana Ericha była... mumia chłopca.
Metalowa kula z wyraźnymi wyżłobieniami odnaleziona w Południowej Afryce. Jest ich bardzo wiele. To idealnie okrągłe metalowe kule. Część z nich ma po trzy wyżłobienia biegnące wokół ich obwodu. Zbyt idealne by stworzyła je matka Ziemia. 2,8 miliarda lat - na tyle szacuje się ich wiek.
Niedoceniasz matki Ziemi… Jeśli To nie falsyfikaty.
Niemalże w mgnieniu oka plemiona, które przez wielki zadowalały się walką o Mezopotamię w jakiś sposób wykształciły sztukę cywilizowanego życia. Porzucając zbieractwo i łowiectwo, stali się oni rolnikami uprawiając ziemię i nawadniając pola. Stali się też ekspertami w metalurgii, ceramice i setkach innych sztuk. Stawiali trwałe domy, świątynie, wieże i piramidy w miejscach, gdzie przed kilkoma dekadami stały chwiejne chatki czy namioty.
Co za nonsens, ten proces trwał setki lat, jeśli nie tysiące. W momencie budowy piramid Egipt istniał od setek lat.
U szczytu cywilizacji greckiej najwyższą ze znanych liczb było 10.000
Jawny fałsz. 10 000 to była miriada. Wyżej były dwie miriady i tak dalej. Grecki historyk Herodot oszacował rozmiar armii perskiej na milion ludzi. 1 000 000 > 10 000, więc znano miary większe i potrafiono je zapisywać.

Co do kwestii Mohendżo Daro i Harapy to ślad po wybuchu bomby atomowej wygląda mniej więcej w ten sposób – miejsce, gdzie nie ma nic, potem wielkie zniszczenia, średnie, niskie i w końcu żadne, a jak tam wygląda kwestia zachowania ruin?
"Gdybyśmy byli z gruntu uczciwi tobyśmy się w każdym sporze starali się tylko o to by dojść do prawdy, nie bacząc na to, czy się nie zgadza z naszym pierwotnym zdaniem (...) Ale (...) jest to sprawa główna, wrodzona zaś próżność, (...) nie chce dopuścić do tego, aby nasze pierwotne twierdzenie okazało się fałszywe, przeciwnika zaś prawdziwe." A. Schopenhauer, Erystyka
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Spooky Fox » 2011-02-13, 03:16

Marek - naucz się pisać polskimi literami, okej? To nie jest jakieś naruszenie, ale mniej będzie denerwowało słowo "Witam" aniżeli "Vitam" ;]

Z góry dziękuję.
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Arek » 2011-11-22, 10:23

Sprostowanie

Jakiś czas temu w tym temacie Zblazowany i Darnok pisali o art. jakoby Deniken spotkał gościa z kosmosu. Pisałem że to chyba bujda bo sam wiem z jego książek że on zawsze mówił że ani ufo ani ufitów nigdy nie widział.
Ostatnio szperałem po filmikach z Denikenem i okazało się że nie miałem racji. W 2008r. Deniken przyznał się do przygody sprzed 19-tu lat, gdy podczas podróży napotkał "człowieka" który podobno miał pochodzić z innej planety. Przez okres prawie dwudziestu lat nie wspominał o tym aż w 2008 zaczął tą sprawę nagłaśniać.
Pisałem że nie wierzę, bo nie wiedziałem o tym, znałem jedynie jego wypowiedzi sprzed 2008r, więc chłopaki zwracam honor

-- 22 Lis 2011 08:23 --

Może się czymś okaże a może tylko po to żeby zrobić reklamę??

Parę dni temu ukazała się następna nowinka na temat mumii z Peru .
Dyrektor prywatnego muzeum "Ritos Andinos" znalazł w swoich zbiorach osobliwe "coś" co mierzy zaledwie 50cm , prawie tyle samo mierzy wydłużona do tyłu czaszka.
Teoria że to dziecko z jakąś wadą potwierdza fakt że kości czaszki jeszcze się nie zrosły, zaś przeciw tej tezie stoją zęby przedtrzonowe które u małych dzieci jeszcze się nie wyłaniają. Mumię znaleziono 2 lata temu na wzgórzu Wiracochan. Rosyjscy i hiszpańscy lekarze wskazują także na za wielkie oczodoły i sugerują że może ta mumia nie być pochodzenia ziemskiego, w każdym bądż razie pobrano próbki do analizy i ustalenia DNA.

Obrazek

Dalsze fotki
http://www.rpp.com.pe/2011-11-17-cusco- ... #swfplayer
Ostatnio zmieniony 2011-11-22, 10:39 przez Arek, łącznie zmieniany 1 raz.
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Awatar użytkownika
Doctore
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 177
Rejestracja: 2011-12-06, 23:20
Lokalizacja: Międzychód

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Doctore » 2011-12-07, 16:02

Inna teoria na temat tej czaszki mówi, że jej wydłużenie jest efektem zwyczaju owych Indian do obwiązywania dziecku główki i wydłużaniu jej ma siłę. Ale moim zdaniem to nie o to tu chodzi... przyjrzyjcie się jaka ta głowa jest w tylej części rozszerzona... Niemożliwe, żeby to powstało w wyniku opisanego wyżej obyczaju...
No i druga rzecz to te zęby... Dzieci w tym wieku nie mają zębów... po trzecie dolna żuchwa nie jest według mnie raczej takiego kształtu jak żuchwa człowieka - jest mocno spłaszczona do wewnątrz...
Cogito ergo sum
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Darnok » 2011-12-07, 20:28

. Ale moim zdaniem to nie o to tu chodzi... przyjrzyjcie się jaka ta głowa jest w tylej części rozszerzona... Niemożliwe, żeby to powstało w wyniku opisanego wyżej obyczaju...
Niby dlaczego tak sądzisz, skoro lekarze mają odmienne zdanie?
No i druga rzecz to te zęby... Dzieci w tym wieku nie mają zębów...
Może nie mają zębów na wierzchu, ale w dziąsłach już chyba są gotowe.
mnie raczej takiego kształtu jak żuchwa człowieka - jest mocno spłaszczona do wewnątrz...
To już pomijając kwestie indywidualnych cech człowieka, mięśnie, które też żuchwę wypychają do przodu.
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Awatar użytkownika
Doctore
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 177
Rejestracja: 2011-12-06, 23:20
Lokalizacja: Międzychód

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Doctore » 2011-12-07, 20:41

http://images37.fotosik.pl/321/ea99e2d2a8161a6f.gif

Dla porównania to jest spłaszczona siłą czaszka dorosłego człowieka. Widać, że w tylnej części jest mniejsza niż ta z Peru. Jest to czaszka niewątpliwie starszego osobnika niż tego z Peru, a jest od niej mniejsza (przynajmniej tak się wydaje)...
Cogito ergo sum
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Jakie są dowody?

Post autor: Darnok » 2011-12-07, 21:08

Dla porównania to jest spłaszczona siłą czaszka dorosłego człowieka.
Głowy można różnie modelować. Indianie posiadali płaskie tyły, Chińczycy preferują głowy okrągłe. Sam fakt, jak śpisz w wczesnym dzieciństwie decyduje o tym, jaki kształt będzie posiadać Twoja głowa.
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Bing [MSN bot] i 1 gość