Nie ma "wybaczcie za błędy". Ty się naucz po prostu pisac na klawiaturze! Ja rozumiem jeden, dwa, kurde, nawet dziesięc błędów, ale tego tałatajstwa nie da się czytac! Znaczy się, da się, ale kur*ica jasna mną miota, jak widzę, jak Polak kaleczy język i nie ma jeszcze dostatecznie dużo dobrej woli, żeby popoprawiac błędy. Ot, jak sobie napisze na końcu postu "przepraszam za błędy", to znaczy że nikomu błędy nie będą przeszkadzac. WTF? o_O
Rzeczywiście, czytając początek Twojego posta, ja też mam szczerą nadzieję, że to ostatnia Twoja opowieśc. Bynajmniej ostatnia tak napisana.______________________________________________________
kiag napisał(a):
Najprawdopodobniej bedzie to pierwsza i ostatnia moja opowiesc ,ale postanowilem się z wami tym podzielic moze to komus w czyms pomoze.
Pomagają odpowiedzi, a nie pytania.
kiag napisał(a):
Stopniowo przez modlitwe interpretacje jej bez konkretnych wzorcow (chociaz wiekszosc staralem się czerpac wlasnie z niej). I rzeczywiscie bylem czlowiekiem niespotykanie spokojnym rozumiejacym ,umiejacym się dzielic wszytkim , przez co się ze mna dzialo przyciagalem osbowosci z ktorymi kiedys nawet bym nie zamienil slowa . Ludzi "innych" ,ktorych z tego miejsca pozdrawiam i uwarzam nadal ,ze wniesli do mojego zycia calkowita odmiennosc postrzegania wielu rzeczy.
Ahh...to wszystko jest takie ZEN!, że aż sam zaczynam odczuwac spokój ducha.
kiag napisał(a):
Zaczelo się os spotan z jedna osoba ,ktora miala ciezkie przezycia ( byla bita, ponizana itd) w dotatku mieszkala w malym domu w ktorym niegdys powiesil się czlowiek. Rozmawialem z nia wielokrotnie przy herbacie winie itd , w pewnym momencie pojawila się jej znajoma potykalismy się razem herbata wino fajjki rozmowy do rana - normalna rzecz. Owa kolezanka nigd nie doznala prawdziwej milosci , raczej byla traktowana jako rzecz ,zabawka przez partnerow , mozna powiedziec ze stracila mame ojciec byl wcieleniem zla ...
Nie zniese...ja po prostu tego nie zniese. Ogłaszam wszystkim wszem i wobec, że jeśli jeszcze jeden taki post pojawi się na forum, którego autor w du*ie, za przeproszeniem, ma język polski i chęci do poprawy WŁASNEGO posta, to bez pytania, bez ostrzeżenia wypierniczam w cholewę.
kiag napisał(a):
nie powiem kim ale to jedna z najgorszych opcji jakie mozecie sobie wyobrazic.
Znam masę takich ludzi. Radzę jej po prostu znaleźc porządnych przyjaciół, którzy pomogą jej w ciężkich chwilach. Nie zamykac się w sobie, nie szukac pomocy w sektach i nie szukac odpowiedzi w zjawiskach nadprzyrodzonych.
kiag napisał(a):
telefon kom. ktory lezal na srodku polki zostal jakby wypchniety z duza sila z niej i upadl na srodku dywanu (osobiscie widzilem to)
Tu akurat się nie przyczepię. Mi raz hełm żołnierza polskiego uderzył z maksymalną siłą o ścianę jak w stereo został puszczony niemiecki hymn. Nic ciekawego. Po prostu próba Casperka, żeby się nim troszkę zainteresowac. To było w tym domu, co się ktoś powiesił?
kiag napisał(a):
Po sekundzie jedna z nich powiedziala czy ktos zgasil swiatlo ,ktore caly czas się palilo mowila ze ktos do niej mowi i abysmy zapalili swiatlo (myslalem ze to zarty jakies) ale ona zaczela wpadac w panike .Po chwili się ocknela i nie wiedziala co się z nia dzialo .Niestety druga z nich wpadla na nie za madry pomysl i nakreslila jakis alfabet (miala chyab z tym doczynienia) na kartce i majac igle i nitke igla zaczela się wychylac kiedy trzymala nad nia owy przyzad. To bylo o tyle dziwne ze majac spuszczona idle w pionie na srodku idla odchylala się na boki pod sporym katem jakby grawitacja powoli znikala .Co dziwniejsze igla sama odchylajac się wedrowala po kole po kolejnych literach z czego wyszly nasze imiona po tym wyszedl napis " Wypier... z mojego domu" kolejnych slow mi nie powiedziala bo ja odszedlem .Kartka zostala spalona . Druga znajoma po chwili zaczela drwic z tego czegos skaczac po srodku dywanu i mowiac no choc co mi zrobisz : po chwili skamieniala w miejscu w jej oczy byly jakby czarne jesli dobrze pamietam i zaczela mowic bardzo grubym meskim glosem naprawde byl do bardzo gruby bass . Na szczesci stala w miejsu ale to co przezylem w tamtej chili ugielo mi nogi i to znaczneie .
Moja rada? Wyłączyc komputer i telewizor, dvd wyrzucic przez okno i zając się czytaniem Harlequine"ów. Zdrowsze to to i na głowę mniej się po tym rzuca.
kiag napisał(a):
Po chwili wyszedlem z domu - ona wyleciala za mna jakby się ocknela stala przy szybie mojego samochodu i modlila się ze mna ok 30 minut a raczej powtarzala za mna ( mysle ,ze to dalo sporo ze wzgledu na moc i sile mojej tamtejszej wiary -byly przypadki ,ze ludzie wyczowali czasem to co we mnie siedzailo spokoj, cisze , ta religie i wiare ktora rosla z dnia na dzien)
Rozumiem, że modliliście się do Boga, że tak powiem, Naszego, tak? Tego w niebie z długą białą bródką? Chrześcijanin?
kiag napisał(a):
Kiedy stala przy otwartym oknie samochodu mailem poczucie ,ze za chwile jesli przerwe wyjmie noz i podetnie mi gardlo badz zrobi to golymi rekami - nie zycze tego uczucia i stanu nikomu z was.
Khym...

Fajnych masz znajomych. Poza tym, błąd składni. Człowiek nie jest w stanie podciąc komuś/sobie gardła gołymi rękOma. R-Ę-K-!O!-M-A. No, chyba że jego imię to Edward Nożyczoręki.
kiag napisał(a):
Nastepnie po tych modlitwach i paniki z jej strony mowieniu nie zostawiaj mnei prosze weszlismy do domu.Tam byla jej corka ktora spala caly ten czas . Co najgorsze kiedy chcielismy wejsc do jej pokoju ja osobiscie nie moglem przekroczyc jej progu (raz w zyciu mialem to uczucie wlasnie wtedy) drzwi byly otwarte a mi nie pozwalalo cos wejsc do srodka (jej corke naprawde uwielbialem maila z 7-9 lat a jej madrosc zyciowa bylo duzo bardziej widzialna niz wielu doroslych ludzi.
Nie wiem czemu, przypomniał mi się film "Szósty Zmysł". Oglądał ktoś?
kiag napisał(a):
Ja nie wszedlem bo mi cos nie pozwolilo weszla jej mama i wtedy juz wszystko się skonczylo.
Na noc na stole zostwilismy krzyz z Jezusem św, wode
A tu troszkę z "Dziecko Rosemary". Bez kitu, to chyba ja powinienem wyrzucic dvd przez okno. Czyli, że córeczka miała coś z tym wspólnego?
kiag napisał(a):
Wybaczcie za bledy.
Głupich błędów nie wybaczam.
_________________
Co do pytania, co to jest KAP - bo Nasz kolega nie raczył nawet odpowiedziec.
Mój drogi/a Nemoris:
KAP - Katedra Automatyzacji Procesów. Wydział Inżynierii Mechanicznej i Robotyki na Akademii Górniczo-Hutniczej.
Nie pytaj się mnie, co to ma jedno do drugiego. To wie tylko autor tematu.