Demon na cmentarzu?

Wszystko, co chcesz wiedzieć o demonach, i nie boisz się zapytać
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-27, 18:20

Od zawsze lubiłam nocne spacery i nie jestem w tym sama. Pod koniec sierpnia spacerowałam z przyjaciółką po cmentarzu, było już po północy. Gdy przechodziłyśmy przez skrzyżowanie ścieżek, Anita zobaczyła ognika wirującego wokół nas, ale ponieważ jestem bardzo roztargniona, to zanim zwróciłam uwagę na jej wezwania, zniknął. Pewna znajoma, która zajmuje się badaniem tego zjawiska twierdzi, że z tych małych, białych światełek rodzą się demony. Są to swego rodzaju demoniczne zarodki. Jeśli jej wierzyć, to na cmentarzu rozwija się coś takiego. Czy demony mogą przebywać na cmentarzach? Poświęconej ziemi? Ja nie wiem, nie lubię się bawić z demonami.
Zeszłej nocy znowu wybrałyśmy się po północy na ten cmentarz, nie myśląc wcale o tamtym zdarzeniu. Na tym samym skrzyżowaniu zjawił się czarny pies, jakiś metr od nas, ale nie obserwował nas, jak w podobnych opowieściach, a jedynie zniknął za nagrobkiem. Zniknął.
Po powrocie ze spaceru postanowiłyśmy poprosić wujka Google o radę. Co oznacza czarny pies? Tutaj można zapoznać się z tym tematem:
http://prorok.pl/czarownica/art-985,0.html
W innym tekście była również taka informacja: "Najbardziej charakterystycznym miejscem jest cmentarz. Miejsce pochówku jest głównym obiektem "działalności" postaci demonicznych."
Taka: "W miejscu tragicznego zajścia spotykane są zjawy osób zmarłych, często przybierające postać zwierzęcą np. psa, kota, konia czy barana."
Oraz taka: "Następna kategoria wierzeń związana jest z miejscami granicznymi. Przejście z jednego miejsca w drugie może zmienić wszystko, gdyż obowiązujące zakazy i nakazy są diametralnie różne. Jednym z takich miejsc są rozstaje dróg przy których stawiano krzyże o mocy oddemonicznej. Niestety nie zawsze poczynione zabiegi przynosiły oczekiwany skutek, często pojawiały się tam demoniczne postacie. Najczęściej postać diabła przemieniała się w psa, kota, koguta, czarnego barana czy też postać ludzką. Miejsce graniczne było terenem bardzo niebezpiecznym, w którym działały siły nieczyste. Takim miejscem mogła być miedza, granica wsi, brzeg jeziora, rzeczki, most, ścieżka czy pastwisko. Najczęściej jednak były to rozstajne drogi lub skrzyżowania dróg. Tam znajdowało się spotęgowanie wszystkich sił, gdyż drogi nakładały się na siebie lub podwójnie rozgraniczały. Należy jeszcze dodać, że drogi traktowane były jako niczyje, stąd łatwość dostępu do nich przez demony.
Postawienie krzyża na rozstaju dróg spełniało funkcję magiczną. Miał on chronić to miejsce od złych mocy.
Bardzo ważne w demonologii ludowej jest pojęcie czasu granicznego, czego wyznacznikiem jest północ. To po północy pojawiają się duchy i różne zjawy, to wtedy zaczynają się dziać rzeczy, które trudno wytłumaczyć. Wszystko ucicha w momencie, gdy zapieje pierwszy kur, obwieszczając nadejście kolejnego dnia. W okolicach rzeki Brzozówki spotkać się można z demoniczną postacią kazytki, która jest odmianą białoruskich wierzeń w rusałki. Kazytka przedstawiona jest jako kobieta czyhająca w południe w pobliżu zbożowych pól na młodych żniwiarzy i dzieci by "załaskotać" je na śmierć.
Najbardziej rozpowszechnionym terminem demonicznym jest duch. W rozumieniu ludowym jest to istota demoniczna pochodząca wyłącznie od osoby zmarłej. Duch według wierzeń ludowych jest istotą niewidzialną, a o jego obecności świadczą ślady jakie po sobie zostawia, czyli poprzesuwane meble, dziwne odgłosy, jęki, stukanie, płacz oraz zjawiska, które trudno racjonalnie wytłumaczyć. Blisko z duchami powiązane są błąkające się po trzęsawiskach i moczarach ogniki. Podobnie jak w kulturze białoruskiej identyfikowane są z błąkającymi się duszami. Są to grzeszne dusze pokutne nie mogące odnaleźć drogi do nieba, lub dusze dzieci zmarłych bez chrztu.
Jednym z najbardziej rozpowszechnionym i trwałym elementem ludowej kultury demonicznej jest diabeł. Trudno jest ściśle określić jego pochodzenie, ale pewne jest to, że występuje w dwóch podstawowych grupach: może występować w postaci ludzkiej oraz pod postacią różnych zwierząt. Z reguły występuje pod postaciami zwierząt domowych takich jak: kot, pies, kogut, baran, koń. Różnie na terenie Polski określano postać diabła. Tak więc mógł to być szatan, czort, zły, paskudnik czy występujący na pograniczu polsko - białoruskim lichy. W XIX wieku wykreowana została nowa postać diabła, znacznie odbiegająca od tego dotychczas znanego szkodnika, a mianowicie diabła figlarza. Jego działalność nie mogła za bardzo szkodzić ludziom, a sprowadzała się do "wodzenia" pijanych, mylenia wędrowcom dróg, chowania lub zamieniania przedmiotów. Do dzisiaj posługujemy się stwierdzeniem gdy czegoś nie możemy znaleźć, że diabeł przykrył ogonem."
Źródło: http://inter.home.pl/studniarek/krzyze.html
Ciężko to wszystko zlepić w jedno. Świetlik na pewno nie był fosforem, obie jesteśmy zapoznane z tym zjawiskiem. Pies również nie mógł być zwyczajnym psem, bo zniknął bez śladu, a o ile wiem na cmentarzu nie ma żadnych tuneli czaso-przestrzennych, czarnych dziur, czy zapadni. Jeśli powiązać to wszystko z demonem, to według będącej w temacie znajomej trzyma się to kupy: ze świetlika narodził się demon i przybrał postać psa (co się ponoć często zdarza). Jeśli wierzyć też legendom, na skrzyżowaniach zawierało się pakty z demonami, więc jego występowanie tam również może zostać uzasadnione. Jeśli jednak nie wiązać świetlika z psem, to można go uznać za Ponuraka (o nim w pierwszym linku). Albo był dla nas prognozą nieszczęścia lub śmierci, albo był duchem czarnego psa pogrzebanego na cmentarzu - a te mają za zadanie chronić cmentarze przed demonami, wiedźmami i innymi "nieczystymi". Ta wersja także mogłaby pasować, bo obie od dziecka mamy różne zdolności "medium" i od jakiegoś czasu praktykujemy magię, zatem można nas uznać za wiedźmy.
Można też uznać, że jesteśmy przewrażliwione, głupie, niedojrzałe, a jeśli te sytuacje rzeczywiście miały miejsce, to mógł to być przypadek. Wolę jednak dmuchać na zimne, bo gdy poprzednim razem zignorowałam podobne sygnały, to spotkałam się z kwintesencją zjawiska, i nie było ono niczym miłym.
Za chwilę wracamy na cmentarz, póki widno, i zbadamy skrzyżowanie oraz grób, za którym zniknął pies. Być może będzie to jakaś wskazówka. Jeśli uda nam się właściwie to wszystko zidentyfikować, to w planach jest ponowne pójście tam nocą, aby rozwiązać problem, albo go sobie stworzyć.
Zainteresowanych proszę o wyrażenie swojego zdania, a zorientowanych o rady.


"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
Awatar użytkownika
Iluzjonista
 
 
Posty: 220
Rejestracja: 2010-10-03, 22:54

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Iluzjonista » 2010-10-27, 21:50

Nie będę negował tutaj istnienia sił "wyższych" ale jestem zainteresowany tą sprawą.
Czarny pies - w wielu legendach jest obrońcą czy strażnikiem historycznych miejsc(np.zamków,dworków).Często utożsamiany z właścicielem,pokutującym w tej postaci i pilnującym swojego ziemskiego dobytku.
Tak jak napisałaś - powinien obserwować i odstraszać nieproszonych gosci.
Według mnie zwierzę wystraszyło się i dlatego uciekło - poza tym wiele bezpańskich psów się kręci po świecie ;] Tym razem znalazl się na cmentarzu - czysty przypadek ;]
Pozdrawiam ;]
Obrazek
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-27, 23:02

Rozumiem, to najprostsze rozwiązanie. Jednak właśnie wróciłyśmy z drugiej przechadzki na ten cmentarz. Pierwsze co się stało: gdy przekraczałyśmy bramę, zgasła latarnia, która znajdowała się przed bramą. Ok, to się zdarza, więc w porządku. Zatrzymałyśmy się przy grobie, za którym schował się wtedy pies. Co zobaczyłyśmy? Że między tym, a sąsiednim grobem nie było tyle miejsca, aby zmieścił się tam pies średnich rozmiarów - ledwie przecisnąłby się mały. Także wykluczone, aby on tam wszedł - po prostu zniknął. Poprzednio uważałyśmy, że zniknął, ponieważ nie było go już widać, wszedł za nagrobek i jeśli by szedł dalej, to powinien być widoczny. Jednak teraz bez wątpienia można stwierdzić, że zniknął. Wszedł za nagrobek, za który nie da się wejść.
Co więcej zauważyłyśmy? Znowu latarnie. Grób znajduje się przy odcinku drogi, który jest właściwie środkiem odstępu między dwoma latarniami. Obie latarnie - rozpoczynająca i zamykająca ten odcinek - nie paliły się.
Zdjęłam kaszkiet, bo daszek zmniejszał mi horyzont i mając go na głowie widzę tylko podłoże. Zwiedziłyśmy całą okolicę. Pies schował się między dwa groby, które stanowiły część rodzinnego grobowca. Między starszy i świeższy. Na starszym były daty 1995 i 1997, a na nowym był lipiec tego roku. Długo jeszcze chodziłyśmy i szukałyśmy wskazówek. Gdy weszłyśmy na samo skrzyżowanie, dało się słyszeć wycia psów z posiadłości sąsiadujących z cmentarzem (to pewnie również ma znaczenie - cmentarz jest stary, niektóre groby mają nawet 200 lat). Cóż, "szukajcie, a znajdziecie". Anita się przejęła, ale mnie to nie wzruszyło, co najwyżej spowodowało wzruszenie ramion. Co dalej... Poddałyśmy się w końcu.
Byłyśmy już na lepiej oświetlonym odcinku, w drodze do wyjścia, gdy Anita zapytała mnie, czy na tamtych nagrobkach na pewno był napis "Ś.P", bo jeśli nie, to nie były katolickie. Momentalnie zawróciłam się i ruszyłam szybkim krokiem mówiąc, że sprawdzę. Gdy byłam już nieco dalej wykrzyknęłam, że idę sama, co miało upomnieć Anitę o dołączenie do mnie. Krzyknęła, że jest tuż za mną, odwróciłam się - tak, szła, ale bardzo powoli.
Dotarłam z powrotem na te groby. Najpierw sprawdziłam świeży, a później starsze. I wtedy właśnie wydarzyło się coś, co upewniło nas, że coś w tym wszystkim jednak może być. Usłyszałam szept. Znieruchomiałam wtedy i zaczęłam rozmyślać, co dokładnie mówił. Był bardzo cichy. Moje myśli krążyły wokół tego, co przed chwilą usłyszałam i doszłam w końcu do wniosku, że szept mówił: "Idźcie stąd". Wróciłam do Anity, która w swoim ślimaczym tempie nie dotarła nawet do połowy drogi. Musiałam mieć dziwną minę, bo zapytała mnie, czy coś się stało. Zaśmiałam się i zaprzeczyłam. Miałam zamiar powiedzieć jej, gdy już wyjdziemy. Po co ją jeszcze bardziej straszyć...
Byłyśmy już przed bramą cmentarza, ale wciąż na jego terenie, gdy Anita pokazała palcem na latarnię, która wcześniej nam zgasła. Była zapalona. Wyraziłam wtedy na głos swoje myśli, jakoby wcześniej dano nam znak, abyśmy tam nie szły, a teraz znaczyło, że możemy śmiało wyjść. Jakby zgaszona latarnia oznaczała zamkniętą dla nas drogę, a zapalona otwartą. Oczywiście to tylko hipotezy. Dlatego w głowie ułożyłam pewien plan...
Wyszłyśmy już z cmentarza, zbliżałyśmy się do ulicy... Niespodziewanie naraz z Anitą wróciłyśmy się biegiem do bramy. Miała ten sam plan - sprawdzić, czy hipoteza się potwierdzi. I tak było - znowu zgasła, gdy ją minęłyśmy.
Anita nie tryskała z tego powodu radością. Szybko przeszłyśmy przez ulicę i zatrzymałyśmy się po jej drugiej stronie. Z daleka rzuciłyśmy okiem, czy latarnie na odcinku przy grobach wciąż są zgaszone. Były. Ale co zobaczyła wtedy Anita? Księżyc. Miał żółty kolor i było widać tylko połowę. Tym sposobem podważyłyśmy teorie, które mówią, że musi być pełnia, aby coś takiego miało miejsce. Można zresztą sprawdzić daty w kalendarzu...
Powiedziałam Anicie, że słyszałam szept. Od razu zgadła, co mógł mówić: "Wyjdźcie stąd?" - zapytała. "Idźcie stąd" - powiedziałam.
Wracałyśmy do domu. Snułam dalsze mniemania: możliwe, że demon, skoro wczoraj zwrócił na siebie naszą uwagę, upatrzył nas na swoje ofiary, jednak dziś, widząc naszą pewność siebie uznał, że podjął złą decyzję i nie ma co z nami zaczynać (mówiłam o tym ze śmiechem, rysując nas jako jakieś heroski), bo on najwyraźniej jest słabym, młodym demonem i nie czuje się na siłach, aby stawić nam czoła. Szłyśmy dalej. Na głowie znowu miałam kaszkiet, więc musiałam patrzeć pod nogi. Dzięki temu właśnie zauważyłam na chodniku kartę. Zatrzymałam się i ją podniosłam. Spojrzałyśmy na siebie zdziwione. Odwróciłam kartę, aby zobaczyć symbol. Był to Król Pik. To chyba zbyt wiele zbiegów okoliczności...
Anita wróżyła czasem z kart, więc dostarczyło nam to nowej informacji. Ta figura może oznaczać podjęcie wyzwania, albo osobę o bardzo silnym charakterze - dominującą, wpływową i ważną.
Gdy szłyśmy na cmentarz, też miałam daszek, więc patrzyłam pod nogi, i wcześniej nie leżała tam karta. Mam ją teraz przy sobie. Co by tu o niej napisać... Wygląda na starą, jest już raczej zużyta, starta, postrzępiona na brzegach. No i król jak król.
Więc snułam dalsze hipotezy: demon poczuł się urażony moimi założeniami, jakoby nas się bał, i rzucił nam wyzwanie...
Czy to w ogóle jest demon? Zastanawiałyśmy się już nad tym. Możemy przecież robić z igły widły. Jednak nasze poprzednie doświadczenia każą nam nie lekceważyć tych sygnałów, które pozornie nic nie znaczą... To zwracanie uwagi na detale, wmawianie sobie czegoś - albo po prostu zwracanie uwagi na istotne detale, które nie obchodzą nikogo innego... W co wierzyć? Wiem, że słyszałam na cmentarzu szept. Wszystko inne można zignorować, ale to jest fakt.
Proszę o zwrócenie uwagi na ten temat... Wszystko dzieje się teraz, to aktualna sprawa wymagająca rozwiązania.
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-27, 23:52

Cóż... Anita opisała to dokładnie jak świetlik. Małe, okrągłe, jasne, szybko się poruszało. Nie czytałam Harrego Pottera, ani nie oglądałam filmów. Co do czarnego psa... O nim pisałam wyżej. Zniknął. Proszę, zwróć uwagę na bardziej istotne sprawy... Ta opowieść może wyglądać jak zlepek przypadków... Tylko czy takie przypadki zdarzają się w ten sposób? Nie mówię już w ogóle o świetliku, bo jedyne, co ma z tym wspólnego, to miejsce, ale same wydarzenia dzieli czas. Poza tym nie było tam wtedy włączonych lamp, bo gaszą je o dziesiątej, a my się tam zjawiłyśmy po dwunastej. Cmentarz, owszem, jest moim ulubionym miejscem na spacery. Na nudę tam się narzekać nie da. Nie zadowalają mnie odpowiedzi podważające prawdziwość zdarzeń. Proszę, niech ktoś spróbuje spojrzeć na to okiem detektywa...
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
Awatar użytkownika
Dagmara
Senior forum
Senior forum
Posty: 1535
Rejestracja: 2008-02-29, 18:57
Lokalizacja: Kłodzko
Kontakt:

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Dagmara » 2010-10-28, 01:19

Dobra to może ja spróbuję wyjaśnić na początek kwestie tego psa.
Piszesz, że obie z koleżanką znalazłyście się na cmentarzu po północy, a cmentarne latarnie zostają gaszone o godzinie 22, czyli po zgaszeniu panuje tam ciemność.
Nie daleko was pojawia się czarny pies, który później ''nie wiadomo jak'' znika za nagrobkiem, moje wytłumaczenie tego zjawiska jest takie, skoro cmentarz jest otwarty, to każdy może tam wejść, czy to bezdomny pies, czy człowiek, zwierzę natomiast było barwy czarnej, a ludzkie oczy słabo widzą w ciemności, no chyba, że macie koci wzrok to gratuluję, więc mogło się wam zdawać, że zwierze zniknęło swym ubarwieniem wtapiając się w otaczający mrok, a tak naprawdę po prostu uciekło przeskakując przez nagrobek, czego wy w ciemnościach nie mogłyście już tego dostrzec i zapewne w tym przypadku właśnie tak było.

Gasnące latarnie;
Ja pracuję na trzy zmiany, moja droga do pracy wiedzie przez cmentarz, często więc zdarza mi się przez niego wracać do domu po 22 i również miałam takie przypadki, że lampy nagle gasły i ponownie się zapalały, to są urządzenia elektryczne, mające swoje że tak to ujmę ''zawiechy'', tak jak inne sprzęty, także w tym przypadku nie widzę naprawdę nic nadzwyczajnego, zapewne były to problemy z zasilaniem, które na naszym cmentarzu również występują, jednak poszukiwacze wrażeń mogą to odebrać za jakiś śmieszny omen.

Ogniki-świetliki, czy jak tam wolicie, tylko kumpela je widziała Ty nie, więc nie możesz wykluczyć jej przywidzenia, szczególnie po męczącym dniu i w dodatku o tak późnej porze.

Znaleziona karta, ile czasu upłynęło zanim uznałyście swą wycieczkę za zakończoną?
Cmentarz jest otwarty pamiętaj o tym, nie wiesz czy oprócz was również na jego terenie ktoś nie przebywał.
U nas często różni menele upijający się, ćpuny, przebywają na cmentarzu, ponieważ uważają go za dobre schronienie przed policją, która bardziej woli kontrolować parki, a nieżeli cmentarze, a i za młodych lat moi znajomi urządzali sobie takie schadzki po nocach, biorąc ze sobą alkohol i różnego rodzaju rzeczy do rozrywki.
Także ta karta może symbolizować to, że na cmentarzu jednak nie byłyście same.

Szepty- obie byłyście nakręcone na te wszystkie znaki, w których dopatrywałyście się sił nadprzyrodzonych, więc autosugestia odegrała tu dużą rolę, a to, że koleżanka odgadła to co rzekomo słyszałaś, było aspektem psychologicznym, podsycanym przez klimat całego miejsca i zdarzeń, wziąwszy pod uwagę ten fakt, że obie interesujecie się magią.

No to tyle na dzień dzisiejszy jeśli chodzi o moje wytłumaczenie tych że tajemniczych zdarzeń, przeczytaj mojego posta bardzo uważnie i sama się zastanów, czy aby faktycznie był to demon ;]
Pozdrawiam.
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-28, 03:31

Wiem, że latarnie często gasną i zapalają się bez powodu, więc nigdy nie budzi to we mnie emocji, jednak w tym momencie zrobiły to dość symbolicznie, gasnąc ponownie, gdy się wróciłyśmy. Ale tak, to nie musi nic znaczyć.
Ognik - Anita wie co widziała, a jej dzień nie był męczący, bo prowadzi ona bardziej nocny tryb życia. Wierzę, że to widziała, bo sama widywałam takie rzeczy. Wspomniałam tu o tym tylko dlatego, że wystąpiło w tym samym miejscu, a skoro już dzielę się swoimi swoimi doświadczeniami na forum, to uznałam, że powinnam powiedzieć o wszystkim, co może mieć jakieś znaczenie.
Bardzo dobrze znam to miasto, a gdy znalazłam kartę, było to już przecież poza cmentarzem i szłyśmy wtedy ścieżką, którą - szczególnie o tej porze - nie przechadzają się ludzie. Na pewno.
Jeśli zaś chodzi o szept - ja cały czas podchodziłam do wszystkiego sceptycznie, byłam wyluzowana i wciąż zdolna do żartowania ze wszystkiego. Nie zdarzyło mi się jeszcze wymyślić czegoś, a szczególnie dźwięku, bo mam naprawdę dobry słuch, co potwierdzają wyniki badań i osiągnięcia muzyczne. Słyszałam to. Słyszałam to tuż przy prawym uchu, od strony starego grobu. To, że Anita odgadła treść szeptu nie wzbudziło we mnie emocji, Twoje wyjaśnienie jest logiczne. Wspomniałam o tym dlatego, że starałam się opisywać wszystko jak najbardziej szczegółowo. Pominięcie czegoś ważnego może przynieść niepowodzenie w rozwiązaniu sprawy.
Rozmawiałam z przyjacielem na ten temat i podsunął mi parę dobrych myśli. Po pierwsze - sprawdzić archiwa na temat historii cmentarza i poznać miejskie legendy. Oraz po drugie - gdy dość swobodnie rzucił myśl, iż mogli mieć z tym coś wspólnego niemieccy żołnierze, przypomniało mi się dopiero, że obok tego cmentarza znajdują się dwa inne: żydowski i niemiecki. Na żydowskim są oczywiście szczątki Żydów, a ten niemiecki... Niemiecki ma kształt okręgu, na którego wnętrzu rozpina się gwiazda, co daje całości kształt pentagramu. W środku stoi pomnik. Możliwe, że ktoś wykorzystał to miejsce w jakiś głupi sposób i ściągnął na okolicę coś nieprzyjaznego... To tylko podejrzenia. Niemniej jednak wydaje mi się dobrym pomysłem zagłębienie w historię... Nawet jeśli niczego nie znajdę, to przynajmniej poszerzę swoją wiedzę.
Aha, jeszcze o psie... Muszę przypomnieć, że zbliża się święto zmarłych i cmentarze są już zasypane zniczami, więc nie trzeba mieć kocich oczu, żeby widzieć wyraźne kształty. Ponadto w tej okolicy nie było drzew, a w ostatnich miesiącach, jeśli ktoś jeszcze nie zauważył, księżyc jest wyjątkowo jasny. Proszę o nieco więcej domyślności... Mam niestety to do siebie, że niektóre rzeczy wydają mi się oczywiste, podczas gdy najwyraźniej nie są...
Nie chcę w tym temacie prowadzić gry polegającej na podważaniu i ponownym udowadnianiu przedstawionych informacji. To do niczego nie prowadzi. Wszystko przedstawiłam bardzo jasno, a gdyby nie było w sytuacji czegoś zastanawiającego, to nie fatygowałabym się dzieleniem tą przygodą na forum.
Nawet jeśli jestem w błędzie i jednak to wszystko dzieje się tylko w mojej i Anity wyobraźni, to chyba najpierw wypada się o tym przekonać. Dlatego bardziej konstruktywne okazałyby się odpowiedzi, które zakładają prawdziwość mojej opowieści. Nie każę Wam w to wierzyć, ale możecie to przyjąć za prawdziwe i podzielić się swoją wiedzą na takie tematy, w celu wspólnego dojścia prawdy. Tylko o to mi chodzi.

- Muszę jeszcze dodać (po edycji), iż gaśnięcie świateł często towarzyszy demonom. Przy ostatnim demonie, z jakim miałam do czynienia potrafiły gasnąć światła na całej ulicy. Tak, wyjaśnijmy to usterką, jednak w tej samej chwili przez tą ulicę zaczęła toczyć się szklana butelka - pod górkę.
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
Awatar użytkownika
Iluzjonista
 
 
Posty: 220
Rejestracja: 2010-10-03, 22:54

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Iluzjonista » 2010-10-28, 14:59

Pozwolę sobie na cytat z wikipedii:
Biały Pentagram w okręgu (inaczej Pentakl) uważany jest za amulet chroniący przed zgubnym wpływem magii oraz klątwami. Można go zauważyć na różnych talizmanach i amuletach oraz odnaleźć w wielu budowlach sakralnych, itp. Pentakl jest między innymi symbolem religii Wicca i innych tradycji pogańskich.

Sądzisz,że ktoś miał wplyw na "demonicznosć" tego miejsca ?
Nie znam się na tym,ale czy ten nagrobek jest jednym z wierzchołków pentagramu ?
To mnie bardzo ciekawi ;]
Obrazek
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-28, 18:03

Nie, znajduje się na sąsiednim cmentarzu. Jednak cała okolica ostatnimi czasy budzi grozę, jak zdążyłam się dowiedzieć. Wszystkie trzy cmentarze są umieszczone w lesie.
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
Daren
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 2010-10-14, 19:19

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Daren » 2010-10-28, 23:42

Uważam że to mogły być zbłąkane dusze które nie zdążyły odejść z tego świata :/. Dusze te chciały was ostrzec przed "złym demonem lub jakimś bytem(potężnym)". No a normalne wytłumaczenie (w które nie wierze jakoś) napisała dagmara.
Ostatnio zmieniony 2010-10-29, 00:47 przez Daren, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Dagmara
Senior forum
Senior forum
Posty: 1535
Rejestracja: 2008-02-29, 18:57
Lokalizacja: Kłodzko
Kontakt:

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Dagmara » 2010-10-29, 00:34

Prosisz o więcej domyślności, z całym szacunkiem ale to Ty przedstawiasz swoje doświadczenia i to w Twoim interesie jest dokładne opisanie wszystkiego, we wcześniejszych postach nie pisałaś nic o palących zniczach w miejscu gdzie zniknął pies, ani o świecącym księżycu, u nas ostatnio w ogóle go nie widać przez zachmurzone niebo to skąd ja mam wiedzieć, że np. w Krakowie jest inaczej.
Tak samo jak z tą butelką, wcześniej również nie było na ten temat żadnej wzmianki, dopiero podczas dalszej rozmowy ujawniasz inne elementy, które równie dobrze mogą być fikcyjnym dodatkiem dla urozmaicenia całej opowieści.
Mieliśmy już naprawdę dużo osób na forum, którzy też przedstawiali nam podobne historie upierając przy tym, że są jak najbardziej prawdziwe, co po dalszych rozmowach okazały się zwykłymi wymysłami.
Nie twierdzę jednak nieugięcie, że zmyślasz, choć lekko patrze na co po niektóre fakty dość sceptycznie, ale następnym razem staraj się wszystko opisywać, a nie oczekujesz od czytelnika domyślania się, rozumiesz?
Co do cmentarza niemieckiego w kształcie pentagramu, w naszej miejscowości był kiedyś cmentarz (już niestety go nie ma pozostał tylko park) na którego terenie stał- nadal stoi jako zabytek z tym, że przerobiony i wyrestaurowany- wysoki pomnik, na którego szczycie jest gwiazda, która kiedyś widniała w okręgu i również przez ten symbol pojawiały się przeróżne opowieści, że w parku straszy itd., które okazały się zwykłymi legendami dla przyciągnięcia turystów ;]
Praktycznie to duża część w dolnej części naszego miasta była niegdyś samymi cmentarzami.
Wiesz, co do tych szeptów, ja również mam bardzo dobry słuch, co potwierdziły badania przez które musiałam przejść by dostać się do wybranej szkoły, ale kiedyś po podobnych przygodach, podczas kąpieli, wtedy to dałabym rękę sobie uciąć, słyszałam szepty bardzo wyraźne dobiegające z wyciągu od wentylacji, wołające mnie nawet po imieniu, chichoczące, które oczywiście były spowodowane nakręceniem na tego typu zjawiska niczym innym, ludzka wyobraźnia po takich przygodach, lub w trakcie ich potrafi płatać figla i nawet nie zdajemy sobie z tego sprawy jak bardzo.
Ostatnio zmieniony 2010-10-29, 01:08 przez Dagmara, łącznie zmieniany 2 razy.
Daren
Nowicjusz
Nowicjusz
Posty: 14
Rejestracja: 2010-10-14, 19:19

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Daren » 2010-10-29, 00:50

Dagmara jak sama czegoś podobnego nie doświadczysz to nie uwierzysz..
Ja osobiście nigdy nie musiałem "wysilać się" by w cokolwiek uwierzyć ponieważ od małego to widzę, ale tobie polecam wybrać się gdzieś choćby z przyjaciółmi albo magami nawet z twojego miasta.
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-29, 01:22

W tej chwili już tylko jedno mogę powiedzieć: czytajcie, proszę, ze zrozumieniem. Butelka jest wzmianką z innej historii, która ma wesprzeć zachowanie trochę podejrzliwości odnośnie gasnących latarni. Nie muszą nic znaczyć, ale nie wypada też od razu ich skreślać. Jeśli coś ważnego zostanie pominięte, to można utknąć w martwym punkcie. Ja opisuję wydarzenia nie po to, aby ktoś podważał ich prawdziwość, a raczej by posłużył się swoim doświadczeniem i pomógł w bezpiecznym dotarciu do finału. Jeśli ktoś nie wierzy w to, co opisuję, to najzwyczajniej nie jest osobą, której poszukuję, bo najwyraźniej nie ma doświadczenia, o które mi chodzi. Znam przypadki kłamców przybywających na fora. Ja mam ciekawsze rzeczy do robienia, niż pisanie bajek i wmawianie ludziom, że są prawdziwe. Z poprzednimi przypadkami radziłam sobie sama, a teraz postanowiłam podzielić się tym na forum (na którym jestem od dawna), bo ten różni się od pozostałych. I przecież przyznałam się sama do swojego błędu o tym, iż za dużo wymagam od innych - domyślność. Tak już mam. Widzę jednak, że nie zostanę tu potraktowana poważnie.
W najbliższym czasie nie planuję wracać na cmentarz, bo musiałabym iść sama. Anita wróciła do swojego miasta, a póki nie wróci, mogę jedynie zdobyć informacje na temat historii tego miejsca. Jeśli ktoś poważnie się tym zainteresuje, to niech da o sobie znać. Nie mam niestety czasu dla sceptyków - tak samo jak oni nie cieszę się tym, że założyłam ten temat. Cały mój wizerunek Zosi Samosi upadł.
Co do zbłąkanych dusz... Nie zdarzyło mi się jeszcze, aby na jawie mówiły... Jeśli jednak wziąć to za prawdę, to twierdzisz, Darenie, że przed czymś nas ostrzegło, co automatycznie daje znać, że jednak rzeczywiście coś jeszcze tam jest...
Ostatnio zmieniony 2010-10-29, 01:30 przez KachaBluu, łącznie zmieniany 1 raz.
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
Awatar użytkownika
Dagmara
Senior forum
Senior forum
Posty: 1535
Rejestracja: 2008-02-29, 18:57
Lokalizacja: Kłodzko
Kontakt:

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Dagmara » 2010-10-29, 01:28

A skąd wiesz, że nie doświadczyłam Daren ;]
Skąd możesz wiedzieć, że kiedyś nie interesowałam się magią i nadal nie interesuję, jesteś na forum od niedawna także o mnie nic nie wiesz, więc swe spostrzeżenia możesz zachować dla siebie na temat mojej osoby ;]
Ja nie jestem sceptykiem, ale by potwierdzić jakiekolwiek zjawisko, muszę najpierw wygrzebać na światło dzienne wszystkie aspekty, które mogą mieć podłoże naturalne, a nie od razu dopatrywać się sił demonów itd.
Mieliśmy naprawdę dużo tu bajkopisarzy, że głowa mała, także na początek do nowo przybyłych wole podchodzić nie co sceptycznie, zanim uwierzę w to co opisują, ponieważ nie należę do osób łykających wszystko niczym pelikan.
Ups Kacha, faktycznie jesteś od 2009 roku na forum, ale nie przypominam sobie byś wcześniej opisywała podobne zdarzenia :>
Ostatnio zmieniony 2010-10-29, 01:34 przez Dagmara, łącznie zmieniany 1 raz.
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-29, 01:34

Jednak słusznie wymagam od Ciebie więcej spostrzegawczości... Proszę, zwróć uwagę na to, kiedy zjawiłam się na tym forum. Nie byłam ostatnio zbyt aktywna, ale zwykle na forach tak ze mną jest. Niemniej jednak potraktowanie mnie jak zielonego, szukającego wrażeń jest moim zdaniem niesprawiedliwe.

-- 2010-10-29, 00:37 --

Już wyjaśniam: Zosia Samosia. Wspominałam w różnych tematach na temat swoich doświadczeń, ale nigdy wcześniej nie sięgałam po pomoc, co już teraz oblało mnie hańbą w moich własnych oczach.
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
Awatar użytkownika
Dagmara
Senior forum
Senior forum
Posty: 1535
Rejestracja: 2008-02-29, 18:57
Lokalizacja: Kłodzko
Kontakt:

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Dagmara » 2010-10-29, 01:47

Po edycji zaznaczyłam, że nie zauważyłam od kiedy u nas jesteś, z tym, że wcześniej raczej nie opisywałaś takowych swych doświadczeń i wcale nie traktuje Ciebie za osobę zieloną, szukającą wrażeń, nigdzie o tym nawet nie wspomniałam, chce tylko od Ciebie wyciągnąć jak najwięcej, by uwierzyć nic więcej także uszka do góry ;)
Z tą butelką to wyglądało tak, jakby to był dalszy zapomniany fragment później dodany, no ale dobra już zostawmy tą kwestię w spokoju.
Jeśli masz taką możliwość to zrób zdjęcia tych dwóch cmentarzy, niemieckiego i żydowskiego i prześlij je do tego tematu.
Ostatnio zmieniony 2010-10-29, 02:09 przez Dagmara, łącznie zmieniany 1 raz.
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-29, 01:47

W dodatku moje wcześniejsze opisy zjawisk były traktowane mało poważnie, co tym bardziej zachęciło mnie do dzielenia się doświadczeniami. Zdaje się, że te forum powinno być wypełnione bardziej otwartymi na takie tematy osobami, a jednak brudna ręka oszustów odcisnęła tu swój ślad.

-- 2010-10-29, 00:48 --

Postaram się zrobić zdjęcia.

-- 2010-10-29, 00:53 --

Zdjęcia dwóch z tych cmentarzy są do obejrzenia w Internecie. Czy to też się liczy?
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
Awatar użytkownika
Dagmara
Senior forum
Senior forum
Posty: 1535
Rejestracja: 2008-02-29, 18:57
Lokalizacja: Kłodzko
Kontakt:

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: Dagmara » 2010-10-29, 03:00

Możesz zapodać czemu nie, ale dobrze również będzie jak byś wysłała coś sama od siebie.
Właśnie przewertowałam Twoje wcześniejsze posty, oprócz sytuacji z siostrą, podobnych tak bardzo szczegółowych doświadczeń jednak nie opisywałaś, mimo iż na niektóre opisy nadal patrzę nie co sceptycznie, jak zawszę zresztą, to jednak mam pewne może dziwaczne trochę pytanie, czy w tym wszystkim co miało miejsce teraz dostrzegasz jakieś elementy z przeszłości?
Może to co kiedyś wydało się odpędzone, tak naprawdę przy Tobie pozostało?
Zastanawiałaś się nad taką możliwością?
NightRaven
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 157
Rejestracja: 2010-08-31, 19:39

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: NightRaven » 2010-10-29, 20:45

Ouuu, to jest ciekawe! Bardzo ciekawe. Wiecie, często spotyka się ludzi, którzy mówią "Dajcie spokój, coś takiego jak demony czy magia nie istnieje!". A ja mówię: Dajcie spokój, coś takiego jak przypadek nie istnieje!. Oczywiście nadal jest możliwość, że wszystko zmyślasz, ale nie jestem w stanie tego stwierdzić, więc dalsze rozpatrywanie owej możliwości byłoby nudne. Załóżmy więc, że to wszystko się wydażyło. Co mamy...?
Cmentarz, ognik, czarny pies, gasnące latarnie, szept, karta, pentagram... Symbole!! Nigdy nie lekceważ symboliki. Mamy cmentarz - bliskie powiązanie ze śmiercią, pentagram - jeden z najniezwyklejszych symboli graficznych z jakim się spotkałem, no litości... Toż to źródło mocy! O ile ktoś jest na tyle walnięty, aby z niego korzystać. A więc co to mogło być... demon, duch... może. Ale nie należy wykluczać człowieka. Pomijając już hipotetycznego żartownisia, to mógł być mag. Czarny mag, przygotowujący się do potężnego rytuału. Ludzie, spójrzcie w kalendarz! Wiecie co jest za dwa dni? Halloween! Albo raczej Sahmain, celtyckie święto zmarłych. Halloween to maskarada, poprzebierane dzieciaki zbierają cukierki. Ale Sahmain... to święto stare, bardzo stare, a celtowie traktowali je całkiem poważnie. Wbrew pozorom ta tradycja nie zanikła całkiem. Wiccanie nadal obchodzą je jako jeden z Sabatów Większych, a zapewne nie tylko oni. Nigdy nie lekceważ symboliki, zwłaszcza jeśli ma tysiące lat. Sahmain to dzień, w którym symbolika śmierci, cmentarzy, duchów itp. ma największą moc. Idealne miejsce i czas na rytuał.
Wbrew pozorom kluczową wskazówką jest szept. Wszystko inne - gaszenie i zapalanie latarni, podłożenie karty, stworzenie iluzji lub sprowadzenie prawdziwego psa - to są sztuczki dostępne zarówno bardzo wprawnemu magowi jak i istocie niefizycznej. Ale szept - to już co innego. Na początku myślałem że mógł być to przekaz telepatyczny, który zinterpretowałaś jako głos, ale później piszesz, że słyszałaś to przy prawym uchu. To oznacza, że musiał to być prawdziwy szept - fizyczne drganie powietrza. To znacznie zawęża obszar poszukiwań. Przede wszystkim możemy wykluczyć młodego demona - nie znałby języka. Starsze mogą go znać i co prawda jest sposób magicznego wywołania dźwięku za pomocą telekinezy (którą to tajemnicza istotka się posługuje, jeśli umie gasić latarnie), ale jest to niezwykła droga na około i trudne do wykonania - demon użyłby telepatii. Mógł to być duch zmarłej osoby, używający magii nieświadomie (człowiek jest przyzwyczajony, że może wydawać dźwięki, więc jeśli ma jakieś zdolności to po śmierci podświadomie używa ich do mówienia, nie znając telepatii), jednak jest to bardzo mało prawdopodobne - duchy są zazwyczaj bezsilne, ponieważ po śmierci ciała, przebywając nadal w tym świecie, jedynm sposobem oddziaływania na poziom fizyczny jest magia, którą mało kto zna na wystarczającym poziomie. Postawiłbym na człowieka. Maga. Mógł stać za tobą, sprawiając, żebyś nie chiała na niego spojrzeć, albo też stał dalej, ukryty i przetransmitował szept do przestrzeni obok twojego ucha, wiedząc, że zrobi to na tobie wrażenie. Ale, zanim zapędzimy się zbyt daleko w takich spekulacjach, musimy odrzucić możliwość, że wmówiłaś sobie ten szept. Powiedz mi -jaka była twoja odruchowa reakcja na niego? Dreszcz zdziwienia, ułamek sekundy strachu, zanim do Ciebie dotarło, że to tylko szept?
KachaBluu
Tropiciel
Tropiciel
Posty: 44
Rejestracja: 2009-05-20, 03:05

Re: Demon na cmentarzu?

Post autor: KachaBluu » 2010-10-29, 22:48

Po prostu znieruchomiałam i zastanowiłam się nad treścią. Następnie rozejrzałam się jeszcze za źródłem, ale gdy niczego nie zobaczyłam, zdezorientowana wróciłam do Anity. Dzięki, że się tu zjawiłeś, NightRaven. Kogoś takiego potrzebowałam. To ciekawe...
A co do podejrzeń Dagmary... Może powinnam opisać poprzedni przypadek. Otóż demon został wywołany przez mojego brata, ale ponieważ on bawi się w tworzenie servitorów i godform, stał się w pewnym sensie nietykalny - demon próbował go straszyć, ale nie wyszło, zatem chwycił najbliższą osobę, czyli mnie. Wtedy magia i demony zupełnie mnie nie obchodziły, siedziałam tylko przy zwykłych zjawach. Demon bawił się mną długo, na początku srałam w gacie, ale później, gdy dowiedziałam się, że to mój brat go tu ściągnął, wnerwiłam się i poprosiłam o pomoc swojego anioła (nie wiem co o tym myślicie, ale od kiedy żyję - tak zwany anioł stróż okazuje się być w 100% niezawodny). Nikt demona nie odwoływał, racja. Jednak od dawna nie czuję już jego obecności, najwyraźniej bawi się gdzieś indziej. Mój brat przyznał się dużo później, że zupełnie nad tym wszystkim nie panował, i od tamtej pory nie bawi się w takie rzeczy, choć często coś go kusi.
Teraz wracamy do teraźniejszości. Można te dwie sytuacje ze sobą powiązać. Możliwe, że działania osoby trzeciej przyciągnęły tamtego demona w miejsce jej rytuałów. Nie można jednak być tego pewnym.
Nie wspomniałam, że po tamtej akcji z latarniami itd. poszłyśmy tam jeszcze raz po północy - tym razem z moim bratem, dla ochrony. Spodziewałyśmy się, że nie wydarzy się nic (z doświadczenia, może macie podobne - coś widzisz, wołasz kolegę i nic już nie ma), i tak też było, natomiast wciąż dziwnie się tam czułam - tak, można to po prostu wyjaśnić wpływem emocji, jakie wywołały poprzednie wydarzenia. Nie wiem.
Co miałabym zrobić? Mogę znów tam pójść, ale tym razem musiałabym iść zupełnie sama. Mam anioła i servitora, jeśli to coś znaczy. Ten servitor powstał przed owym bezowocnym wyjściem wraz z moim bratem (może to przez obecność servitorów nic się nie wydarzyło?). Gdybym poszła tam sama, to co mam zrobić? Ustać i krzyknąć "wiem, że tu jesteś"? Pójść na cmentarz z pentagramem? Poszukam teraz tych zdjęć w Internecie.
Jeśli chodzi o Samhain, znam te zagadnienie i podobno nie zachowało się zbyt wiele informacji na temat tamtej kultury, włącznie z dokładnym celem tego święta. Jednak rzeczywiście może to wszystko mieć ze sobą coś wspólnego, bo wcześniej było zupełnie spokojnie. Jeszcze w tamtym miesiącu na przykład mój przyjaciel chętniej chodził przez te cmentarze, niż przez sam las, a dziś... Dziwne rzeczy.

-- 2010-10-29, 21:50 --

Aha, i jeszcze ten ognik... Muszę go teraz zupełnie wykluczyć z tego tematu. Najświeższe wieści od znajomej badającej te zjawisko każą nie wiązać tego więcej z demonami. Zainteresowani z pewnością widzieli już jej filmy na YouTube.
"Nie jest miarą zdrowia być dobrze przystosowanym do głęboko chorego społeczeństwa."
- J. Krishnamurti
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości