Jest wiele ciekawych artykułów na temat życia po śmierci. Smierć jest częścią naszego życia i zarazem końcowym etapem na tym świecie. Wydaje się że kiedy odchodzi ciało to tak jakbyśmy już gdzieś w nicość i pogrążali się w nieistnieniu, i tego właśnie się obawiamy - tego że po śmierci nas poprostu nie ma. Według wiary chrześcijańskiej jest jednak inaczej. Jesteśmy, mało tego - według wiary chrześcijańskiej: Jakie Zycie Prowadziliśmy Tutaj, Jakimi Byliśmy Ludźmi, Takie Zycie Otrzymamy Po Smierci". Czyli, Piekło albo Niebo lub najdzwczajniej tak jak niektórzy uważają - ci najgorsi (źli) zostaną zniszczeni i nie będzie ich w ogóle. Smierć według wiary chrześcijańskiej jest tylko przejściem między światem w którym żyjemy obecnie a życiem po drugiej stronie. Według chrześcijan życie na ziemi jest pielgrzymką a śmierć jest jest jej końcem. Podczas tej pielgrzymki człowiek decyduje o swoim ostateczym losie. Decydującym czynnikiem w spojrzeniu na śmierć w nauczaniu chrześcijażskim jest zmartwychwstanie Chrystusa. Chrystus mówi każdemu z nas, że wskrzesi go w dzień ostatni. Media vita in morte sumus - pośród życia ogarnia nas śmierć - mówią słowa starej kościelnej pieśni. Smierć zagraża nam na codzień w wieloraki sposób, choroby kataklizmy, niebezpieczeństwa życia codziennego. Uzmysłowią to nam, że życie nasze nie jest ostatecznie w naszych rękach, że stale się nam wymyka, że kiedyś zostanie nam zabrane. Trzeba jednak pamiętać o drugiej "Stronie", śmierć nadaje naszemu życiu szczególne znaczenie. Skoro życie ma swój kres, więc każda chwila jest cenna. Zadna chwila nie wraca, wykorzystać trzeba wszystkie. Zycie i śmierć przenikają się zatem nawzajem. Po człowieczemu żyje tylko ten kto śmierci patrzy w oczy i akceptuje jej rzeczywistość - tak jest po chrześcijańsku.
"Dusza" W księdze Mojżeszowej czytamy - " Stworzył tedy Pan Bóg człowieka z prochu ziemi, i natchnął w oblicze jego dech żywota. I stał się człowiek duszą żywiącą". napisano również: "W pocie oblicza twego będziesz jadł chleb, ż wrócisz do ziemi, z której zostałeś wzięty; bo prochem jesteś i w proch się obrócisz - tak Bóg powiedział do Adama kiedy zgrzeszył. Kaznodzieja Salomonowy pisze: "Wróci się proch do ziemi, tak jak nim był, duch zaś wróci do Boga, który go dał.
Z powyższych cytatów wynika iż kiedy ciało odchodzi i zamienia się w proch dusza odchodzi do Boga. Rozumiem to również tak iż dusza jest naszym drugim " Umysłem i śwadomością" która po śmierci ciałastaje przed Bogiem pamiętając swoje życie na ziemi. Czyli że dusza po odejściu ciała nie umiera. Dopiero później kiedy okazuje się przed Bogiem że dusza jest grzeszna - wtedy umiera, czyli idzie albo do piekła albo do nieba.
W Księdze Kaznodziei czytamy, że umarli nic nie czynią ani nic nie czują: "Wiedzą bowiem żywi, że muszą umrzeć, lecz umarli nic nie wiedzą i już nie ma dla nich żadnej zapłaty, gdyż ich imię idzie w zapomnienie. (...) Na co natknie się twoja ręka, abyś t6o zrobił, to zrób według swojej możności, bo w krainie umałych, do której idziesz nie ma, ani dziaqłania, ani zamysłów, ani poznania, ania mądrości".
WArto jeszcze wspomnieć o Jezusie Chrystusie który będąc na ziemi wspomniał włyśnie o nadziei zmartwychwstania: "Nie dziwście się, gdyż nadchodzi godzina, kiedy wszyscy w grobach usłyszą głos jego; I wyjdą ci, co dobrze uczynili, by powstać do życia; a inni którzy źle uczynili, by powstać na sąd".
No dobra, ale co jeżeli otworzą się pieczęci... Tylko 44000 ludzi pójdzie do nieba, będzie to miasto Jeruzalem... gdzie klejnoty mają leżeć na Ziemi. Co do duszy ludzkiej, bardzo smutne by było zapomnienie o Ziemi. Jednak według świadków Jehowy dusza która pokazuje się po śmierci (duch inaczej) jest opętana...
tak z innej beczki dawno mnie tu nie bylo... jak milo jest poczuć magie internetu hehe
ale wracając do tematu...
NM_One tak dla sprostowania... nie w każdym przypadku dusza która błąka się po ziemii jest opętana... jest to udowodnione, ale oczywiście nie naukowo... potocznie... bo naukowo takich spraw nie da się wyjaśnić...
odnośnie śmierci i tematu...
Odnosząc się do wypowiedzi cesarza to też śmię twierdzić, iż za nasze życie spotka nas nagroda lub kara... czyli niebo bądź piekło...
Ale jako katolik i realista mam dużo niescisłości odnośnie chrześcijaństwa... Gorliwie wierze w Boga, ale podejrzewam że taka wizja zaświatów moze być nie prawdziwa... Nie neguje tego ... Może Bóg w inny sposób będzie nas karać, a ta wizja została wymyślona przez ludzi żeby przestrzegać przykazań i żyć po bożemu... Nie wątpliwie (według mnie) jakieś konsekwencje bedą lub są wyciągane z naszego zycia doczesnego, ale niektórzy twierdzą, że ludzie jeszcze na tym świecie odpokutują bądź odpokutowali za grzechy...
Życie jest za piękne i za krótkie, żeby móc na 100% poznać możliwości miłości - w każdym aspekcie.
Z kolei nie każdy ma szczęście przeżyć miłość w swoim życiu
ALE ZAWSZE POZYTYWNIE. JEŚLI KTOŚ CIEBIE ZRANIŁ TO KUP KASK I ZAŁÓŻ GO NA TYŁEK- BO KTO MA MIĘKKIE SERCE MUSI MIEĆ TWARDĄ DUPĘ... ;P
Pewna mądra osoba powiedziała mi kiedyś, że teologowie dochodzą do wniosku iż Miłosierdzie Boże jest tak wielkie, że piekła i tak nie będzie... Być może wszyscy będą zbawieni, nawet sam diabeł... Wszystkim Bóg wybaczy...
W Księdze Kaznodziei czytamy, że umarli nic nie czynią ani nic nie czują
LoL, czyli co to za pocieszenie ,że po śmierci "żyć będziesz wiecznie" jak i tak będziesz na dobrą sprawę warzywem ? O.O" Po to człowiek ma być miłosierny ? To już chyba rzeczywiście lepiej pójść do piekła ,tam się dzieję zdecydowanie więcej...
No ,ale powiedzmy że jest to jedna z teorii dotycząca "Nieba". Ogólnie jest przyjęte ,że niebo to kraina szczęśliwości ,wszystko jest zajebiście, nie czuje się bólu itd.
Ok , odnośnie tej drugiej wizji mam pytanie. Co będzie jak człowiek ,który ponad życie kochał swoją żonę ,a ona mu w trakcie tego życia umarła... a przez to ,że ten człowiek jest silny psychicznie nie poddał się ,żył dalej i po pewnym czasie ożenił się drugi raz ,miał rodzinę i dożył późnej starości ? Z kim będzie w zaświatach, z którą żoną? Jak w ogóle będzie przebiegać takie życie ? Będą sobie uprawiać ogródek przez wieczność ? Co ma się tam robić? Podejrzewam ,że taka wieczność musiała by być strasznie nudna ,a co za tym idzie nie mogło by się osiągnąć tam pełni szczęścia...
Pewna mądra osoba powiedziała mi kiedyś, że teologowie dochodzą do wniosku iż Miłosierdzie Boże jest tak wielkie, że piekła i tak nie będzie... Być może wszyscy będą zbawieni, nawet sam diabeł... Wszystkim Bóg wybaczy...
Łaski bez. Twój Bóg jest bardzo nielogiczny, albo nie jest wszechwiedzący. Skoro stworzył coś takiego jak człowiek (nota bene na swój obraz i podobieństwo ) to wiedział doskonale jak potoczą się jego perypetie. To tak, jakbym będąc projektantem wieżowca, wiedział z góry, że wkrótce się zawali. Powiedz, czy świadczy to o mnie, jako architekcie dobrze, czy źle? )
A poza tym, teologowie mogą być w błędzie. Przecież Boga nie sposób ogarnąć ludzkim umysłem, więc de facto wiedzą oni o planach bożych tyle co przeciętny Kowalski, czyli za przeproszeniem, gówno.
"Jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość ludzkości jest zwyczajnie głupia, należy oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, iż powszechnie panujące przekonania będą raczej idiotyczne niż rozsądne."
Jak napisał Lem: Teologia to taka dziedzina nauki, której celem jest ujarzmienie Boga, zamknięcie go w poznawalnych ramach i zmuszenie do posłuszeństwa.
"Jeśli weźmiemy pod uwagę, że większość ludzkości jest zwyczajnie głupia, należy oczekiwać z dużym prawdopodobieństwem, iż powszechnie panujące przekonania będą raczej idiotyczne niż rozsądne."
A poza tym, teologowie mogą być w błędzie. Przecież Boga nie sposób ogarnąć ludzkim umysłem, więc de facto wiedzą oni o planach bożych tyle co przeciętny Kowalski, czyli za przeproszeniem, gówno.
Dokładnie, dlatego ty też nie możesz wypisywać, że Bóg jest nie logiczny i nie wszechwiedzący bo stworzył człowieka. Jesteśmy jako ludzie zbyt głupi żeby ogarnąć i zrozumieć Boże plany!
Śmierć zawsze zastanawiała ludzi. Wymyślenie duchowych światów było tylko kwestią czasu, żeby ludzie nie powariowali. No bo co? Przecież nie będziesz wmawiał synowi czy córce już od dziecka, że żyje tylko po to, żeby spłodzić dzieci i umrzeć, prawda? I że po śmierci nie ma niczego, a człowiek po prostu się "wyłącza".
Ja już chyba odkryłem (eureka?) na czym polega cały ten chrześcijanizm. Zwróćmy uwagę na czym najwięcej zarabia dzisiaj ta mafia. Głównie na dzieciach i starszych. Więc, według mnie, to jest tak: jesteś mały, rodzice wmawiają Ci, że istnieje coś takiego jak niewidoczny bóg, pan wszechrzeczy i że jak zrobić coś be, to będziesz się smażył w piekle. Więc dzieci się boją. Kwestia wychowawcza. Potem nadciąga wiek rozumu. U niektórych to przychodzi wcześniej, u niektórych później, a niestety u niektórych wcale. Ale jak już nadejdzie, to ich bożek gdzieś się ulatnia. Człowiek sobie żyje podłóg samego siebie i nie w głowie mu takie pierdoły jak kościół, bo tam tylko same głupoty gadają (trudno się z tym nie zgodzić). A potem nadchodzi wiek 60+, gdzie ludzie już zaczynają się bać śmierci. Boją się, czy aby to całe piekło i niebo rzeczywiście nie istniało. Boją się, bo wyprane w młodości mózgi zaczynają myśleć "czy aby na pewno miałem/am rację".
I chyba taka była z założenia religia chrześcijańska. Miała działać w pewnych ramach wiekowych. No i z tego się głównie utrzymuje.
Sens śmierci chrześcijańskiej jest taki, jak każdej innej śmierci - człowiek umiera i nic więcej. Po prostu się wyłącza. Tak jak muszka owocówka czy waleń.
Śmierć zawsze zastanawiała ludzi. Wymyślenie duchowych światów było tylko kwestią czasu, żeby ludzie nie powariowali. No bo co? Przecież nie będziesz wmawiał synowi czy córce już od dziecka, że żyje tylko po to, żeby spłodzić dzieci i umrzeć, prawda? I że po śmierci nie ma niczego, a człowiek po prostu się "wyłącza".
Ja już chyba odkryłem (eureka?) na czym polega cały ten chrześcijanizm. Zwróćmy uwagę na czym najwięcej zarabia dzisiaj ta mafia. Głównie na dzieciach i starszych. Więc, według mnie, to jest tak: jesteś mały, rodzice wmawiają Ci, że istnieje coś takiego jak niewidoczny bóg, pan wszechrzeczy i że jak zrobić coś be, to będziesz się smażył w piekle. Więc dzieci się boją. Kwestia wychowawcza. Potem nadciąga wiek rozumu. U niektórych to przychodzi wcześniej, u niektórych później, a niestety u niektórych wcale. Ale jak już nadejdzie, to ich bożek gdzieś się ulatnia. Człowiek sobie żyje podłóg samego siebie i nie w głowie mu takie pierdoły jak kościół, bo tam tylko same głupoty gadają (trudno się z tym nie zgodzić). A potem nadchodzi wiek 60+, gdzie ludzie już zaczynają się bać śmierci. Boją się, czy aby to całe piekło i niebo rzeczywiście nie istniało. Boją się, bo wyprane w młodości mózgi zaczynają myśleć "czy aby na pewno miałem/am rację".
I chyba taka była z założenia religia chrześcijańska. Miała działać w pewnych ramach wiekowych. No i z tego się głównie utrzymuje.
No jasne, ale to było wiadomo cały czas. I tak naprawdę to nie jest domena religii chrześcijańskiej ,ale religii jako takiej. Wytłumaczenie niewytłumaczalnego i kwestii pośmiertnej.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 0 gości
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum