Ogólnie mówiąc pan Suliga po akcji z rzekomym czarnym tarotem i opętaniem znienawidził i zaczął atakować duchowość w ogóle, w tym tarot, reiki, spirytyzm, ezoterykę, a także wyparł się większości swoich wcześniejszych teorii i wiedzy. Obecnie swe poglądy oparł na zrębach steinerowskiej filozofii i ukuł pojęcie uzależnienia duchowego, a nawet założył stosowne "centrum terapii" w postaci bloga na http://ctud.blox.pl
To że w późniejszym czasie popadł w psychozę i manię prześladowczą widząc wszędzie zagrożenie w postaci duchowości nie przekreśla jego wcześniejszej twórczości. Powiem nawet, że i teraz ma czasem pewne przebłyski geniuszu w postaci ciekawych tez i założeń pomimo swej paranoi. Mimo wszystko szkoda tak zdolnego badacza sfery niewyjaśnionego, źe nie wytrzymał psychicznej presji jaka wiązała się z jego zajęciem.
Wskazówkę co do tego, jak doszło do powstania tej opowieści, może stanowić kościelna data obchodu święta Wesela w Kanie. Pamięć tego wesela czci się 6 stycznia, w Święto Epifanii. „Epifania" oznacza „pojawienie się", przy czym ma się na myśli objawienie się mocy Pana. W dniu 6 stycznia w okresie starożytnego pogaństwa świętowało się inne objawienie się boskiej mocy oraz inny boski cud wina: było to święto Dionizosa i jego winnych cudów, święto greckiego boga wina. „W rzeczywistości motyw historii o przemianie wody w wino jest typowym motywem legendy Dionizosa, w której ten właśnie cud jest cudem epifanii boga i dlatego tę przemianę ustalono na porę święta Dionizosa, tzn. noc z 5 na 6 stycznia. W starym Kościele to powiązanie było jeszcze rozumiane, jeśli się dzień …dzień 6 stycznia przyjmowało za dzień wesela w Kanie" . Mówiąc inaczej: w legendzie dotyczącej wesela w Kanie Jezus objawia swoją boską moc w ten sposób, w jaki już przedtem, według opowiadań, objawiał ją bóg Dionizos. Dzień 6 stycznia staje się dla chrześcijan świętem mocy objawienia (epifanii) Boga chrześcijan - i wypiera święto epifanii pogańskiego boga Dionizosa, które dotąd obchodzono 6 stycznia. Bultmann pisze: „Bez wątpienia ta historia (wesela w Kanie) została przejęta z pogańskiej legendy i została przeniesiona na Jezusa" .
Witam, zaintrygował mnie temat wątku i myślę, że to jest tak: Tarot może być drogą do opętania, ale bezpośrednią przyczyną takiego opętania nie byłyby karty Tarota. Wydaje mi się, że Tarot to narzędzie specjalnie wymyślone po to aby umożliwić, czy ułatwić człowiekowi kontakt z innymi wymiarami rzeczywistości i jeżeli sam człowiek używający Tarota ma w sobie jakąś nierównowagę, czy problemy, czy nie zachowuje tej "higieny energetycznej", to być może jakieś siły mogą przejąć nad nim kontrolę.
We wszystkich nas drzemie iskierka boskości. Joga roznieca ją w jasny płomień. BKS Iyengar
Ogólnie mówiąc pan Suliga po akcji z rzekomym czarnym tarotem i opętaniem znienawidził i zaczął atakować duchowość w ogóle, w tym tarot, reiki, spirytyzm, ezoterykę, a także wyparł się większości swoich wcześniejszych teorii i wiedzy.
To żart? Skąd te wiadomości, bo nie z jego z strony. Choć zgadzam się, że w ogóle te jego perypetie z tarotem, ale też z chrześcijaństwem pachną totalną mistyfikacją (wizje itd). Facet nadal uczy tarota i każde sobie za to porządnie płacić (200zł za konsultację). Ten człowiek wydaje mi się typowym szarlatanem, choć oczywiście mogę się mylić.
I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Rz 8:38-39
Ja uważam, że Tarot może być drogą do opętania. Jeśli ktoś myśli, iż opętania to choroba psychiczna, to niech mi wytłumaczy, dlaczego niektórzy opętani mówią w językach, w których nie wypowiedzieli nigdy ani jednego słowa? Takie języki to np. łacina, hebrajski, aramejski, czyli głównie wymarłe. Potwierdzono już wiele przypadków, gdy osoba opętana mówi płynnie, poprawnie gramatycznie danym językiem (z reguły wymarłym), choć go nigdy wcześniej nie znała. Nie może (według mnie), więc to być choroba psychiczna i musi coś za tym stać. W jaki sposób, od straszenia księżulków można się nauczyć mówienia wymarłym językiem w dziesięć sekund? Jak ktoś myśli, że może sobie uprawiać wróżby, magię, spirytyzm itd. i jest bezpieczny to niech przestanie tak czynić. Zobaczycie, że po jakimś czasie (dłuższym bądź krótszym) coś się wydarzy. Dla zainteresowanych (i niedowiarków) pozostawiam link do wypowiedzi byłej wróżki:
niech mi wytłumaczy, dlaczego niektórzy opętani mówią w językach, w których nie wypowiedzieli nigdy ani jednego słowa?
Oczywiście osoba, która tego słucha, te języki zna i potrafi odróżnić losowy bełkot?
Cytuj:
Takie języki to np. łacina, hebrajski, aramejski, czyli głównie wymarłe.
Nie znam przypadku, w którym osoba, która była opętana i mówiła wyżej wymienionymi językami nie miała z nimi kontaktu.
Cytuj:
Potwierdzono już wiele przypadków, gdy osoba opętana mówi płynnie, poprawnie gramatycznie danym językiem
Jeżeli osoba nie uczyła się tego języka, to nim nie mówi. Nie znam żadnego przypadku, kiedy by tak było.
Cytuj:
Zobaczycie, że po jakimś czasie (dłuższym bądź krótszym) coś się wydarzy. Dla zainteresowanych (i niedowiarków) pozostawiam link do wypowiedzi byłej wróżki:
Osoba zarabiająca na kłamstwie ma być jakimś autorytetem?
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Tak, Darnoku, "nie znam takiego przypadku" jest argumentem, który robi naprawdę piorunujące wrażenie i w gruncie rzeczy kończy dyskusję. Niepodważalny dowód, zaiste.
Nie traktuj tego sarkazmu tak, jakbym się zgadzał z supolo, ale oboje rozmawiacie na poziomie "bo tak!", "a wcale, że nie!". Poza tym w demagogii też jesteś mistrzem.
Istnieją podobno jakieś przekazy o mowie opętanych w umarłych językach, jednak moim zdaniem powinno się to traktować tylko jako ciekawostkę. Czy historia jest prawdziwa czy nie, przynajmniej jest dobrze opowiedziana. Pamiętajmy, że nasza podświadomość magazynuje informacje natychmiastowo, ale nie przechodzą one tak szybko do naszej świadomości - jeżeli w trakcie opętania wyłania się właśnie podświadomość, to wystarczy, że ta osoba chociaż raz kiedykolwiek w swoim życiu miała w zasięgu wzroku tekst w tym języku, to możliwym jest, że właśnie ten tekst został wyrecytowany z podświadomości, co moim zdaniem mogłoby tłumaczyć ten fenomen (jeżeli rzeczywiście występuje). Peace!
"Potrzebujesz dużą zwierzęcą czaszkę, jako naczynie. Ludzkie są świetne, pojemne. Całą krew miesięczną sześciu różnych dziewic. Pół litra potu, jeden litr łez. Do tego trzydzieści sześć czarnych świec. Pukiel włosów ofiary. I oko nietoperza. Miksujesz to radośnie mikserem i smacznego. Tak smakuje czarna magia. Chcesz tego?" ~tak
supolo, pomimo iż wiele takich artykułów już za żywota swego czytałam, to i tak nie zmienię zdania na temat tarota. Wszystko praktycznie niesie ze sobą dla człowieka zagrożenie, od wszystkiego można się uzależnić. Do tarota potrzebna jest przede wszystkim mocna psychika, ponieważ wszystko jest dla ludzi, bo jeśli czymś się zajmujesz, coś robisz to trzeba robić to z głową. Do tarota trzeba podchodzić z rezerwą, jak i do wszelkiego rodzaju wróżb, niczego nie brać głęboko do serca, ponieważ co ma być to i tak będzie, a nasze życie zależne jest od nas samych.
jeżeli w trakcie opętania wyłania się właśnie podświadomość, to wystarczy, że ta osoba chociaż raz kiedykolwiek w swoim życiu miała w zasięgu wzroku tekst w tym języku, to możliwym jest, że właśnie ten tekst został wyrecytowany z podświadomości, co moim zdaniem mogłoby tłumaczyć ten fenomen (jeżeli rzeczywiście występuje). Peace!
Bzdura. Nie można poznać znaczenia i gramatyki żadnego języka widząc tylko tekst. Jeżeli nie znasz znaczenia słów ani reguł ich użycia to poprawne posługiwanie się językiem jest niemożliwe. Twoja teoria posiada ewidentne braki, bo złe duchy posługują się językami w sposób logiczny, a nie recytują jakieś teksty bez ładu i składu.
I jestem pewien, że ani śmierć, ani życie, ani aniołowie, ani Zwierzchności, ani rzeczy teraźniejsze, ani przyszłe, ani moce, ani co wysokie, ani co głębokie, ani jakiekolwiek inne stworzenie nie zdoła nas odłączyć od miłości Boga, która jest w Chrystusie Jezusie, Panu naszym. Rz 8:38-39
Równie dobrze działać tu może podświadomość, która - jak wiemy - posiada wręcz nieograniczone możliwości. W pewien sposób może w tym pomóc, ale czy od razu będziemy walić gramatycznie poprawnymi i spójnymi wypowiedziami? Ciężko mi uwierzyć.
Bzdura. Nie można poznać znaczenia i gramatyki żadnego języka widząc tylko tekst. Jeżeli nie znasz znaczenia słów ani reguł ich użycia to poprawne posługiwanie się językiem jest niemożliwe. Twoja teoria posiada ewidentne braki, bo złe duchy posługują się językami w sposób logiczny, a nie recytują jakieś teksty bez ładu i składu.
Spooky Fox napisał(a):
W pewien sposób może w tym pomóc, ale czy od razu będziemy walić gramatycznie poprawnymi i spójnymi wypowiedziami?
Tylko skąd u was wzięło się przeświadczenie, że te wypowiedzi były składane w danym momencie, a nie recytowane? siloam, wyjaśnij mi skąd posiadasz informacje nt. znajomości języków "złych duchów"? Tak jak powiedział Spooky, może tutaj działać nasza podświadomość, która zbiera o wiele więcej informacji niż nam się wydaje. Stąd teoria, że tekst mógłby być wypowiadany wyłącznie z pamięci, bez stosowania reguł danego języka. Moim zdaniem ta teoria jest spójna i posiada rację bytu, jak ty, siloamie, możesz uargumentować to, że jednak jest to płynna znajomość języka, która bierze się od "złych duchów"? Niecierpliwie czekam na odpowiedź, pozdrawiam!
"Potrzebujesz dużą zwierzęcą czaszkę, jako naczynie. Ludzkie są świetne, pojemne. Całą krew miesięczną sześciu różnych dziewic. Pół litra potu, jeden litr łez. Do tego trzydzieści sześć czarnych świec. Pukiel włosów ofiary. I oko nietoperza. Miksujesz to radośnie mikserem i smacznego. Tak smakuje czarna magia. Chcesz tego?" ~tak
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum