No tylko żeby ktoś tutaj nie ucierpiał, otrzymując ostrzeżenie
Serwer: 600 zł/rok | Domena Paranormalium.pl: 100 zł/rok | Wpisy typu "widział rzem ófo" oraz "leczenie wisiorkiem": bezcenne
Reklama:Już 5071 osób zarejestrowało się na Paranormalium. Paranormalium jest coraz popularniejsze, a Robert Bernatowicz ma coraz więcej nowych przyjaciół Serdecznie pozdrawiam tych wszystkich "prawie-jak-racjonalistów" i ortodoksów, którzy bez czytania i obejrzenia wszystko, co ma "paranormalne" w nazwie, wrzucają do wora z napisem "bzdury"...
Temat postu:
Wysłany: 2005-01-28, 00:39
Anonymous napisał(a):
nie napisałam ze połowa zycia to cierpienia i połowa to radosc tylko napisał ze jedno jak i drugie pojawia się czesto w naszym zyciu...chyba z tym się zgodzisz ze mna???
gdyby w moim życiu radośc pojawiała się równie czesto jak cierpienie, byłbym najszczęśliwszym człowiekiem Europy. I wiekszość ludzi pewnie też , w obecnych czasach szczęscie to utopia.......
Tak samo jak pełnie nieszczęście. Wydaje mnie się, że przesadzasz i to zbut dużej ilości szczęścia zdążyłeś się przyzwyczaić. Niestety, nei mówię, że tak musi być, ale tak jest i tego jak narazie nikt nie zmieni.
Rejestracja: 2004-08-30, 20:13 Posty: 85 Miejscowość: Noc i mrok
Temat postu:
Wysłany: 2005-05-05, 22:25
Cierpienie psychiczne jest bez porównania trudniejsze od fizycznego- choc mówi się, że dusza i ciało są ze sobą w ciągłej symbiozie... Cierpienie... Ostatnio doszłam do wniosku, że być może bez niego nasze zycie byłoby nudne, bo gdyby tak wszystko zajebiście ukladało się po naszej myśli... Cóz mielibyśmy do roboty? Odnoszę wrażenie, że szczęscie i cierpienie są jak ying i yang- uzupełniają się- obydwa trzeba umieć akceptować, a czasami to bardzo trudne... Ostatnimi czasy moje zycie składa się z wielkiego cierpienia i paru małych szczęść i to dzięki tym promykom daję radę i staram się wciąż żyć... Cierpienie to dla mnie ból duszy, który w zależności od powodu mija lub trwa, wygasa całkowicie lub tylko blednie na chwilkę...
Rejestracja: 2005-04-16, 17:18 Posty: 555 Miejscowość: daleko
Temat postu:
Wysłany: 2005-05-05, 22:30
Jak dla mnie cierpieniem jest nauczycielem bo uczy nas jak powinniśmy żyć aby takie cierpienie więcej się nie powtórzyło,daje nam do zrozumienia dlaczego cierpimy co zrobiliśmy źle. I na pewno cierpienie psychiczne jest bardziej bolesne niż fizyczne
cierpienie jest naturalna czescia naszego badziewnego zycia, tak jak dobro ma zlo, tak radosc ma cierpienie, we wszystkim musi byc zachowana rownowaga nie moze byc za dobrze albo za zle...
Rejestracja: 2005-04-16, 17:18 Posty: 555 Miejscowość: daleko
Temat postu:
Wysłany: 2005-05-06, 09:31
właśnie i denerwuje mnie określenia: ta to ma szczęscie itp. nikt nie wie co tak na prawde przeżywam, ile cierpie. A tak na prawde cierpienie jest nam potrzebne do szczęścia. Jedna chwila szczęścia może wynagrodzić kilka dni cierpienia
Cierpienie jest niezbędne po to żeby człowiek mógł się rozwijać jak również życ z drugim człowiekiem, zeby mógł go rozumiec i wedziec co czuje kiedy cierpi..Bez ceirpienia nie błoby radosci, a jak by nie było radosci i smutku to człoweik by żył w jakiejs apatii nie będac niegdy szczesliwym ani smutnym. Nie mialby motywacji dązyc do czegos co daje mu szczescie, to chyba cos jak "depresja". Wtedy by się tak nie nazywala bo nie byłaby chorobhą tylko normalnym stanem...(?)
staje się uzależnieniem gdy jestes zbyt słaby by z nim walczyć.
Moim zdaniem z cierpieniem nie powinno się walczyć.. bo wtedy dajemy mu siłe. Staje się potężniejsze. Powinno się je zostawic w spokoju.. minie. Nie myśłeć o nim. Tak jak z człowiekiem. Znalazłam piękne zilustrowanie tego.. choć raczej ono dotyczy bardziej bólu psychicznego i fizycznego. Ponieważ cierpienie uważam za uczucie towarzyszące ludziom, którzy przykładają do czegoś zbyt dużą wagę. Tracąc to, czują ból po jego stracie. Warto zadać sobie tutaj pytanie , jakie motywy kirują tym cierpieniem? Czy nie jest to zwykły egoizm? Refleksje pozostawiam Wam. A oto ten przykład: Działanie naturalne: -Wkładam dłoń w ogień -Czuję ból gdy to zrobiłem, zatem wyjmuję rękę -Ból słabnie -Pozostanie jeszcze przez jakiś czas (poparzenie), aby uzmysłowić mi skalę 'nieprzyjazności' zjawiska
Działanie człowieka wychowanego w naszej cywilizacji: -Wkładam dłoń w ogień -Ogień sprawił mi ból (istotne, by zauważyć, że tak najczęściej na to patrzymy, mimo, że ogień nie ma 'woli sprawczej'), wygrywam nerwowo rękę i krzyczę -Ból teoretycznie słabnie, ale ja podsycam go stymulując mój umysł milionami myśli na temat zdarzenia, skojarzeń (nieprzyjemnych), poczucia skrzywdzenia, wyobrażeń zniszczeń dokonanych w moim ciele -Poparzenie pozostałe na moim ciele będę traktował niczym obiekt kultu, myśląc wiele o zdarzeniu jeszcze przez długi czas. Uzmysłowi mi skalę 'nieprzyjazności' zjawiska, jednak mój umysł poświęci więcej 'miejsca' na kontemplację faktu dokonanego i konsekwencji, niż na opracowanie strategii zapobiegania.
Darnok napisał(a):
cierpienie jest partnerem ktory przechodzi z nami przez cale zycie. Czasami daje o sobie znac jednak jest bardzo potrzebny poniewaz jak wygladalo by zycie bez cierpienia?czy mozna by to bylo nazwac wtedy zyciem?
Oczywiście. Są ludzie, którzy się go wyzbyli. Życie bez niego jest o wiele lepsze . Uwierz (:
Neo napisał(a):
A które cierpienie według Ciebie Shamandalie jest gorsze, fizyczne czy psychiczne?
Fizyczne. Uczucie i emocje można zmienić, z ciałem gorzej.. Zwłaszcza małe dzieci , które muszą cierpieć fizycznie przez nieuleczalne choroby ..
Cytuj:
Skye bez urazy ale nie masz pojęcia czym jest samotność , taka w której jesteś totalnie sama, nie masz się do kogo odezwać, nie masz z kim dzielić rzedkich przejawów radości, i bardzo czestych smutków, prawdziwa samotnośc zrzera człowieka
Społeczeństwo wpoiło nam zasadę, izbez innych nie da się żyć. Iż musimy się od kogoś uzależnić, aby osiągnąć szczęście.. Kto powiedział że będąc samotnym nie można być radosnym???
"Nikt nikogo nie traci, bo nikt nikogo nie może mieć na własność..."
Moim skormnym zdaniem - cierpienie jest spowodowanezbyt duzą dawką bólu fizycznego lub psychicznego w jednym czasie.
A najgorze jest cierpienie pyschiczne- bo ile na fizyczny bół można wziąść tabletki czy narkotyki to na ból duszy niewiele pomoże... CHociaż niektórzy ludzie, w tym i ja znajdują chwilowe ukojenie w cięciu się... Ale to tylko chwilowa ulga...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum