Miała być dyskusja, ale posunęliśmy się tylko do tego, że jest prawdopodobne, że istnieją! Skoro od jakiegoś czasu(2 dni) nikt tematu nie ruszył, to ja chciałbym się rozwinąć i coś o wilkołakach powiedzieć.
W Normandii wilkołaki określano mianem varou (po francusku garou, loup-garou) i wierzono w nie powszechnie. Popularne było również wierzenie w to, że wilkołakami stają się wszyscy przestępcy wyjęci spod prawa. Jednak ludność Normandii nie potępiała wilkołaków do końca. Wedle ich wierzeń, były one nie tylko bestiami, ale i ofiarami losu. Autor normandzki pisał o nich w sposób następujący: [...] potępione istoty, skazane na cierpienie i straszliwą karę... na cierpienie w samotności, wykluczenie ze społeczności... diabeł, któremu taki nieszczęśnik został powierzony, obchodził się z nim okrutnie; razy kijów sypały się gęsto na jego grzbiet, spadał na niego grad pięści, kopniaków i razów, biedne istoty okrutnie cierpiały, jeśli nie były ślepo posłuszne swemu panu [szatanowi].
Morbach było wojskowym składem amunicji znajdującym się tuż-tuż za wioską o nazwie Wittlich w Niemczech. Na jej obrzeżach znajduje się kapliczka, na której zawsze pali się świeca. Według legendy, jeśli owa świeca zgaśnie, to do okolicy powróci wilkołak. Pewnej nocy grupa strażników zdążała do swego posterunku w Morbach. W drodze, gdy przechodzili obok kapliczki, zobaczyli, że świeca zgasła. Wszyscy potem żartowali o potworze, nie biorąc sobie do serca lokalnej przestrogi. Tej samej nocy odebrano sygnał z czujnika przy jednym z metalowych ogrodzeń. Strażnicy udali się w to miejsce, by zbadać, co się stało. Gdy tam dotarli, jeden z mężczyzn ujrzał ogromne, przypominające psa zwierzę stojące na tylnych łapach. Według innych naocznych relacji, miało ono wysokość ponad dwóch metrów. Zwierzę spojrzało na niego, po czym uciekło, przeskakując przez prawie 2,5-metrową siatkę ogrodzenia. W miejsce, w którym ostatnio widziano zwierzę, sprowadzono psa-tropiciela. Pies jednak całkowicie oszalał, nie chcąc mieć nic wspólnego z tropieniem stworzenia. Wydarzyło się to w okolicach roku 1988.
To są dwie historie, obydwie jednak świadczą o tym, że jest w naszych lasach coś o czymś nie koniecznie wiemy. Pragnę zauważyć, że druga z opowieści jest dość nowa, gdyż miało to miejsce w latach 80 XX wieku.
An opened mind is like a fortress with it's gates unbarked and unguarded.
O wilkołactwo podejrzewało się w średniowieczu osoby o nadmiernym owłosieniu. Posądzenia o "krwiożercze" zachowanie wilkołaków brało się od skojarzenia z wilkami albo [moje własne stwierdzenie ] od osób z nadmiernym owłosieniem i posiadających chorobę tą którą mają " wampiry " jednak nie pamiętam jak ona się nazywała . Człowiek , owłosiony , krwiozerczy , czego w tamtych czasach chcieć więcej do stworzenia mitu ?
Jak kolega wymienił również pewno plemie barbarzyńców zakładało zwierzęce skóry z myślą o nabyciu ich siły. A że wpadali w szał to mieli dużo więcej siły i nie czuli ran . Z tego pewnie wziął się mit o sile i odporności ludzi - wilków.
A co histori opowiedzianej powyżej w tej pierwszej szkoda mi wilków. Co to drugiej to bardzo ciekawa. Może pomimo wszystkich domysłów te istoty żyjął. A może to Pomorski Pomórnik , kolejny z wielu kuzynów Chupy. Albo poprostu wyobraźnia zrobił psikusa.
Jednak jestem za tym , ze ów stworzenia żyjął.
Morbach było wojskowym składem amunicji znajdującym się tuż-tuż za wioską o nazwie Wittlich w Niemczech. Na jej obrzeżach znajduje się kapliczka, na której zawsze pali się świeca. Według legendy, jeśli owa świeca zgaśnie, to do okolicy powróci wilkołak.
jest tam jeszcze? bo ja bym się wybrała zmuchnąć... o ile zapalili nową
btw. ja oczywiście jestm maniaczką i wierzę w wilkołaki
Dziś jestem Panią ze Zgniłego Lasu. Jutro będę pyłem na drodze... Może pewnego dnia wpadnę wam do oczu...
Nie chce księcia z bajki na białym koniu... ten biedny człowiek by przecież ze mną nie wytrzymał
Nie wiem czy świeczka stoi tam gdzie stała, ale sam chętnie bym spróbował ją zgasić, nawet gdyby to była ostatnia rzecz w moim życiu:D Cóż, dla mnie wampiry, wilkołaki są tak samo naturalne jak słoń czy zebra. Wierze w nie, bo jeżeli podania o nich sięgają tysiąc lat wcześniej i wciąż się je widuje, w takim razie muszą być prawdziwe!!
An opened mind is like a fortress with it's gates unbarked and unguarded.
A czy jest możliwe, żeby był odcisk łapy, Bo fotografii to może jest z kilkaset, ale większość to podobnie jak fotografie duchów i ufo fake odpowiednio zpreparowany.
An opened mind is like a fortress with it's gates unbarked and unguarded.
No to się sprostuję, bo rzeczywiście zabrzmiało jakby lewitował. Czy jest to możliwe, że znajdziemy docisk takiej łapy? W czysto teoretycznym sensie możemy znaleźć odcisk łapy wszystkiego!
An opened mind is like a fortress with it's gates unbarked and unguarded.
Ale ciężko by było żeby ktoś o odpowiedniej porze przechadzał się np. po lesie i znalazł taki odcisk , pomijając fakt że wiele osób by go zbagatelizowało , myśląc że to wilki itp.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum