Dlaczego boimy się końca świata?

Filozofia oznacza dosłownie "umiłowanie mądrości". Określenie to i jego znaczenie pochodzi prawdopodobnie od matematyka i filozofa Pitagorasa żyjącego w VI wieku p.n.e., obecnie termin jest używany w różnych znaczeniach.
Awatar użytkownika
Ivellios
Administrator
Administrator
Posty: 4736
Rejestracja: 2004-08-28, 17:14
Lokalizacja: Katowice
Imię i nazwisko: Marek Sęk
Nastrój:
Kontakt:

Post autor: Ivellios » 2006-07-14, 11:50

Ja się końca świata nie boję... i tak nie wiem, kiedy on nastąpi. Gdyby jednak się wydarzył... to wolałbym, aby to wszystko działo się szybko.

Nie sądzę również, że miałby to być koniec nas - zawsze możemy rozpocząć życie na innej planecie bądź pozostać "po tamtej stronie" ;)


Nie lubię warszawskich fryzjerów i kwietniowych wilkołaków. Bo nie. I już.
ArturVonFornal
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 776
Rejestracja: 2005-04-26, 15:52
Lokalizacja: z Łodzi
Kontakt:

Post autor: ArturVonFornal » 2006-07-14, 11:58

Osobiście nie za bardzo przeraża mnie to, jeżeli mam zginąć to i tak mi się umrze prędzej czy później, zamiast mysleć o końcu świata wolę się rozglądać na pasach ;) W ogóle nie mam jakiegoś histerycznego podejścia do śmierci. Myślę, ze jednak jest jakaś dusza czy coś i tak łatwo mnie się nie zniszczy ;P A jeżeli nie ma... no trudno, i tak już nieżywy będę :)

A co innego reszta, oj panika będzie, że hej jakby ogłosili że "za jakiś czas będzie koniec świata prosze państwa", zamieszki, kradzieże, w ogóle rpozpierducha gwałty i takie tam. Każdy będzie chciał mieć tego "ostatniego papierosa", który nie zawsze jest takowym ćmikiem ;P
Koffee
Senior forum
Senior forum
Posty: 1160
Rejestracja: 2006-06-14, 17:13
Lokalizacja: ndg - pomorskie
Kontakt:

Post autor: Koffee » 2006-07-14, 16:45

ja mam zamiar przeżyć 2012 - to przebiegunowanie, oczywiście, bo mam nadzieję, że będzie

no i się nie boję
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...

Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał ^^
Awatar użytkownika
pirania
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 55
Rejestracja: 2006-07-08, 02:08
Lokalizacja: polska-otmuchów/anglia-broxbourne
Kontakt:

Post autor: pirania » 2006-07-18, 13:55

ja się smierci nieboje nieboje się piekla (raczej :? ) ale mam jeden lek ze jak umre to nie przejde na druga strone bo moze mnie tu trzymac np. rodzina , przywiazanie do miejsca , milosc itp. itd. :)
a jakbym nieprzeszla to zostaje na ziemi i dalej się mecze wiec tak jakbym nieumarla ..... no to tylko tego się boje :)
zyj tak aby po twojej smierci wszystkim zrobilo się nudno :D
ArturVonFornal
Dyskusjoholik
Dyskusjoholik
Posty: 776
Rejestracja: 2005-04-26, 15:52
Lokalizacja: z Łodzi
Kontakt:

Post autor: ArturVonFornal » 2006-07-18, 14:02

No właśnie, ja śmierć przyjąłem, wiem, że coś takiego istnieje i że jest nieuchronna. Mam do niej neutralne podejście. Ale znam wiele osób, któe bardzo histeryzują, dlatego jestem trochę wyobcowany ze swoimi obojętnymi poglądami na ten temat gdy z nimi rozmawiam ;P
Awatar użytkownika
pirania
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 55
Rejestracja: 2006-07-08, 02:08
Lokalizacja: polska-otmuchów/anglia-broxbourne
Kontakt:

Post autor: pirania » 2006-07-18, 14:20

nawet jesli się ktos boi się smierci to mi się wydaje ze to wcale niejest lek samej smierci lecz tego niewiadomego co się za nia kryje :)
bo przeciesz gdyby wszyscy wiedzieli co nas czeka po smierci to nikt by się jej niebal ani niemialby leków :)
boimy się nieznanego a nie smierci :D
zyj tak aby po twojej smierci wszystkim zrobilo się nudno :D
Awatar użytkownika
pirania
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 55
Rejestracja: 2006-07-08, 02:08
Lokalizacja: polska-otmuchów/anglia-broxbourne
Kontakt:

Post autor: pirania » 2006-07-18, 18:52

ja tez normalnie rozmawiam na rózne tematy z moimi przyjaciulmi chociaz niekiedy (znaczy się prawie zawsze ) niedowierzaja :? niekiedy jak zaczniemy rozmawiac na temat duchów to zaczne mówic o oobe albo o ld i widze tylko skrzywione miny a zaraz za mina idzie komentarz ty juz niegadaj bo czegos takiego niema ... chyba ze w twojej glowie...:?
zyj tak aby po twojej smierci wszystkim zrobilo się nudno :D
Hugon
Wtajemniczony
Wtajemniczony
Posty: 204
Rejestracja: 2006-01-26, 23:20
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Hugon » 2006-07-19, 15:33

Wydaje mi się, że strach przed końcem świata jest zupełnie normalną sprawą. Zarówno dla wierzących jak i niewierzących jest to strach przed nieznanym ewentualnie nicością.

Swoją drogą już tyle razy zapowiadano koniec świata, że można się do tego przyzwyczaić.
Shaolin0
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 89
Rejestracja: 2005-12-21, 23:41
Lokalizacja: z Kosmosu

Post autor: Shaolin0 » 2006-07-20, 15:26

ja w prawdzie strasznie boję się śmierci, ale nie boję się nadejścia końca świata. No ale przecież jak bedzie koniec świata to i tak zginę...No ale chciałbym przeżyć koniec świata niż zwyczajnie umrzeć...
Hugon
Wtajemniczony
Wtajemniczony
Posty: 204
Rejestracja: 2006-01-26, 23:20
Lokalizacja: Poznań

Post autor: Hugon » 2006-07-20, 16:00

Jakoś nie chciałbym brać udziału w końcu świata. Koniec świata nie nastąpi w sekundzie, a ja nie chciałbym widzieć zagłady innych.
Ostatnio zmieniony 2006-07-20, 19:52 przez Hugon, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Ivellios
Administrator
Administrator
Posty: 4736
Rejestracja: 2004-08-28, 17:14
Lokalizacja: Katowice
Imię i nazwisko: Marek Sęk
Nastrój:
Kontakt:

Post autor: Ivellios » 2006-07-20, 16:31

Shaolin0 pisze:chciałbym przeżyć koniec świata niż zwyczajnie umrzeć
Tego chyba byś nie przeżył :P
http://media.blogcafe.pl/media/207/japo ... orytu.html
Nie lubię warszawskich fryzjerów i kwietniowych wilkołaków. Bo nie. I już.
viimeisen
Nowa Krew
Nowa Krew
Posty: 9
Rejestracja: 2006-07-22, 23:32
Lokalizacja: Fabryka chmur.

Post autor: viimeisen » 2006-07-23, 00:07

Cóż, jeśli chodzi o mnie... tak, boję się. Sprecyzuję więc, zgodnie z tematem, czego dokładnie.

Boję się, że mój świat może się skończyć, zanim będę na to gotowy. Że kiedy właśnie będę świadom, że się kończy, będę także świadom, że nie zrobiłem w życiu tego co chciałem, nie udało mi się spełnić tych marzeń, tych pragnień, tych ambicji, być z kimś tyle czasu, ile pragnąłem. Boję się końca świata tak naprawdę nie dlatego, że boję się kosmitów, bomb atomowych, bólu, śmierci przez napromieniowanie, trzęsień ziemi czy komet, tylko dlatego, że boję się poczucia, że nie zdążyłem zrobić tego, czego tak zawsze pragnąłem. Nie zobaczę tych miejsc, nie przeżyję dostatecznie wielu pięknych chwil, nie poznam tego, co mogłem poznać... jestem strasznie sentymentalny i w pewnym sensie walczący, starający się poprzez dnie, jak przez ziarnka piasku, dotrzeć do tego kryształu, o którym tak marzę; dlatego też boję się końca świata, upatruję w swojej przyszłości pełnowymiarowego szczęścia, i boję się takiej właśnie świadomości 'niespełnienia', gdyby owy świat nagle znalazł swój koniec. Ale nie wierzę w 2012 rok, nie śmieję się jednak z tego... czas pokaże, jak będzie; myślę, że tak naprawdę końcem świata było by dla mnie [i napewno, dla wielu, wielu innych osób na ziemi, podobnych pod tym względem do mnie], gdybym stracił marzenia, pragnienia, a także, pewną osobę. Bo czy tak naprawdę nie mamy do czynienia z końcem świata każdego dnia? Z tym, że dotyczy on różnych ludzi wokół i wśród nas, jednostek, nie wszystkich, nie ogółu, społeczeństwa, świata... oczywiście, to zależy od osobowości każdego człowieka. Niektórzy już nie będą mieli nigdy swojego końca świata, bo żyją bez celu, bez marzeń i ambicji, z dnia na dzień, ot, zwyczajni wyjadacze chleba, myślący o tym, jak by tu wyegzystować do starości, no, i jeszcze nie umrzeć z przepracowania czy głodu. Dla nich świat już się - moim skromnym zdaniem - dawno skończył. Koniec świata to jednak nie zawsze koniec życia. Przynajmniej w tej bardziej egzystencjonalnej formie.

A tak poza tym, witam...
Awatar użytkownika
Simisti
Doświadczony
Doświadczony
Posty: 79
Rejestracja: 2006-05-19, 13:15
Lokalizacja: Świętokrzyskie
Kontakt:

Post autor: Simisti » 2007-03-14, 21:54

Strach przed końcem świata jest bardzo duży, a przecież co jakiś czas wyznaczane są daty kolejnego końca i jest on oczekiwany ze strachem i obawą. W przeszłosci było juz podawanych tyle dat owego końca świata, że można długo wymieniać. Wiele ludzi popełniło ze strachu samobójstwo, bo wiara w koniec i niechybną śmierc była u nich bardzo duża. Nie wytrzymali stresu i czekania, dlatego podjęli decyzję o przyspieszeniu tego końca i tym samym położyli kres bólowi i niepewności.
Wyznaczono kolejną datę na rok 1012, a według mnie to jest kolejna bzdura.
Timon
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 148
Rejestracja: 2007-01-02, 17:15

Post autor: Timon » 2007-03-15, 00:48

JA tam się nie boje :P

moim zdaniem nic się nie stanie Simisti, napisała ze bylo juz kilka(nascie?) owych koncow swiata i co?

i nic.

jasne nie wykluczam ze to mozliwe ale moim zdaniem na 99,9999999% się to nie stanie (przybnajmniej teraz :) )

Simsiti to kobieta :)

a jak już to nie kilka czy też kilkanaście, ale zapewne kilkadziesiąt albo i kilkaset.. tylko o nich tyle nie słyszymy.

Assassinio
Ostatnio zmieniony 2007-03-15, 01:08 przez Timon, łącznie zmieniany 1 raz.
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość