Nie zapomnij odwiedzić strony naszych partnerów - ich lubimy, ich polecamy!



Możesz też kupić u nas reklamę!





Tutaj będzie pożyczka, pozycjonowanie, chwilówka, no i w ogóle cały ten reklamowy stuff... no bo w końcu odchudzanie, meble, dieta i dentysta same się nie zareklamują...
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd. dostępne jest z poziomu forum
POKAŻ / UKRYJ MENU
Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
Logowanie przy użyciu kont z Facebooka itd.
dostępne jest z poziomu forum
ARTYKUŁY
CIEKAWOSTKI
NAJNOWSZE FILMY
Relacja o ID #1082, wysłana przez wywro94

Data obserwacji: nie podano
Co zaobserwowano (przybliżona kategoryzacja): duch
Miejsce dokonania obserwacji: W szczególności dom, pola, Kościół




Chcę się tym podzielić, bo sam nie wiem, co o tym myśleć, czy to był tylko wymysł mojego umysłu, czy rzeczywiście to się wydarzyło. Być może wyśmiejecie mnie, i skomentujecie, że to niedorzeczna historia, dla mnie to było najbardziej przerażające przeżycie, jakie kiedykolwiek doświadczyłem. Wszystko zaczęło się z pozoru niewinnie, przestałem wierzyć w Boga (jestem dalej ateistą), potem zacząłem słuchać ostrego metalu, no i kupiłem jakiś pierścień z pentagramem i napisem celtyckim (do tej pory nie wiem co on znaczył). Pierwszy był za duży, więc dałem go ojcu, po tygodniu go wyrzucił, kiedy spytałem dlaczego, nic nie odpowiedział... Drugi pierścień już był dobry na mnie. Było dobrze około przez tydzień (mam na myśli brak zjawisk paranormalnych). Chociaż i tak byłem pewien, że w nocy coś na mnie patrzy i stoi niedaleko mnie. Nie myliłem się. Przebudziłem o 5.00,leżałem tak chwilę, poczym podniosłem wzrok, żeby sprawdzić godzinę: 5.13. Zaczęło się. Pojawiło się dziwne światło, zaczęło latać po kuchni (nie mam drzwi w pokoju, dlatego to widziałem), nagle zniknęło. Po chwili pojawiła się ONA. Odziana w suknię. Stała do mnie lewym profilem. Zniewalająco piękna, myślałem, że to moje złudzenie, lecz zaczęła się odwracać w moją stronę i iść ku mnie, raczej sunęła w powietrzu. Byłem przerażony, łzy mi zaczęły spływać po twarzy, nie wiedziałem co się stanie. Jednak o wiele gorszy był wygląd jej drugiej połowy ciała (prawy profil). Ohydny, było widać jej żebra, wszystkie kości. Zamroziło mnie. Schowałem głowę w poduszkę, jak podniosłem głowę dalej tam stała, lecz z wyciągnięta ręką w moją stronę. Wypowiedziała chyba moje imię i rozpłynęła się. Nie mogłem zasnąć do rana po tym wydarzeniu. Z dnia na dzień było coraz gorzej. Nagle podczas snu pojawiała mi się jej twarz przed oczyma. Od razu się budziłem, i nie mogłem spać przez całą noc z myślą, że znowu się pojawi. Potem zacząłem widywać dzieci, martwe. Bez głów, nóżek, rączek. To było straszne, były nade mną, wszędzie, myślałem, że umrę, chciałem skończyć ze sobą, byleby tego nie widzieć, nie doświadczać. Po jednym z ostatnich spotkań przygotowujących mnie do bierzmowania zostałem sam przed kościołem - czekałem na transport do domu. Był późny wieczór. Nagle w wieży kościelnej usłyszałem odgłosy, jakby ktoś był skuty łańcuchami, i szedł po schodach do góry. Zbliżyłem się do drzwi kościóła (były zamknięte). Dźwięk ustał. Pojawił się na dole w prawej nawie. Znowu ustał. Pojawił się kilka kroków przed drzwiami prawej nawy, gdzie stałem. Przystawiłem ucho do drzwi, i się zaczęło. To coś uderzyło we drzwi, powiedziało: WYPUŚĆ MNIE!! Uciekłem i siadłem na krawężniku, zacząłem płakać, w głowie ciągle miałem dźwięk tych łańcuchów obijających się o schody. Znowu się pojawił w wieży ten sam dźwięk. Niestety byłem na tyle głupi, że tak jak wcześniej podszedłem do tych samych drzwi i nasłuchiwałem. Wszystko umilkło. Zaczął uderzać w te drzwi, powiedział te same słowa. Stałem jak wryty przed drzwiami, wiem, że to dziwne, ale zacząłem się modlić. Prosić, by to się skończyło. Powiedziałem, o tym kumplowi (gorliwy katolik). Wziął pierścień na weekend do siebie. W poniedziałek mi go oddał, i powiedział, że nie chce mieć z nim nic wspólnego (nie wiem co się wydarzyło u niego, nie powiedział mi do tej pory). W domu w nocy zacząłem słyszeć dziwne dźwięki jakby rozmowy. Postanowiłem to nagrać. Nastawiłem dyktafon na 2 godziny. W szkole słuchałem go z kumplami na każdej lekcji. Przesłuchaliśmy cały. Było to wstrząsające. Dało się słyszeć kogoś jakby przesuwał zasłony w moim pokoju, poczym wypowiada moje imię i znika. Nie mam tego dowodu niestety, bo sprzęt uległ zniszczeniu. W domu podczas nagrywania byłem ja, brat, rodzice (nie wchodzili do pokoju, pytałem się ich, a brat ciągle spał, też potwierdził, że się nie ruszał z łóżka, i nic nie robił). Z pomocą przyszła mi koleżanka. Powiedziała mi, że pojawianie się duchów może potęgować fakt, że jestem ateistą, i będę bierzmowany - jest to paradoks. Nikt o tym nie wiedział oprócz niej. Również nakazała mi wyrzucić pierścień. Tak też postanowiłem zrobić. Akcję zaplanowałem na niedzielę. Jest to dzień święty, więc byłem nadziei, że mi Bóg pomoże. Zacząłem nosić krzyżyk na piersi, modliłem się... Pewnej nocy czułem się tak jakby coś mną zawładnęło. Nie mogłem się poruszyć. Byłem tego świadomy. Obudziłem się o równej 3.00, i znieruchomiałem... Nie wiem dlaczego... Czułem się tak, jakbym te kilka godzin przeleżał w jednej pozycji z otwartymi oczyma, bo rano jak popatrzyłem w lustro miałem całe czerwone... Dziwne co ? W końcu niedziela, upragniony dzień. Stwórco, wspomóż mnie, myślałem. Wróciłem do domu po 19 (byłem na mszy o 18). Od razu zakasałem rękawy i poszedłem w pola - to tam chciałem to zrobić. Im bliżej byłem miejsca zniszczenia, wyrzucenia pierścienia, tym pogoda była gorsza i działy się dziwne rzeczy. Najpierw usłyszałem krzyk kobiety. Zobaczyłem ją - stała obok drzewa (chyba jabłoń, tam był sad). Nagle zniknęła. Za sobą słyszałem odgłosy kroków. Odwracam się, nikogo nie ma, odgłosy ustają. Im szybciej szedłem, tym szybsze i donośniejsze były kroki za mną. Ignorowałem je, skupiłem się na misji. Chciałem to zrobić za wszelką cenę, choćbym miał za to przepłacić życiem. Znowu krzyk, widzę kobietę, stoi na polach w czerwonej sukni, patrzy się na mnie... Znika. .. Idę dalej, misja,misja... Tylko to miałem w głowie... Byle szybciej, mieć to za sobą... W końcu dotarłem do jakichś krzaków. Idealne miejsce to rozwalenia i wyrzucenia tego dziadostwa... Wyjąłem go z kieszeni, zgniotłem w palcach, rozdarłem na kilka części, i każdą wyrzuciłem w innym kierunku. Po co ? Nie wiem... Może dlatego, iż myślałem, że pierścień straci swą moc, nie będzie dalej oddziaływał na mnie... W końcu upadł... Słyszę krzyk... Raczej jakby wrzask kogoś, tym razem mężczyzny... To już koniec... Odwracam się i zobaczyłem go ukradkiem... Wisiał w powietrzu, kaptur na głowie, cały czarny... I te oczy spod kaptura patrzące, jakby mnie chciały zabić... Chyba zemdlałem... Świadomość odzyskałem jak już siedziałem na trawie w polach. Pogoda była cudowna. Słońce świeciło, wiatr ustąpił. Jak wracałem do domu kroki ustały... Jeszcze raz dane było mi usłyszeć krzyk tej kobiety, ale już się tym nie przejmowałem... Misja wykonana... Pierścienia nie ma... Po tym przeżyciu nawet przez chwilę byłem gorliwym katolikiem, ale to trwało kilka miesięcy. Potem znowu przestałem wierzyć... A co z tatą i kolegą ? Nie wiem, nie pytałem się ich już potem. Sami też nie byli skorzy do rozmowy o tym, więc nie naciskałem. Chciałem dać im czas, ale nie pomogło najwidoczniej, bo dalej nie wiem, co się wydarzyło u nich... Teraz już mam spokój chociaż czasem staram się nawiązać kontakt z tą kobietą (sesje EVP). Nie udało mi się ani razu, może dlatego, że są wszyscy domownicy w domu... Jestem świadom niebezpieczeństwa, ale chcę poznać prawdę, której do tej pory nie wiem... Co one ode mnie chciały ? Szczególnie ona... Nigdy tego nie zapomnę, możecie napisać, że to pierdoły, ale ja naprawdę doświadczyłem tego. O tych zdarzeniach wie kilkoro z moich przyjaciół. Parę miesięcy temu powiedziałem tę historię mojej koleżance. W nocy nie mogła spać, czuła się jakby coś ją obserwowało. To trwało przez kilka dni i przestało się dziać. Czyżbym przebudził ją ? Nie wiem, ale pragnę się z nią spotkać, żeby odkryć, dlaczego wciąż tu jest, i czego się nie pojawia na moje wezwania.... Dzięki, że istniejecie, bo mogę chociaż trochę się uzewnętrznić i kamień z serca mi dosłownie spadł :)




SŁUCHAJ NAS
SKONTAKTUJ SIĘ Z NAMI
NEWSLETTER
RAMÓWKA NA DZIŚ
ARCHIWUM AUDYCJI
WESPRZYJ
RADIO PARANORMALIUM
NAJNOWSZE ARTYKUŁY
Copyright © 2004-2019 by Radio Paranormalium