Jeśli już zmartwychwstać zechcesz i duszę swą za przewodnika wziąć, gotowyś by Świat Nowy tworzyć. Z pewnością świat ten nie powstanie w krótkim czasie i z pewnością nie jedno pokolenie utworzy go, lecz jeśli rozpoczniesz już teraz, gmach powstanie ogromny i mocny.
Wy fundamenty postawcie, dzieci Wasze, nowe pokolenie, które od małego w miłości wzrastać będzie, dom wykończy.
Trudna to praca, lecz przede wszystkim dla Was, bo wzorce inne macie, głęboko zakorzenione. Lecz jeśli zwycięży prawda, i pragnąć jej będziesz sercem całym, tak jak i miłości, i pokoju na świecie, szybciej świat ten zmieniać się będzie, i wówczas dzieci Wasze łatwiej będą miały, aby w pokoju, miłości i dobrobycie żyć.
Zbyt wiele jeszcze spraw niezrozumiałych dla Was. Zbyt dużo nie wyjaśnionych, bo wielu nie chce ich pojąć. Wygodniej w zakłamaniu i ułudzie żyć, żaląc się, i cierpiąc, i Boga obciążając o losy okrutne. Wygodne to, bo wówczas albo On winny, albo ludzie inni, i tylko nie ten, kto to mówi, lub myśli tak.
A Ja wciąż mówię do Was, to, co Was spotyka z Was pochodzi i Wam podobnych. To w Was, przyczyna bólu, trosk, strapienia. I jeśli żyć inaczej chcecie i w radości wzrastać, do siebie skierujcie pytanie – jak czynić mam, aby to, co okrutne, czy smutne, odeszło.
A pierwsze - to uświadomienie sobie, że wydarzenia życia Twego, Twoją są sprawą i dla Ciebie zadaniem są do przerobienia. Nikt i nic winy za nie nie ponosi.
A drugie - myśl Twoja kształtuje życie Twoje i jeśli chcesz w szczęściu i zdrowiu żyć, pilnuj myśli każdej. Niech miłość w nich będzie i wsparcie dla innych. Nigdy ocena, dezaprobata czy krytyka.
Bo jeśli myśli takie wysyłasz do innych, to nie pozwalasz im wzrastać, lecz wręcz przeciwnie ciągniesz je wstecz, wzrost hamując. A i siebie spowalniasz w rozwoju swym, bo w negatywnych energiach jesteś wówczas, a te wzrostu nie dają.
Tedy, jeśli myśli złe kierujesz do innych, to i w siebie uderzasz, i świat cały. Bo myśli te, dalej biegną. A jeśli o sobie źle myślisz, nie lubisz siebie, krytykujesz lub wyrzucasz sobie zachowanie złe, też innych tym obciążasz. I myśli te szkodzą zarówno Tobie, jak i światu całemu.
Jak smoła są, co przylepiają się wszędzie i światłu dostępu bronią. Więc, gdy zechcesz w złości być do innych, lub do siebie, pamiętaj, co ona powoduje i że destrukcja, to nie pomoc i nie wzrost.
Miłość i Światło przeznaczeniem Waszym i powinny one obecne być ciągle, i w myślach Waszych, i sercach, a przez to wzrost, i radość, i szczęście.
I gdy zrozumiesz to, i świat cały wzrastać z Tobą będzie, bo budowniczym Świata Nowego się staniesz, miłość i wsparcie dając, nie złość.
Po trzecie - trudne to, w noc jedną, czy dzień, świat cały zmienić i musicie wiedzieć, że aby budynek solidny był i fundamenty trwałe być muszą, a te, aby trwałe były i mocne, na solidnej zaprawie powstać muszą.
Tedy nie tylko nauki przyjąć należy, lecz wdrożyć je w życie. A powoli to następować będzie, bo to, co stare, dziurawe i kruche, rozsypać się musi doszczętnie, aby światło wypełnić Was mogło całkowicie. Dlatego, aby zbudować coś solidnego, oczyścić się musicie. A nagle to nie następuje. Nauka każda, czasu wymaga, prób i błędów. Na ślepo nic przyjmować nie trzeba, lecz rozmyślać najpierw, nad sensem słów przekazywanych. W medytacji o zrozumienie prosić.
Gdy poglądy stare mocno w Was tkwią, wyrwać je trudno, dlatego, tak często choroby, lub przejścia ciężkie, które szokiem są, wyrywają Was z odrętwienia i starych schematów i serce na życie nowe otwierają.
Trudno jest zmieniać się i czasem płaczem to przypłacić trzeba, bo gdy stare odchodzi i pęka skorupa, łzy są dowodem puszczania tam, które potoki kłamstw trzymały w Was zawzięcie. Tedy traktujcie te łzy, jak oczyszczenie. Nie wstrzymujcie ich, lecz z radością przyjmujcie.
Starajcie się nauki przyjmować i odpowiedzi szukać, jeśli pytań w Was jest wiele. A jeśli powstają, to dobrze, bo znaczy to, że budzicie się, że prawdę odkryć pragniecie i dowodem są po prostu życia. Tedy pytajcie, a Ja odpowiem każdemu, kto zwróci się do mnie.
Jeśli przyjmiecie, że rozwój Wasz czasu potrzebuje, zrozumiecie, że to, co trwałe, musi być budowane powoli i sumiennie, i dokładnie. A to, co nagłe i szybkie, często w gruz rozlecieć się może, bo jeśli nauki byś przyjął, a sensu ich nie poznał i nie nasycił mądrością tą i miłością komórki każdej, jaką wartość by ta wiedza miała, jaki fundament w budynku, gdy na piasku on powstaje.
Po czwarte - rozwój swój na pierwszym miejscu stawiaj i nie innych zmieniać chciej, lecz siebie.
Gdy u innych uwiera Cię coś, to znak, że w Tobie podobne przerobić trzeba. I Gdy złość Twoją lub zazdrość ktoś budzi- dlaczego- zapytaj. Co powodem jest, co w Tobie do przepracowania? Nie mów, że innych zachowanie, bo gdy miłością się staniesz, na innych inaczej patrzeć będziesz, bo z miłością i tolerancją. Widzieć będziesz, że są jak i Ty, zdążający drogą rozwoju.
Po piąte, gdy rozwój Twój przyspieszenia nabierze, życie w radości będzie codziennością, bo rozumieć będziesz zasady rządzące tym światem i nawet gdyby Ci przyszło trudy pokonywać, z uśmiechem to będziesz robił, bo wiedział będziesz, że świat nowy tworzysz, żeś cegiełką w budowli, która mocna być musi i potęgę swoją mieć, aby gmach utrzymał się.
Tedy to, co czuć będziesz, świadomością będzie wzrastania i nie powiesz, że ktoś zesłał Ci karę, krzywdy jakieś, lecz dziękować będziesz, że potęgę swą budować możesz dzięki sile ducha i wzrastać w miłości. I ważne jest, aby to, co w sercu Twoim, będzie oddźwięk w działaniu miało. Tedy serce i miłość najpierwsze i radość.
Wolność, którą mieć będziesz, pchać Cię będzie w górę ku szczytom możliwości, bo wolność ta skrzydeł dodaje, nie pęt, a te z niewiedzy i strachu są.
Gdy zrozumiesz cały sens istnienia, a przecież nie trudne to jest, to lęk odrzucisz i poczucie zagrożenia, czy kary, czy nieuchronności zdarzeń złych i trudnych. I uśmiechać się będziesz, bo wiedział będziesz i czuł to, żeś światłem jest i miłością, i że nic nigdy złego stać Ci się nie może. Bo jakże można duszę skrzywdzić, skaleczyć czy zabić? Nie można. A gdy miłością promieniować będziesz, to i Ci, którzy nawet by jakieś złe zamiary mieli, odejdą, bo siły miłości nic nie pokona, a aura, wówczas blaskiem największym świeci i nawet, jeśli drażniłoby to kogoś, że cudem i radością jesteś, krzywdy Ci nie uczyni, odejdzie, nie mogąc sile Twojej się oprzeć. I jeśli nie pokocha Cię, bo zdarzyć się tak może, odejdzie. Choć jeśli serdeczny będziesz i silny, któż do Ciebie złość może mieć i dlaczego?
Czasem ludzie, którzy śpią jeszcze, nie zrozumieć mogą radości Twej i miłości i krytykować Cię mogą, bo ślepi są i nie wiedzą skąd ta radość, lecz nie przejmuj się, tylko światło im ślij. Bo współczucia godni oni, gdyż pojęcia nie mają, że ten, co Boga w sobie odnalazł i sens życia pojął, nie może już radości się pozbyć, ni bez niej żyć.
Bo Bóg, który miłością jest, radość wewnętrzną przynosi i serce nią wypełnia i komórkę każdą ciała.
Bóg to miłość, a miłość to szczęście, a to radość daje i nijak pozbyć się go już nie można.
Jeśli tedy spotkasz tego, który radością wypełniony jest, a oczy jego, młode bez względu na wiek są i ciepło z niego bije i moc, to wiedz, że człowiek ten Boga odnalazł i szczęście we wzroście swym.
I patrz na niego i słuchaj go, bo miłym Ci widok ten będzie. I jak on się stań, radości pełen i miłowania.
Wiem, że trudne to jest, żyjąc w świecie gdzie większość śpi jeszcze i Boga w górze, zamiast w sobie szuka, trudno miłością się stać. Lecz nie zakładaj trudów. Zawsze opiekę czuj aniołów i moc Ducha Świętego i miłość Boga, a wówczas łatwiej Ci będzie wśród śpiących żyć w radości.
Uśmiechaj się, bo światła i łaski dostąpiłeś, jeśliś tę cudowną miłość odczuł i Bogu dziękuj codziennie. To cud prawdziwy.
Jeśli żyjesz tam, gdzie większość śpiących jeszcze, cały czas światłem złotym otaczaj się. I wdychaj je głęboko i niech przepełni światło to złote, każdą Twoją komórkę i niech rozchodzi się daleko od Ciebie. Codziennie rano otocz się tym światłem, odczuj je, odczuj miłość Boga, odczuj ciepło, które wypełnia Twe istnienie i moc swoją poczuj, a wówczas idź i zadanie swoje wykonuj.
Z ludźmi żyj, bo z nimi wzrost pełniejszy. A gdy chwilę ciszy znajdziesz, przypomnij sobie, żeś w świetle złotym i wdychaj je. Od razu siłę poczujesz i łatwiej Ci będzie wówczas żyć wśród tych, którzy różne energie wysyłać mogą, a światło chronić Cię będzie przed ich złością, smutkiem czy agresją.
I nie poddawaj się. Nawet, jeśli sam będziesz, a wokół śpiący, bo gdy wytrwały będziesz, wcześniej czy później inni zmieniać się będą, a Ty zawsze wsparcie w Bogu znajdziesz i duszy swej, którzy z Tobą są po kres. ***ciach***
Elen
Ostatnio edytowany przez Elen, 2006-11-22, 23:37, edytowano w sumie 1 raz
hmm....ciekawa lekturka, ale zalatuje mi Biblia, a tej czytac nie lubie. wiara w Boga...ona burzy i buduje. ostatnio tylko burzy...wg mnie oczywiscie. nowego swiata nie jestesmy w stanie zbudowac. Nowego i lepszego. zbyt zakorzenione jest w nas to co się nazywa najgorszymi cechami czlowieka.
Rejestracja: 2006-10-24, 17:57 Posty: 723 Miejscowość: z ziemi
Temat postu:
Wysłany: 2006-12-04, 19:23
Seraphinea napisał(a):
nowego swiata nie jestesmy w stanie zbudowac
..jestesmy .. ale rozbici i nie zjednoczeni ludzie, nie maja sily się przelamac, by w koncu "zyc" ,a nie tylko oddychac (no i niszczyc bonusowo co u niektorych)
Rejestracja: 2006-10-24, 17:57 Posty: 723 Miejscowość: z ziemi
Temat postu:
Wysłany: 2006-12-06, 19:06
takie uczucie jest gorsze od wszystkiego... taka bezsilnosc (oczywiscie jednostkowa, ze MY nic nie poradzimy w pojedynke) ,wiadomosc o nieuniknionej samozagladzie.. i pozostaje tylko czekac na wlasciwy czas konca.
Tylko zakończenia wypowiedzi Nightwalker, nie potrafię zrozumieć, początek jest całkiem dobry. Stworzenie nowego świata na ziemi wymagałoby niesamowitej dobrej woli wszystkich ludzi. Łatwiej byłoby stworzyć taki świat na innej planecie, gdzie wszystko możnaby zacząć od początku!
An opened mind is like a fortress with it's gates unbarked and unguarded.
Łatwiej byłoby stworzyć taki świat na innej planecie, gdzie wszystko możnaby zacząć od początku!
a co takiego innego byłoby na tej planecie, czego nie masz tutaj? może tylko czyste środowisko... gdybyś się tam znalazł, to gwarantuję ci, że szybko zacząłbyś powielać stare błędy... wydaje ci się, że na nowym miejscu możny by zacząć od początku - ale początek jest wewnątrz nas, nie chodzi o miejsce gdzie żyjemy... na początku roku chyba wszyscy uczniowie obiecują sobie ''ale w tym roku to się będę uczyć!'', ale po 2 tygodniach słomianego zapału zaczynają wszytsko olewać, a wytrwać potrafią tylko ci, którzy mają nawyk systematycznej nauki... i z nową planetą byłoby dokładnie tak samo, to analogiczna sytuacja...
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...
Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał
na nowej planecie nie byłoby ludzi. Niewielka garstka nowoprzybyłych nie stwarzała by sobie problemów w stylu wojen religijnych. Nie byłoby bogatych ani biednych. Nie byłoby walk o ziemie, bo tej byłoby wbród. Ja wiem, o czym mówisz Leśna, wiem, że zmienianie świata powinniśmy zaczynać od siebie. Tylko moja wyobraźnia nie umie objąć różnic które ludzi dzielą. I tym bardziej czegoś, co mogłoby ich połączyć. Choć może gdyby ziemia została narazona na kataklizm w stylu atakujących obcych, czy meteorytu, planetoidy. To najprawdopodobniej wszystkie waśnie nagle by wygasły. Tak to już jest z ludźmi. Tylko kiedy nam coś zagraża, o potrafimy się zjednoczyć.
An opened mind is like a fortress with it's gates unbarked and unguarded.
na nowej planecie nie byłoby ludzi. Niewielka garstka nowoprzybyłych nie stwarzała by sobie problemów w stylu wojen religijnych.
problemy zaczęły by się bardzo szybko, bo ludzie nie są jednakowi i nie azwsze się ze sobą zgadzają.. nie w pierwszym to w drugim pokoleniu pojawiłyby się problemy - wyobraź sobie, że już jesteś na tej planecie, żyjesz sobie bez cywilizacji, bez niczego - rodzi się nowe pokolenie - mówisz im skąd się tu wzięliście? skąd się wzieli ludzie? jeśli powiesz - zbuntują się, kto ci pozwolił decydować za nich? nie wytłumaczysz im, że to dla ich dobra, bo odbierając swoim przyszłym dzieciom dorobek cywilizacji ograniczysz ich możliwości rozwoju; a jeśli im nic nie powiesz, to będą żyli w kłamstwie i niewiedzy, nie mając pojęcia o swojej misji tworzenia nowego lepszego świata (ups, huxley mi wyszedł)nie będą mogli wypełnić jej dobrze... nie wiem, czy czytałeś ludzie jak bogowie wellsa... to taka książka o świecie idealnym - ale tylko dla idealnych... zwykli ludzie nie mają tam czego szukać, bo to świat w którym ludzie budzą się rano i myślą co nowego dziś zrobimy, co dobrego? ale ich idealność to kwestia wychowania... młodzi są tacy jak my - chcą się buntować, chcą starego... jeśli chciałbyś, żeby wszyscy byli idealni, musiałbyś odebrać im wolność decydowania o sobie
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...
Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał
Niechodzi mi o to by tworzyć nową rasę idealnych ludzi, bo to bez sensu, równie dobrze od razu zbudować roboty. Te przynajmniej teoretycznie nie mogłyby się zbuntować. Chodzi o to, że różnice między ludźmi na innej planecie nie miałyby takiej skali jak teraz na ziemi. Ja wiem, że ludzie są inni, różnie na wszystko patrzą. Mają inne poglądy. Nowemu polkoleniu możnaby powiedzieć, że jesteśmy rozbitkami, stary świat upadł. Bo taka jest chyba prawda. Świat, upada. Rodzą się cywilizacje i zaraz upadają i tak jest od wieków. W takim układzie nasza cywilizacja też upadnie. Najprawdopodobniej sami się do tego przyczynimy. Dlatego zasugerowałem nową planetę, jako próbę rozpoczęcia wszystkiego od nowa!
An opened mind is like a fortress with it's gates unbarked and unguarded.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum