Witam wszystkich, mam nadzieję, że umieszczam to w dobrym miejscu. Jeśli nie to proszę o przeniesienie tematu.
Przejdźmy do rzeczy. Od pewnego czasu zacząłem się interesować ezoteryką. Mam odnośnie jej kilka pytań. Chciałbym wiedzieć co Wy o tym sądzicie, jakie jest Wasze zdanie. Na początku chciałbym się dowiedzieć od czego zacząć. Czytałem trochę na temat otwierania trzeciego oka czakr, widzenia aury ale od czego powinien zacząć laik? Ostatnio próbowałem rozwijać czakrę serca. Robiąc to czułem coś dziwnego w klatce piersiowej, nie był to ból, ale jakby coś napierało od środka. Czy jest to możliwe po pierwszym razie? Jak długo trzeba ćwiczyć wzrok aby dostrzec aurę? Kiedy się skupię na kimś, to wydaje mi się jak bym widział niewielkie załamanie powietrza nad ich głowami. Jest ono niewielkie i bezbarwne. NIe wiem czy to mózg płata mi figle, czy naprawdę coś takiego się dzieje. Jak to jest z tym dostrajaniem. Czy na poziomie zero mogę to zrobić sam, czy jest mi to potrzebne?.
Ostatnio edytowany przez Raizel, 2010-03-05, 16:32, edytowano w sumie 1 raz
Było już wiele takich i podobnych tematów, ale postaram się pomóc.
Widzenie aury jest umiejętnością pomocniczą i sama w sobie nic Ci nie da, ale możesz dalej ćwiczyć jest postrzeganie (pamiętaj, że możesz ją badać także innymi zmysłami), ażeby "wyczulić" się na energie subtelne. Co do samych czakr, to nie skupiaj się na jednej! Musisz rozwijać wszystkie paralelnie, bo inaczej zawsze rozwinięta czakra będzie "blokowana" przez pozostałe - nierozwinięte. "Napieranie" w klatce piersiowej jest prawdopodobnie związane z blokadą w tejże. Na początku odczucia się silne, bo energia jest zaburzona, z czasem prądy energetyczne w czakrach są minimalne, lub w ogóle nieodczuwalne.
Przede wszystkim zacznij medytować. Znajdź sobie porę dnia, w której nikt nie będzie Ci przeszkadzał i codziennie wytrwale medytuj. Poćwicz pranajamę i dharanę na początek, to zawsze jest przydatne. Tych ćwiczeń nigdy nie porzucaj.
Możesz zacząć bawić się energią, jeżeli chcesz iść właśnie w tym kierunku. Rób tarcze astralne, psiballe, serwitory i linkuj, sprawdzaj jak działają dane typy energii, badaj ich źródła.
Jeżeli chodzi o początki "ogólne" to by było na tyle, ale jeżeli chcesz iść w jakimś konkretnym kierunku, to napisz.
"Potrzebujesz dużą zwierzęcą czaszkę, jako naczynie. Ludzkie są świetne, pojemne. Całą krew miesięczną sześciu różnych dziewic. Pół litra potu, jeden litr łez. Do tego trzydzieści sześć czarnych świec. Pukiel włosów ofiary. I oko nietoperza. Miksujesz to radośnie mikserem i smacznego. Tak smakuje czarna magia. Chcesz tego?" ~tak
Dziękuję bardzo za odpowiedź, bardzo mi pomogła. Mam jeszcze jedno pytanie. Otóż moja mama ma przyjaciółkę, która zajmuje się ezoteryką(potrafi widzieć ludzką aurę, uzdrawia ludzi), nie wiem dokładnie w jakim stopniu, bo mieszka dosyć daleko i od ośmiu lat jej nie widziałem, ale podczas ostatniej wizyty kiedy była przeżyłem coś ciekawego. A mianowicie. Przyjaciółka mamy odwiedziła nas około godziny 21. Po krótkiej rozmowie z nami (pierdoły. Co u Was itp.) przeszłą do "działania". Oparłem głowę o jej kolana po czym przyjaciółka mamy przyłożyła mi dłonie do głowy. Po 10-ciu minutach zasnąłem. Nad ranem kiedy wyjeżdżałem, przjaciółka mamy powiedziała mojej mamie że jestem " dzieckiem kosmosu". Chciałbym się dowiedzieć co to znaczy. Czy ktokolwiek może mi to wyjaśnić?
Szczerze mówiąc, do niedawna nie wierzyłem w to wszystko, energia, czakry, to wszystko brzmiało jak dobre fantasy ale ostatnio zacząłem, niewiem jak to opisać, odczuwać to. Widzę na przykład, że niektóre rzeczy, szurek od bransoletki, który zwisa swobodnie koło mnie leciutko się porusza, lecz w pokoju nie ma wiatru. Wszystko co tu napisałem jest prawdziwe, nic nie jest zmyślone. Chcecie, to wiercie, chcecie to nie, ja chcę odnaleźć prawdę. Na dniach będę starał się skontaktować z przyjaciółką mamy, choć może to trochę potrwać.
Też bym chciał mieć taką przyjaciółkę której mógłbym kłaść głowę na kolanach. Nie ma co, babka wcisnęła ci dobry kit. To z dzieckiem kosmosu jest najzabawniejsze. Może zostałeś zesłany na ziemię jak superman.
NIe mówię, że mam jakieś supermoce, poprostu opisuję co się dzieje wokół mnie. NIe wiem ile z tego jest wytworem mojej wyobraźni a ile prawdą. Ja byłem wtedy gówniarzem, chodziłem do postawówki, ale w ciągu kilkunastu minut udało się jej mnie uśpić, choć zmęczenia nie czułem. Nie jestem oświecony w tym temacie tak więc niewiele więcej potrafie powiedzieć. Jeszcze jedno zxdarzenie przypomniało mi się, a mianowicie, gdy byłem mały to byłem podatny na choroby. Zdarzały mi się takie przypadłości jak kaszel trwający kilka miesięcy bez przerwy bez żadnych podstaw(niektórzy mówili że to alergia, inni astma a jeszcze inni że to na tle emocjonalnym). Wtedy również ta przyjaciółka mi pomogła tyle, że na odległość. Wyglądało to mnmiejwięcej tak, że ja kładłem się w pokoju gdzie było cicho o umówionej godzinie z nią i się relaksowałem. Wtedy czyłem coś w brzuchu, nie ból lecz jakieś uczucie. Wtedy również zasypiałem, a bywało tak, że był to środek dnia. Sesji takich było kilka. Kaszel ustał po niecałych dwóch tygodniach po tym.
Ile miałeś wtedy lat? Bo wiesz, jak kogoś poznam jako dziecko i zapadnie mi w pamięć (np. mówi do mnie, ze jestem dzieckiem kosmosu ), to zazwyczaj czuję jakąś więź, a tym bardziej, jeśli była to bliska osoba moich rodziców. Ale tak na serio, to to wszystko brzmi dziwnie, ale jednak jakoś wiarygodnie. Za tym pierwszym razem może dosypała ci czegoś do herbaty, a za drugim po prostu się odprężyłeś i uspokoiłeś. No wiesz, głębokie oddechy i skupienie na nich... Może nie musi to być jakaś magia
"Sąd sądem, ale sprawiedliwość ma być po naszej stronie."- Sami swoi
Miałem wtedy około 10ciu lat. Nic mi nie dosypała do żadnej herbaty. Być może, że wtedy te seanse (tak to nazwę) na odległość po porostu mnie odprężyły i uspokoiły, może tak być. Nie twierdzę, że to była magia, energia duchowa, kamehameha czy rictusempra. Opieram się na faktach, przyjeżdża do mnie koleżanka mamy, zaczyna mnie myziać po głowie a po chwili śpię do rana. Następnym razem, podczas choroby, jakiś kontakt na odległość z nią sprawił, że mi to pomogło, nie od razu ale pomogło. Ona nigdy nie mówiła do mnie " cześć dziecko kosmosu" czy inne zwroty, powiedziała to mojej mamie, że ja jestem dzieckiem kosmosu. Napisałem na forum o tym, bo myślałem, że to coś konkretnego oznacza( np. osobę która bodajże ma zablokowaną czakrę serca na amen). Zainteresowałem się ezoteryką ostatnio, bo, nie wiem jak to nazwać, poczułem wzmożoną aktywność energii? Chcę się dowiedzieć prawdy, czy coś takiego ( kontakt na odległość, czy leczenie ludzi poprzez dotyk) jest możliwe.
Myślę, ze jest to możliwe, ale nigdy tego nie udowodnisz, bo tak na prawdę się nie da. Tak jak nie udowodnisz, ze człowiek ma duszę, albo czy ma ją zwierzę . A dziecko kosmosu to masz tutaj: plod-arlekina,491,24,artykul.html he he
"Sąd sądem, ale sprawiedliwość ma być po naszej stronie."- Sami swoi
Czytałem ten artykuł, ale nie sądze, żebym był tym dzieckiem . Zakończmy ten temat, bo zbyt wielu sceptyków( co mnie dziwi ich ilość na tym forum) uważa tą moją opowieść za science-fiction fantasy : d. Jeżeli moderatorzy uznają ten topic za przydatny to niech zostawią, jeśli nie "delete it".
Ej, ja nie jestem sceptyczna. Po prostu niektóre rzeczy da się logicznie wyjaśnić. Nie muszą to być od razu jakieś czary mary Nie mogłabym od razu powiedzieć, ze to co mówisz jest kłamstwem, czy głupią zabawą ( a takie posty widuję tu często). Wierzę w aury (bo je widzę), w duchy też jestem skłonna uwierzyć, w uzdrawianie w nie do końca medyczny sposób Więc nie mów proszę, ze jestem sceptyczna.
"Sąd sądem, ale sprawiedliwość ma być po naszej stronie."- Sami swoi
Ostatnio edytowany przez Leanna, 2010-03-06, 02:31, edytowano w sumie 1 raz
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum