Kiedy w tamtym roku uśpiliśmy naszego starego kota mama bardzo to przeżyła,
zwierzę było z nami 11 lat. Niestety przy uśpieniu nie dała rady być dlatego poprosiła siostrę
żeby przy zwierzęciu była. Gdy już było po wszystkim razem pochowały kota.
Łzy, smutek nie miały końca.
Raz kiedy wróciłam z pracy mama do mnie podeszła i powiedziała że kot się dzisiaj z nią pożegnał
nie wiedziałam o co chodzi i zaczęła mi właśnie opowiadać.
Była zmęczona więc się położyła nie zasnęła, nagle poczuła jakis ciężar na klatce piersiowej (nasz kot często tak się na niej kładł), mówiła że jest na sto procent pewna że poczuła nacisk kocich łapek
jak otworzyła oczy oczywiście nic nie było, ale mama jest pewna tego że zwierzę do niej przyszło pożegnać się.
Mi także zdarzyło się raz rano zobaczyć skulony koci cień,a innym razem w kuchni miałam wrażenie jakby coś się otarło o moją nogę. Nie trwało to jednak długo 2 miesiące bodajże.
Czy kot jednak faktycznie przyszedł aby pożegnać się z mamą,
czy przydarzyło się wam coś podobnego ?
jak moi rodzice pojechali uśpić naszego psa po 10 latach wspaniałego życia, ja siedziałam w domu sama (domek jednorodzinny).
W momencie kiedy wybiła godzina 19.05 wszystkie psy z okolicy zaczęły szczekać, wyć i szaleć, zaczęłam się zastanawiać co je tak zdenerwowało więc wyszłam z domu na ogródek nic tam nie było, jednak wszystkie psy stały przy bramach i zwrócone były w naszą stronę, a psy sąsiadów stały przy siatce oddzielającej nasz ogród od ich sadu. Potem zapytałam rodziców o której godzinie pies zasnął, odpowiedzieli że o 19 (plus minus kilka minut)
pół roku później (dokładnie) miałam strasznego doła cały dzień, słuchałam radia i powiedzieli datę, a ja uzmysłowiłam sobie że to dokładnie pół roku. Następnego dnia babcia do mnie zadzwoniła i oznajmiła że na jej balkonie ktoś zostawił szczeniaka, trzytygodniowego. Ktoś jej go po prostu podrzucił ... to nie ma nic wspólnego z duchami, ale czasami się zastanawiam czy to nie było celowe, aby moje myśli odciągnąć od straty po Dylanie
as we lie beneath the sky we relize how small we are
Nie powiem żeby nasza wies była jakze średniowiecza ale słyszałam wielokrotnie takie powiedzenie: jak psy wyją to znaczy ze czują czyjąś śmierc. Jak zmarła moja matka to nasz kot się zorientował ze kogos nie ma był jakby w szoku potem z biegiem czasu się przyzwyczaił i uspokoił. Wszystko wróciło do normy.
Tych przypadków co u nas w domu się działy po stracie zwierzaka nie potrafię niestety jakoś racjonalnie wytłumaczyć. Czy zwierzęta mają duszę? No niby wierze w to, ale tak nie do końca jednak.
Mnie trudno się tutaj ustosunkować, bo z jednej strony ciężko wytłumaczyć to co Dagmara opisała w pierwszym poście, z drugiej jednak oznaczałoby to, że po śmierci zwierzęta czeka podobny los, co ludzi.
Cytuj:
Jak zmarła moja matka to nasz kot się zorientował ze kogos nie ma był jakby w szoku potem z biegiem czasu się przyzwyczaił i uspokoił. Wszystko wróciło do normy.
Jeśli zwierzę jest z jakąś osobą długo, i jest z nią zżyte to nic dziwnego. Kot też odczuwa pewnego rodzaju stratę.
Dagmaro, napisałaś że po śmierci waszego kota działy się dziwne rzeczy w domu. "Była zmęczona więc się położyła nie zasnęła, nagle poczuła jakis ciężar na klatce piersiowej (nasz kot często tak się na niej kładł), mówiła że jest na sto procent pewna że poczuła nacisk kocich łapek(...)" Moim zdaniem zadziałało zwykłe przyzwyczajenie do takiego zachowania kota, połączone ze zmęczeniem... Pisałaś że widziałaś tez cień kota, oraz to że otarł Ci się o nogę. Sam nie wiem co bym zrobił gdyby mój 15 letni piesek zdechł. Nie zdziwił bym się gdybym, słyszał jego ujadanie czy dreptanie po domu. Myślę (chodź przekonany na 100% nie jestem) że to żal po stracie pupila spowodował taką reakcję.
Osobiście nie wierzę w to, aby zwierzęta miały duszę (może stąd moja postawa do tej sprawy), ale nie wykluczam i takiej możliwości.
Pozdrawiam!
Prawdziwa głupota zawsze pokona sztuczną inteligencję.
Witaj Monomagnum A więc, matka jest na sto procent pewna iż poczuła na sobie kocie łapki, już sugerowałam jej to, że może przez zmęcznie, ale ona zaprzeczyła twierdząc, że nie muszę się niczego doszukiwać, ona dobrze wie co poczuła, dodam tylko że mamuśka w duchy nie wierzy. Co do żalu, ja aż tak za tym kotem nie rozpaczałam, byłam przekonania jak nie ten to inny, również nie byłam tak za nim, on nigdy mi się o nogi nie ocierał, dlatego ździwiło mnie to, że coś takiego poczułam stojąc w kuchni... Też był taki przypadek, o którym Honce pisałam, jak raz spałam (nie był to sen twardy) coś skoczyło mi na łóżko, gwałtownie się budząc tak uderzyłam ze strachu o ścianę, że myslałam, że przez nia przelece na korytarz, jak zapaliłam światło na kołdrze było wgniecenie jakby coś tam leżało, moje nogi do tego miejsca nie sięgały. Szczerze to sama nie wiem co to wtedy było.
Czy zwierząta mają duszę? Moim zdaniem nie mają. Mają instynkt , coś tam wiedzą i czują. Gdzieś przeczytałam że koty odczuwają zjawiska mediumiczne. Pozatym tez było zdanie że kot jest telepatą. Nie wiem jak to wytłumaczyć?
Kot telepatą.. taaaa... jasne, może od razu magiem Lilio, zrób przysługę i sobie (będziesz mądrzejsza) i nam (nie będziemy czytać tych pierdół) i przestań czytać chłam jaki tu cytujesz...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 1 gość
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum