Rejestracja: 2006-04-03, 01:57 Posty: 83 Miejscowość: Manchester
Temat postu: Re: Moje wrazenia z medytacja
Wysłany: 2008-08-28, 06:21
witam po sporej przerwie
to prawda ze emocje to "paliwo" tylko nie moga ci siÄ™ za bardzo spodobac i nie mozesz siÄ™ do nich przywiazac bo to prowadzi do tej ciemniejszej strony mocy co siÄ™ panu Crowleyowi przydazylo wlasciwie kazdy rodzaj medytacji to narzedzie zeby postrzec ze mysli i emocje oraz pragnienia ktore w nas szaleja maja pusta nature, jesli postrzeze siÄ™ to na 100%, wtedy doswiadcza siÄ™ tej jednosci wszechswiata nazywanej oswieceniem- czyli forma jest pustka, pustka jest forma
ale to jeszcze nie koniec drogi, po doswiadczeniu swiata jednosci wchodzi siÄ™ w swiat magii, gdzie masz swobode ksztaltowania energii (bo kontrolujesz swoje pragnienia) i nadawanie jej formy (bo kotrolujesz swoje mysli). przez ten swiat magii trzeba tez przejsc bez przywiazania, czyli trzeba urzeczywistnic to ze pustka tez jest wyobrazeniem. czyli to jest ta druga buddyjska prawda: ani forma ani pustka
jesli przejdzie siÄ™ przez wszystkie "kuszenia" w magii wtedy dopiero wchodzi siÄ™ w ta trzecia percepcje czyli doswiadczanie swiata takim jaki jest z momentu na moment. tzn ze w kazdej sytuacji zmieniajacej siÄ™ z momentu na moment manifestuje siÄ™ przez ciebie 100% wspolczucia, wtedy zostaje siÄ™ bodhishatwa, czyli po naszemu mozna powiedziec swietym. to jest cel buddyzmu i cel medytacji i de facto cel istnienia czlowieka
ale zeby to osiagnac trzeba o wszystkim co napisalem powyzej zapomniec ))
Umysl powinien byc utrzymywany niezaleznym od mysli ktore w nim powstaja. Sutra Diamentowa
Witam Mam problem z medytacją. Dostosowywać się do wielu opisów medytacji, gasiłem swiatło, zapalałem świece, wyłanczałem wszystko, skupiałem się to na głosier to na ziemi to na wszystkim. Raz byłem spokojny raz nie raz zmęczony raz enrgiczny i nic! Zero doznań wiele prób i nic!
Jej... Medytacja nudna. Nie każdy tego potrzebuje i tyle. Od siebie polecam zazen. Można o tym poczytać na http://www.abaxsc.com/sutry/zazen_osogen.pdf . Jest to sprawdzona metoda stosowana od bardzo długiego czasu. Jak ktoś nie może usiedzieć, polecam intonowanie mantr, na przykład "Kwan Seum Bosal" (imię Bodhisattwy Awalokiteśwary po koreańsku) albo maha-mantrę (choć tutaj jest znaczny podtekst religijny ;p). Moim zdaniem, wielkie wydumane wizualizacje są dziwne i niepotrzebne (choć może dla niektórych są odpowiedniejsze). Jeśli komuś zupełnie nie leżą obie wersje, może jeszcze spróbować http://www.psytrance.pl/ To też ma duuużą moc. Dopowiem tylko tyle, że nie ma co się uprzedzać, bo nie nie trzeba do tego ćpać, a na takich imprezach z reguły pojawiają się porządni ludzie (jak jest element to zmywa się przed 3 nad ranem ;p).
Witam Mam problem z medytacją. Dostosowywać się do wielu opisów medytacji, gasiłem swiatło, zapalałem świece, wyłanczałem wszystko, skupiałem się to na głosier to na ziemi to na wszystkim. Raz byłem spokojny raz nie raz zmęczony raz enrgiczny i nic! Zero doznań wiele prób i nic!
Na co liczysz? Myślisz, że za pierwszym razem porozmawiasz sobie z bytami wyższymi? To tak jak z ćwiczeniami fizycznymi - jak pójdziesz na siłownię parę razy to TIRa od razu nie podniesiesz, ale jak będziesz długo i wytrwale ćwiczył, to efekty będą zauważalne.
A z elwis się zgadzam, zazen jest świetnie na początek, chociaż osobiście nie korzystam z mant, jak już to z mudr (rzadko). No i pomimo, że nie trzeba przyjmować specjalnych pozycji, to nie zalecam leżenia, najlepszy jest siad skrzyżny, półlotos i lotos, a przy tym ostatnim można po chwili wyraźnie wyczuć cyrkulację energii. Pozdrawiam!
P.S. Nie polecam medytacji przed snem, kiedy umysł jest zmęczony.
"Potrzebujesz dużą zwierzęcą czaszkę, jako naczynie. Ludzkie są świetne, pojemne. Całą krew miesięczną sześciu różnych dziewic. Pół litra potu, jeden litr łez. Do tego trzydzieści sześć czarnych świec. Pukiel włosów ofiary. I oko nietoperza. Miksujesz to radośnie mikserem i smacznego. Tak smakuje czarna magia. Chcesz tego?" ~tak
Nie wiem gdzie to napisać, więc tu: Nie widziałem się z kuzynem ponad rok. Jak się 'rozstawaliśmy' to był ode mnie niższy o jakieś dobre 10 cm. On zawsze był niższy od wszystkich, ale to nie ważne. Miał niedobór hormonu wzorstu, ale jego samego brać nie mógł, bo mu lekarz nie pozwolił. Dziś się z nim widzialem i co? Nagle wyższy odemnie o pól głowy. Spytałem się jak to możliwe, a on odpowiedział, że to przez medytację - przez nią wytwarza więcej hormonu wzrostu - to możliwe?
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum