Dziwne przeczucie

Wszelkie tematy związane z życiem po śmierci, duchami, przeżyciami z pogranicza śmierci, itd. Co się dzieje z nami po śmierci? Przechodzimy w inną rzeczywistość? Wchodzimy do innego ciała? Czy może tylko umieramy i przestajemy istnieć?
Petrue99
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 9
Rejestracja: 2014-10-10, 23:08

Dziwne przeczucie

Post autor: Petrue99 » 2020-10-16, 13:18

Witam
Chciałbym się podzielić z wami moimi ostatnimi doświadczeniami, które nie potrafię wyjaśnić. Pisząc doświadczeniami mam na myśli moje ostatnie przeczucia śmierci moich bliskich. Zacznę od pierwszego z przypadków, a było ich na razie 2. Może 3 tylko akurat tego nie pamiętam.

Pierwszym z nich była to śmierć mojego dziadka. Wiedziałem, że siedzi w szpitalu i nie za dobrze się czuje, dostał w pewnym momencie sepsy i to była tylko kwestia czasu, kiedy to się stanie, no ale nikt nie wiedział dokładnie kiedy. Gdy już minęło trochę tych dni, dosyć wczesnym rankiem o godzinie 11 spojrzałem w niebo. Utrzymywałem wzrok przez długi czas, czułem jakby coś się stało, ale nie potrafiłem tego wytłumaczyć. Nie podejrzewałem, że to może chodzić o śmierć. Po tym moim przeczuciu po połowie godziny, dowiedziałem się o śmierci dziadka... Nie potrafię tego wytłumaczyć, dlaczego tak wtedy zrobiłem. Nie wydaje mi się to być przypadkiem. Wiedziałem, że jest źle, lecz nie myślałem nad tym, że będzie gorzej i w końcu odejdzie z tego świata. Starałem się zachować spokój i nie przewidywać czegoś nieprzyjemnego dla mnie. Sam fakt jest ciekawy w tym, że to przeczucie nastało tuż niedługo przed dowiedzeniem się informacji ze szpitala.

Drugim przypadkiem z tym związanym była śmierć mojego wujka. Po nim zaczynałem się zastanawiać, dlaczego tak robię. Gdy siedziałem sobie spokojnie w pokoju nagle kartka na dzień matki poruszyła się, bez użycia żadnej innej siły z zewnątrz, stała i nagle się poruszyła sama z siebie. Wujek był od strony mamy, co mogło potwierdzać, że to mógł być on :/. Znowu wpatrywałem się w ten punkt bardzo długo, bo domyślałem się, że to znowu jakiś znak, ale myślałem, że ta karta przypadkiem się poruszyła, więc nie brałem tego na poważnie. Po tym zdarzeniu nagle następnego dnia dowiaduje się o jego śmierci... Poruszenie tą kartką nastąpiło wieczorem, o tej podobnej porze co jego śmierć. Rodzina nic nie wiedziała o nawrotach choroby, więc też jakoś sobie nic nie umyśliłem specjalnie. Dopiero dowiedzieliśmy się po fakcie. Jak już połączyłem te fakty wtedy zrozumiałem, że to nie mógł być przypadek. Chyba nie zwariowałem.

Pisze o tym z czystej ciekawości, czy nikt nie miał podobnych takich samych przedśmiertnych odczuć. Wydarzenia stały się w tym roku. Jestem dość wrażliwym człowiekiem ale jeśli chodzi o śmierć, nie odczuwam prawie żadnego współczucia, czuję tylko wtedy kiedy ta osoba cierpi, nie kiedy jego cierpienia zostały ukrócone. Wiem jak brzmią moje słowa, jakby śmierci nie była niczym niezwykłym, jest lecz ja się tym nie przejmuje. Jakby śmierć dla mnie jest zwyczajnym zjawiskiem i naturalnym przebiegiem naszego istnienia. Sama świadomość tego, że mogę zginąć w każdej chwili mnie uspokaja, że no cóż tak się zdarza, w końcu i tak może to dopaść każdego. Jednak niepokoi mnie też, że prawie nie odczuwam wielkiego smutku po ich śmierci jak inni bliscy. Jedynie czułem lekki smutek nic poza tym a miałem z nimi dobre wspomnienia, zero łez.


  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości