Piękny cytat....pod warunkiem,że mamy do czynienia z Wojownikami ...z jakimkolwek honorem -a Wojownicy kimkolwiek są powinni go mieć. Z drugiej strony,niszczyć kogoś niewinnego dobrego .....jako ''świadomość wojownicza'' a potem np; jakgdyby nic np; uzdrawiać innych.....nie chciałabym np; takiego wojowniczego życia. Przecież jak krzywdzimy...a potem kogoś innego na drodze rekompensaty uzdrawiamy...wychodzi wszystko i tak na minus.Karygodnych karmicznie uczynków ,nie da się w inny sposób zrekompensować , jak naprawić jak najszybciej każdy negatywny uczynek jak się da -to za zycia danej osoby,abyśmy mieli czyste sumienia i w dalszym ciągu czyste, niczym nie splamione serca.Robiąc komukolwiek krzywdę obojętnie jak, myslą,słowem czy czynem....nosimy ogromny ciężar. W swojej praktyce, spotkałam pseudo wojowników ,kpiących sobie ze wszystkiego,również z Pana Boga.Jak również -...poprzez tego typu mantry- mających pewność ,że zło jakie uczynili nigdy do nich nie powróci i będą dalej ''nieskazitelnie czyści-Wystarczy że sobie je pośpiewają.Lepiej nie wyrabiać negatywnej karmy-która wcześniej czy póżniej do nas powróci i to zwielokrotniona,a wtedy nie będziemy musieli kombinować aby się oczyścić.Po prostu trwać w jednym ..a przede wszystkim w świetle Boga i miłości. Czego wszystkim i sobie życzę.
Rejestracja: 2005-09-04, 23:36 Posty: 312 Miejscowość: na kolonii jeszcze :)
Temat postu:
Wysłany: 2006-11-23, 20:00
Oj odrazu zauwazam jak ktos nie czytal "Podrecznika Wojownika Swiatla" zapraszam do naszego dzialu downlad- ebooki- mozna sciagnac!
Oczywiscie Wojownik Swiatla "nie zabija" ale:
"Wszystkie drogi świata prowadzą do serca wojownika. Zanurza się on bez wahania w rzece namiętności, która przepływa przez jego życie. Wojownik wie, że wolno mu wybrać to, czego pragnie. Podejmuje więc decyzje z odwagą, bezinteresownością, a czasem - z odrobiną szaleństwa. Akceptuje swoje pasje i raduje się nimi z całego serca. Przekonał się, że wcale nie trzeba wyrzekać się podbojów - stanowią one nieodzowną część życia i napawają radością tych, którzy biorą w nich udział. Jednak nigdy nie traci z oczu rzeczy nieprzemijalnych ani silnych więzi z ludźmi, zacieśniających się z biegiem czasu . Wojownik potrafi odróżnić to, co ulotne od tego, co wieczne."
i jest Wojownikiem Swiatla dlatego, ze mysli, ze watpi....
"Każdy wojownik światła bał się kiedyś podjąć walkę * Każdy wojownik światła zdradził i skłamał w przeszłości * Każdy wojownik światła utracił choć raz wiarę w przyszłość * Każdy wojownik światła cierpiał z powodu spraw, które nie były tego warte * Każdy wojownik światła wątpił w to, że jest wojownikiem światła * Każdy wojownik światła zaniedbywał swoje duchowe zobowiązania * Każdy wojownik światła mówił "tak", kiedy chciał powiedzieć "nie" * Każdy wojownik światła zranił kogoś, kogo kochał * I dlatego jest wojownikiem światła. Bowiem doświadczył tego wszystkiego i nie utracił nadziei, że stanie się lepszym człowiekiem." Pozdrawiam
sorki Tit ale od tego koloru dostawałam oczopląsu i mało czytelny był
Ostatnio edytowany przez Titania6, 2006-11-23, 21:57, edytowano w sumie 1 raz
Titania....nie czytałam tej książki ale mam praktykę i to co opisałam jest z życia wzięte.(ale poprawię się i może ją przeczytam )
Wracając do tej mantry....na pewno ma wielkie znaczenie i swoją siłę ale w odpowiedniej interpretacji.Przede wszystkim...jak się ją czyta i jak jej nie czujemy...nic nią nie zdziałamy-a to jest zwykłe wtedy klepanie. Moim ale jedynie moim zdaniem -być może ktoś to jeszcze podzieli wprowadzenie nauk Hinduskich czy Buddyjskich -z pełnym szacunkiem dla nich bo jest to ogromna mądrość-ale w kulturach danego kraju. My -wielu z nas szuka swojej ścieżki mimo,że większość z nas z dziada -prawdziada zazwyczaj przyznaje się że jest osobą wierzącą w Boga...niekoniecznie praktykująca..ale wierząca. Ktoś kto ma takie korzenie...powinien nimi iść ponieważ naszą wiarę pojmujemy dlatego ,ze wiele lat byliśmy do tego przygotowywani.... Możemy się buntować na naszych rodziców, że nie zadecydowaliśmy sami czy chielibyśmy w beciku przyjąc pierwszy sakrament...ale Oni zrobili to w dobrej dla nas wierze...chroniąc tym samym nas przed złem....wiec powinniśmy to tak interpretować. Zbaczając z tej drogi, która nieukrywam jest prostą drogą rozwoju duchowego-poprzez np; szukanie prawd w naukach Buddy czy innych Wschodnich religiach -wchodzimy w boczne ścieżki...tak na prawdę ich nie rozumiejąc podejrzewam, że nawet tak jak Titania napisała przejście na hinduizm -niczego by nie dało. Jak sądzicie?- Jak by Pan Bóg chciał.....abyśmy praktykowali Hinduizm..czy urodzilibyśmy się w Polsce? Jesteśmy cząstką Jego-Boskiego planu i wdaje mi się że nasze- Ojcze Nasz...jest najwiekszą ,,Polską Mantrą''.
Mantra nie usuwa karmy poprzez tylko bezsensowne, bezrozumne powtarzanie jej. To nie na tym polega, mówię i pstryk, karma znika. Śpiewając taką pochwałę Boga, nasze mysli skupiają się na miłości, wdzięczności, a to powoduje podniesienie wibracji, co w konsekwencji stwarza sytuacje, pomagajace szybciej przepracować karmę. To znaczy, poprzez przepracowanie, uwalniamy się od niej. Innej drogi nie ma, choć teraz są takie czasy, ze można poprzez intensywną pracę i modlitwy zrozumieć wiele i oczyścić się, nie koniecznie doświadczajac trudów zwiążanych z koniecznością wyrównania długów. Takiemu łatwiejszemu sposobowi usunięcia karmy słuzy również ksiązka channeling "Dla miłości stworzeni", która na początku lutego ukaże się w tradycyjnej formie. Teraz mozna ją poczytać na stronie www.zyjwmilosci.orge.pl w formie e-booka. jest to przekaz jak podnieś wibracje i przyspieszyć rozwój świadomości, przygotowac się na nadejście nowego czasu.
ALE CO UWAŻASZ POPRZEZ STWIERDZENIE ŁATWIEJSZE USUNIĘCIE KARMY?
i to jest koło zamknięte, nie chodzi mi o karmę jaką mamy w tym życiu odpracować -bo ją musimy odpracować...ale w kontekście Twojej wypowiedzi znajdą się tacy...ktorzy przyjmą to dosłownie....można robić co się chce....a i tak jest sposob na łatwiejsze pozbycie się karmy, wystarczy że na moment, chwilę stanę się pokormy jak baranek i ...kiedyś to wszystko , co teraz robię złego...odśpiewam w lubości i miłości....
Będę fer...-co w stosunku co do siebie, do swojego Ego...ale nic po za tym, coś takiego praktykując.
Karmy negatywnej po prostu nie powinniśmy tworzyć...abyśmy nie musieli jej odpracowywać, -wydaje mi się że tak jest prościej.Znając tego rodzaju mantry, popadamy w pokusę w możliwość..tworzenia negatywnej karmy...nie eliminując takiego myślenia całym swoim jestestwem ,aby dążyć do życia, bez tworzenia negatywnej karmy.
Ewusiu, łatwiejsze usuniecie karmy, to mozliwość świadomego zrozumienia jakie mamy ogranczenia, nieprawidłowe kody / które są wynikiem własnie poprzednich uczynków, doświadczeń,/ i poprzez np. wybaczenie, pracę nad zrozumieniem tych zalezności / np. tego, że to tylko my jesteśmy odpowiedzialni za nasze życie, wydarzenia, my nie inni, że to my jesteśmy sprawcami tego co nas spotyka/, uwolnienie się od nich.
Normalny tor życia to wchodzenie w doświadczenia, które często są bolesne, po to tylko, abyśmy odpracowali karmę, zobaczyli świat,zycie z drugiej strony np. ofiary. To o czym pisze wyżej umozliwia nie wchodzenie w takie doświadczenia tylko własnie szybsze się pozbycie obciążęń. Oczywiście, ze nalezy nie tworzyć karmy, ale jednocześnie lib może najpierw trzeba usunąć stare wzorce, ponieważ one często zasłaniają prawdziwe widzenie świat i niejako człowiek jest zaślepiony na miłośc i dawanie.
Elen ...ja to rozmumiem, wydaje mi się ,że prawidłowo.Natomiast dla wielu , tak jak napisałam to forma jakby uduchowienia na skróty. A często jest cieniutka nitka pomiedzy Oswieceniem a samorealizacją i na to, na Naszej ścieżce życia bardzo musimy zwracać uwagę aby samorealizacja nie zmieniła Najwyższej Prawdy,która powinna być naszym drogowskazem. Stąd moje obawy co do stosowania mantr niezrozumiałych dla wielu z nas.
Rejestracja: 2005-09-04, 23:36 Posty: 312 Miejscowość: na kolonii jeszcze :)
Temat postu:
Wysłany: 2007-02-05, 21:11
Hihihihi...a ja jestem zdania, ze nie ma karmy. Zawsze i wszedzie czyniac cos- sami mamy w reku jakie nastapia tego konsekwencje. Przeszkody jakie natrafiaja się maja nas czegos nauczyc czesto nie jestesmy wstanie w danym momencie zauwazyc, ze stalo się to co dla nas akurat najlepsze. U mnie np. Niezdany egzamin sprawil, ze zycie potoczylo się calkiem innym kierunku, jak teraz poznalam: o wiele lepszym:). Dlatego nie powiedzialabym, ze to akuraz moja zla karma ale, ze to Bozy plan, ktory ma wskazac mi wlasciwa droge.
Co do medytacji mysle, ze w niej mamy szanse na rozmowe ze swoim wyzszym Ja lub opiekunami. Lub z Matka Ziemia...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum