Temat postu: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-13, 14:10
Chciałbym podzielić się z wami tutaj moim pewnym doświadczeniem. Zauważyłem, że wiele osób jest tu nastawione bardzo sceptycznie kiedy ktoś opowiada jakąś swoją historię, a im bardziej ona niezwykła, tym więcej sceptycyzmu. Jest to zrozumiałe i nie będę miał do was pretensji jeśli mi nie uwierzycie, prosił bym jednak o zrozumienie i pomoc w identyfikacji tego z czym się spotkałem, demaskacji lub może podzieleniem się podobnym doświadczeniem. Rok temu byliśmy z moją dziewczyną w Portugalii. Mieszkaliśmy w sporym hotelu, kilku piętrowym, będący w istocie kurortem, więc znajdowało się tam dużo osób i to różnych narodowości. Raczej w godzinach rannych, kiedy zbieraliśmy się do wyjścia (chcieliśmy zwiedzić Porto) moja dziewczyna poprosiła mnie do drzwi. Byłem wcześniej w łazience i słyszałem jak z kimś rozmawia, ale albo nie zwróciłem na to uwagi albo pomyślałem, że to ktoś z personalu, sąsiad itp. Nie pamiętam. W każdym razie tym kimś kto do nas zapukał okazała się dziewczynka, około 7-8 lat. Moja dziewczyna miała pewien problem ponieważ dziewczynka nie mówiła po angielsku, a tylko po francusku, a z racji tego, że znam francuski moja dziewczyna zawołała mnie z łazienki. Dziewczynka powiedziała, że szuka rodziców i pomyliła pokoje, czy też zgubiła się, a mieszka na tym piętrze i chciałaby sprawdzić czy rodziców nie ma. Zapewniłem, ją że to pomyłka i powiedziałem, że mogę odprowadzić do recepcji, gdzie rodzice się napewno znajdą. Ona odmówiła i nalegała, żeby ją wpuścić bo ,,chce sprawdzić czy nie ma rodziców". Nie wiem czemu, może to dlatego, że jestem osobą przekorną i czasem sam zachowuje się jak dziecko stwierdziłem, że nie ma tu jej rodziców i jej nie wpuszczę. Przy wszystkim była moja dziewczyna. Dziewczynka stała się namolna, ciągle powtarzała to samo, a nawet troszkę agresywna (w sensie, że mówiła podniesionym głosem, nawet kazała żebym ją wpuścił). Zdziwiła mnie u takiego dziecka taka determinacja ale zdziwiło mnie też jedno- kolor jej oczu bardzo ciemnych, (nie wiem jakiego odcienia czy ciemna zielonych, piwnych ale w każdym razie ciemnych) kontrastujący z kolorem jej blond włosów. To było aż sztuczne, nienaturalne, potem moja dziewczyna zauważyła to samo. Skończyło się to tak, że nie wpuściłem jej i zamknąłem drzwi prawie przed jej nosem zirytowany, na co moja dziewczyna się zirytowała czemu tak ją potraktowałem. Po krótkiej wymianie zdań, gdzie stwierdziłem, że może należy ją tak czy siak odprowadzić na recepcję dziewczynki nie było. No po prostu nie było na piętrze, ani przy recepcji, ani w toalecie, ani na basenie nigdzie. Pukaliśmy do całego piętra i nikt ( w kilku pokojach nikogo nie było) nie stwierdził, żeby mieszkała z nim taka dziewczynka. W pozostałych zamkniętych kolejnego dnia też nie stwierdzono czegoś takiego. Taki mój mały komentarz: pomijając pewną niecodzienność takiego zjawiska moją uwagę zwróciły dwie rzeczy. Kolor jej oczu, na który też zwróciła uwagę moja dziewczyna i to, że z dziewczynką rozmawiało się dziwnie, jak z ,,młodą starą" taką puer senex. Była poważna, w ogóle było to dziwne bo 8 letnie dziecko zagubione w hotelu powinno płakać albo okazywać jakieś uczucie , a nie stoicki spokój i jeszcze prowadzić tak rozmowę z taką chłodną determinacją. No nic, tak sobie przypomniałem tę sytuację i pomyślałem, że jak już jestem na tym forum to może mi ktoś pomoże z tą sprawą:). Z góry dziękuje za hipotezy albo tezy, pomoc i może jakieś wskazówki co to mogło być.
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-13, 17:33
Hmm możliwe, że było to wyjątkowo namolne, czarnookie (ciemnookie), poważne i budzące niepokój dziecko, które jednak nie mieszkało na tym piętrze. Powiem więcej- recepcjonista, który rozmawiał z innymi pracującymi na zmiany także twierdził, ze nikogo takiego w hotelu nie widział. Po prostu to dziecko tam nie mieszkało. I nie ma innej możliwości bo było ono świadome i pewne, że mieszka na tym piętrze, nie chciało żebym poszedł z nim do recepcji ani żebym pomógł mu w odszukaniu rodziców
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-13, 21:20
taka standardowa historia ze spotkania z 'czarnookimi' takie dzieci wydaja się w rozmowie nad wiek dojrzałe i nalegają by je wpuscic do domu/auta. widocznie same z wlasnej woli nie moga wejsc. widocznie nie miala calkowicie czarnych oczu, skoro tego nie odnotowaliscie, a takie okazy tez się zdarzaja podobno jesli to prawda, przezyles spotkanie z dziwna istota, ktorej zamiary najpewniej nie byly dobre - opowiadaja o nich tylko ci, co ich nie wpuscili, wiec sadze ze tym co wpuscili nie dane jest juz nic opowiadac
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-14, 00:33
zobaczylibyście moją minę teraz... xD Cleric jak zmyślasz to... to.. to... no nie zmyślaj xD Naprawdę? To czemu ja nigdy nie słyszałem takiej historyjki?
"Jeśli zabałaganione biurko jest znakiem zabałaganionego umysłu, znakiem czego jest puste biurko?"
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-14, 00:45
malo wiesz w takim razie i malo czytasz, a wiele piszesz niestety. nadgon material. nawet na paranormalium byl o tym artykul niedawno, o ile siÄ™ nie myle.
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-14, 01:12
tak, tak Gilbert poszukaj w artykułach ponieważ jest tam opisana identyczna sytuacja jak twoja, jeśli nie zmyślasz i nie czytałeś tamtego tekstu to Twa wiarygodność podnosi się 200%..
W tamtej historii jakiś gość miał do czynienia z namolnymi czarnookimi dziećmi (chłop & dziew) w wieku 7,8-9 lat i cała reszta się zgadza. Jeśli to prawda to możliwe że tej 'gosciny' dziewczynki byś już nie przeżył ..
Kiedy odejde, wszystko bedzie takie samo, matki beda kochac, dzieci mówic: mamo... Kiedy umre wszystko bedzie zyc, ptaki beda spiewac i nie zmieni się nic Kiedy ja bede w niebie za grzech pokutowac, ludzie beda szczesliwi, beda lubic, kochac. Kiedy mnie juz nie bedzie, wszystko bedzie gralo, las bedzie szumial, slonce swiat oswietlalo. Kiedy bede w przestworzach, to wszystko zostanie, tylko mnie juz nie bedzie.... ...I nic się nie stanie...
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-14, 01:39
Przeszukałem forum i niczego takiego nie znalazłem. Jeśli macie jakiekolwiek informacje na temat tych dzieci proszę, żebyście je zamieścili. Szczerze to sam przestałem wierzyć, że ta cała sytuacja miała jakikolwiek paranormalny charakter właśnie z racji tego, że nie mogłem znaleźć nic na temat podobnych przypadków, a w demona, który puka do moich drzwi jakoś nie chce mi się uwierzyć... Jeśli mam szukać w necie to pod jakim hasłem? Co to za ,,podobna" historyjka? Wiecie coś o tych dzieciach?
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-14, 02:07
Szczerze? Nie chce mi się w to wierzyć:D Historia tego Braiana w paru punktach jest zgodna z moją, natomiast w kilku nie. Rzeczywiście dziewczyna była wyjątkowo namolna, rzeczywiście koniecznie chciała wejść do środka jednak tak jak w tym przypadku chłopcy wydawali się empatyczni, wręcz hipnotyzujący (szczeólnie NR 1) to moja rozmówczyni była chłodna, opanowana, zdecydowana, a pod koniec rozmowy wręcz żądająca aby ją wpuścił. Dziewczynka też zniknęła tak szybko jak chłopcy to fakt, po sprzeczce z dziewczyną powinienem ją widzieć na korytarzu nawet jakby biegła do jego wyjścia. Póki nie zwróciłem uwagi na oczy dziewczynki, a szczególnie na kontrast z jej włosami jedynie mnie irytowała, potem trochę niepokoiła, aż w końcu ciekawiła. No i czemu mówiła tylko po francusku? Moja dziewczyna śniła potem kilka razy o tej dziewczynce ale nie wiem w jakim kontekście, mogę się zapytać jeśli chcecie. Jestem troszkę zaszokowany, że w ogóle występuje jakaś analogia czyjegoś spotkania z moim. To rzeczywiście zastanawiające
Temat postu: Re: Moje doświadczenie, może ktoś wie ,,kto" to był?
Wysłany: 2008-11-14, 10:45
Piszesz, że nie chce Ci się w to wierzyć, że kilka punktów się zgadza a ja czytam tą hist i Twoją i wszystko się zgadza...
Kiedy odejde, wszystko bedzie takie samo, matki beda kochac, dzieci mówic: mamo... Kiedy umre wszystko bedzie zyc, ptaki beda spiewac i nie zmieni się nic Kiedy ja bede w niebie za grzech pokutowac, ludzie beda szczesliwi, beda lubic, kochac. Kiedy mnie juz nie bedzie, wszystko bedzie gralo, las bedzie szumial, slonce swiat oswietlalo. Kiedy bede w przestworzach, to wszystko zostanie, tylko mnie juz nie bedzie.... ...I nic się nie stanie...
Użytkownicy przeglądający to forum: Brak zarejestrowanych użytkowników oraz 2 gości
Nie możesz zakładać nowych tematów na tym forum Nie możesz odpowiadać w tematach na tym forum Nie możesz edytować swoich postów na tym forum Nie możesz usuwać swoich postów na tym forum