A nawet jeśli byłaby to prawda i bóg chciał nam coś przekazać, to czy nie mógłby to zrobić w sposób bardziej jasny, przejrzysty. Bo ja osobiście nie mam pojęcia co może znaczyć kawałek "mięsa" w winie
Właśnie też tego nie rozumiem. Chrześcijaństwo ma w ogóle straszną jazdę z tymi częściami ciała: a to jakiś palec świętego, a to serce i wreszcie Jezusowy "kielich krwi mojej", z którego wszyscy mamy wypić... Jakiś rytualny kanibalizm.
Ale według oficjalnej doktryny kościelnej, w czasie mszy dochodzi do FIZYCZNEGO przemienienia wina w PRAWDZIWĄ krew i opłatka w PRAWDZIWĄ tkankę. Na tym ma polegać cud eucharystii. Ksiądz wypija krew, wierni zjadają ciało.
Jest to trochę przerażające, ale taka jest podstawa tej wiary, Spock. Mamy palce, ręce i ciała zmarłych śiętych wystawiane na widok publiczny. I pomimo, że wszyscy wiedzą, że opłatek to woda z mąką tyle że poświęcona przez księdza to i tak dla KK to będzie ciało a wino będzie krwią.
"Nie mógłbyś chociaż raz...tak po prostu, żeby zobaczyć jak to jest...przyjąć najprostsze i najbardziej logiczne rozwiązanie, zamiast od razu myśleć o UFO, Wielkich Stopach i innych takich...?"
Akurat praktyki związane z czczeniem świętych nie są nowe sięgają już około 2 wieku. Tak samo jak celebrowanie eucharystii. To są podstawowe rytuały w KK.
Gdyby ZA KAŻDYM RAZEM na ołtarzu odbywał się DOSŁOWNY cud eucharystyczny to religia katolicka zostałaby zabroniona ze względów humanitarnych (toć to kanibalizm). Każda religia ma swoje cuda, i tego nie neguję, jednak pomimo iz jestem wierząca to jakoś ciężko mi się to ogarnia. Rozumiem symbolikę, ale nie doslowność.
"Nie mógłbyś chociaż raz...tak po prostu, żeby zobaczyć jak to jest...przyjąć najprostsze i najbardziej logiczne rozwiązanie, zamiast od razu myśleć o UFO, Wielkich Stopach i innych takich...?"
Kosciół tą [metaforyczno-symboliczną] drogą pójsc nie mógł: słowa Jezusa "to jest Ciało moje", "to jest Krew moja" nie pozwalały na symboliczna interpretacje. Symbol nie może nas zbawic - jestesmy zbawieni przez zjednoczenie z Chrystusem. A do zjednoczenia konieczna jest prawdziwa obecność (...). Kosciół przyjał, iż w Eucharystii dokonuje się rzeczywista przemiana chleba i wina w Ciało i Krew Jezusa Chrystusa, mimo iż ani wyglad, ani skład chemiczny chleba i wina nie ulegaja zmianie. Ten szczególny typ przemiany nazwany został "przeistoczeniem", czyli "przemiana istoty". Dzis nieco trudniej nam zrozumiec, o co chodzi, bo podstawa dla tego pojecia sa idee sredniowiecznej filozofii. Spróbujmy jednak. Otóż przez "istote" rozumiemy to, co w danej rzeczy decyduje o tym, czym ona jest, stanowi o jej tożsamosci i niepowtarzalnosci. Na co dzien mamy do czynienia z procesem odwrotnym do przeistoczenia: istota nie ulega zmianie, a zmieniaja się wyglad, skład chemiczny itd. My sami wygladamy teraz zupełnie inaczej i składamy się z innych atomów, niż kiedy mielismy np. rok. Niektórym pewnie nawet trudno się rozpoznac na zdjeciach z dziecinstwa. A jednak nie ulega watpliwosci, że jestesmy tymi samymi osobami! Własnie to, co decyduje w nas o ciagłosci naszej tożsamosci nazywamy "istotą". Istota nie ulega zmianie w danej rzeczy, bo gdyby tak się stało, nie byłaby ona już ta sama rzecza. Inne cechy sa zmienne. W Eucharystii nastepuje własnie taka przemiana chleba i wina, w której ich istoty zostają zastapione istotą Ciała i Krwi Jezusa Chrystusa. Pozostaja niezmienione zewnetrzne, drugorzedne cechy - kształt, barwa, smak. Ale nie ma już istoty chleba ani istoty wina - ciagłosc ich tożsamosci została przerwana. Po "przeistoczeniu" to, co wyglada i smakuje jak chleb, jest i pozostaje prawdziwym Ciałem Jezusa, a to, co wyglada i smakuje jak wino - Jego krwia. źródło: http://www.kosciol.pl/
No cóż. Rzuca trochę światła, ale jednak to mętne. Nawet pomijając anachroniczność koncepcji "Istoty". Czemu w ogóle mielibyśmy zjadać ciało Boga - symboliczne lub prawdziwe ?
Może poprzez "wchłonięcie" cząstki jego Boskości samym nam byłoby bliżej do Niego? Człowiek, który spożywa ciało i krew staje się bliższy Bogu.
"Nie mógłbyś chociaż raz...tak po prostu, żeby zobaczyć jak to jest...przyjąć najprostsze i najbardziej logiczne rozwiązanie, zamiast od razu myśleć o UFO, Wielkich Stopach i innych takich...?"
Czyli rabusie okradający skarbiec, zostawiając tam śmierdzące skarpetki, nie kradną istoty tego skarbca, czyli całej jego esencji! ergo to nie kradzież! Ta istota to taka średniowieczna forma homeopatii
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Tak jak mówię- nikt nie jadł ciała Jezusa, a przynajmniej nigdzie nie jest wspomniane o takim zajściu:p w bibli jest fragment słów Jezusa a brzmi on mniej więcej tak " kto spożywa ciało moje i pije krew moją będzie miał życie wieczne" bynajmniej nie chodzi tu też o jedzenie chleba i picie wina, bo w ten sposób to możemy co najwyżej "wiecznie" siedzieć na izbie wytrzeźwień.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum