28/12/1980

Terminem UFO określa się każdy obiekt latający, którego natura jest niewytłumaczalna dla nauki lub istnieje zbyt mało informacji do jej określenia
Ruskof
Senior forum
Senior forum
Posty: 1159
Rejestracja: 2009-10-29, 14:03
Lokalizacja: Katowice/Awinion
Kontakt:

28/12/1980

Post autor: Ruskof » 2010-12-29, 14:54

Na poczatku,chcialbym powiedziec o temacie to,ze pare lat temu ogladalem rekonstrukcje calej sceny gdzies na Zone Reality,czy na National Geographic.Jesli przeczytacie temat,a to dodam szczegol ktory zapamietalem z TV a nie wspomnieli o nim w artykule,to ze obiekt,ktory napromieniowal ofiary spalil drogowy asfalt.Po prostu czarna plama byla,w wyniku emitowanego ciepla się zrobila.
To jest z onetu,niektorzy moga powiedziec ze z tego powodu to kolejny idiotyzm,ale nie,daje sobie reke uciac...Wiele razy slyszalem o tym,a z tego co mozna wyczytac w artykule,co się dzialo podczas calej sytuacji i o jej skutnach oznacza ze cos naprawde się stalo...No i na koniec zobaczylem tez ze za zrodla mieli naszych kolegow z INFRY :D
Oto artykul :

30 lat temu, w 1980 roku miała miejsce niezwykła obserwacja UFO, której świadkami była trójka mieszkańców Dayton w Teksasie. Ich przeżycia tworzą jedną z najbardziej intrygujących, najlepiej zbadanych, ale też i najbardziej dramatycznych opowieści o spotkaniach z niezidentyfikowanymi obiektami latającymi. Zdarzenie całkowicie zmieniło ich życie, przy okazji rujnując także zdrowie uczestników. Wszyscy bowiem cierpieli potem na dolegliwości przypominające… chorobę popromienną.

29 grudnia 1980 r. świadkowie wracali do swego rodzinnego miasta nie przypuszczając, że staną się niebawem uczestnikami jednego z najbardziej tajemniczych i tragicznych w skutkach bliskich spotkań z UFO. Kiedy ofiary incydentu doszły do siebie po okresie rekonwalescencji, postanowiły na własną rękę poszukać odpowiedzi na pytanie, co im się właściwie przytrafiło i dlaczego amerykańska armia nie jest w stanie chronić swych obywateli przed niebezpieczeństwem ze strony niezidentyfikowanych obiektów latających. Przedstawiciele wojska nie mieli im nic do powiedzenia poza tym, że już od wielu lat nie zajmują się badaniem UFO.

Wszystko zaczęło się wieczorem 29 grudnia 1980 r., kiedy przyjaciółki Betty Cash (51 lat) i Vickie Landrum (57 lat), postanowiły rozerwać się po świętach i zagrać w bingo. Ponieważ żaden lokal nie był czynny ze względu na zbliżającego się sylwestra, zdecydowały się zjeść kolację i wrócić do domu. W wyprawie towarzyszył im także 7-letni wnuk Vickie, Colby.

Powrót do domu nie zapowiadał niczego nadzwyczajnego. Kiedy auto skręciło w polną drogę prowadzącą przez zalesiony obszar w pobliżu miejscowości Huffman, chłopiec jako pierwszy zwrócił uwagę na znajdujące się w oddali dziwne światło. Początkowo świadkowie uznali je za samolot podchodzących do lądowania na pobliskim Porcie Lotniczym w Houston. Ich zdumienie było ogromne, kiedy okazało się, że obiekt wyraźnie kieruje się w ich stronę. Jakiś czas później zawisł nad koronami przydrożnych sosen blokując im przejazd

„Zatrzymaj się, bo to nas spali!” – krzyknęła do koleżanki pani Landrum na widok „ognistego UFO” w kształcie rombu, o stępionych końcach w ciemnym, metalicznym kolorze. Jego wielkość kobiety porównały do wieży ciśnień w Dayton. Wokół środka obiektu przebiegał pas niebieskawych świateł, a z dolnej części co jakiś czas buchał płomień. Przez cały czas dawał się też słyszeć przerywany uciążliwy hałas.

Jak zauważyły kobiety, gdy płomień przygasał, obiekt opadał ku ziemi, a gdy się pojawiał, UFO wznosiło się w górę niczym balon. Nie to było jednak najdziwniejsze. Choć samochód z pasażerami znajdował się kilkadziesiąt metrów od obiektu, żar wokół był nie do zniesienia. Temperatura była ponoć tak wielka, że kiedy pani Landrum po gwałtownym hamowaniu oparła się o winylową deskę rozdzielczą Oldsmobile’a swej przyjaciółki, ta była tak miękka, że odcisnęły się w niej jej linie papilarne.

Początkowo, widząc zagradzający drogę obiekt, cała trójka wysiadła z auta. Jako pierwsza pojawiła się myśl o ucieczce, jednak droga była zbyt wąska, a pobocza grząskie od padającego wieczorem deszczu. Przejazd pod obiektem nie wchodził w grę. Gdy pani Landrum wróciła do środka na prośbę Colby’ego, była przerażona i przekonana, że na ich oczach rozgrywa się właśnie koniec świata. Religijna babcia starała się uspokoić wnuka mówiąc, że wkrótce całe zajście skończy się i pojawi się Jezus. Na zewnątrz wciąż pozostawała Betty Landrum i jak się okazało, był to jej wielki błąd.

Jak mówiła, obiekt emitował bardzo jaskrawe światło. Kiedy temperatura na zewnątrz stała się nie do zniesienia, kobieta postanowiła wrócić do auta, jednak, jak się okazało, karoseria i klamki były tak rozgrzane, że musiała otworzyć je przez kurtkę. Na domiar złego, samochód nie reagował na próby jego odpalenia. Radio wciąż grało, ale silnik auta wydawał się być uszkodzony, być może również wskutek oddziaływania obiektu.

Całe zajście trwało ok. 15 – 20 min. Wkrótce, ku uciesze wszystkich, UFO zaczęło się oddalać, ale rozpoczął się kolejny, bardzo ciekawy epizod tego incydentu. Kobiety twierdziły, że w niedużej odległości od niego pojawiły się helikoptery należące do Sił Powietrznych USA. W sumie naliczyły ich ponad 20. Obiekt skierował się potem w stronę lotniska, a w ślad za nim podążyły śmigłowce. Według późniejszych zapewnień rzecznika armii, w tym czasie nad Huffman nie znajdowały się żadne pojazdy wojskowe. Flotę helikopterów, jak wykazało późniejsze dochodzenie, widział jednak także miejscowy policjant i jego żona. Z kolei świadkiem przelotu „obiektu w kształcie diamentu” był miejscowy rolnik, Jerry McDonald.

Wkrótce udało się uruchomić silnik i przerażeni świadkowie dotarli w końcu do Dayton. Tu rozpoczęła się trzecia, najbardziej dramatyczna faza spotkania. Betty Cash podrzuciła pozostałą dwójkę do domu, ale już wtedy dały o sobie znać pierwsze symptomy spotkania z UFO. Rozpoczęło się od zaczerwieniania skóry i opuchlizny w okolicach karku. Wkrótce objęła ona całą twarz, na której dodatkowo pojawiły się pęcherze. Do rana kobieta znajdowała się niemal w stanie agonalnym. U jej znajomych nie było wcale lepiej.

Pani Landrum i jej wnuk cierpieli na dolegliwości żołądkowe, nudności i wymioty. Na rękach kobiety pojawiły się oparzenia i pęcherze. U jej wnuka skutki poparzeń widoczne były tylko na jednym policzku, ponieważ drugim wtulony był w twarz swej babki i nie wystawił go na oddziaływanie obiektu. W przypadku Landrumów dolegliwości miały znacznie mniej poważny charakter, najprawdopodobniej dlatego, że przebywali na zewnątrz znacznie krócej niż Betty Cash. Jej stan był tak zły, że na ponad miesiąc trafiła do szpitala. Jak przyznała, kilka dni po incydencie wyglądała tak, że nie byli w stanie jej poznać nawet najbliżsi. Dopiero po kilkunastu dniach przyznała lekarzowi, co tak naprawdę wydarzyło się 29 grudnia. Warto dodać, że oprócz różnego typu dolegliwości, świadkom spotkania z UFO wypadły także włosy (najmniej stracił ich chłopiec, najwięcej obie panie).

Leczenie było długie i kosztowne. Stan Betty Cash był na tyle poważny, że w ciągu roku hospitalizowano ją jeszcze pięciokrotnie, w tym dwa razy na oddziale intensywnej terapii. Leczenie nie przyniosło pełnego sukcesu, bowiem cała trójka cierpiała nadal z powodu chorób oczu oraz nadwrażliwości skóry, która niekiedy uniemożliwiała im normalne funkcjonowanie. W przypadku Betty Cash dochodziły do tego zaburzenia słuchu oraz uciążliwe migreny. Wszystko to sprawiło, że w wieku 52 lat dotychczas w pełni zdrowa kobieta stała się niemalże inwalidką wymagającą stałej opieki. Co ciekawe, nie potrafiła ona do końca wyjaśnić, dlaczego tak długo pozostawała na zewnątrz, niemal świadomie narażając się na poparzenia. Twierdziła, że obiekt wywierał na nią „hipnotyczny” wpływ.

Ponieważ lekarze nie mogli stwierdzić, co było przyczyną dolegliwości świadków, skojarzyli występujące u nich objawy z tymi, które towarzyszą chorobie popromiennej. Radiolog, który wydał opinię dla jednej z organizacji ufologicznych podkreślił, że istnieją silne przesłanki mówiące, że świadkowie ucierpieli w wyniku ekspozycji na promieniowanie jonizujące (przy czym wymienił także inne czynniki, takie jak promieniowanie podczerwone czy ultrafioletowe). Inni nie zgadzali się z tymi opiniami wskazując, że szybka reakcja organizmu wskazywała, że przyjęta dawka promieniowania musiała być ogromna, co wiązałoby się z kolei z natychmiastową śmiercią ofiar. Twierdzono, że źródłem reakcji mogło być też zanieczyszczenie chemiczne.

Co najciekawsze, kobiety były przekonane, że to co widziały było obiektem pochodzenia ziemskiego, a one same stały się przypadkowymi ofiarami bliżej nieokreślonego eksperymentu. Nie wierzyły ponadto w opowieści o UFO i kosmitach. Postanowiły ubiegać się o odszkodowanie, a gdy okazało się, że nie jest to możliwe, pozostała im batalia o prawdę. Vicki Landrum postanowiła opowiedzieć o wydarzeniu komu tylko się da. Agencja kosmiczna NASA skierowała ją do inż. Johna Schuesslera, który zajmował się zjawiskiem UFO i wkrótce napisał książkę o przypadku z Huffman, a w 1982 r. z ramienia Wydziału Głównego Inspektoratu Armii swoje śledztwo rozpoczął ppłk George Sarran. Nie dało ono jednak jednoznacznych rezultatów.

Uzyskując m.in. wsparcie jednego z senatorów, Cash i Landrum starały się także walczyć o sprawiedliwość. Podczas przesłuchania w bazie lotniczej w Bergstrom zarzuciły armii, że nie była w stanie spełnić swoich zadań związanych z obroną obywateli, narażając kobiety na trwałą utratę zdrowia. Wkrótce zażądały one od państwa odszkodowania w kwocie 20 mln dolarów, jednak pozew został odrzucony z braku dowodów na obecność w miejscu obserwacji wojskowych helikopterów. Wojsko nie posiadało także buchającego ogniem obiektu w kształcie diamentu, więc oficjalnie nie było niczemu winne.

Co ciekawe, w historii ufologii pojawia się znacznie więcej incydentów, w których świadkowie ucierpieli wskutek spotkania z UFO, choć tak jak w przypadku Cash – Landrum, są to głównie historie bez finału i konkretnych odpowiedzi. Nie wiadomo, czym był napotkany 29 grudnia 1980 r. obiekt. Obie kobiety zmagały się do końca życia nie tylko z dającymi się odczuć skutkami napromieniowania, ale także z brzemieniem tajemnicy i poczuciem bezradności. Nikt bowiem nie umiał odpowiedzieć im nawet na najprostsze pytania, a ich cierpienie, mimo tego, że historia wydaje się być wręcz nierealna, było całkiem prawdziwe. Betty Cash, która najbardziej ucierpiała, zmarła dokładnie w 18. rocznicę fatalnego spotkania z UFO, 29 grudnia 1998 r

Autor: Piotr Cielebiaś
Źródła: infra.org.pl

Wiec,co o tym sadzicie?


Przy odpowiednich argumentach wszystko,alez wszystko zdolam ci udowodnic...

Kontakt GG : 393033
Ruskof
Senior forum
Senior forum
Posty: 1159
Rejestracja: 2009-10-29, 14:03
Lokalizacja: Katowice/Awinion
Kontakt:

Re: 28/12/1980

Post autor: Ruskof » 2010-12-30, 01:17

Hobart pisze:Jest też drobna niejasność : radio "grało" ale silnika nie uruchomili.
Poprawka - Nie zdolali uruchomic.
Hobart pisze:na pewno nie promieniowanie jonizujące, faktycznie przy takiej reakcji żyłyby maksymalnie kilka dni, jeśli nie kilka godzin.
Tu nie moge ani ci zaprzeczyc,ani się pogodzic bo nie mam wiedzy na takim poziomie.Tzn cos wiem o promieniowaniu,ale jestem bardziej wyspecjalizowany w wiedzy o mocy bomby,np tej ktora spadla na Hiroszimy,ktora miala moc 15 kiloton trotylu...Albo,cos ciekawszego,nie pamietam nazwy bomby,ale zwiazek radziecki zrobil najpierw trojpoziomowa bombe,ktorej laczna moc wynosila jakies 150 megaton (!!!),i zrobili z niej dwupoziomowa,bo by zniszczyla pare miast rosyjskich z polnocy (planowano wysadzic ja probnie na Nowej Ziemii) a skutki bylyby odczuwalne w calej Europie.Ostatecznie wysadzili dwupoziomowa bombe o sile jakies 60 megaton,i się dalo ja wyczuc na Alasce...No ale co ja o tym gadam zrobilem starszny offtop..
Hobart pisze:I cóż tu więcej pisać i na jaki temat ?
To ze szukam artykulow o tym w internecie,po polsku i po francusku,ale takie gdzie mowia o spalonym asfalcie,i (mam nadzieje) o badaniach nad nim..
Przy odpowiednich argumentach wszystko,alez wszystko zdolam ci udowodnic...

Kontakt GG : 393033
Awatar użytkownika
Monomagnum
Bardzo wtajemniczony
Bardzo wtajemniczony
Posty: 364
Rejestracja: 2009-01-06, 23:08
Lokalizacja: Brzozów

Re: 28/12/1980

Post autor: Monomagnum » 2011-01-23, 23:34

Jeśli to co zostało opisane powyżej jest prawdą, to rodzin to wiele możliwości co tak na prawdę się wtedy stało. Myślę że mógł być to jakiś zniszczony, oczywiście nie całkiem niezidentyfikowany obiekt latający. Ogień, promieniowanie, nagły wzrost temperatury w obrębie obiektu. Jedno jest zastanawiające, dlaczego UFO przyleciało właśnie nad samochód, by nad nim się zatrzymać? Przydałby by się zeznania lekarzy, policjanta i jego żony, 7letniego jeszcze wtedy chłopca no i Vicki Landrum. Rządowe śmigłowce to nierzadki widok w tego typu sprawach, w szczególności w USA... Historia jak najbardziej ciekawa, spróbuje znaleźć coś więcej na ten temat w internecie.

Pozdrawiam i zachęcam resztę do dyskusji!
Prawdziwa głupota zawsze pokona sztuczną inteligencję.

— Terry Pratchett
ODPOWIEDZ

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 0 gości