Jak odchodzą wielcy ludzie?

Czyli teorie głoszące, że grupa ludzi działa świadomie i w utajnieniu dokonuje aktów dążących do uzyskania korzyści własnych lub / oraz na szkodę innych grup. Wbrew pozorom, wiele teorii spiskowych to nie fikcja!
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spooky Fox » 2009-06-27, 04:44

Witam. Ostatnie zdarzenia w świecie muzyki popchnęły mnie do wyciągania pewnych wniosków. Czy pochopnych, o tym zadecyduje historia. Nawet nie ta najbliższa, ale kilka, może nawet kilkanaście następnych lat.

Do rzeczy. Jak wiemy, zmarł największy gwiazdor muzyki pop - Michael Jackson. Nurtuje mnie wiele pytań na temat jego śmierci, zwłaszcza, że, jak to zwykle bywa przy śmierci wielkich ludzi, ich śmierc przynosi więcej pytań niż odpowiedzi.


Może najpierw zacznę od samego MJ'a (Michaela Jacksona. Pozwolę sobie tak to skracac).

Fakt faktem, że nie był najlepszy w swoim życiu osobistym. Jak każdy z nas zapewne dobrze wie, białym, to on się nie urodził. W czasach, kiedy rasizm szerzył się w USA Michael razem z siostrą i rodzinką byli na topie. Jego muzyka i jego teledyski pozostaną nieśmiertelne i tego jestem pewien. Wielu ludzi zapewne uwaza go za pedofila i zboczeńca, ale zostawmy na razie jego życie osobiste. Zważywszy na to, że praktycznie wszystkie te informacje zostały wymyślone w jednym celu - aby zabic, oczywiście w sensie kulturalnym, największą gwiazdę, tak wielką, że niemożliwą do przeskoczenia dla 90% ówczesnych artystów. Co się zaczęło? Spójrzcie na tytuły tematów, które się o nim pojawiały w ciągu ostatnich kilku lat czy miesięcy:

MJ jest biały! Oko szaleńca! MJ się rozpada! Przerażone dzieci MJ! MJ ma raka skóry. MJ bez maski! MJ nosi damskie ubrania!

Znaleźc by można było dużo takich tematów. Ale wszystkie są na jeden pies. Aby ugodzic MJ tam, gdzie najbardziej boli. Znane przysłowie mówi - "Nie kijem go, to pałką" - i tutaj sprawdza się znakomicie.

Dlaczego założyłem ten temat? Otóż nie minął nawet tydzień, a już pojawiają się spekulacje na temat jego śmierci. "MJ nie był chory na serce", "Osobisty lekarz zabił MJ'a", "Lekarz MJ'a zniknął", "Lekarz MJ'a poszukiwany listem gończym"...ble, ble, ble.

I to się powtarza...

Janis Joplin. Wschodząca gwiazda, również nie do pobicia w kategorii blues rocka. Tydzień po śmierci tej jakże wspaniałej piosenkarki było kilka różnych wersji jej śmierci. Na czym się skończyło? Na przedawkowaniu morfiną/heroiną.

John F. Kennedy. Może inny zawód, ale również społeczny. Kiedy zaczął przeszkadzac towarzystwu Bildenbergów? Kiedy dostał ostatnie wezwanie do wejścia w strukturę braterstwa? Miesiąc przed śmiercią. Zginął rzekomo, od trafienia w szyję i głowę z karabinu snajperskiego. Prawdopodobny strzelec, najpewniej kozioł ofiarny, został złapany. Podczas przenoszenia więźnia wynajęty zabójca strzelił mu w głowę z najbliższej odległości. Tłumacząc się tym, że chciał oszczędzic Jaquelin Kennedy szlajania się po sądach, został skazany na dożywocie.

Lesane Parish Crooks, znany lepiej jako Tupac Amaru Shakur, tudzież 2Pac. Jego smierc również jest niewyjaśniona. Również i on został zamordowany, kiedy był na topie, ale jego życie osobiste zamieniało się powoli w bagno. Oczywiście nie bez kozery należy wspomniec, że nalezał do gangu, dlatego o śmierc nie było trudno, ale liczy się sam fakt, że śmierc jest nadal niewyjasniona i nadal nie złapano sprawcy.

Abraham Lincoln, kolejny prezydent USA, który zginął, może nie tyle w niewyjaśnionych okolicznościach, co stosunkowo dziwnych. Również on opierał się masońskim regułom i nie chciał ulec Bildenbergom. Jako kozła ofiarnego wybrano aktora teatru, w którym postrzelono Lincolna. Sprawa została "zwalona" na konfederatów.

Niezapomniany Elvis Presley. O nim niestety nie mogę dużo powiedziec, bo po prostu nie znam jego życiorysu. Wiem jedynie, że zmarł, kiedy potrzebował dużo spokoju, a jego życie zamieniało się w gruzy...


Rozumiem, że dla wielu osób rozumowanie takie to rzeczywiście wyjście poza normę, ale pomyślcie tylko troszkę szerzej. Zadajcie pytanie: "a gdyby tak...". Ja osobiście naprawdę czekam z niecierpliwością na doniesienia o śmierci MJ'a i czekam na jego nową płytę.


A co wy myślicie na ten temat? Czy znani ludzie, aby rzeczywiście życ w luksusie i spokoju, muszą uciekac się do śmierci? Ciekawostką jest i Tupac Shakur i Elvis Presley żywyli nienormalną wręcz sympatię do filzofa - Niccolò Machiavellego - którego mottem przewodnim było stwierdzenie, że, by człowiek naprawdę zaczął życ, musi umrzec, lub sprawic, aby ludzie myśleli, że nie żyjesz. Daje sporo do myślenia.

Zapraszam do dyskusji. Czy uważacie, ze rzeczywiście gwiazdy pokroju Janis Joplin, 2Paca, Elvisa Presleya, czy, w chwili obecnej, również Michaela Jacksona, żyją sobie gdzies spokojnie, z dala od natrętnych oczu paparazzich i wścibskich oczu "idoli"? Czy może rzeczywiście zginęli zmarli "na zlecenie"? A może po prostu nie ma w tym nic dziwnego? Zmarli tak, jak umierają zwykli ludzie, tyle że, z racji tego, że byli znani, ich idole nie dają za wygraną, marząc, by ich gwiazdy żyły zawsze, będąc nieśmiertelne?

Na koniec cytat z refrenu mojego ulubionego przeboju 2Paca - Runnin' (Dyin' To Live), który, po przetłumaczeniu, również daje dużo do myslenia :)

You know, I wonder if they'll laugh when I am dead (Wiesz, zastanawiam się, czy będą się śmiac, kiedy umrę)
Why am I fighting to live, if I'm just living to fight (Czemu walczę by życ, skoro żyję, by walczyc)
Why am I trying to see, when there aint nothing in sight (Czemu próbuję zobaczyc, skoro nie ma nic do zauważenia)
Why I am I trying to give, when no one gives me a try (Czemu staram się dawac, skoro nikt nie daje mi szansy)
Why am I dying to live, if I'm just living to die (Dlaczego UMIERAM BY ŻYĆ, skoro żyję, by umrzec)

Zapraszam do dyskusji.


Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
FaKtoMaaN
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 747
Rejestracja: 2009-02-22, 22:03
Lokalizacja: Tarnów
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: FaKtoMaaN » 2009-06-27, 10:31

Myślę ze możliwe jest że niektórzy z nich nadal żyją gdzieś sobie.. przez całe życie sława, natrętni fani, ani chwili wytchnienia, trasy koncertowe, wywiady, konferencje, audycje radiowe, pisanie tekstów, układanie muzyki, wydawanie płyt, taki tryb życia w brew pozorom jest bardzo wyczerpujący.. Myślę że w pewnym momencie taki człowiek który jest już na całe życie ustawiony majątkowo, pragnie poczuć coś innego, chce mieć spokój, oraz cieszyć się życiem.. jedyna droga do tego jaka?? niech każdy sobie sam odpowie na to pytanie.. Jak ktoś ma pieniądze w naszym świecie, może praktycznie wszystko..
I WANT TO
BELIEVE
Crowley
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 549
Rejestracja: 2009-01-08, 18:16

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Crowley » 2009-06-27, 11:48

Zobaczymy jak się sprawy dalej ułożą. Pozostaje tylko czekać. Ale muszę przyznać, że nigdy nie lubiłem tego gościa.
- Piwa i krwi nie wylewam na darmo!
Awatar użytkownika
Spock
Administrator
Administrator
Posty: 1961
Rejestracja: 2007-02-19, 17:23
Lokalizacja: Kraina Latających Siekier
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spock » 2009-06-27, 14:02

Why am I dying to live, if I'm just living to die (Dlaczego UMIERAM BY ŻYĆ, skoro żyję, by umrzec)
Zwrot "dying to", oznacza "bardzo czegoś chcieć", "niecierpliwie czegoś pragnąć". Zatem powyższy tekst należy przetłumaczyć następująco:

Dlaczego tak bardzo pragnę żyć, skoro żyję by umrzeć

Nie dokonujmy nadinterpretacji.

A Jackson - cóż, szkoda chłopa, mógł jeszcze pociągnąć. Ale śmierć nikogo nie oszczędza. Memento mori.
Ufać i kontrolować
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spooky Fox » 2009-06-27, 15:13

Spock, tu jest zawarta gra słów. Spójrz na wcześniejsze linijki...

Dlaczego daję, skoro nikt mi nie daje, dlaczego chce zobaczyc, skoro nei ma nic do zobaczenia. Analogicznie, dlaczego umieram by zyc, skoro żyję by umrzec. Facet ma tylko jedno w przesłaniu, a że zagrał słowami? No cóż...

Dying to jest w twoim przypadku wyrwane z kontekstu. Jest to jednoznaczne stwierdzenie że umiera, by życ.
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Spock
Administrator
Administrator
Posty: 1961
Rejestracja: 2007-02-19, 17:23
Lokalizacja: Kraina Latających Siekier
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spock » 2009-06-27, 15:46

W dosłownym tłumaczeniu, mogłoby tak być. Ale to idiom, posiadający własne znaczenie.
Sprawdź w słowniku.
Ufać i kontrolować
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spooky Fox » 2009-06-27, 16:58

Pytałem się nauczyciel języka angielskiego z mojej byłej szkoły. W odnośni do treści piosenki i jej dosłownego znaczenia, zwrot dying to live oznacza dosłownie "umierac, by życ". Natomiast oczywiście, zwrot dying to, nie wyrwany z żadnego kontekstu oznacza, tak jak napisałeś, bardzo czegoś chciec, umierac za coś. Niestety, w tej akurat piosence to się nie sprawdza. Dziękuję, uważam temat zwrotu "dying to live" za rozwiązany, ponieważ, wybacz, ale nauczycielka, która nauczyła mnie angielskiego jest dla mnie większym autorytetem niż ktoś, to się wymądrza na forum, a kogo nawet osobiście nie znam.

Chciałbym wrócic do dyskusji na temat wielkich gwiazd, a nie zwrotów, które używają w swojej twórczości.

Fakto - dziękuję. Widzę, że znowu, jeśli chodzi o kwestie dyskusyjne, można na Ciebie liczyc. Swój chłop jesteś, bo innym, to władza do głowy uderza :)

Wiesz, osobiście nie wiem co o tym myślec. Oczywiście fakt umierania, dla życia, jest dla mnie lekko przegięty. Może rzeczywiście my, idole naszych gwiazdeczek, pragniemy, by żyły one zawsze. Oczywiście wiadomo, że zawsze znajdzie jakas niesprawdzona informacja, jakieś pogłoski, plotki i lawina zaczyna schodzic niepohamowana. Tak było chocby w przypadku Elvisa Presleya czy Tupaca. Gdzieś ktoś coś widział, coś usłyszał...dziękuję. Gwiazdy zaczynają zyc na nowo... :)
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Spock
Administrator
Administrator
Posty: 1961
Rejestracja: 2007-02-19, 17:23
Lokalizacja: Kraina Latających Siekier
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spock » 2009-06-27, 17:41

Co do tłumaczenia - Niech ci będzie. Chociaż się mylisz, ale nie warto się spierać.

Co do reszty - upozorować własną śmierć, aby mieć święty spokój - strasznie to kłopotliwe. Przede wszystkim, trzeba mieć zwłoki. Potem identyfikacja i autopsja. Wielu ludzi trzeba przekupić.
A przecież nie chodzi o to, by po "śmierci" klepać biedę. Potrzebna jest nowa tożsamość i odpowiedni testament, który pozwoli korzystać ze "spadku". A zawsze pozostaje ryzyko, że ktoś rozpozna "zmarłego" lub zacznie sypać i wszystko się wyda. A wtedy proces o oszustwo, koszta sądowe i definitywny koniec beztroski.
Prościej jest po prostu przejść na emeryturę i zamieszkać na prywatnej wyspie.
Ufać i kontrolować
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spooky Fox » 2009-06-27, 18:20

Co do tłumaczenia - nie ja się mylę, tylko w takim bądź razie nauczyciel po kilku latach studiów filologii angielskiej i Bóg wie jeszcze czego, a studencik ma rację. Spock, proszę Cię, już dajmy temu spokój, bo sam widzisz to co chcesz widziec, a nie wyczytujesz z kontekstów zdań i przesłania samej piosenki. Oto tutaj chodzi. Ale nieważne. Zapewne niewiele wiesz o samym Shakurze, ja swojego czasu żywo się nim interesowałem. Ale masz rację, nie warto się spierac. Każdy ma swoje zdanie i przy tym zostańmy.

Oczywiście samo pozorowanie śmierci widzisz w sposób bardzo przyziemny i bardzo dobrze. Zauważmy jednak, że sam Michael Jackson sprzedał 750 mln egzemplarzy płyt na całym świecie. Niech z każdej płyty dostaje symbolicznego dolca, to łatwo nam przychodzi do głowy jego majątek. A dolca od płyty na pewno nie dostawał. Podzielmy tą kwotę, odejmijmy, wszystkie wydatki i inne badziewia...ble ble ble...możemy z powodzeniem zostac przy 100-120 bańkach zielonych. Jak dla mnie wystarczająca kwota żeby zmienic tożsamośc i zalegnąc na jakiejś wysepce. Przyjmijmy również, że przy takich rzeczach jak identyfikacja czy autopsja możliwe jest, aby były tylko osoby najbliższe, tudzież blisko spoufalone z delikwentem.

Na wszystko jest wyjaśnienie, ale wierzyc w to wszystko to rzeczywiście była by przesada. Osobiście skłaniam się ku temu, co napisała Kira. Dzięki fanom, wielcy ludzie nigdy nie umierają.
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Sothis
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 789
Rejestracja: 2008-09-09, 22:39
Lokalizacja: Sheol
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Sothis » 2009-06-28, 01:23

Michael Jackson upozorował własną śmierć by zamieszkać na odludziu, a wszystko to przed serią koncertów, które przyniosłyby mu konkretny zastrzyk gotówki. No nie pomyślał chłop ;].

Ps.Tworzenie tego typu tematów to jest intelektualna inercja. Pozdrawiam. ;]
Ὅταν ὁ δαίμων ἀνδρὶ πορσύνῃ κακά, τὸν νοῦν ἔϐλαψε πρῶτον
Crowley
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 549
Rejestracja: 2009-01-08, 18:16

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Crowley » 2009-06-28, 01:39

Tylko, że musiałby zrobić sobie kolejną operację plastyczną, bo co jak co, ale taką gębę jak jego to trudno ukryć.
- Piwa i krwi nie wylewam na darmo!
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spooky Fox » 2009-06-28, 02:48

Sothis, proszę, odpowiedz mi, dlaczego mnie obrażasz? Nie mam prawa wyrazic swojego zdania bez ataku na moją osobę? Zastanów się człowieku, zanim coś napiszesz, bo intelektualną inercję właśnie pokazałeś w ostatnim zdaniu swojego posta.

Crowley, co do jego twarzy, to rzeczywiście, rzadko trzymała się całości :) Dlatego zakładał maskę. Nie powiem, sama jego postac nie bardzo stwarzała chocby pozory miłego, oddanego rodzinie człowieka, ale sam chyba przyznasz, że nie bez kozery nazwali go królem popu.
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Arek
Senior forum
Senior forum
Posty: 2378
Rejestracja: 2006-01-28, 01:59
Lokalizacja: Steinach / Niemcy

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Arek » 2009-06-28, 04:03

Włączę sią do dyskusji.
Tak wielcy ludzie umierają!
Parę lat temu umarła matka Teresa z Kalkuty. 5 sekund w wiadomościach jej poświęcono
Rok temu umarł..... już nie pamiętam bo było to tak szybko w TV że nie zapamiętałem, podobno pomagał aż do śmierci chorym ludziom.
I w tym roku znów ktoś umarł ale nie zdążyłem mrugnąć a już temat zmienili.
Chcę powiedzieć że wielu godnych chwały ludzi umiera, ludzi którzy swoje życie, swój wolny czas poświęca by innym potrzebującym pomóc I O NICH SIę nie mówi, smutne to.
Mówi się o gwiazdach którzy mają swoje wille i sług co nie miara ale o tych co swoje prywatne pieniądze poświęcają żeby innym pomóc....cisza.
MJ był kiedyś świetny sam kupowałem jego płyty, ostatnią jakieś 12 lat temu,sam próbowałem tańczyć jak w teledysku Moonwalker(nie wiem czy dobrze to napisałem) ale kilka lat temu moje nastawinie do całego świata odwróciło się o 90 stopni. za sprawą New Age i podobnych. Zauważyłem co z nami jest robione, czym nas karmią w tv czy też w radiui obserwacje środowiska umocniły mnie w tym przekonaniu.
GWIAZDą jest nie ten co dobrze lub niedobrze czyni.
GWIAZDą jest ten którego massmedia na gwiazdę zrobią.
Niechcąc, ale musząc (bo żona takie programy ogląda) docierają do mnie takie różne wiadomości i powiem wam że przez ostatnie lata nie słyszałem nic porządnego od MJ jak ajlowju i jego koncerty co miały się w przyszłości odbyć. Jakby ktoś się na drodze spytał co ci się kojarzy z MJ to większość odpowie ajlowju.
Qrwa w Afryce zabijają się o wodę, w Azji ludzie w powodziach toną, tysiące ludzi dąży dobrowolnie bez zapłaty, poświęcając czas wolny żeby pomoc nieść a taki amerykański 12-to letni bachor na pytanie : kto jest prezydentem USA odpowiada MJ halo pytam gdzie zaszliśmy?, ale to nie wina bachora, nie to wina telewizji bo czy to Mj czy Elwis to tylko tv wyniosła ich w gwiazdy. A matka Teresa całe życie spędziła żeby pomagać, nie potrzebowała willi, ani dobrobytu.
VIVA MATKA TERESA, właśnie tak odchodzą wielcy ludzie.
Nie mam zamiaru krytykować tematu, przeciwnie podoba mi się, "jak odchodzą wielcy ludzie" można śmiało porównywać.

Spooky fajnie że znów się udzielasz, Fakto na pewno przytaknie
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą"
To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej

https://www.facebook.com/arek.czaja
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spooky Fox » 2009-06-28, 14:38

Dziękuję Arku. Miło zakładac takie tematy i nie słyszec, ze jestem debilem.

Arku, oczywiście, szanuję Matkę Teresę, św. Maksymiliana Maria Kolbego czy św. Antoniego z Padwy, czy wszystkich innych, którzy poświęcili życie, dosłownie, dla innych. Ale to był ich wybór. Nikt ich nie zmuszał do tego. Owszem, są to wielcy ludzie i uwierz mi, że na pewno zostaną zapamiętani, ale nie w tych samych kręgach co MJ czy Elvis.
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Darnok » 2009-06-28, 17:40

Arek- Kuroń?
Pytałem się nauczyciel języka angielskiego z mojej byłej szkoły.
Ja swojemu wytykałem błędy. Znaczy to, że mogę wejść do dyskusji?

"Why am I dying to live, if I'm just living to die" oznacza
Dlaczego tak bardzo pragnę żyć, skoro żyję by umrzeć. Spock ma tutaj rację.
Teraz popatrzmy na ten tekst z polskiej perspektywy.
"Dlaczego UMIERAM BY ŻYĆ, skoro żyję, by umrzec"- bardzo poetycko brzmi, prawda? tylko że to zdanie nie ma żadnego sensu.
"Dlaczego tak bardzo pragnę żyć, skoro żyję by umrzeć"- brzmi o wiele ładniej, prawda? a biorąc pod uwagę osobę, którą ów artysta się interesował, to pozostaje to jedyną poprawną opcją ;) autorowi chodzi o to, że ludzie starają się przedłużać swoje życie, robią operacje itp. chociaż głównym celem życia jest śmierć.
Sothis, proszę, odpowiedz mi, dlaczego mnie obrażasz?
Powiedz mi (a raczej napisz), czy
ktoś, to się wymądrza na forum,
Jest pozytywnym, albo chociaż neutralnym określeniem?
nie wymagaj od innych ludzi, by byli mili dla Ciebie, skoro sam nie jesteś miły dla innych.
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Awatar użytkownika
Cień
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 193
Rejestracja: 2005-08-05, 19:24

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Cień » 2009-06-28, 18:21

"Dlaczego UMIERAM BY ŻYĆ, skoro żyję, by umrzec"- bardzo poetycko brzmi, prawda? tylko że to zdanie nie ma żadnego sensu.
Darnok jakby się uważnie wczytać, to większość maksym życiowych tego typu nie ma sensu, są tylko hasłami, które ładnie brzmią a ludzie myślą "nie rozumiem, więc musi być mądre" i powtarzają dyrdymały.
Jak umierają wielcy ludzie? Większość umiera tak jak "normalni" ludzie, zdarzają się też zgony mniej normalne (niedawny, osobliwy przypadek Carradinea), ale nie ma się co dziwić (i tu kolejny "mondry" frazes) wszyscy kiedyś umrzemy, nawet gwiazdy popu.
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Darnok » 2009-06-28, 18:46

Darnok jakby się uważnie wczytać, to większość maksym życiowych tego typu nie ma sensu, są tylko hasłami, które ładnie brzmią a ludzie myślą "nie rozumiem, więc musi być mądre" i powtarzają dyrdymały.
Muszę przyznać ci rację- rozpowszechniło się to po wprowadzeniu Gadu-Gadu i sytemu "status opisowy".
wszyscy kiedyś umrzemy, nawet gwiazdy popu.

Danse macabre ;)
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Awatar użytkownika
Spooky Fox
Administrator
Administrator
Posty: 1976
Rejestracja: 2009-03-02, 02:05
Lokalizacja: Kłodzko

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Spooky Fox » 2009-06-28, 20:24

Darnok, tak samo jak Sothis, nie rozumiesz samego przesłania piosenki. Skoro wytykałeś błędy swojemu nauczycielowi, znaczy się, że taki z niego nauczyciel angielskiego, co z koziego tyłka trąba. Co z tego, jak dla Ciebie brzmi ładniej czy brzydziej? Poza tym, chyba nie zrozumiałeś, że ze Spockiem dyskusję nad tym zdaniem żeśmy zakończyli i nie prowokuj dalej. Dying to live oznacza W TEJ OKREŚLONEJ PIOSENCE umierac by życ. Skoro myślisz inaczej, napisz list do Bravo, tudzież, nie wiem, Chwili dla Ciebie.

A propos inercji intelektualnej. Jeśli powiem, że debil jesteś, to co się stanie?

I w końcu a propos tego tematu - od tego jest forum, aby dzielic się swoimi wrażenie, a ty, czy Sothis, nie jesteście od tego, aby temat określac mianem głupiego. Pilnujcie swojego nosa, a jak wam się temat nie podoba, to się nie udzielajcie, bo tylko pseudo-mądre dyrdymały wypisujecie starając się za wszelkę cenę ośmieszyc mnie bądź tematy przeze mnie zakładane. Nie uda wam się to. Będę zakładał takie tematy, na jakie akurat będę miał ochotę podyskutowac z normalnymi ludźmi z tego forum.

Spock, który zaczął wytykac mi błędy, nie zaczął mnie obrażac, bo szanuje siebie i innych ludzi. Widzę, że wy macie z tym problemy.

Może dla tych bardziej opornych (nie wymienię z nicka) wyjaśnię, na czym polega dyskusja w tym temacie:

Pytam jak umierają wielcy ludzie. Post Arka, który dużo wniósł do dyskusji mógłby posłużyc dla niektórych. Przytaczanie przykładów, odpowiedzi na zadane pytania. A więc jak? Dlaczego o niektórych ludziach jest głośno po śmierci jeszcze przez kilkadziesiąt lat, po czym pojawiają się plotki, że gwiazda ta jednak żyje, a niektórzy ludzie, jak chocby przytoczona przez Arka Matka Teresa, umierając, jest zapominana?

Mam nadzieję, że teraz jasno wyraziłem swoje pytania i wyjaśniłem na czym polega temat. Jakby ktoś jeszcze miał jakieś obiekcję, mogę jeszcze narysowac.
Zbadaliśmy kosmos i zbudowaliśmy laser, mamy siedem cudów świata i planetarny zasięg
Rozbiliśmy atom, mamy cyfrową jakość, znamy Kamasutre, czy choćby kalkulator
A nie umiemy cieszyć się życiem jak zagubieni w czasie, chciwość w ludzkim jadłospisie jak zazdrość i kradzież
Zabijamy się o Bliski Wschód i o ropę, wkrótcę zobaczę Chiński Mur w Europie
Awatar użytkownika
Sothis
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 789
Rejestracja: 2008-09-09, 22:39
Lokalizacja: Sheol
Kontakt:

Re: Jak odchodzą wielcy ludzie?

Post autor: Sothis » 2009-06-28, 20:56

1. To nie jest atak na Twoją osobę, to moje zdanie. ;]
2. Będę się udzielał gdzie mnie się żywnie podoba i mam prawo oceniać każdy temat na tym forum, bo jestem jego użytkownikiem, a tobie guzik do tego.
3. Do żadnej dyskusji nt. piosenki się nie mieszałem. ;]
Ὅταν ὁ δαίμων ἀνδρὶ πορσύνῃ κακά, τὸν νοῦν ἔϐλαψε πρῶτον
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości