Rejestracja: 2006-10-24, 17:57 Posty: 723 Miejscowość: z ziemi
Temat postu:
Wysłany: 2006-10-27, 21:37
no nie? xD ale to po prostu konformizm ,tzw: "klapki na oczach" i zwyczajna glupota. cale to forum to jeden wielki cyrk na kolkach ja z kazdego postu brechtalem ostro
Witam późną nocą! Czy ktoś z Forumowiczów mógłby udostępnić mi instrukcję do pierścienia? Swój kupiłem parę lat temu, nie pamiętam, czy to "oryginalny" od Ciszaka. Na ramionach pierścienia są wprawdzie oznaczenia, ale nieczytelne, jakieś odciśnięte prostokątne znaczki. Przy pomocy lupy nie da się jednak żadnych liter odczytać. Czy jest jakiś sposób, by poznać polaryzację z tak fatalnie oznaczonego pierścienia? Miałem kiedyś wahadło, ale po kilku tułaczych przeprowadzkach zgubiłem. W sprawie pochodzenia pierścienia- ten odnaleziony przez Marquis d’Agrain był pierścieniem "zamkniętym- jaka więc była jego polaryzacja? Pierścień ten, sądząc po opisie został zrobiony z glinki http://www.atlantisrings.com/#descl był grawerowany od środka i zamiast piramidek, ma [wytarte?] paski
Mój jest otwarty, niegrawerowany od wewnętrznej strony i ma sześć małych pasków, zamiast- piramidek. Czy ktoś mógłby mi to wyjaśnić, ew. skierować na odpowiednie strony? Muszę przyznać, że od mojego debiutu na forum [ktoś zauważył, że się przereklamowałem ;]] [BloodLust- to była jesienna chwila szczerości! ;]A Ty jakiej muzyki słuchasz i co czytasz jeśli mógłbym zapytać?] przerzuciłem dziesiątki stron i nie znalazłem odpowiedzi na moje pytania. Może nie wiem gdzie i jak szukać? [Google]
Noo, to tyle. Pozdrawiam, nocne marki! korris
może o tej godzinie to już do lasu, zamiast do łóżka!
Ja swój pierscień kupiłem nie na żadnych targach, bo po takich to nawet nie chce mi się łazić, ale u jubilera (srebro rozmiar 24 (jeden z największych i ciężko było dostać) za 25PLN)
Mam takie pytanko: Co jeżeli ktoś nie zdejmuje swojego pierścienia przez długi okres czasu ?? Ja od roku nie zdejmuje (no chyba, że się kompie, albo wykonuje jakieś prace i mógłby się uszkodzić) i jedyne co mi się stało to, to że poprzez swoje niektóre działania przestawiłem swój "zegar biologiczny" - jestem aktywny w godzinach 17 - 3 oraz śpie, bądż przysypiam (zwłaszcza na wykładach) przez resztę dnia. Skończyły mi się wypadki (no od tego roku to tylko sobie palucha nożem zaciąłem, ale nic poważnego nie było), a wypadki różnego rodzaju często mi się zdarzały. Choruje również zdecydowanie mniej, ale za to pożądniej.
Nie róbmy z tego pierścienie jakiejś masakrycznej ideologii:Dprzeczytałam sobie to forum i straszliwie się uśmiałam ale trzeba stwierdzić że Księżą często przesadzają.Dla Kościoła większośc rzecczy jest grzecham i drogą do piekła.Więc jeśli ktoś bierze wszystko na poważnie to przpraszam bardzo.Co to za człowiek jest??A pierśćień atlantów jest bardzo ładny i wierzę w jego energię.Osobiście nie mam pierścienia a mam wisiorek ztym znakiem.PZDR
A ja noszę i uważam, że - jak w każdym symbolu - drzemie tutaj pewien potencjał. Musiałem go troszkę "uplastycznić" do swoich celów, zrobić z niego swoistą hybrydę tego, czym był pierwotnie, ale... opłacało się.
Na dłuższą metę nie jest tak ważne, czy macie krzyż, gwiazdę Dawida, pacyfki i tysiące innych symboli. Liczy się cel, a ten uświęca środki Podświadomość radzi sobie z sigilami, nie powinna mieć więc większego problemu z bardziej "publicznym" symbolem.
Wiecie, że podobno do zrozumienia człowieka z poziomem IQ równym 60 potrzeba przynajmniej 160? Cóż, na niektórych spośród Was jestem po prostu za głupi
To, że narysujesz sobie pentagram, też nic nie zmieni na pierwszy rzut oka. Łapacz snów także "niby" nic nie zmienia. Antybiotyki także działają niezauważalnie, a jednak po pewnym czasie czujesz się lepiej, prawda?
"Potrzebujesz dużą zwierzęcą czaszkę, jako naczynie. Ludzkie są świetne, pojemne. Całą krew miesięczną sześciu różnych dziewic. Pół litra potu, jeden litr łez. Do tego trzydzieści sześć czarnych świec. Pukiel włosów ofiary. I oko nietoperza. Miksujesz to radośnie mikserem i smacznego. Tak smakuje czarna magia. Chcesz tego?" ~tak
nosze Pierścień Atlantów jako ozdobe od dobrych 3 lat, i nie odczowam rozniczy ze go mam na palcu czy nie mam, nieraz w nim spie, nieraz na noc sciagne. Mysle ze czy cujemy się lepiej lezy to w naszej podświadomosci, jezeli w to uwierzymy ze bedziemy się czuc lepiej to tak faktycznie bedzie. ale to tylko moje zdanie.
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum