Czarna Śmierć, zagadka zarazy

Bardziej niż nieprawdopobobne, niemożliwe, niewiarygodne... i nie pasujące do pozostałych kategorii.
cleric
Senior forum
Senior forum
Posty: 1875
Rejestracja: 2006-07-29, 15:41
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Czarna Śmierć, zagadka zarazy

Post autor: cleric » 2007-05-02, 15:01

Epidemia Czarnej Śmierci zaczęła swój pochód w Azji i wkrótce dotarła do Europy, gdzie w ciągu niespełna 4 lat pochłonęła ponad 25 milionów ofiar (około jednej trzeciej mieszkańców Europy). Niektórzy historycy uważają, że liczba jej śmiertelnych ofiar wynosiła nawet 35-40 milionów, czyli około połowy mieszkańców Europy.
Epidemia po raz pierwszy zaatakowała Europę między rokiem 1347 a 1350. Plaga ta nękała Europę co 10-20 lat aż do końca XVII wieku, lecz ze słabnącą mocą zabijania. Trudno ustalić ogólną liczbę śmiertelnych ofiar, które pochłonęła ona na przestrzeni owych 400 lat, niemniej uważa się, że było ich ponad 100 milionów.
Za przyczynę Czarnej Śmierci uważa się dwie choroby. Najczęściej występującą była dżuma dymienicza, która charakteryzuje się obrzękiem węzłów limfatycznych zwanym "dymienicą" (obrzęk gruczołów, głównie w pachwinie i pod pachami). Obrzękowi towarzyszą wymioty, gorączka, a po kilkunastu dniach, w przypadku braku leczenia, śmierć. Choroba ta nie jest zakaźna, to znaczy przenoszona z ludzi na ludzi. Aby móc się szerzyć, potrzebuje aktywnego nosiciela, takiego jak pchła. Dlatego właśnie wielu historyków uważa, że to gryzonie będące żywicielami pcheł były przyczyną jej rozprzestrzeniania się. Jak wiadomo, gryzonie roznoszą ją nawet dzisiaj. Wiele zapisów z okresu pomiędzy rokiem 1347 a schyłkiem XVII wieku wspomina o plagach gryzoni poprzedzających epidemie Czarnej Śmierci, co rzeczywiście przemawia za teorią uznającą za ich przyczynę gryzonie.

Drugą chorobą będącą przyczyną Czarnej Śmierci jest wysoce zaraźliwy rodzaj zapalenia płuc, który objawia się dreszczami, przyspieszonym oddechem, krwistym kaszlem i wysoką temperaturą ciała. W przypadku braku leczenia śmierć następuje w ciągu 3-4 dni od chwili zarażenia. Ta druga choroba jest prawie zawsze śmiertelna i najlepiej przenosi się w czasie chłodnej pogody i w słabo wietrzonych pomieszczeniach. Wielu lekarzy uważa, że właśnie ta druga choroba, zwana także Zarazą Płucną, była odpowiedzialna za większość śmiertelnych zejść przypisywanych Czarnej Śmierci, przede wszystkim ze względu na zatłoczenie i złe warunki sanitarne panujące w tamtych czasach w Europie.

Wciąż jednak istnieją budzące niepokój niedomówienia dotyczące Czarnej Śmierci. Wiele jej wybuchów miało miejsce latem w czasie ciepłej pogody i w niezbyt gęsto zaludnionych regionach. Nie wszystkie wybuchy epidemii były poprzedzone inwazjami gryzoni; w rzeczywistości tylko niewielkiej ich części towarzyszyła zwiększona ilość szkodników. Największą zagadką związaną z Czarną Śmiercią jest jej docieranie do izolowanych ludzkich społeczności, które nie mogły mieć jakiegokolwiek kontaktu z zarażonymi terenami. Co ciekawe, epidemie te miały również tendencję do nagłego zaniku. (jak i w miarę regularnego powracania)
W kronikach z tamtych lat odnaleść można zapisy podające, że wielu mieszkańców całej Europy oraz innych, zaatakowanych przez Zarazę części świata twierdziło, że jej wybuchy poprzedzały śmierdzące "mgły", które pojawiały się często po ukazaniu się na niebie niezwykle jasnych świateł. Zapisy historyczne dowodzą, że występowanie "mgieł" i jasnych świateł było znacznie częstsze niż najazdy gryzoni. Lata zarazy były w rzeczywistości okresem wzmożonej aktywności UFO. Czym były te tajemnicze "mgły"?
Istnieje jeszcze jeden bardzo istotny sposób rozprzestrzeniania zarazków - broń biologiczna. Stany Zjednoczone oraz Związek Radziecki posiadają dziś olbrzymie zapasy tej broni, która zawiera zarazki dżumy oraz innych chorób zakaźnych. Zarazki są utrzymywane przy życiu w pojemnikach, z których mogą być rozpylone w powietrzu za pomocą gęstych, często widzialnych, sztucznych mgieł. Doniesienia o poprzedzających wybuchy zaraz mgłach pochodzące z okresu ich trwania, każą przypuszczać, że Czarna Śmierć była wywoływana przez broń biologiczną. Pierwszy wybuch plagi w Europie poprzedzony był serią niezwykłych zdarzeń. W latach 1298-1314 widziano nad Europą siedem dużych "komet", z których jedna miała wygląd "napawającej grozą czerni". Rok przed pierwszym wybuchem epidemii w Europie widziano "słup ognia" nad pałacem papieskim w Avinionie we Francji. Wcześniej tego samego roku obserwowano "ognistą kulę" nad Paryżem. Dla mieszkańców Europy obserwacje te oznaczały zapowiedź epidemii, która wkrótce nadeszła.

Niektóre z opisywanych "komet" były bez wątpienia kometami. Niektóre z nich mogły też być meteorami lub bolidami (duże ogniste kule). Doniesienia mówiące o wzmożonej aktywności "komet" o dziwacznych kształtach ("była widziana w Arabii i miała kształt ostro zakończonego drewnianego słupa..." )lub podobnych zjawisk na niebie mogą w rzeczywistości dotyczyć wzrostu aktywności UFO.
Związek między niezwykłymi zjawiskami atmosferycznymi a Czarną Śmiercią został dostrzeżony już w czasie pierwszych wybuchów epidemii w Azji. Jeden z historyków podaje:

Pierwsze doniesienia [o pladze] nadeszły ze wschodu. Były nieskładne, przesadzone i przerażające, jak to ma zwykle miejsce z wieściami z tej części świata; były to opisy burz i trzęsień ziemi, meteorów i komet rozsiewających trujące gazy, które zabijały drzewa i wyjawiały ziemię...

Powyższy cytat wskazuje, że dziwne obiekty latające nie tylko rozsiewały zarazę, ale prawdopodobnie rozpylały także z powietrza chemiczne lub biologiczne defolianty. Przywodzi to na myśl starożytne tabliczki z Mezopotamii, które opisują defoliację krajobrazu dokonaną przez starożytnych nadzorczych "bogów". Przyczyną śmierci wielu ludzi mogły być oprócz Czarnej Śmierci również środki roślinobójcze.
Związek między dziwnymi zjawiskami atmosferycznymi i plagami istniał na wiele lat przed wybuchem epidemii Czarnej Śmierci. We wcześniejszych dociekaniach przyjrzeliśmy się pladze Justyniana. Inne źródło mówi nam o innej ogromnej pladze, która wybuchła w roku 1117, czyli prawie 250 lat przed epidemią Czarnej Śmierci. Plagę tę również poprzedzały dziwne zjawiska atmosferyczne:

W styczniu 1117 roku niczym ognista armia przeszła z północy w kierunku Orientu kometa. Księżyc pokrył się krwistą czerwienią w czasie pełni, a rok później ukazało się światło jaśniejsze od słońca. Potem nastąpiły wielkie chłody, głód i plagi, które, jak powiadają, pochłonęły jedną trzecią ludzkości.

Średniowiecznej epidemii Czarnej Śmierci towarzyszyły w czasie jej trwania - co warto zauważyć - liczne zjawiska atmosferyczne. Doniesienia o nich zebrał Johannes Nohl i przedstawił w opublikowanej w roku 1926 książce "The Black Death, A Chronicle of the Plague". Według Nohla w latach 1500-1548 widziano co najmniej 26 "komet". 15 lub 16 widziano w latach 1556-1597. W roku 1618 zaobserwowano ich 8 lub 9.

Nohl podkreśla związek, jaki ludzie dostrzegli między pojawianiem się "komet" i kolejnymi wybuchami epidemii:

W roku 1606 widziano kometę, po której przez świat przetoczyła się zaraza. W roku 1582 kometa sprowadziła tak gwałtowną zarazę do Majo, Pragi, Turyngii. Niderlandów oraz innych miejsc, że w Turyngii zmarło 37.000, a w Niderlandach 46.415 ludzi.

Z Wiednia w Austrii pochodzi następujący opis zdarzenia, które miało miejsce w roku 1568. Widać w nim związek między wybuchem zarazy a obiektem przypominającym współcześnie opisywane NOLe w kształcie cygar bądź walców:

Po tym jak w słońcu i świetle księżyca widać było cudowną tęczę oraz ognisty promień unoszące się nad kościołem Świętego Stefana, w Austrii, Szwabii, Augsburgu, Wirtembergii, Norymberdze i innych miejscach wybuchła gwałtowna epidemia zbierająca żniwo w postaci ludzi i bydła.

Obserwacje niezwykłych zjawisk atmosferycznych miały zwykle miejsce od kilku minut do roku przed wybuchem zarazy. Tam, gdzie następowała przerwa między obserwacją i wybuchem epidemii obserwowano czasami jeszcze jedno niezwykłe zjawisko: ukazywanie się przerażających, ludziopodobnych, ubranych na czarno postaci (MIB'y?), które widywano zwykle na peryferiach miast i wsi. Ich obecność była zapowiedzią niemal natychmiastowego wybuchu zarazy. Sporządzone w roku 1682 zestawienie tych wizyt, opowiada o jednej z nich, która miała miejsce sto lat wcześniej:

W roku 1559 ukazali się w Brennie [Niemcy] straszni ludzie; najpierw widziano ich piętnastu, a potem dwunastu. Ci wcześniejsi mieli małe głowy, zaś późniejsi straszne twarze i długie kosy, którymi ścinali owies, że aż z daleka słychać było ich szum, lecz owies pozostał nienaruszony. Gdy nadbiegła gromada ludzi, aby się im przyjrzeć, kontynuowali swoją kośbę, jak gdyby nigdy nic.

Po wizycie tych tajemniczych żniwiarzy w Brennie z miejsca wybuchła zaraza. Wydarzenie to nasuwa interesujące pytanie: kim były te tajemnicze postacie? Czym były podobne do kos przyrządy, które trzymały one w rękach i które wydawały donośny szum? Czyżby byty to przyrządy służące do rozpylania trucizny bądź aerozolu z zarazkami. Jeśli tak, znaczyłoby to, że mieszkańcy Brenny pomylili się, określając ruchy "kos" jako ścinanie owsa. W rzeczywistości mogło to być rozpylanie w kierunku miasta zabójczego aerozolu. Podobnych ubranych na czarno ludzi widziano na Węgrzech:...wieczorem w dniu Wniebowstąpienia Pańskiego w roku 1572 w Cremnitz, w górskich miastach Węgier, na Schuelersbergu ukazało się ku wielkiemu zaniepokojeniu wszystkich tak wielu czarnych Jeźdźców, że rozniosła się wieść, jakoby Turcy czynili potajemnie najazd. Jeźdźcy ci zniknęli równie nagle, jak się pojawili, a po nich okolicę nawiedziła wielka plaga.

Dziwnych, ubranych na czarno ludzi, "demony" oraz inne straszne postacie obserwowano w różnych europejskich społecznościach. Te siejące postrach postacie miały "miotły", "kosy" lub "miecze", których używały do "zmiatania" lub "pukania" do drzwi ludzkich domostw. Ich mieszkańcy zapadali później na zarazę. Właśnie na podstawie tych relacji ludzie stworzyli popularny obraz "śmierci" w postaci kościotrupa bądź demona z kosą. Kosa stała się symbolem śmierci, która kosi nią ludzi jak zboże. Patrząc na ten symbol śmierci, być może spoglądamy w oblicze UFO.

Spośród wszystkich towarzyszących Czarnej Śmierci zjawisk najczęstsze były dziwne, szkodliwe dla zdrowia "mgły". Opary te widywano bardzo często, nawet wtedy, gdy nie obserwowano innych zjawisk. Nohl podkreśla, że przesiąknięte wilgocią, zabójcze mgły były "atrybutem poprzedzającym epidemie przez cały okres ich trwania". Wielu lekarzy tamtych czasów przyjęło za pewnik wywoływanie przez te dziwne mgły zarazy. Jak twierdzi Nohl, związek ten został dostrzeżony już na samym początku epidemii Czarnej Śmierci:

Źródło zarazy znajdowało się Chinach; mówi się, że zaczęła ona tam szaleć już w roku 1333 po strasznej mgle wydzielającej przeraźliwy smród i infekującej powietrze.

Kolejne doniesienia podkreślają, że zaraza nie rozprzestrzeniała się w drodze bezpośrednich kontaktów między ludźmi, lecz zarażano się nią przez wdychanie paskudnie śmierdzącego powietrza:

Przez cały rok 1382 nie było wiatru, w wyniku czego powietrze stało się zgniłe i wybuchła epidemia, zaś zaraza nie przechodziła z człowieka na człowieka, lecz wszyscy, którzy od niej zmarli, zarazili się nią wprost z powietrza.
Echa podobnych zdarzeń znajdujemy także u innych autorów. Pewna kronika z roku 1680 donosi o następującym dziwnym zdarzeniu:

...że między Eisenbergiem i Dornbergiem widziano w jasny dzień trzydzieści pogrzebowych mar [katafalków] pokrytych czarną materią, na których stał czarny człowiek z białym krzyżem. Gdy wszystko znikło, nastało wielkie gorąco, które ludzie z tej okolicy z trudem znosili. Lecz kiedy słońce zaszło, poczuli zapach perfum tak słodkich, jakby znajdowali się w różanych ogrodach. To zdarzenie wznieciło w nich niepokój. Zaraz potem Turyngię i wiele innych miejsc nawiedziła zaraza.

Bardziej na południe, w Wiedniu:

...cuchnące opary uważane są za przyczynę zarazy i rzeczywiście ostatniej jesieni zaobserwowano ich bardzo wiele

a także:
Gdy magister Hardte wyzionął ducha, widziano, jak z jego gardła wydobył się niebieski dym, a było to w obecności dziekana; podobne zjawisko obserwowano w przypadkach agonii innych osób. Widziano również niebieski dym unoszący się ze szczytów domów w Eisleben, w których umierali ich mieszkańcy. W kościele pod wezwaniem Świętego Piotra widziano niebieski dym wysoko pod sklepieniem, w związku z czym kościół opustoszał.

"Mgły" lub opary trucizn były tak gęste, że mieszając się z naturalną wilgocią powietrza zatruwały poranne rosy. Ludzi ostrzegano, by przedsiębrali następujące środki ostrożności:

Jeśli świeżo upieczony chleb umieszczony na noc na końcu tyczki znajdujemy z rana spleśniały i wewnątrz zielony, żółty i niejadalny i jeśli psy i ptactwo domowe, któremu rzucony zostanie on do zjedzenia, padnie, lub gdy pada ptactwo po spiciu porannej rosy, oznacza to, że trucizna zarazy jest tuż, tuż.

Dżuma i zaraza płucna nie były jedynymi chorobami zakaźnymi, które rozprzestrzeniały się za pośrednictwem dziwnych, śmiercionośnych mgieł. Śmiertelna choroba jelit, cholera, była kolejną z nich:

Gdy w roku 1854 na pokładzie statku HMS Britannia płynącego po Morzu Czarnym wybuchła cholera, wielu oficerów i marynarzy twierdziło stanowczo, że przed jej wybuchem z morza podniósł się dziwny, ciemny opar i przeszedł nad statkiem. Ledwie minął statek, gdy stwierdzono pierwszy przypadek tej choroby.

Istnieją doniesienia mówiące o niebieskich oparach mających związek z wybuchami cholery w roku 1832 oraz w latach 1848-1849 w Anglii.
Religijny aspekt zabójczej Czarnej Śmierci potęgowały doniesienia o grzmotach związanych z wybuchami Zarazy. Były one podobne do opisanych w Biblii, które towarzyszyły ukazywaniu się Jehowy. Co ciekawe, tego rodzaju dźwięki często towarzyszą obserwacjom NOLi (detonowaniu broni biologicznej towarzyszą głuche huki i pojawianie się w wyniku rozerwania pojemników z czynnikiem (środki chemiczne, bakterie lub wirusy) oparów/ mgieł - aerozoli):

Podczas zarazy w 1565 roku we Włoszech w dzień i w nocy słychać było pomruki grzmotów, jakby na wojnie, wraz ze zgiełkiem i hałasami wzniecanymi przez potężną armię. W Niemczech w wielu miejscach słychać było hałas, jakby ulicami przejeżdżał karawan...

Podobne odgłosy towarzyszące dziwnym zjawiskom atmosferycznym znajdujemy w doskonałych opisach obserwacji dotyczących zarazy pochodzących z Anglii. Opisany poniżej obiekt był widoczny przez ponad dwa tygodnie i wydaje się, że mogła to być kometa lub planeta (na przykład Wenus), niemniej niektóre z pozostałych obiektów można określić jako "niezidentyfikowane".


fragmenty ze str:
http://free.polbox.pl/u/ul7a0w/Czarna_smierc.html

Ciekawe prawda? :P


Twoja Pańcia.
Kazzone
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 375
Rejestracja: 2006-10-26, 17:09
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Kazzone » 2007-05-02, 16:11

Komety- Choroba z kosmosu?(Nie znane nam bakterie przenoszone z innych planet-życie na innych planetach?:P )
"MIB'y " - terrorysci rozpylający to coś...-dziwne twarze?-maski do nierozpoznania
mgły- opary z rozpylanych przez terrorystów/lub z rozpieprzonego meteora ;)

Wszystko to przypuszczenia, ale swoja droga ciekawy artykuł
Obrazek
Kochaj innych a będą kochać Ciebie!
Darnok
Senior forum
Senior forum
Posty: 3337
Rejestracja: 2004-12-29, 11:25
Lokalizacja: Krynica-Zdrój
Kontakt:

Post autor: Darnok » 2007-05-02, 18:31

Kosmici zmniejszali naszą populację, byśmy w przyszłości nie stanowili zagrożeni :P
Kazzone pisze:MIB'y " - terrorysci rozpylający to coś...-dziwne twarze?-maski do nierozpoznania
Raczej maski z tlenem (czy z czymśtam :P) by nie wdychać chorób rozpylanych :P kolejna spiskowa teoria :D
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Awatar użytkownika
Cień
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 193
Rejestracja: 2005-08-05, 19:24

Post autor: Cień » 2007-05-02, 22:06

Jakiś czas temu czytałem o dżumie w wikipedii, chyba potrzebne mi to było do szkoły........z resztą nie ważne. Ten opis czarnych postaci od razu przypomniał mi pewien obrazek, znalazłem go http://pl.wikipedia.org/wiki/D%C5%BCuma#Historia

Wśród tych epidemii pominięta została jeszcze jedna, może, nie zaobserwowano przed jej wybuchem niczego dziwnego ale była ona równie niebezpieczna, mówię o hiszpance powodującej krwotoczne zapalenie płuc. Zakładając prawdziwość teorii o kosmicznej epidemii można by i to podpiąć. Hiszpanka to odmiana grypy która zabijała najczęściej ludzi silnych i zdrowych o silnym układzie odpornościowym. Dochodziło jakby do samobójstwa bo organizm wytwarzał tyle przeciwciał że zabijał sam siebie, dlatego umierali najczęściej ludzie o bardzo dobrym stanie zdrowia. To by był argument na poparcie stwierdzenia o niszczeniu naszej rasy i eliminacji najsilniejszych jednostek, albo kolejna teoria spiskowa :P
Ostatnio zmieniony 2007-05-02, 22:08 przez Cień, łącznie zmieniany 1 raz.
Kazzone
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 375
Rejestracja: 2006-10-26, 17:09
Lokalizacja: Szczecin
Kontakt:

Post autor: Kazzone » 2007-05-02, 23:15

OMG! To jest zmora mojego dziecinstwa tak można powiedzieć, kiedyś zobaczyłem ten obrazek gdzieś i pisało coś o chorobie śmiertelenej, bałem się go(strasznie wyglądał) i szczerze powiem, nawet teraz jak na niego zobaczyłem, przeszły mnie dreszcze a strone szybko wyłączyłem(coś siedzi na psychice :/ )
Obrazek
Kochaj innych a będą kochać Ciebie!
cleric
Senior forum
Senior forum
Posty: 1875
Rejestracja: 2006-07-29, 15:41
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: cleric » 2007-05-03, 16:44

Cień, tylko w tekscie mowa o tajemniczych postaciach a ta maska to stroj ochronny :P
Twoja Pańcia.
Awatar użytkownika
Cień
Zaawansowany
Zaawansowany
Posty: 193
Rejestracja: 2005-08-05, 19:24

Post autor: Cień » 2007-05-03, 17:48

cleric pisze:Cień, tylko w tekscie mowa o tajemniczych postaciach a ta maska to stroj ochronny :P
strój sam nie chodzi :P, ktoś go musiał nosić :P
cleric
Senior forum
Senior forum
Posty: 1875
Rejestracja: 2006-07-29, 15:41
Lokalizacja: Wrocław
Kontakt:

Post autor: cleric » 2007-05-03, 18:09

Cień pisze:ktoś go musiał nosić
lekarz ^^
Twoja Pańcia.
ODPOWIEDZ
  • Podobne tematy
    Odpowiedzi
    Odsłony
    Ostatni post

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Ahrefs [bot] i 0 gości