ostatni link który podałem nie działa dlatego wklejam ten http://www.muzarp.poznan.pl/archweb/arc ... lemika.doc Link trzeba skopiować i wkleić w okno przeglądarki. Na resztę odpiszę kiedy indziej, może jutro, może pojutrze, zależy.
-- 2010-02-12, 23:33 --
Różnie organizacje i stowarzyszenia mają tzw, wiedzę tajemną ale to nie znaczy że faraoni egipscy mieli kontakty z obcymi cywilizacjami albo te cywilizacje im pomagali w budowie piramid.
Ostatnio znów trochę się mówi o malowidłu z jaskini, nieszczęśliwym trafem w artykułach piszą że pochodzi z Indii co jednak jest nieprawdą , malowidło to odkryto w jaskini ale w Australii. Miejsce pochodzenia nie jest takie istotne, ciekawszy jest wizerunek owego aborygena? , a także owalny przedmiot który do złudzenia przypomina dzisiejsze ufo.
Owalny przedmiot faktycznie przypomina ufo. Co do istoty to wygląda jakby miała na sobie kombinezon. We wszelkich współczesnych relacjach o wyglądzie obcych rzadko kiedy natrafiamy na opis kiedy to obcy ewidentnie ma kombinezon, zazwyczaj są po prostu nadzy lub mają kombinezon ale jest tak obcisły że wygląda jak skóra a na tym wizerunku ewidentnie widać kombinezon. Być może to ich postęp technologiczny, dzisiejsze kombinezony są wygodne jak ich własna skóra a wtedy jeszcze takich nie znali.
"Jestem Polakiem - więc mam obowiązki polskie: są one tym większe i tym silniej się do nich poczuwam, im wyższy przedstawiam typ człowieka."
ifar Czytając różne relacje na temat załogantów ufo, powiem że mało co pisze się na temat tego co mają na sobie. Tak jak piszesz : niekiedy są nadzy. Jeżeli chodzi o kombinezony to z okolic Polski przypomina mi się : katastrofa w Gdyni i przypadek z Emilcina
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą" To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej
Hm... Odwołam się do tematu, tajemniczych napisów, zeznań, obrazów oraz innych bzdu... rzeczy dotyczących UFO w przeszłości naszej Ziemi.
Słyszał ktoś z was kiedyś o paradoksie lub fenomenie liczby 23? Otóż jest to dowód, że ludzie we wszystkim szukają ukrytych wzorów, drugiego dna tak jak w przypowieściach z Pisma Świętego. Nie, nie mówię wcale, że to wszystko to bzdury, nikomu niepotrzebne śmiecie, ale, że należy wszystko dokładnie przeanalizować i znaleźć, tfu znajduje każdy, PRZEDSTAWIĆ wszystkie możliwość (taki człowiek, który mówi "to na 100% UFO wie, że są inne możliwości, ale zarazem ogłasza tylko jedną możliwą teorię. Potem pojawia się jakiś naiwniak, który to rozgłasza, a jeszcze potem ktoś dopowie, że jakiś naukowiec to potwierdził... bla bla bla). Szczerze mówiąc nigdy nie myślałem o przekazach z Biblii jako o przekazach dotyczących istot pozaziemskich dopóki nie przeczytałem gdzieś o tym.
Podważanie rysunków naskalnych jest proste tak samo jak ich popieranie ("to ówo"). Nieco trudniejsze jest poparcie tego jakimiś dowodami, wytłumaczeniami. Otóż, nie ma co ukrywać, że człowiek przed millenium był o wiele głupszy i mógł zinterpretować proste zjawiska pogodowe, czy nawet zwierze ujrzane w nocy jako coś nadzwyczajnego. Dodatkowo dochodzi fakt iż religie powstawały przed pismem, a co za tym szło to sami się dowiedzcie grając w głuchy telefon na 100 osób.
Co do niektórych tekstów z Biblii, np. na temat tego dotyczącego zniszczenia Sodomy i Gomory. Zadałeś parę lat temu pytanie, dlaczego Bóg zniszczył także roślinność? Nie, nie była. Ale CZŁOWIEK OWSZEM. To była kara dla człowieka, człowiek żywi się także roślinnością, a takie zniszczenie tych terenów wyjałowiło je na wiele lat. I jeszcze cytat: "Nie rozpędzajcie się, bo jeszcze weźmiecie Sodomę i Gomorę jako przepowiednię zagłady Hiroszimy i Nagasaki."
Tak. Zmanipulowałem to, ale powiedzcie szczerze - pomyśleliście choć przez ułamek sekundy, że to może być prawda?
Jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem, ale zarazem człowiekiem nauki, chcę studiować fizykę i teraz powiem wam coś Bóg to Bóg, nie istota pozaziemska, On jest "Ja, jestem".
"Jestem człowiekiem wierzącym, katolikiem, ale zarazem człowiekiem nauki, chcę studiować fizykę i teraz powiem wam coś Bóg to Bóg, nie istota pozaziemska, On jest "Ja, jestem"."
Deklarujesz ściśle określony światopogląd religijny, zatem nigdy nie będziesz "człowiekiem nauki", gdyż światopogląd religijny będzie miał bezpośredni wpływ na twoją "naukowość" i postrzeganie świata przez ten pryzmat. Tego nie da się pogodzić w żaden sposób. Problem nie leży w wierze w Boga, lecz w wyznawaniu doktryn.
Nie można mówić obiektywnie o czymś mając wielką wiarę w swoim krzyżu ( na swoich barkach). To tak jakby papież publicznie snuł swoje myśli o tym czy przepowiednie fatimskie były naprawdę przesłaniem Maryji albo chorobą jej mózgu czy też dowcipem ufitów
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą" To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej
A wracając do Aborygenów to jest tu zasadniczy problem interpretacyjny : Oni nawet dziś tworząc sztukę nieodłącznie dodają elementy magiczno-symboliczne. Każda kreska ma znaczenie, jej umiejscowienie, jakie symbole i z czym...itd ... Nawet dzisiaj Aborygen może wyjaśnić znaczenie rysunków naskalnych, czego dotyczą ,jakich zdarzeń i jakiej konkretnie mitologii, zresztą po dziś dzień używają ich do nauki młodych. Więc w ich przypadku ważności znaczeniowej w mitologii każdej kreski i pozycji bez interpretacji autochtona nie można sobie domniemywać. Nie ma to sensu.
Oni nawet dziś tworząc sztukę nieodłącznie dodają elementy magiczno-symboliczne. Każda kreska ma znaczenie, jej umiejscowienie, jakie symbole i z czym...itd ... Nawet dzisiaj Aborygen może wyjaśnić znaczenie rysunków naskalnych, czego dotyczą ,jakich zdarzeń i jakiej konkretnie mitologii, zresztą po dziś dzień używają ich do nauki młodych.
Oczywiście, jeżeli ktoś maluje obrazki to wie co i jakie linie przedstawiają, Ale czy taki może powiedzieć coś o rysunku który jego praprzodek wyrył na ścianie? , a tym bardziej jak rysunek przedstawia jakiś dziwny przedmiot na niebie? Gdyby było to tak łatwo nie mielibyśmy tych problemów które dzisiaj istnieją. Każde dziecko z Egiptu mogło by odcyfrować znaki które używano za czasów faraonów. Ta resztka populacji Majów i Azetków (około 10 000 osób) mogłaby nam powiedzieć czym są ich dziwne znaki pisma i nie trzeba byłoby sią tak główkować. Nawet w naszej Europie mogli by nam potomkowie powiedzieć czym było dokładnie to i owo, malunki mamy tylko nie za bardzo wiemy czym są. Wiem że teraz przesadziłem, wiemy że wiele wyjaśnoino, ale właśnie takie dziwne malunki stwarzają te problemy. A dzisiaj? , dzisiaj mamy te same malunki, mamy je na papierze, mamy je w necie, są to malunki dziwnych obiektów latających których i wtedy i dzisiaj trudno wyjaśnić
"Jestem fanem nauki ale nie jej ślepym wyznawcą" To nie moje powiedzenie ale lubię je jak najbardziej
Akurat w ich przypadku może powiedzieć. Aborygeni to najstarsza kultura jaka przetrwała do naszych czasów, poczytaj o nich to się dowiesz dlaczego to było możliwe. Co więcej (i jeśli dobrze pamiętam) to istnieje nawet tradycja chronienia tych rysunków i ich naprawy dokładnie w pierwotnej formie. Zatem można to traktować w tamtej kulturze jako formę pisma obrazkowego plus oczywiście przekazywanie tradycji ustnych ale w oparciu o mitologię która się kultywuje i która przetrwała właśnie w rysunkach. Trwały i stabilny sposób. I pomimo tego że mogą się plemiona nie dogadać ze względu na dialekty (pomijam już angielski) to mitologia w obrazkach jest całkowicie czytelna dla wszystkich, podobnie jak święte miejsce Uluru. No i jest jeszcze jedna kwestia dość istotna i zrozumiała : nie dowiesz się wszystkiego nie będąc Aborygenem. Co nie dziwi biorąc pod uwagę fakt jak ich traktowano, zatem chroniąc kulturę chronisz naród i jego tożsamość.
W Egipcie już nie mówi się w egipskim tylko w arabskim : Kompletna zmiana kultury łącznie z wierzeniami.
Tak mi teraz przyszło do głowy , Słowianie też są takimi Aborygenami w pewnym sensie jeśli chodzi o język, choć bardzo niewielu zdaje sobie z tego sprawę.
Tak mi teraz przyszło do głowy , Słowianie też są takimi Aborygenami w pewnym sensie jeśli chodzi o język, choć bardzo niewielu zdaje sobie z tego sprawę.
Tylko nasza kultura poszła w niepamięć i teraz mamy fragmentaryczne zapiski o naszych mitologiach i wierzeniach. Wyłuskuje się je z chrześcijańskich świąt i różnic między zachodnimi sąsiadami.
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Myśmy jej nie zapomnieli lecz została dosłownie eksterminowana przez katolicyzm i to przemocą, zarówno fizyczną jak i kulturową. To jednak jest zasadnicza różnica. Co nie dało się zniszczyć (niszczenie kamiennych symboli lub przekuwanie ich na krzyże) zostało nadpisane (np. Boże Narodzenie, dawniejsze "przesilenie", stawianie kościołów w miejscach dawnych kultów). Na szczęście jest archeologia i zwyczaje narodowe.
Ja się tak zastanawiam co znajduje się w archiwach/zbiorach Watykanu, mnisi nie wszystko niszczyli , cześć dostarczali (kradli) właśnie do Watykanu. Oprócz tego robili spisy i opisy. My się bijemy z Niemcami o zwrot dziedzictwa narodowego, a co z Watykanem ? Mieli setki lat na kradzieże w całym świecie.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum