duchy - kto się spotkał?

Tutaj możesz napisać dla nas nowy artykuł
anka

duchy - kto się spotkał?

Post autor: anka » 2007-02-12, 02:09

Od dawna nie spotkałam się z tymi zjawiskami, ale nie moge zapomnieć tego, co niewątpliwie miało miejsce.Kto pomoże wyjasnić?
Zjawisko pierwsze:kot
Umarła moja ukochana babcia.Nigdy nie miałam z nia konfliktu, kochałysmy się bardzo.Umierała w domu, terminalnie chora na raka.
Zeby było zrozumiałe, ważny jest rozkład domu, co spróbuję opisac.
Był to mały domek, stojący frontem do piaszczystej uliczki. Stał troche w głębi, w ogrodzie. otoczony ciężkim płotem z betonowych elementów.Wchodziło się do ogrodu przez drewniana furtkę, zaopatrzoną w spręzynę, więc - trzaskającą głosno za każdym wchodzącym.Betonowa scieżka wiodła od furtki do schodów domu, a piach przyniesiony z uliczki skrzypiał pod butami.
Po smierci babci dom został właściwie sprzedany, ale z warunkiem, że jeszcze troche w nim pomieszkamy.
Wielkie inwestycje juz się nie opłacały, ale akurat ja wróciłam do domu z e szkoły z internatem - i należało wykroić kawałek miejsca dla - w końcu dorosłej już - panny. Wiele zrobic się nie dało, ale z wielkiego pokoju babci zrobiono kuchnię, oddzieloną rodzajem masywnego, stałego parawanu - a w pozostałej części urządziłam się ja.Bo tylko ja się nie bałam - w końcu babcia tam zmarła.
Moje łozko stało pod ściana, ża duzym, babcinym stołem.Nad łozkiem wisiała wprawdzie nocna lampka, ale chyba xle przeprowadzono instalację, bo ciągle się psuła.A wtedy musiałam wyłazic zza stołu, po ciemku trafić do dośc odległych drzwi wejściowych, gdzie znajdował się kontakt i zapalić głowne światło.Piszę to tak dokładnie, bo w tych pomieszczeniach miało miejsce kilka dziwnych zdarzeń.Może opiszę je wszystkie.

Wiec - kot.
We Wszystkich Swiętych (pierwszych po smierci babci) wróciliśmy do domu bardzo późno. U nas nie nocowali przyjezdni goście, nie było gdzie. Niemniej - należało z nimi pogadać w domu naszych cioć - babć, bardzo obszernym i gościnnym.
Nie miałam zadnych szczególnych wrażęń , choc to był pokój zmarłej , a noc trochę jednak niesamowita.Ale jakoś nie bardzo chciałam doczekac "godziny duchów", więc - nieco na siłę- usiłowałam zasnąć. A kot się rozszalał.Jak na złość.
Ile razy przymknęłam oko - kociak akurat walnął o ziemię drewienkiem spod kuchni, wyciągnął gazetę i szeleścił nia w dzikiej zabawie po podłodze.
Było tam dośc chłodno, więc wyłazenie z ciepłego łozka i latanie za małym zbójem mogło mnie najwyżej rozbudzić.Ale wstałam wreszcie, doczłapałam do kontaktu przy drzwiach w zbrodniczym zamiarze wyrzucenia kota . Ale on szmyrgnął gdzies między nózkami parawanu, ukrył się pod którymś ciężkim, starym meblem - i po zawodach.Zgasiłam światło, zakopałam się w kołdrę - a kot wylazł i rozpoczął zabawe na nowo.
No i tak razy kilka.Wreszcie wpadłam na pomysł: nad piecem kuchennym była lampka. Pomyślałam sobie, że jeśli ją zostawię zapaloną, w świetle padającym przez nózki parawanu zlokalizuję kocia kryjówkę. Wyczołgałam się kolejny raz z betów i zapaliłam te lampkę. Kot dał spokój - poszedł spać, a zapalona lampka została.
Rano wstał tata i zapragnął się poinformowac, po co zostawiłam to światło na noc.No, więc - ziewając po nocy pełnej szaleństw - wzięłam się do opowiadania
Tata słuchał, ale patrzył na mnie dziwnym wzrokiem ( a był w tych sprawach sceptykiem absolutnym).Sytał:
- Kochana, czy tobie się napewno nie przyśniło? Bo ja kota wieczorem jak najbardziej osobiście wypuszczałem na dwór...O, popatrz, własnie się dobija!
Po czym otworzył drzwi - i wpuścił niewinne stworzenie.A mnie dopiero wtedy włosy stanęły dęba.


anka

kolejne zjawisko w tym samym pokoju

Post autor: anka » 2007-02-12, 03:32

Właściwie do tej histori był mi poterzebny opis domu, ogrodu, furtki na sprężynie, piaszczystej uliczki i betonowej ścieżki przed domem.
Mój chłopak, późniejszy mąż zresztą, był w wojsku, gdzie mu się bardzo nudziło.Zjawiał się (300km) zupełnie nieoczekiwanie, wyskakiwał jak diabeł z pudełka, tyle, że zawsze o tej samej porze, ponieważ mógł przyjechac tylko jednym pociągiem - o 23.
Później był ukochanym zięciem, ale wtedy - nie bardzo lubianym kandydatem. No, tak się układało.
Mieszkał na drugim koncu miasta, a przybywał o wiele bardziej do mnie, niz do mamy, więc najpierw składał wizytę mnie. I m.i.te nocne wizyty wkurzały moich rodziców. Więc opracowalismy system gwizdań, cichych melodyjek - czyli "sygnałów wywoławczych" na benefis tych nagłych przyjzdów.
Tego dnia nawet mi się nie sniło, że przyjedzie: dopiero co wyjechał był do jednostki.
W zgrzebnej, barchanowej koszuli, bardzo mało wyjściowej, czytałam cos w łozku. Cały dom juz spał, z wyjątkiem mojej mamy, która siedziała u sąsiadki na herbatce z plotami.
Nagle ktos cichutko zapukał w małe okienko od strony ogrodu.
Najbardziej przeraziło mnie, że chłopak zastał mnie w tym pięknym (ale cieplutkim) barchanie.Ale - jesli bedzie nadal pukał - obudzi reszte rodziny. Trzeba reagowac natychmiast,zanim dojdzie do draki.Tylko ten "peniuar"...
Następnie skojarzyłam, że cos jest nie tak: przez ten cięzki, betonowy płot nie było sensu przełazić, mógł zwyczajnie runąć pod ciężarem człowieka. Poza tym - na cichej uliczce nawet w dzień było słychac ludzkie kroki, a nie słyszałam nic. Więc spadł z nieba do ogrodu? Bo napewno nikt nie szedł ulicą, napewno nie trzasnęła furtka, napewno nie skrzypial pod butami piach na wycementowanej ścieżce. I czemu zwyczajnie nie posłużył się żadnym z umówionych sygnałów, tylko właził, gdzie go nie prosili?
Olśniło mnie: w domu naprzeciwko mieszkali obcy, lokatorzy notorycznie zapominający kluczy.Niby prosciej im było wejść do ogrodu i zapukać do drzwi, niz deptać kwiaty pod oknami gospodyni - ale tacy obcy mają pomysły...Odczekałam chwilę.
Niestety, cichutkie pukanie znów dobiegło od strony ogrodowego okna.
Juz zaczęłam zbierać nieszczęsne barchany i wyłazic z łożka, kiedy usłyszałam wszystko, co powinnam normalnie usłyszeć: kroki na uliczce, trzaśnięcie furtki...tylko na tym się normalność skończyła. Wiedziałam, że to mama, ale czego stoi przy furtce po nocy, czemu nie wchodzi?
Oczywiście - bo w świetle padającym z tego okna, w które mój miły pukał, zobaczyła człowieka.
A człowiek wystrojony w mundur i wojskową czapę nie był dla niej anonimowy.
Draka wisiała w powietrzu, a ja siedziałam w łóżku i czekałam, aż mama się pozbiera i wparuje z kazaniem.
Wreszcie weszła do przedsionka. Słyszałam jak - dziwnie powoli- przekręca klucz w drzwiach zewnętrznych, zobaczyłam jak wchodzi do domu, blada jak opłatek. Nawet usta miała zupełnie bezbarwne.Oparła się ciężko o dzrzwi i stała bez słowa. Zapomniałam o drace, naprawdę zrobiło mi się strasznie przykro.
- Mamo,ja go zeklnę od ostatnich - wydukałam
- Jakiego "go", o czym ty mówisz? - wydukała ona.
- No, przeciez ... - ale mama machnęła ręką, złapała oddech i powiedziała:
- Babcia...była babcia.
_- Czyja babcia? - zgłupiałam. Przeciez nasza babcia nie zyła od kilku miesięcy!
- Nasza babcia. Stała tu, miedzy rynną a schodami, przy ganku.
Wnerwiłam się: przeciez w i e m , kto to był, nie mam żadnych wątpliwości, pukał do okna!
Ale mama też nie miała wątpliwości: jasna, księżycowa noc, chyba potrafi odróznić chłopaka w mundurze, od stojącej o parę kroków własnej matki, zwłaszcza ubranej w strój, w którym została pochowana.
No i to mnie przekonało. Babcia zażyczyła sobie być pochowana w stroju, w którym chowano kobiety z jej rodziny: począwszy od bielizny szytej w domu, aż po koronkowy, biały czepiec mężatki. Sama ją ubierałam po smierci, z czym było mnóstwo kłopotów.Nigdy jej w tym czymś nie widziałam,nie wiedziałam do czego słuzy milion guziczków. Przeciez nie chodziła w takim czymś ani do kościoła, ani z wizytą, ani do teatru.
Ale do trumny - zażyczyła sobie akurat tego.
IA noc byla rzeczywiście jasna, księżyc wielki - i nie było mowy, żeby jej własna córka miała wątpliwości, kto się na nią zaczaił przy drzwiach od domu, w odległości trzech metrów.
anka

jeszcze tylko komentarz

Post autor: anka » 2007-02-12, 03:48

Jesli ktoś się spotkał z podobnymi zjawiskami i ma jakies wyjasnienie, bardzo o to proszę.Moja babcia napewno nie zostawiła ukrytych za obrazem brylantów, o których zapomniała za zycia, miała nalezyta obsługę w postaci mszy, nikomu nie zrobiła krzywdy - a gdyby zrobiła, nie moglibysmy jej naprawić, z prostej nieświadomości. Ale to nie wchodziło w grę: była naprawdę słodką istotą. Jednak zdarzenia te miały miejsce naprawdę.
Nie wiem, może - kochając nas - chciała dac znac, że człowiek "cały nie umiera"?
Koffee
Senior forum
Senior forum
Posty: 1160
Rejestracja: 2006-06-14, 17:13
Lokalizacja: ndg - pomorskie
Kontakt:

Post autor: Koffee » 2007-02-14, 13:23

podobne zjawiska... coz, kiedy umarla moja prababcia, w naszym mieszkaniu, w ktorym razem z nia mieszkalismy, zaczaly pekac szyby - po prostu, niby nic się nie dzialo, a szyby pekaly, miedzy innymi w moim pokoju - mysle, ze byl to po prostu jakis sygnal, ze czlowiek nigdy nie umiera calkiem, ze jest nadal, i jest ta sama osoba co za zycia, i pamieta nadal
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...

Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał ^^
Nikon
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 6
Rejestracja: 2006-08-01, 16:50
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: Nikon » 2007-02-15, 15:05

w nocy gdy umarla moja Babcia wracalem z pracy obok jej mieszkania bylo okolo 2:00, widzialem ja na balkonie jej mieszkania, zdziwilo mnie to bo zwykle o tej poze dawno spala i w tym momencie zadzwonil moj ojciec powiedziec ze babcie umarla. Do tej pory czuje jej obecnosc czasem zdaje mi się ze ja slysze. mysle ze zmarli staraja się porozumiec z nami, ostrzec przed czyms i ochronic
cleric
Senior forum
Senior forum
Posty: 1875
Rejestracja: 2006-07-29, 15:41
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: cleric » 2007-02-17, 14:19

niesamowita historia.. moze babcia faktycznie chciala pokazac ze nie odeszla i nie rozplynela się w nicosci. a moze chciala cos powiedziec. duchy nie pokazuja się raczej ot tak bez powodu, moze bylo to pozegnanie?
Twoja Pańcia.
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Post autor: Darnok » 2007-02-21, 09:08

czemu akurat babcie? ;/
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Koffee
Senior forum
Senior forum
Posty: 1160
Rejestracja: 2006-06-14, 17:13
Lokalizacja: ndg - pomorskie
Kontakt:

Post autor: Koffee » 2007-02-22, 20:30

Cogito pisze:staruszki potrafią całymi dniami rozmyślać o wnukach
bo nie mają nic lepszego do roboty, to myśla o wnuczkach, oglądaja tlenowele i chodza na cmentarze
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...

Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał ^^
Eva unit 01
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 300
Rejestracja: 2007-02-08, 17:31

Post autor: Eva unit 01 » 2007-02-22, 20:36

Koffee pisze:bo nie mają nic lepszego do roboty, to myśla o wnuczkach, oglądaja tlenowele i chodza na cmentarze
Myśle, że oni poprostu martwią się o to, co niejako pozostawili po sobie na świecie. Wraz z ich dziećmi, a teraz dziećmi ich dzieci żyje pamięć o nich, a myśle że nikt nawet po smierci nie chciałby zostać zapomniany.
Koffee
Senior forum
Senior forum
Posty: 1160
Rejestracja: 2006-06-14, 17:13
Lokalizacja: ndg - pomorskie
Kontakt:

Post autor: Koffee » 2007-02-22, 20:39

i jeśli chodzi o dziadków, to mały akcent neopogański:
jakas babska gazeta pisze:20 km za Wrocławiem, skąd pochodzi Lesza, znajduje się góra Ślęża, na której dawniej był ośrodek kultu pogańskiego plemion słowiańskich. - To właśnie przez nią wszystko się zaczęło. (....) Po śmierci dziadka, który był dla niej osobą ważną, czuła się samotna i zagubiona. Szukała ukojenia w leśnych wędrówkach po stokach Ślęży. Pewnego dnia, właśnie tam, o zachodzie słońca spotkała się ze swoim dziadkiem. - Wschód i zachód słońca uznawany byłp przez Słowian za magiczny czas, gdy otwierały się bramy zaświatów. I dla mnie też się one otowrzyły. Nagle, kilka metrów przed sobą, w promieniach zachodzącgo na czerwono słońca zobaczyłam dziadka. Za nim stali inni zmarli członkowie mojej rodziny. Widziałam wyraźnie prababcię i jej babcie Paulinę. Dobiegł do mnie głos dziadka: "Spotkamy się w Nawii". To było niesamowite, a jednocześnie tak rzeczywiste, jakbym rozmawiała z żywą osobą - opowiada. - Wtedy zrozumiałam, że wiara przodków jest mi bardzo bliska. Bliższa niż chrześcijaństwo.
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...

Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał ^^
Eva unit 01
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 300
Rejestracja: 2007-02-08, 17:31

Post autor: Eva unit 01 » 2007-02-22, 20:44

Eee, coś mi się to naciagane wydaje. Tymbardziej dystansuje mnie do tego pochodzenie togo artu :P
Koffee
Senior forum
Senior forum
Posty: 1160
Rejestracja: 2006-06-14, 17:13
Lokalizacja: ndg - pomorskie
Kontakt:

Post autor: Koffee » 2007-02-22, 20:47

wydaje ci się naciągane, bo nie jest chrześcijańskie czy bo jest neopogańskie? ;)
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...

Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał ^^
Eva unit 01
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 300
Rejestracja: 2007-02-08, 17:31

Post autor: Eva unit 01 » 2007-02-22, 21:02

Bo jest z "jakiejś babskiej gazety" :P
A poza tym opis wydaje mi się troche przesadzony, skłaniałbym się bardziej do tego, że podstawa "relacji" jest prawdziwa, tylko reszte troche rozbudowała wyobraźnia autorki :P



ps: nie mam uprzedzeń na tle religijnym ;)
Koffee
Senior forum
Senior forum
Posty: 1160
Rejestracja: 2006-06-14, 17:13
Lokalizacja: ndg - pomorskie
Kontakt:

Post autor: Koffee » 2007-02-23, 11:08

Eva unit 01 pisze:Bo jest z "jakiejś babskiej gazety"
z takiej co ma tytuł jak imie, ale nie pamietam jaki :P

taki ogólny artykuł o pogankach, gdzieś na forum RKP są linki do skanów ;)

czy opis przesadzony? nie wiem, na paranormalium dziwniejsez rzeczy są :P
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...

Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał ^^
Eva unit 01
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 300
Rejestracja: 2007-02-08, 17:31

Post autor: Eva unit 01 » 2007-02-23, 21:55

Koffee pisze:czy opis przesadzony? nie wiem, na paranormalium dziwniejsez rzeczy są :P
Racja, w temacie "co mi się śniło" ^^
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości