[ZAMKNIJ REKLAMY]

szkolenia językowe | kontrola paliwa | bus lublin katowice



Nick:  
Hasło:
Zapamiętaj
POKAŻ / UKRYJ MENU
ARTYKUŁY
CIEKAWOSTKI
WYSZUKIWARKA
NAJNOWSZE KOMENTARZE
NAJNOWSZE FILMY
Paranormalium >> Artykuły >> Klątwy
Tajemnica śmierci Jamesa Deana

Dodano: 2006-03-04 00:00:00 | Wyświetleń: 18158
Poleć znajomemu | Drukuj / pobierz PDF | Przeczytam później
James DeanBył wrześniowy wieczór 1955 r. Alec Guinness, który został wkrótce wielką gwiazdą brytyjskiego filmu i teatru, przybył do Los Angeles, żeby nakręcić swój pierwszy film hollywoodzki pod tytułem Łabędź. Kiedy wraz ze swoją towarzyszką, scenarzystką Thelmą Moss szukał wolnego stolika w restauracji, dwudziestoczteroletni aktor amerykański, ubrany w dżinsy i bluzę, zaproponował, żeby się do niego przysiedli.

Najpierw jednak pokazał im swój niedawno kupiony błyszczący srebrny samochód wyścigowy, Porsche 550 Spyder, z którego był bardzo dumny. Pojazd był rzeczywiście imponujący, ale z niewiadomego powodu Guinness poczuł się nieswojo. Po wielu latach w swojej autobiografii Blessings in Disguise wspominał, że nie mógł oprzeć się uczuciu, że samochód naznaczony jest złowróżbnym piętnem.

Nagle i zupełnie nieoczekiwanie dla samego siebie, jakby wypowiadał cudze słowa, bardzo poważnie poprosił młodego jasnowłosego aktora, żeby nigdy nie wsiadał do samochodu. Kiedy zaczął mówić, spojrzał na zegarek, po czym rzekł: „Jest godzina dwudziesta druga, piątek, 23 września 1955 r. Jeżeli wsiądziesz do tego samochodu, o tej samej porze w przyszłym tygodniu będziesz martwy.

Zaskoczony młodzieniec roześmiał się, a Guinness przeprosił go za swoje dziwaczne zachowanie. Po upływie siedmiu dni, 30 września, tuż przed osiemnastą, jego osobliwa przepowiednia spełniła się: w ciągu kilku godzin Guinnessa i cały świat zaszokowała wiadomość o przedwczesnej śmierci młodego aktora, który zginął na miejscu podczas zderzenia z czarnym Fordem w pobliżu kalifornijskiego miasteczka Cholame, jadąc swoim nowym srebrnym samochodem na wyścig do Salinas.

Jak nazywał się młody aktor? James Dean.

Nie tylko Guinness doznawał dziwnego uczucia na widok samochodu Jimmy'ego. Kilka dni przed ostatnią podróżą Jimmy'ego, jego przyjaciółka Ursula Andress błagała go, żeby nigdzie nie jechał: "Mam złe przeczucia. Nie jedź!" Jimmy prosił ją, żeby mu towarzyszyła, ale odmówiła. Wówczas po raz ostatni widziała go żywego.

To tylko dwa niezwykłe zbiegi okoliczności towarzyszące tragicznej śmierci najbardziej charyzmatycznego aktora wszechczasów. Spodziewano się, że będzie także aktorem największym, ale zginął jadąc niewątpliwie pechowym samochodem. Jimmy był pierwszą ofiarą "klątwy", ciążącej na Porsche Spyder, który dobrze zasłużył na przezwisko „Mały Łajdak", nadane mu przez Deana.

Samochód Deana po wypadkuPo śmierci Jimmy'ego, wrak „Małego Łajdaka" kupił właściciel warsztatu George Barris z zamiarem wykorzystania wszystkich części, które ocalały z wypadku. Podczas wyładunku w hali, samochód spadł z platformy i uderzył w nogę mechanika, łamiąc ją. Wkrótce kierowca wyścigowy kupił dwie opony i zamontował je we własnym samochodzie. Podczas jazdy obie opony pękły z niewiadomych powodów, samochód zjechał na pobocze, a kierowca ledwo uszedł z życiem. W październiku 1956 r. „Mały Łajdak" spowodował trzy różne wypadki podczas jednego wyścigu w Pomonie, w Kalifornii. Jego uczestnik, chirurg William Eschrich zamontował w swoim samochodzie silnik „Małego Łajdaka." Cudem uniknął śmierci, kiedy samochód wypadł z zakrętu. W pobliżu toru stał wówczas policjant Bob Miller. Kolo samochodu Eschericha, oderwane podczas wypadku, uderzyło go w twarz. Lekarz Troy McHenry nie miał niestety tyle szczęścia, ile Escherich i Miller. W trakcie wyścigu stracił panowanie nad kierownicą swojego samochodu, w którym zamontowano części z auta gwiazdora, uderzył w drzewo i zginął na miejscu.

Kilka miesięcy później kierowca ciężarówki George Barkuis przewoził „Małego Łajdaka". Jego ciężarówka zjechała na pobocze. Kierowca uniknął śmierci, wypadając z kabiny, ale już po chwili dosięgnął go zły los. Przeklęty samochód spadł z platformy i zabił go na miejscu. Później „Mały Łajdak" stał wśród innych samochodów w warsztacie, który spłonął z niewiadomych przyczyn. Zniszczeniu uległy wszystkie samochody, oprócz auta Deana, które wyszło z pożaru bez szwanku.

W 1960 r. samochód przewożony pociągiem do Barris po pokazach w Miami zniknął bez śladu, prawdopodobnie skradziony. Czy w ten sposób zakończyły się katastrofy spowodowane przez przeklętego „Małego Łajdaka"? Nie wiadomo. Co stało się ze złodziejem? Czy żył długo, ciesząc się nieuczciwie zdobytym trofeum, otoczonym złą sławą?
Po śmierci Jamesa Deana krążyły niemal niezliczone, nie potwierdzone i sensacyjne historie. Znaleźli się ludzie, którzy twierdzili, że Jimmy nawiązał z nimi kontakt ponadzmysłowy i opowiedział, że wcale nie zginął, lecz odniósł szpecące rany. Podobno potajemnie przewieziono go do kliniki i poddano operacji plastycznej. Widywano nawet jego ducha, prowadzącego widmo „Małego Łajdaka" przeklętą drogą w pobliżu Cholame i powtarzającego bez końca tragiczny wypadek. Rzekomo słyszano wówczas dźwięki towarzyszące katastrofie. Kto chce, niech wierzy.

Niewątpliwie natomiast Jimmy słynął z niezwykłego dowcipu i czarnego humoru. Lubił zadziwiać i szokować. W lutym 1955 r. fotograf Dennis Stock towarzyszył mu podczas odwiedzin w Fairmount w stanie Indiana, gdzie przyszły aktor spędził dzieciństwo. Jimmy postanowił wówczas pozować do fotografii w otwartej trumnie w salonie pogrzebowym Hunta. Na zdjęciu wykonanym prze innego fotografa, Sanforda Rotha, Jimmy trzyma głowę w pętli i zwisa bezwładnie niczym wisielec z przetrąconym karkiem. Zapewne to tylko ponury zbieg okoliczności, że Jimmy znów powrócił do Fairmont już martwy i sfotografowano go w trumnie w tym samym zakładzie pogrzebowym. Tym razem jednak prawdziwa była i śmierć, i złamany kręgosłup.

Zwięzły, ostry jak brzytwa dowcip Jimmy'ego łączył się z upodobaniem do rozmyślania i analiz. Aktor pozostawił po sobie wiele celnych obserwacji, ale nic nie dorówna zaimprowizowanej wypowiedzi podczas wywiadu telewizyjnego, którego celem było propagowanie bezpieczeństwa na drogach. Jim zasiadł przed kamerami niespełna dwa tygodnie przed śmiercią. Na koniec wywiadu dziennikarz poprosił go o radę dla widzów. Jimmy zmienił pierwotny scenariusz wywiadu i powiedział: „Jedźcie ostrożnie. Dzięki temu możecie ocalić moje życie!" To przerażające i niewiarygodne, że ostatnie słowa wypowiedziane na ekranie okazały się tak prorocze!

Ostanim filmem, który nakręcił Jimmy był Olbrzym. Ten fakt ma związek z niemal groteskowym wydarzeniem towarzyszącym śmierci aktora. Ludzie doznali szoku na wieść, że twarz martwego Jimmy'ego wydobytego z wraku po wypadku była twarzą starca. W końcowych scenach Olbrzyma Jim grał starego już i zniszczonego Jetta Rinka. Charakteryzatorzy filmowi osiągnęli pożądany efekt, goląc włosy na czole Deana. "Wysokie czoło" bardzo go postarzało. Jimmy wyruszył na wyścig do Salinas w siedem dni po zakończeniu zdjęć do Olbrzyma. Nie odrosly mu jeszcze włosy. To ironia losu, że aktor, który zapisał się w pamięci potomnych jako "wybraniec bogów, który umarł młodo", zginął przedwcześnie wtedy, kiedy wyglądał jak starzec.

Jimmy powiedział kiedyś: „Czuję, że w życiu są wydarzenia, których nie możemy uniknąć. Zachodzą niezależnie od naszej woli, ponieważ tacy już jesteśmy - po prostu ściągamy na siebie nasz własny los, nasze przeznaczenie." Za życia największą namiętnością Jimmy'ego były walki byków. Miał nawet w swojej kolekcji prawdziwą zakrwawioną muletę matadora. Okrutny przypadek zrządził, że osobliwa pasja znalazła wyraz w tym, jak zginął. Według Johna Howletta, autora książki James Dean:
A Biography, podczas wypadku Jimmy "nadział się na kierownicę, niczym matador na rogi byka."

autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska





 Zachęcamy również do lektury innych artykułów o podobnej tematyce
· Kamienie, które przynoszą nieszczęście (czytany 40385 razy)

· Przeklęty pierścień Rudolfa Valentino (czytany 16253 razy)

· Przeklęta wieś (czytany 36928 razy)

· Przeklęty samochód (czytany 22818 razy)

· Przeklęte obrazy. Gdy dzieło sztuki przynosi klątwę (czytany 53191 razy)

Jeśli uważasz ten artykuł za wartościowy, umieść linka do niego na swojej stronie lub blogu:

<a href="http://www.paranormalium.pl/tajemnica-smierci-jamesa-deana,115,22,artykul.html" title="Tajemnica śmierci Jamesa Deana">"Tajemnica śmierci Jamesa Deana" na Paranormalium</a>
Creative Commons LicenseTen utwór jest dostępny na licencji Creative Commons. Serwis Radio Paranormalium jest licencjonowany na warunkach Creative Commons. Możesz wykorzystywać wszelkie materiały pod warunkiem podania ich autora i źródła jako serwisu www.paranormalium.pl

Jeśli byłeś/aś świadkiem manifestacji zjawiska paranormalnego, możesz wysłać do nas relację, korzystając z formularza. Obiecujemy, że zbadamy każdą relację na tyle dogłębnie, na ile będzie to możliwe.

Tutaj możesz skomentować artykuł "Tajemnica śmierci Jamesa Deana". Pamiętaj, że wszystkie komentarze są moderowane.
Zanim dodasz nowy komentarz, zapoznaj się z zasadami publikowania komentarzy na łamach strony Radia Paranormalium.
Pamiętaj, aby w komentarzu nie podawać swojego adresu email! Jeśli to zrobisz, email może zostać "przechwycony" przez spamujące roboty, które przeglądając strony internetowe zapisują sobie w bazie wszystkie znalezione emaile, by później wysyłać na nie spam. Jeśli chcesz, aby inni użytkownicy mogli się z Tobą skontaktować, podaj swojego emaila w odpowiednim polu podczas wpisywania komentarza. Twojego emaila nikt nie zobaczy, zostanie on ujawniony dopiero wtedy, gdy odpiszesz użytkownikowi, który do Ciebie napisał za pośrednictwem platformy kontaktowej na Paranormalium.




Twój nick:

E-mail (opcjonalnie):
Komentarz:

BBcode:

[b][/b] - pogrubienie
[i][/i] - kursywa
[u][/u] - podkreślenie
[cytat][/cytat] - cytat
[cytat="NICK"][/cytat] - cytat z nickiem



Pokazuję pierwsze 30 komentarzy
Kliknij tutaj, aby wyświetlić wszystkie komentarze do tego artykułu
  • Monomagnum (2009-01-12 09:17:05) | Wyślij wiadomość użytkownikowi | Zgłoś komentarz do moderatora
    Na jego miejscu, po tylu przestrogach na temat owego samochodu nie wsiadał bym za jego kierownice... Najlepiej to sprzedał bym tego porszaka i kupił bym inne, mniej feralne auto. Mimo wszystko historia samochodu jest dość osobliwa ale i za razem bardzo ciekawa. Mogli by nakręcić o tym jakiś porządny dokument(no chyba że już powstał)
    Pozdrawiam!



  • murdock (2009-02-25 10:17:45) | Zgłoś komentarz do moderatora
    Artykul jest smieszny i niszczy powage tego portalu.Po zdarzeniu mozna napisac wszystko.Zadna z tych opowiesci nie jest znana swiatu.Podobnie jak nostradamus.Jedyna rzecza ktora miala sie wydarzyc w naszych czasach byla III wojna swiatowa majaca sie wedlug nostradamusa rozpoczac w....1999 roku.Dzis mamy 2009.Bajki i tyle.



  • vomits (2009-05-19 23:32:34) | Zgłoś komentarz do moderatora
    III wojna światowa ma sie dopiero ukazać 2009 roku przez wakacje bodajze ze cos tam na jakis zawodach ale nie pamietam na jakich. bynajmniej tak pisało w necie o nostradamusie.



  • Nessimeriel (2011-01-22 09:53:28) | Zgłoś komentarz do moderatora
    To głupota pisać o jego śmierci jak o klątwie. Przecież jest udokumentowane, że jego lekki Spyder roztrzaskał się o cięzszy samochód, a siła zderzenia przemieściła pasażera na miejsce kierowcy, a kierowcę na miejsce pasażera. Oglądałam to na polskim programie \\"Historia\\" czy tam \\"Discovery Historia\\" Nieważne



  • kkk (2012-03-17 23:26:20) | Zgłoś komentarz do moderatora
    auto na zdjęciu to wrak zrobił swapa i wsadził silnik przecież on uderzył czołowo silnik na złom kierowca rajdowy nie kupowałby używanych opon ....



  • kakabula (2012-05-09 21:18:27) | Zgłoś komentarz do moderatora
    Prawda czy nie prawda, historia ta jest bardzo słynna w Ameryce. Była nawet wspomniana w którymś z odcinków "Supernatural".







Jeśli znalazłeś w tym artykule nieścisłość lub błąd, lub jeśli któryś spośród komentarzy łamie netykietę, napisz nam o tym.

Coś nie działa tak, jak powinno? Zgłoś to administratorowi
Copyright © 2004-2014 by Radio Paranormalium