Filozofie ratunku i pocieszenia

Filozofia oznacza dosłownie "umiłowanie mądrości". Określenie to i jego znaczenie pochodzi prawdopodobnie od matematyka i filozofa Pitagorasa żyjącego w VI wieku p.n.e., obecnie termin jest używany w różnych znaczeniach.
Awatar użytkownika
Simisti
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 79
Rejestracja: 2006-05-19, 13:15
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Kontakt:

Filozofie ratunku i pocieszenia

Post autor: Simisti » 2006-10-02, 19:26

Każdy z nas jest inny i każdy z nas postrzega rzeczywistość w inny sposób, a głównie przez pryzmat swoich doświadczeń i wewnętrznych przezyć. Ponieważ mamy różne charaktery ,wrazliwość i psychikę, to w rózny sposób radzimy sobie z otaczającym nas światem i problemami które niesie zycie. Filozofia niesie nam wiele wzrów postaw życiowych, które mozemy sobą reprezentować w przypadku problemów. Jedną z takich "filozofii pocieszenia"jest cynizm. Taka postawa filozoficzna zakłada, że wszystko wkoło nas, czyli wszelkie wytwory cywilizacji są gruntu złe, a ratunkiem dla załamanej psychiki i zmeczenia jest ograniczenie uczestnictwa w życiu w owym , złym społeczeństwie. Cynicy uważając swoje otoczenie za złe poszukuja ratunku w sobie, w swoim wnętrzu. Postawa cyniczna może byc spowodowana nie tylko sympatią do tej postawy życiowej, ale złymi doswiadczeniami, które były udziałem tej osoby.Rozwój techniki i pogoń za wszelkiego rodzaju dobrami powoduje, że takie warości jak przyjaźń i zaufanie mają coraz mniejszą wartość. Są osoby które boleśnie przekonały się, że w przypadku kłopotów są same w tłumie znajomych i mogą liczyc tylko na siebie . Pozostajemy wtedy sami ze swoimi problemami i dylematami. Podstawowe pytanie jakie sobie mozemy postawić to : po co nam społeczeństwo i otoczenie w którym zyjemy? Po co ich zasady? Stajemy się powoli obojątni na wszytko co nas otacza. Musimy wsród nich zyć,ale juz nie reagujemy emocjonalnie na zło i cierpienie wokól nas....ogarnia nas powoli obojetność. Jesteśmy w społeczeństwie ale jednocześnie obok nich.Zaczynamy zyć według swoich reguł a nie według tych, które narzuca nam społeczeństwo.
W jaki sposób jeszcze mozna się ratować? A może "wtopić" się w tłum, założyć "maskę" i udawać innych niż jesteśmy w rzeczyswistości. Nietolerancja powoduje, że ludzie o innych pogladach czy innym sposobie życie, są pietnowani i niełatwo im żyć. Potrzebny jest ratunek:założenie "maski" zachowań jakich się od nas oczekuje albo walka. Jedno i drugie jest drogą przez ciernie. Udawac kogoś innego aby zadowolic otoczenie jest na dłuższą mętę bardzo uciążliwe i źle się z tym czujemy a walka... ....tracimy energię na ratowania swojej postawy zyciowej, na ratowanie swojego JA.


viimeisen
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 9
Rejestracja: 2006-07-22, 23:32
Lokalizacja: Fabryka chmur.

Post autor: viimeisen » 2007-03-07, 23:41

Całkiem ciekawy temat.

Przyszedł mi na myśl niedawno czytany przeze mnie wywiad z frontmanem Neurosis. Nie było w nim jakoś specjalnie dużo filozofii, w końcu to wywiad z muzykiem, ale znalazło się pytanie o tytuł ich płyty, "The Eye Of Every Storm" (dosł. "Oko każdej burzy"). Co to właściwie może znaczyć?
"Oko każdej burzy" to wieloznaczne wyrażenie. Można odczytywać je jako zachętę do odnalezienia takiego miejsca na ziemi, w którym będziemy czuć się dobrze, będziemy bezpieczni, bez względu na napierającą zewsząd negatywną energię.

Inna interpretacja tytułu może być związana z samym zespołem, który jest centrum naszego życia od 20 lat, od kiedy weszliśmy w dorosłość. Dzięki niemu płonie w nas niemożliwy do ugaszenia ogień inspiracji. On jest studnią, która nigdy nie wyschnie. Zespół jest dla nas potrzebą, sposobem na pozbycie się złej energii w formie sztuki.
Sens tych słów mocno do mnie trafił. Wyobraziłem sobie więc miejsce na ziemi, gdzie można by przetrwać każdą burzę. Gdzie na wszystko można spojrzeć z dystansem, gdzie wszystko wydawałoby się świeższe. Moje myśli oczywiście powędrowały w stronę natury, bo to ona moim zdaniem najlepiej koi ludzki ból, ale to miejsce już zależy od człowieka.
Miejsce w nim samym?
Motyw domu, motyw miejsca w którym zawsze można się "regenerować" można przecież przenieść także głęboko wewnątrz siebie. Jakaś cząstka naszego "Ja" może być przecież naszym wyobrażeniem, marzeniem, którego nie zabija czas. Może być miejscem, w którym można schronić się od każdej burzy. Na swoisty sposób nawet żyć tam.
Myślę, że medytacja i podróżowanie wyobraźnią w takie krainy daje bardzo dobre efekty. I to, czego jeszcze nam bardzo, ale to bardzo potrzeba...
Czas i cierpliwość.
"Największym błędem tej cywilizacji jest to, że brak jej koncentracji na jednej czynności; nie potrafią patrzeć na jedną gwiazdę, dla nich to musi być cały firnament." - jak powiedział Genesis P-Orridge. Pęd nigdy nie sprzyja postępowi duchowemu, pęd sprawia, że stajemy się podatni na chaos. Jesteśmy zmęczeni.
Na takie odratowywanie siebie składa się wiele czynników, a na opisywanie każdego z nich możnaby poświęcić dużo, naprawdę dużo czasu. Natomiast podstawą jest moim zdaniem budowanie w sobie szczerości wobec siebie i wyobrażenia o czymś, co zawsze nas ochroni. Czasem zwyczajne zamknięcie oczu i ucieczka w takie miejsce może dać oddech na zastanowienie. Czasem...
Człowiek jednak nie jest nigdy w stanie przewidzieć co zrobi, jak się zachowa. Podczas desperacji, poważnych stanów depresyjnych, samobójczych etc. największym problemem człowieka jest to, że irytują go kwestie mówiące o jego ratowaniu. Zwykle nie potrafi znaleźć w sobie tyle cierpliwości, czasu, by pomóc sobie samemu, a wszelkie myśli sprowadzają się do jednego punktu.
Nie da się ukryć, że w takich chwilach bardzo ważny jest nie tyle inny człowiek, co ogólnie ludzie. Nie będę nikomu radził jak szukać przyjaciół, ale powiem tylko tyle: jeśli na sam początek przyjmiemy postawę cierpiętnika, to znajdzie się niewielu którzy naprawdę zechcą nam pomóc. Postawa cyniczna może być dobra wobec ogółu, ale często przenosi się ją nawet na ludzi, na których nam zależy. Albo którzy mogą nam pomóc. Zakładanie maski przed innymi to postawa już wręcz naturalna, czy zdrowa, nie wiem, powiem tylko jedno: nigdy nie wolno zakładać maski wobec samego siebie i przed własnym lustrem. Jeśli umiemy przyznać się do błędu, to zawsze łatwiej jest go przełknąć nie tylko nam, ale innym.

Proponuję też chociażby pisanie - w pamiętniku, na blogu, na biurku, ścianie. Człowiek nierzadko nie potrafi sobie przypomnieć pewnych swoich myśli, które dawały mu szczęście, odwagę... więc dobrze jest, gdy może je zapisać, a potem w trudnej chwili do nich powrócić.
Wszystko co tu zawarłem jest dość zawężone - niestety nie znam się na ludziach tyle, by móc przewidzieć bardzo dużo; nie ma czegoś takiego jak doskonała metoda na szczęście. Pisze się o tym od cholery poradników, jeszcze więcej rozmaitych prac naukowych, ale jak widać, największym problemem człowieka jest to, że nie ma tyle siły by zawsze zachowywać się według schematów. I nie jego wina.

To co napisałem wyżej to tylko osobiste metody których trzymam się wciąż i które mi pomagają; oczywiście miewam sytuacje mocno kryzysowe, takie, w których w ogóle nie potrafię zastosować takich metod... w takim momencie najważniejszy jest po prostu czas.
Awatar użytkownika
Simisti
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 79
Rejestracja: 2006-05-19, 13:15
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Kontakt:

Post autor: Simisti » 2007-03-13, 21:43

Właśnie na te sytuacje mocno kryzysowe dobrze mieć jakis sposób na odreagowanie. Dla jednych jest to muzyka, dla innych medytacja a jeszcze dla innych "wygadanie się" osobie, której ufamy. Można też pisać pamiętnik i przelać swoje emocje na papier, czy na blog, a to przyniesie może uczucie ulgi.
Nie jest źle, bo idzie wiosna i można iść na spacer czy pobiegać na świezym powietrzu, to tez jest sposób na odreagowanie stresu.
viimeisen
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 9
Rejestracja: 2006-07-22, 23:32
Lokalizacja: Fabryka chmur.

Post autor: viimeisen » 2007-03-14, 12:46

Nie jest źle, bo idzie wiosna i można iść na spacer czy pobiegać na świezym powietrzu, to tez jest sposób na odreagowanie stresu.
Fakt - pogoda ma przecież duże znaczenie na nastrój. W Polsce 53% procent ludzi to meteopaci i zmiany pogodowe wywołują u nich efekty rodzaju migreny. Brak światła sprzyja depresji. W krajach skandynawskich, gdzie tego światła w ciągu roku jest mało, pracownicy w najciemniejszych miesiącach naświetlają się przez conajmniej godzinę specjalnymi lampami słonecznymi.

Osobiście to powiem, że słońce mnie dekoncentruje i nie lubię wtedy zajmować się poważniejszą pracą umysłową. Wysiłek fizyczny to już co innego.

[ Dodano: 15-03-2007, 19:23 ]
Btw., jeśli chodzi o cynizm, na onecie można właśnie przeczytać całkiem ciekawy, choć krótki artykuł. Tutaj link:

http://portalwiedzy.onet.pl/0,18585,139 ... pisma.html
Ansuz
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 20
Rejestracja: 2005-04-26, 23:52
Lokalizacja: Gdańsk
Kontakt:

Post autor: Ansuz » 2007-06-27, 17:05

Hmmmm .... a co tak naprawdę jest problemem ? To że każdy ma potrzeby i coś trzeba z nimi zrobić. Potrzeby to nie tylko te fizyczne zwykłe jak głód, sen, tlen itd. tylko też to że chcemy mieć nowy telefon komórkowy że chcemy mieć tą dziewczynę tylko dla siebie itp. W filozofii starożytnej już poruszano tę kwestię. Szkołą Cyników stwierdzili że należy zaspokajać te wszystkie potrzeby. Tylko zastanówmy się czy jak zaspokoimy potrzebę posiadania jednej rzeczy to nie wzbudzi się w nas chęć posiadania kolejnej rzeczy ? Dlatego pogląd cyrenaików byłby może lepszy. Oni stwierdzili że należy się wyzbyć tych wszystkich potrzeb. Ale ... czy to jest możliwe ? No raczej nie do końca. Jeden z filozofów zamieszkał w beczce i nie posiadał nic prócz tego co ludzie dali mu do jedzenia. Tylko ... czy to cel naszego życia ? Dlatego nie zawsze możemy czuć się szczęśliwi i spełnieni. A pogoda czy inne czynniki mogą nie mieć żadnego znaczenia są one tylko pośrednikami, a i tych możemy się pozbyć :)
Sanctus Deus Paternum Sanctus ... Gloria !!!
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości