Czytałem wiele o tym i chciałbym również poznać Wasze zdanie, a mianowicie chodzi mi o to gdzie kończy się Wszechświat, a może jest nieskończony?
Najbardziej zainteresowała mnie opinia, teoria o Wszechświatach równoległych, w których albo mamy swoje hmm, sobowtóry i wydarzenia dzieją się w tym samym czasie, wszystko związane linią czasu, albo to 'wszystko' jest ogromne, nieskończone, gdzie kończy się jeden Wszechświat, zaczyna drugi. Ale co jeżeli Wszechświat ma koniec? Co by się stało gdybym wleciał jakimś promem na ten koniec? Bo uważam, że na tym końcu nic by nie było, zero grawitacji itp, czyli zaczął bym spadać? ...
Jakbyś doleciał do krawędzi, to byś wrócił. Gdzieś o takiej teorii czytałem. Granicą wszechświata jest granica czasoprzestrzeni (chyba- Spock to przeczyta to rozwieje nasze wszelkie wątpliwości ), więc taka granica jest nie do sforsowania.
Brak dowodu na nieistnienie nie sprawia że coś istnieje.
Nie musisz lecieć tak daleko żeby nie było w ogóle grawitacji. Wystarczy się oddalić na sporą odległość od naszego słońca i planet wokoło krążących. Siłę grawitacji można policzyć z wzorów. Nie obserwujemy całego wszecheświata to co widzimy jest jedynie jego częścią, a reszty nie widać.
Wszechświat nigdzie się nie kończy, tzn lecąc w dowolnym kierunku nie zatrzyma nas żadna "krawędź". Co najwyżej delecimy do granicy sfery Hubble'a, ale poza nią rozciaga się taka sama przestrzeń.
Do punktu wyjśca moglibyśmy powrócić, gdyby Wszechświat miał geometrię sferyczną. Wówczas patrząc w dal, dostrzeglibyśmy naszą własną przeszłość, czyli np Ziemia z epoki dinozaurów.
Ale czy dokładnie wiadomo czy Wszechświat się kończy? Ta sfera Hubble'a, bądź zwana też objętością Hubble'a jest tylko "wycinkiem" który możemy zobaczyć, co jest dalej? na pewno inne planety, skupiska galaktyk, ale czy tak w nieskończoność? W ogóle nieskończoność jest mi sobie bardzo trudno wyobrazić
Co rozumiesz przez "koniec Wszechświata" ? Jakieś załamanie praw fizyki na jego granicy ? Nieprzekraczalną barierę ? Czy po prostu objętość materii powstałej w Wielkim Wybuchu (przy założeniu, że jest skończona) ?
Wszechświat może być ja kula nawet gdy się skończy nie zauważysz tego bo będziesz "jeździł" dookoła...A z tym światem równoległym i "sobowtórami" będzie dużo teorii.... Osobiście mam kilka ale opiszę jedną...Czy mieliście kiedyś jakąś wizję czegoś co przytrafiło się w przeszłości,i później gdy to się działo przypomnieliście sobie tę wizję?Ja tak miałam. Podejrzewam że wtedy zobaczyłam co się dzieje w świecie równoległym...Bo być może wszystko co się tam dzieje jest takie samo jak tu,tylko działa o kilka tygodni wcześniej.Jednak to tylko moja mała spekulacja na ten temat.
hmm ciekawe... fajnie było by poznać siebie z takiego świata równoległego.... ciekawe czy moj sobowtór był by odpowiednikiem mnie czy antonimem... przeciwieństwem charakteru etc.
Życie jest za piękne i za krótkie, żeby móc na 100% poznać możliwości miłości - w każdym aspekcie.
Z kolei nie każdy ma szczęście przeżyć miłość w swoim życiu
ALE ZAWSZE POZYTYWNIE. JEŚLI KTOŚ CIEBIE ZRANIŁ TO KUP KASK I ZAŁÓŻ GO NA TYŁEK- BO KTO MA MIĘKKIE SERCE MUSI MIEĆ TWARDĄ DUPĘ... ;P
Z tymi "wizjami" miałem podobnie, siedziałem na ławce z kolegami, oni rozmawiali, a ja w pewnym momencie wiedziałem o czym zaraz powiedzą, po prostu wcześniej już gdzieś to widziałem.
Niekoniecznie deja vu, Spock. Może rozmowy są po prostu tendencyjne.
"Nie mógłbyś chociaż raz...tak po prostu, żeby zobaczyć jak to jest...przyjąć najprostsze i najbardziej logiczne rozwiązanie, zamiast od razu myśleć o UFO, Wielkich Stopach i innych takich...?"
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum